Rozdział 4: "Odskocznia" od szarej rzeczywistości. (Offline)
Nie miałam pojęcia, że gra komputerowa może aż tak człowieka zmęczyć... hmm może to przez to uczucie przeniesienia samego siebie do gry? Ten postęp techniki powoli zaczyna mnie przerażać aż strach pomyśleć co dziać się może za 10 lat... Zmęczona poszłam się umyć a następnie położyłam się spać.
011001110101
Potężne grzmoty i oślepiające błyskawice uderzające w pobliskie budynki. Ciężkie krople deszczu uderzające o moją skórę. Te groźne przewiercające spojrzenia tamtych ludzi. Tamtej tajemniczej pary, która zaciągnęła mnie do zaułka. Ciemnego opuszczonego zaułka, w którym nikt nie mógł mi pomóc. Chciałam się spytać kim są i czego ode mnie chcą ale za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć uderzona zostałam drewnianym kijem do baseball 'a w prawe ramię. Przestraszona upadłam na kolana by uniknąć kolejnego ciosu. Zamaskowany mężczyzna i jego partnerka z pogardą na mnie patrzeli zupełnie jakbym była ich zabawką.
- Cz... czego ode mnie chcecie? – spytałam patrząc raz na niego raz na nią
- Przyszliśmy odebrać cię ze szkoły. – odpowiedziała chłodno kobieta
- Dlaczego?
Zamiast odpowiedzi otrzymałam kolejny cios. Tym razem w drugie ramie. Gdyby chcieli mnie porwać lub co gorsza zabić dawno by to już zrobili. Jednak oni chcą bym była w pełni świadoma. Kim oni do cholery są?
011011001111010
Na całe szczęście w porę się obudziłam, nie miałam najmniejszego zamiaru powtarzać tego koszmaru sprzed kilku lat. Byłam święcie przekonana, że jeśli przeniosę się do Tokio ten traumatyczny dzień przestanie mnie w końcu nękać. Chyba jestem skazana na przeżywanie tamtego burzliwego popołudnia w nieskończoność. Dlaczego muszę być tak pokrzywdzona przez życie? Czy ja komuś zrobiłam coś złego? W czymś zawiniłam?
Z myśli wyrwało mnie donośne pukanie do drzwi. Nie trzeba było być geniuszem by domyśleć się kto to mógł być. Niechętnie wstałam z łóżka i spojrzałam na czarny zegar wiszący nad biurkiem. Wskazywał on, że jest już kwadrans po 15. Rety to ja aż tak długo spałam... Tracę tylko dzień przez tak długi sen. Muszę to jakoś skrócić bo inaczej będę przesypiała całe dnie.
- Już już tylko się przebiorę! – zawołałam donośnie
Gdy tylko się przebrałam i uporządkowałam moje włosy podeszłam do drzwi a następnie je otwarłam. Jakoś nie zdziwił mnie widok mojego nowego sąsiada, który powitał mnie delikatnym ledwo widocznym uśmiechem.
- A to ty Ryou, cześć. – oznajmiłam udając zaskoczenie
- Cześć co tam u ciebie słychać?
- Nic nowego, dobrze, że nie muszę nigdzie wychodzić i wszystko mogę załatwić przez Internet. – odpowiedziałam bezuczuciowo
- Czyli to jednak prawda, że odkąd się tu wprowadziłaś to nie wychodzisz nawet na chwilę z domu. – stwierdził nieco zaniepokojony
- Tak.
- Długo to już trwa?
- Wprowadziłam się tu mając 17 lat, więc możesz to sobie obliczyć.
- 17 LAT?! Przecież byłaś wtedy jeszcze dzieckiem kto pozwolił ci tu samej mieszkać? – jego zdziwiona mina i nutka niedowierzania w głosie dała mi do zrozumienia, że nie chce on w to uwierzyć
- Jakimś cudem udało mi się przekonać właścicielkę domu. – odparłam zupełnie tak jakby nie było nic wielkiego
- Z czego w takim razie się utrzymywałaś?
- Z pisania i ilustrowania swoich mang.
- Jesteś wielka. – podsumował z zachwytem
- Niby czemu? – całkowicie nie zrozumiałam powodu jego zachwytu mną, każdy na moim miejscu zrobiłby to samo
- Niewiele osób w wieku 17 lat zrobiłoby coś tak odważnego i samodzielnego. – wytłumaczył
- A co z tobą, wydajesz mi się być równie silną osobą jak ja.
- Nic bardziej mylnego, sama widzisz, że dopiero co wyprowadziłem się od rodziców. – odparł cicho się śmiejąc
- Ale wyprowadziłeś się z własnej woli? – spytałam z nadzieją
Zamiast odpowiedzi pokręcił głową śmiejąc się przy tym. A już myślałam, że trafiłam na kogoś podobnego do mnie... ech pozory jednak mylą.
- Musiałem się wyprowadzić ponieważ moja mama miała mnie już dosyć. – zaśmiał się jeszcze głośniej
- Jak daleko od domu mieszkasz?
- Kilkanaście minut drogi na piechotę.
- Czyli też w Tokio dobrze myślę? – spytałam retorycznie
- Yhm. A ty gdzie wcześniej mieszkałaś?
- W Kioto.
Przez dłuższą chwilę panowała absolutna cisza, którą jednak przerwało stukanie obcasów jednej ze starszych lokatorek. Wdrapując się piętro wyżej spojrzała na mnie z miną podobną do tej jakby wygrała główną nagrodę na loterii.
- Bez dwóch zdań jesteś po prostu niesamowicie silną psychicznie i fizycznie dziewczyną. Nie jedna osoba oszalałaby robiąc to co ty. – oznajmił uważnie mi się przyglądając – Czy na pewno dobrze się czujesz? – spytał po kilku sekundach
- Tak a co?
- Jesteś bardzo blada. Jadłaś coś dzisiaj?
Nie ukrywałam, że bardzo mnie zdziwiło jego zachowanie. Przy nim czułam się jakbym miała brata, z którym spokojnie mogłam porozmawiać na każdy temat a on uważnie mnie słuchał przynajmniej częściowo rozumiejąc co czuję. Wcześniej dla mnie taką osobą była Megumi moja młodsza o 5 lat siostra. W sumie niewiele rozumiała z tego co do niej mówiłam ale mimo to słuchała mnie tak jakbym opowiadała jej bajkę ... Nagle łzy same napłynęły mi do oczu. Tak bardzo za nią tęskniłam jest dla mnie jedyną prawdziwą rodziną jaką posiadam.
- Jeszcze nie bo dopiero co wstałam. –odpowiedziałam odwracając wzrok
- Coś cię boli?
- Nie. Skąd takie pytanie. – odparłam oburzona
- Widzę jak płaczesz.
- To nie twoja sprawa!
- Dobrze w takim razie już pójdę. Miłego dnia Kaori.- powiedział powolnym krokiem wracając do siebie
- Dziękuję za dzisiejszą rozmowę.
- Nie ma za co. Po to ma się przyjaciół .
- Jesteś dla mnie odskocznią w tym szarym i ponurym świecie. – dodałam ledwo słyszalnym szeptem
Nigdy nie sądziłam, że rozmowa kimś może aż tak dobrze wpłynąć na humor. Po dokładnym zamknięciu drzwi zjadłam lekki śniadanio-obiad a następnie usiadłam przed komputerem.
Tak do zdecydowanie jedyna i najlepsza droga by zapomnieć o wszystkim co mnie trapi. Tam w grze jestem zupełnie inną osobą. W tamtym drugim świecie jestem osobą szanowaną przez innych, silną, niezależną oraz kimś kto w końcu ma jakąś władzę nad otaczającym mnie światem mimo, że dopiero co zaczęłam swoją przygodę. Tak zdecydowanie wolę tamten świat i od dzisiaj jestem Erinome a Kaori będzie pełniła niewielką funkcję w tym szarym, nieuczciwym i pełnym cierpienia świecie. W końcu mam okazję by stać się kimś i przyrzekam, że nie zmarnuję tej okazji!
