Rozdział 3

We're leaving the things we've lost
Leaving the ones we've crossed
I have to make an end so we begin
To save my soul at any cost.
Tamer

Kiedy dziewczynki są małe, marzą o dorosłości, mając różne jej wizje. Zwykle niezbyt zgodne z rzeczywistością. Zaczyna się od poukładanego życia, najważniejszej istoty w jej świecie- swojego księcia. Obserwują rodziców, służących im za przykład. Swoje matki, które stwarzają najlepsze warunki jakie potrafią, dla swojej rodziny, dla swoich najbliższych. To na nich małe dziewczynki chcą się wzorować. Podbierają im kosmetyki i ubrania, przebierają się, by jak najszybciej wkroczyć w idealny dla niech świat dorosłych, ciekawszy, pełen nowych doświadczeń. Budują w marzeniach swój dom i rodzinę, w oparciu o obserwacje i nieliczne doświadczenia. Są najszczęśliwsze i marzą o tym samym w dorosłości. Pragną takiej samej, ciepłej i przytulnej atmosfery w domu, zapachu rodzinnego obiadu, uśmiechów na twarzach najbliższych i śmiechu dzieci biegających po korytarzu.

Są też takie, które pomimo przykładów i miłości, jakiej zaznały, nie są w stanie stworzyć takiego świata w dorosłości. Z braku chęci, z nieudolności prób, czy po prostu losu. Obierają wtedy inną drogę, bardziej lub mniej dobrowolnie i chętnie. Dążą do spełnienia nowo obranych celów, ale nawet, kiedy je osiągają, czegoś zaczyna brakować.

Są też w końcu takie, które marzą o tym, czego same nie miały. O cieple, radości, trosce, której nie zaznały. Pragną dać coś więcej, niż same miały. Niż mieli. Próbują stworzyć, często nieudolnie, to, czego nie znają, czego nie poznali, bez przykładów i doświadczenia.

Przychodzi taki dzień, kiedy małe dziewczynki i mali chłopcy wkraczają w świat dorosłości, a on wcale nie wita ich zapachem domowego ciasta i ciepłem ognia z kominka, nad którym stoją zdjęcia idealnych, roześmianych rodzin. I musi minąć trochę czasu, nim odnajdą się w rzeczywistości. Dowiadują się wtedy, że otarte po upadku kolano wcale nie jest największym bólem, jakiego można doznać, że nie zawsze jest ktoś, kto obejmie ramieniem, powodując, że łzy szybko oschną, a problemy wydadzą się jakby mniej straszne. Że dziewczynka wcale nie jest najpiękniejsza i najważniejsza, a chłopiec najdzielniejszy, i że znajdzie się bardzo wiele osób chcących udowodnić im, że jest wręcz przeciwnie. Dowiedzą się też wtedy, że wcale nie mają prawa do łez, bo łzy oznaczają słabość, a wcale nie przynoszą ulgi. Ulgę przynoszą bliscy, a gdy ich nie ma, musisz cierpieć w samotności, tak, by nikt inny tego nie widział, bo nie może. Dowiedzą się, jak bardzo wiele im nie wypada, jak ich problemy w obliczu świata i innych osób są błahe. Dowiedzą się też, że ich decyzje mają konsekwencje i to nie zawsze takie, jakie byśmy chcieli, i że marzenia nie zawsze się spełniają, nawet, jeśli wydaje nam się, że tak się stało. Że od obranych dróg i decyzji zależy nasze szczęście i to, czy uda nam się osiągnąć spełnienie.

Leah Riley miała szczęśliwe dzieciństwo, kochających rodziców i rodzeństwo. Ciepły dom pachnący domowym obiadem i ciastem, rodzinne zdjęcia nad kominkiem i korytarz wypełniony dziecięcymi śmiechami. Zwykły dom z werandą na której stała drewniana huśtawka. Rodzice, jak wiele innych, pracowali, starszy brat dokuczał młodszej siostrze, ale i tak bawiło się z nim najlepiej i tak on był najlepszym bratem, a ona siostrą.

Zakochiwała się w nieodpowiednich facetach, nieszczęśliwie i szczęśliwie, pamiętała dokładnie imię swojej pierwszej, jak się wtedy wydawało największej, miłości. Była na szkolnym balu, w seledynowej sukience uszytej przez babcię. Nigdy nie była królową szkoły, ani balu, nie byłą cheerleaderką, była zwyczajna, ale szczęśliwa. Na studiach poznała przyjaciół, odnalazła pasje. Nie było to nic nadzwyczajnego, wyjątkowego, choć oni byli dla niej wyjątkowi na swój sposób.

A potem zdarzyło się coś wyjątkowego, spełnienie marzeń o szczęśliwym domu, rodzinie, o dzieleniu życia z kimś najważniejszym wydawało się być na wyciągnięcie ręki, tak realne i namacalne.

A potem przyszło cierpienie i ból, jakiego nigdy nie chciała zaznać.

W ciszy swojego idealnego, przytulnego domu kupionego z myślą o rodzinie Leah Riley podjęła swoją decyzję.