Harry'emu tak ulżyło, kiedy znalazł się na zewnątrz, że nawet nie przejął się plewieniem ogrodu. Wuj Vernon był w pracy, Dudley w domu jednego ze swoich przyjaciół, zajęty wytwarzaniem narkotyków albo czegoś w tym guście, a ciotka Petunia rozmawiała przez telefon, plotkując Zgredek wie o czym. Prawdę mówiąc, pomyślał, Zgredek pewnie wiedział z kim i na jaki temat. Uwielbiam tego małego gnojka, ale jest cholernym pechowcem. Chociaż z pewnością byłby skutecznym szpiegiem, prawda?

Nie mógł powstrzymać cichego śmiechu, który wyrwał mu się z ust i zastanowił się w roztargnieniu, czy Hedwiga jest już w drodze powrotnej. Wiedział, że Voldemort otrzymał jego list, ponieważ poczuł, jak jego blizna zakuła go lekko, gdy Czarny Pan odczuł coś, co Harry chciałby nazwać gniewem, ale co tak naprawdę przypominało raczej irytację. W zasadzie ledwo to odczuł.

Mimo tego był zaskoczony, że Voldemort raczył odpowiedzieć na jego pierwszy list. Nie miał nic lepszego do roboty? A przejęcie kontroli nad całym światem, czy coś podobnego? Nie, żeby Harry narzekał. To było zabawne. W każdym razie w tej chwili.

Pohukiwanie dochodzące z jego lewej strony wyrwało go z rozmyślań. Spojrzał w dół, zamrugał i wreszcie się wyszczerzył.

– Cześć, maleńka! Nie zauważyłem cię! – kiedy Hedwiga zahuczała z czymś, co brzmiało na rozdrażnienie, jego uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej. – Wiem, maleńka. Zgadzam się. Myślę, że światło słoneczne i świeże powietrze nieco mnie upoiły.

Rzucił trzymane narzędzia ogrodnicze i sięgnął po list przyniesiony przez jego ulubioną sowę. Wydawało się, że Voldemort znowu mu odpowiedział. Hmm, to było dziwne. Naprawdę się tego nie spodziewał.

Potter!

Jesteś znudzony byciem Wybrańcem? Po tym, jak owinąłeś sobie wokół palca tego starego głupca, z pewnością możesz robić wszystko, czego tylko zapragniesz, mam rację? Czy jesteś już zmęczony otaczającym cię przepychem? To naprawdę zaskakujący wyczyn dla Gryfona.

I jeśli kiedykolwiek jeszcze porównasz mnie do brudnego klauna, Klątwa Uśmiercająca, której ostatecznie doświadczysz z moich rąk, będzie najmniejszym z twoich zmartwień.

Voldemort

Harry zamrugał, raz jeszcze przeczytał list, a potem się roześmiał. Wyszczerzył się, wracając do oczyszczania ogrodów z chwastów. Zdecydował, że już czas, by obudzić swojego wewnętrznego Huncwota.

– Myślę, że powinienem przekupić kuzyna.