Kręcił się z boku na bok, nie mogąc zasnąć. W głowie wciąż na nowo odbywał wyimaginowaną rozmowę ze swoją matką. Z zamiarem jej odbycią nosił się już od dobrego tygodnia, od momentu, kiedy podjął decyzję. Tylko nie miał pojęcia, jak powiedzieć o niej matce, tak by go jeszcze chciała na oczy widzieć.
W końcu darował sobie płonne próby zaśnięcia i wstał. Przeszedł ostrożnie pomiędzy matami reszty dzieciaków – cała piątka spała sobie smacznie i żadne pewnie nie miało pojęcia o jego rozterkach, może poza Miho. Miho powinna go rozumieć, przecież sama raz przebąkiwała coś o opuszczeniu domu. Wyszedł na zęwnątrz i przysiadł na brzegu tarasu.
Noc była ciepła, ale już nie było tak gorąco, jak za dnia. Sprażone słońcem rośliny wreszcie mogły odetchnąć. Na bezchmurnym niebie doskonale było widać gwiazdy. Odchylił się więc do tyłu i patrzył, jego długie, czarne włosy muskały deski tarasu.
Myślał i myślał, ale im dłużej myślał, tym mniej był pewien, już nie tylko słów, które powinien powiedzieć, ale też decyzji jaką podjął. Czy powinien zostawiać dom.
- Nie możesz spać? - głos jego matki wyrwał go z rozmyślań.
- Yhym – mruknął tylko nie odrywając spojrzenia od nocnego nieba.
- O czym tak myślisz? - zapytała, siadając za jego plecami, palcami przeczesała jego włosy.
- A muszę od razu o czymś myśleć? - spróbował się wywinąć od odpowiedzi.
- Tak – odpowiedziała krótko i zaczęła zaplatać mu warkocz.
Zapadła cisza, bo co niby miałby jej odpowiedzieć – i tak wiedziała lepiej.
- Matko – zaczął, w żaden sposób nie zareagowała. Przełknął ślinę. - Chcę zostać Shinigami – wypalił, zanim zdążył o tym pomyśleć. I to tyle ze starannie przygotowanej rozmowy.
Poczuł, jak jej dłonie zamierają. Jedna sekunda, druga. Kontynuowała zaplatanie.
- Dobrze – powiedziała w momencie, gdy sam już chciał podać jakieś argumenty. - Dobrze – powtórzyła, jakby chciała samą siebie przekonać.
Zdziwił się. Szczerze się zdziwił, nie spodziewał się takiej prostej odpowiedzi.
- Tylko tyle? - zapytał się, odwracając się i patrząc zupełnie zaskoczony. - Nie chcesz mi tego wybić z głowy? - dodał niepewnie, jakby miała zamiar zaraz zmienić zdanie.
Ona wzruszyła tylko ramionami i sama zapatrzyła się na gwiazdy. W tym nikłym świetle i z rozpuszczonymi włosami wyglądała łagodniej niż zwykle i nawet nieco młodziej.
- Nie – powiedziała niemalże obojętnie. - To twoje życie, zrobisz z nim, co chcesz. - Spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się nieco krzywo. - Poza tym pewnie chcesz go poznać, prawda?
- Niezupełnie – powiedział zamyślony. - Może raczej, nie tylko. Naprawdę chciałbym się dowiedzieć jakim jest człowiekiem, że wybrałaś akurat jego, ale... Bardziej, to tamten dzień i ten Pusty. Gdyby faktycznie coś ci się wtedy stało...
- Zdajesz sobie sprawę z tego – weszła mu w słowo. - Że jeżeli zostaniesz Shinigami nie będziesz miał najmniejszych szans, by być na czas i mnie obronić?
Spojrzał na nią i otworzył usta, uderzony logiką sytuacji, o której jakoś wcześniej nie pomyślał. Zaśmiała się i poklepała go po ramieniu.
- Zostań Shinigami. My sobie jakoś poradzimy, zawsze sobie radziłyśmy. Tylko pozdrów go, jak go przez przypadek spotkasz. A teraz idź spać – poleciła poważnie i wskazała głową drzwi do domu, sama się jednak nie podniosła.
Rozpoznał ton, jakim wypowiedziała ostatnie zdanie i bez słowa sprzeciwu wstał. Jeszcze tylko raz zerknął przez ramię – widział jak siedziała z pochyloną głową – i poszedł spać. Czy na pewno to była dobra decyzja?
