Weaver od samego rana planowała jak wynieść kolejne części.
Gdy wszystko już postanowiła ruszyła do centrum SkyNetu.
Szła przez kilka godzin. Przed celem schowała kurtkę Ruchu Oporu w krzakach.
Po chwili poszła dalej. Gdy była miejscu dyskretnie dostała się do środka.
Przejście obok innych maszyn nie sprawiło problemu.
W końcu była taka sama jak one,miała tylko inne zamiary.
Wiedziała gdzie skręcić w jakim korytarzu.
Znała te miejsce jak własną kieszeń. Kiedyś tu przebywała.
Kiedyś,zanim nie zmieniła zamiarów.
Szybko weszła do pokoju na końcu długiego korytarza.
Został jej do pokonania jeszcze kawałek.
Weszła w trzecie drzwi po lewej a potem w drugie po prawej.
Znalazła się w wielkim,czerwono-czarnym pomieszczeniu.
To tu. Dokładnie przeanalizowała otoczenie.
Czysto. Ruszyła do lewego kąta. Zabrała stamtąd duże pudło.
I weszła za konsoletę. Były tam duże przeźroczyste,automatyczne drzwi.
Przeszła przez nie. Była na miejscu.
Wiedziała skąd zabrać kolejną część.
Miała już prawie cały wehikuł.
Zostało jeszcze tylko parę części.
Zapakowała,to co miała wziąć do pudła i powoli udała się do wyjścia.
Wracała tą samą drogą,którą tu przyszła.
Z lekką zmianą. Wyszła innym wyjściem.
Nie mogła przecież natknąć się na żadnego cyborga.
Ale w razie gdyby,była już dobrze przygotowana.
Prawie opuściła już centrum dowodzenia,gdy drogę zatorował jej blaszak.
Miał ludzką skórę,był płci męskiej. W ręku trzymał duży karabin.
Przez chwilę przyglądał się Catherine.
-Co masz w pudle?-spytał nagle niskim głosem.
-Rzeczy potrzebne do mojej misji.-odpowiedziała szybko.
-Jakiej misji?
-Mam wtopić się w tłum,nic więcej nie mogę powiedzieć.
-Możesz przejść.-stwierdził po chwili.
Maszyna nie odezwała się więcej,bacznie obserwowała odchodzącą Weaver.
Gdy wydostała się poza mury SkyNetu,na chwilę stanęła.
Przeanalizowała jeszcze raz drogę powrotną.
Była dla niej dość bezpieczna.
Zabrała z krzaków swoją kurtkę i narzuciła na siebie.
Przez następne kilka godzin szła bez przerwy z powrotem do bazy.
Zapadał już zmierzch a ją wciąż od bazy dzieliło kilka kilometrów.
Gdy wróciła,było już ciemno.
Wchodząc do bunkru napotkała strażników.
-Witam Pani Weaver.-powitał ją jeden z nich.
-Tak,tak.
-Co jest w tym pudle?
-Nie mogę powiedzieć. Taki rozkaz.
-Dobrze. W takim razie życzę miłej nocy.
-Wzajemnie.-pożegnała się i ruszyła dalej.
Weszła do swojego pokoju i postawiła pudło w kącie.
Kyle udostępnił jej do zbudowania wehikułu specjalne pomieszczenie.
Udała się do niego. Fundamenty maszyny były już złożone.
Położyła pudło obok innych. Jeszcze raz przyjrzała się wszystkiemu.
Wszystko wyglądało na to,że jest w porządku.
Wróciła więc do siebie. Usiadła przy stoliku.
Siedziała tak przez kilka minut.
Gdy nagle ktoś wpadł niczym burza do jej pokoju.
