Summary: Znaleźli się na boisku bliżej siebie niż zwykle.

Warnings: none

Przypadek

Ostatnie minuty drugiej kwarty sparingowego meczu Touou i Seirin. Jak na razie jest remis; obie drużyny oszczędzają siły, woląc obserwować rywala i zaatakować w odpowiednim momencie… oczywiście oprócz Aomine i Kagamiego. Obaj silni skrzydłowi grają, jakby od tego zależało ich życie, plany gry omawiane przed meczem kompletnie wyparowały z ich głów.

Z drugiej strony nie można im się dziwić. Jako że zazwyczaj zmieniają oni mecze tego rodzaju w prywatne 1-na-1, trenerzy obu drużyn postanowili, że będą oni grali tylko dwie pierwsze kwarty. Bądź co bądź sparingi są po to, aby cała drużyna mogła grać i się sprawdzić.

Kagami łapie podanie od Kuroko i rusza w kierunku kosza Touou. Aomine jest przy nim szybciej niż trwa uderzenie serce, próbując odebrać piłkę. Czerwonowłosy zatrzymuje się gwałtownie, wykonując szybko zmyłkę; Aomine jednak przewiduje to i blokuje drogę, którą chciał uciec Kagami. W ciągu ułamka sekundy zwierzęcy instynkt asa Seirin daje o sobie znać i piłka przelatuje między nogami niebieskowłosego nastolatka wpadając prosto w ręce Kagamiego.

Słyszy on ciche przekleństwo Aomine i obaj znowu biegną, adrenalina buzuje w ich żyłach, oczy nie widzą nic oprócz kosza przed nimi, piłki oraz siebie nawzajem.

Kagami skacze, chcąc wykonać wsad, ale Aomine jest zbyt blisko i blokuje on piłkę; wylatuje ona poza granice boiska.

Obaj koszykarze lądują na ziemi… prawie idealnie. W powietrzu byli za blisko siebie i teraz, kiedy stanęli już na twardej powierzchni kortu, ich nogi zaplątały się o siebie. Z przerażeniem w oczach Kagami czuje, że grunt ucieka mu spod stóp, a on sam leci do przodu. Instynktownie chwyta pierwszą rzecz, na jaką natrafiają jego ręce – ramiona Aomine. Siła z jaką wylądowali oraz fakt, że Kagami nie należy do najmniejszych osób sprawia, że i Aomine przewraca się, na plecy, pociągając za sobą rywala.

Przez kilka długich, długich chwil leżą w bezruchu, obserwując się nawzajem rozszerzonymi w szoku oczyma. Oni nie tylko na siebie wpadli i przewrócili się – ich usta również się dotknęły.

Ktoś niedaleko nich kaszle cicho. Jak na sygnał obaj skrzydłowi odrywają się od siebie i uciekają jak najdalej, oddychając ciężko i ocierając wargi.

- Ty idioto, może byś uważał?! – Aomine wstaje powoli, patrząc na Kagamiego z pogardą.

- Słucham?! To ty na mnie wpadłeś! – odwrzaskuje Kagami, trzęsąc się ze złości. Na wszystkie świętości pocałował Aomine przy wszystkich! – Chyba będę wymiotował – mamrocze, zakrywając usta.

- Twierdzisz, że jestem obrzydliwy? – Ciemnoniebieskie oczy lśnią niebezpiecznie.

- To za mało powiedziane.

- Ty…!

Zanim jednak Aomine i Kagami zdążyli do siebie doskoczyć, zostali sprawnie złapani przez swoich kolegów z drużyny i unieruchomieni.

- Tak… - zaczyna powoli Imayoshi. – To będzie na tyle jeśli chodzi o drugą kwartę, nie sądzisz? – Patrzy pytająco na Hyuugę.

Kapitan Seirin wzdycha, zwiększając ucisk wokół ramienia Kagamiego, aby ten mu nie uciekł.

- Definitywnie. - Jego wzrok przesuwa się od Kagamiego do Aomine i z powrotem. – Zostały już tylko cztery sekundy, więc wy dwaj na ławkę.

- Ale…!

- Cicho! – Szybkie uderzenie w głowę skutecznie ucisza Kagamiego.

Asy swoich drużyn schodzą powoli z boiska, cały czas warcząc na siebie. Riko, starając się powstrzymać śmiech (tak jak i reszta drużyny, zauważa z niesmakiem czerwonowłosy) wysyła go do szatni. Tuż za nim idzie Aomine z twarzą niczym chmura burzowa.

Kiedy są już na korytarzu, wystarczająco daleko od kortu, obaj zaczynają się śmiać.

- Było blisko. – Aomine uwiesza się na plecach swojego chłopaka, jego zwykły wyraz twarzy zastąpiony małym uśmieszkiem. – Jesteś całkiem dobrym aktorem.

-Ty również – szczerzy się do niego Kagami i, ponieważ może, całuje swojego partnera, lecz tym razem porządnie.