Wracając do pałacu po Lenę , Clarisse ciągle patrzyła przez okno nie odezwała się ani jednym słowem . Joe nie chciał naciskać wiedział ze wydarzenia w ostatnich dni są dla niej bolesne.

XXXX

Wchodząc do domu cała 3 nie zauważyła nic niepokojącego, zawsze było cicho gdy nie było ich w domu , zapewne Maja nie było w domu lub była w swoim pokoju ucząc się lub siedząc przy komputerze.

Clarisse pomogła zdjąć kurteczkę i buty Lenie a Joe Clarisse

- idę wziąć prysznic - oznajmiła wspinając się po schodach w stronę sypialni Joe patrzył na nią dopóki nie zniknęła w ciemnym korytarzu

- Lena chcesz mi pomóc w kolacji?- Zapytał Joseph

- oo yeahh - wykrzyczała Lena, jak Joe wziął ją na ręce i udali się do kuchni przygotować kolację..

xxxXX

po 30 minutach Clarisse weszła do jadalni gdzie czekała na nią pięknie zastawiony stół

- Mami!.. Zrobiłam kolacje z tatusiem! - Lena podbiegając do Clarisse

- cieszę się - uśmiechnęła się lekko do Leny, której nagle uśmiech znikł z twarzy, patrzyła na Clarisse z dużymi oczami, dlaczego jej mama jest taka smutna? . Lena złapała rękę Clarisse prowadząc ją do stołu

- usiądź mami, zaraz tata przyniesie jeść - Clarisse usiadła na krześle które wyznaczyła jej Lena .. Joe wszedł do jadalni z tacą pełną jedzenia

- podano do stołu - zawołała Lena z uśmiechem jak zachichotała - jestem głodna - wyszeptała Lena

- ale jeszcze Maja - powiedział Joe, Clarisse siedziała przy stole wpatrując się w ogień świec

-kwiatuszku pójdziesz po Maje i powiesz, że ma zejść na kolacje? - Zapytał Joe

- tak -Lena pobiegła do pokoju Maja, w tym samym czasie Joseph podszedł do Clarisse

- kochanie cos nie tak? - Zapytał Joe

- nie… wszystko w porządku.. Dlaczego sądzisz, że coś jest nie tak? - Powiedziała lekko oburzona Clarisse

- po prostu jesteś tak cicha od kąt wróciliśmy od lekarza zastanawiam się czy..- Przerwała mu Lena

- nie ma jej ….Tam - powiedziała Lena

- jak to jej nie ma? - Dopytywał Joe

- yy . No nie ma- Clarisse spojrzała na męża wystraszona

- zaraz przyjdę - Joe pobiegł do pokoju Maja, naprawdę jej nie było, na łóżku leżała tylko karteczka, Joe podnosząc ja wiedział, że coś jest nie tak

" Mam dość! Nie wrócę TU już nigdy.. Nie po tym, co mi zrobiła.. Nie na widzę jej! Maja"

- o nie - westchnął Joe. Zszedł na dół gdzie była Clarisse i Lena. Clarisse spojrzała na niego ze łzami w oczach

- gdzie ona jest? -zapytała z drżącym głosem Clarisse, Joe spojrzał na podłogę i nic nie odpowiedział - Joseph!- Wrzasnęła żeby na nią spojrzał

- uciekła. - Clarisse w tym czasie szybko wstała z krzesła szybkim krokiem chciała uciec i ominąć go, ale złapał ją w ramiona objął ją jak płakała na niego piersi

- to wszystko moja wina...

- cii. Kochanie znajdziemy ją zobaczysz- pocieszał żonę

- Joseph ona mnie nienawidzi. Co ja zrobiłam - rozpłakała się jeszcze bardziej?

- cii. Clarisse proszę nie płacz to nie twoja wina kochanie.

Po paru minutach ciszy

- Joe musimy ją znaleźć. - Oświadczyła Clarisse

- znajdziemy ja - powiedział Joe podnosząc podbródek Clarisse - zobaczysz - patrzył jej prosto w oczy i musnął ustami o jej usta - zostań w domu z Lena a ja pojadę do pałacu i razem z ochroną zaczniemy jej szukać.

- nie …..Chce jechać z tobą - oświadczyła Clarisse

-kochanie , proszę zostań w domu z Leną jesteś zmęczona i powinnaś trochę odpocząć to będzie dobre dla dziecka i ciebie kochanie - położył rękę na jej brzuchu . i spojrzał jej prosto w oczy - proszę - wyszeptał, kiwnęła głową, że "tak"

Po chwili Clarisse i Lena został same w domu

-, co będziemy robić mami? - Zapytała Lena

- ohh kochanie zapomniałam o tobie, przepraszam - powiedziała wycierając łzy z policzków podchodząc do Leny - hymm. Może najpierw zjemy kolacje, którą tak pięknie przygotowała

- o tak !- Radośnie wykrzyczała Lena. Clarisse usiadła obok Leny i zaczęły jeść.

XXxxx

Po kolacji udały się pokoju Leny gdzie Clarisse umyła ja i pomogła przebrać sie w piżamę, wzięła ją na ręce prowadząc do łóżka

- mami przeczytasz mi bajkę - zapytała prawie zasypiająca Lena

- oczywiście skarbie - powiedziała Clarisse kładąc ją na łóżku i położyła się obok niej sięgając po książkę. Zaczęła czytać

Po 20 minutach Lena zasnęła Clarisse oglądała jak jej córeczka spokojnie śpi. po paru minutach wstała gasząc światło udała się na dół do salonu.

Clarisse spojrzała na ogień w kominku siedziała na sofie, podciągnęła kolana do piersi i ramiona owinięte wokół jej nóg. łzy spływała po jej policzkach, miała ochotę sama zniknąć, co ona zrobiła, sama rozwaliła swoją rodzinę,

sama nie wiedziała ile juz siedzi w salonie sama, Lena już dawno śpi , Joe nie wraca nie mówiąc już nic o Maja.

Dla niej wydawało to się wiecznością, nic nie wiedząc, co dzieje się z jej dzieckiem i mężem. Gdzie oni są, czy ona naprawdę jej tak nienawidzi W pewnym momencie usłyszała dźwięk telefonu, nie miała siły wstać

Sekretarka automatyczna: - Clarisse? Dlaczego nie odbierasz pewnie zajęta jesteś? haha tu Maddy oddzwoń do mnie jak tylko będziesz miała chwilę. Bay …. – Uśmiechnęła się, gdy tylko usłyszała śmiech jej najlepszej przyjaciółki wstała i podniosła słuchawkę wykręciła jej numer telefonu i połączyła się. Po paru sygnałach odebrała

-Clarisse wiedziałam ze zaraz oddzwonisz. –Zaśmiała się Maddy

- Maddy.. –Wychrypiała poprzez płacz

- Clari ty płaczesz?

- tak

-co się stało?

-nie mam już siły-

- Clarisse słyszysz proszę nie ruszaj się będę za chwilę w pałacu jesteś? Clari? Jesteś w pałacu?

- jestem w domu,….- Powiedziała przez płacz

- zaraz do ciebie przyjadę okej?

- tak.- Rozłączyła się i wróciła na miejsce gdzie wcześniej siedziała.

Po 15 minutach Maddy wpadła do jej domu.

- Clarisse?-Zawołała. Rzucając kurtkę na krześle weszła do salonu.

Widząc Clarisse siedzącą na podłodze podbiegła do niej

-Clarisse- Maddy upadła na kolana obok niej i przytuliła

- Maddy. – I płakała jeszcze bardziej

- Ciii. Clari jestem tu. Słyszysz nie płacz skarbie. –Pocierała jej plecy uspokajająco, ale ona dalej płakała.

-nie daje sobie już rady. – Wychrypiała przez płacz

-co ty mówisz Clarisse? – Spojrzała na nią ze zdziwieniem nie wiedząc, co mówiła

- wszystko się wali, w domu i w pał ja już nie mam siły. Po prostu nie mogę.-Płakała dalej.

- ohh. Clari proszę nie płacz – pocieszała przyjaciółkę. Przez parę minut siedziały i Clarisse płakała w ramionach jej przyjaciółki, gdy trochę się uspokoiła Maddy zapytała

- Clarisse czy powiesz mi, co się dzieje?- Clarisse kiwnęła głową, że tak

- ale może najpierw usiądźmy na czymś wygodniejszym- powiedziała pomagając wstać Clarisse, usiadły na sofie blisko siebie Maddy patrzyła na Clarisse

-, więc powiesz mi, co się dzieje? – Dopytywała.

-Um.- Clarisse rozpłakała się jeszcze bardziej,

- och.. Chodź tu Clarisse – powiedziała przytulając przyjaciółkę – czy chcesz coś na uspokojenie? – Zapytała, gdy Clarisse płakała

- nie….. Zaraz będzie.. Okej – powiedziała przez lekki szloch

- proszę powiedz mi, co się dzieje – po paru minutach ciszy Clarisse przemówiła

- jestem.. W ciąży – powiedziała spoglądając na ziemię

- och to cudownie Clari . Gratulacje – powiedziała podekscytowana

- dziękuję – łzy spłynęły po jej policzkach

-, ale to nie jest to, co cię gnębi.. Prawda?– Królowa tylko pokiwała głową, że „tak"

- powiedz mi. Obiecuje, że ci pomogę

- nie wiem, od czego mam zacząć – powiedziała Clarisse

-najlepiej od początku

Clarisse opowiedziała przyjaciółce o wydarzeniach z ostatnich dni i rozpłakała się

- och kochanie – Maddy przytuliła Clarisse – ciii zobaczysz wszystko będzie dobrze. Po prawie 30 minutach płaczu Clarisse uspokoiła się i spojrzała na przyjaciółkę

- coś się stało? –Zapytała Maddy

- chyba powinnam zadzwonić do Joe – powiedziała ochrypniętym głosem

- okej. Przyniosę ci telefon – powiedziała Maddy idąc w stronę telefonu. Chwile po tym podała go Clarisse

-dziękuję – powiedziała Clarisse i westchnęła. Wykręciła numer do męża po paru sygnałach odebrał

-halo?

-to ja …Joseph gdzie jesteś

- Clarisse.. Właśnie jestem w pałacu.. Coś się stało?

- nie. nic mi nie jest …

- Joseph.. Znalazłeś ją?- Zapytała

-kochanie jeszcze niestety nie – powiedział Joe

- ochh. –

- Clarisse..

-tak? –

- kochanie nie martw się znajdę ją i przywiozę do domu – zapewnił Joseph

- wiem. Tylko to trwa już tak długo –jej głos załamał się

- proszę nie płacz kochanie. Już niedługo się zobaczymy, niedługo wrócę do domu z Mają – zapewnił- obiecuje – Clarisse pociągnęła nosem

- dobrze.. Wracaj szybko

- kochanie a teraz proszę połóż się i spróbuj usnąć. a gdy się obudzisz będę w domu

- dobrze –

-kocham Cię Clarisse

- ja ciebie też kocham Joseph

- niedługo wrócę a teraz muszę kończyć skarbie. Słodkich snów papa

- papa- wyszeptała Clarisse