Dłonie Toma kilka sekund później błądziły po ciele Harry'ego. Jedną ręką obejmował go przyciągając mocno do siebie, a drugą włożył pod koszulkę badając jego skórę. Ręce Harry'ego również były zajęte wplątywaniem się w czarne loki Toma i przyciąganiem go bliżej. Jego różdżka leżała zapomniana u jego stóp. Żaden z nich nie miał pojęcia co właściwie się działo. W jednej sekundzie skakali sobie do gardeł, by za chwilę Harry leżał pod Tomem na jego wspaniałym łożu całując się z nim jakby jutro miało nie nadejść. Zaraz? Kiedy do tego doszło? Harry pomyślał gorączkowo Stop. Stop! Co ja wyprawiam? Usiłował poruszyć rękami tak, aby odepchnąć go od siebie, jednak ręce nie chciały słuchać. Chciał odsunąć usta, które obecnie były zajęte przez język Toma, ale nie był w stanie. Nie ważne jak bardzo się starał, nie był w stanie się ruszyć. To znaczy ruszyć się był w stanie, ale tak jakby to ktoś inny kontrolował jego ciało zupełnie jakby był obserwatorem w swoim własnym ciele. Co gorsza, podobało mu się to. To niemożliwe. Był pod działaniem zaklęcia. Ale to nie miało sensu. Dlaczego Tom to robi? Tom mnie nienawidzi i to uczucie jest odwzajemnione. I w ogóle od kiedy to jest „Tom"? To Voldemort! Vol-de-mort!, wyjaśnijmy to sobie, Potter, pomyślał, jednak jego myśli zostały zmieszane ze sobą tworząc bezimienną papkę. Znów spróbował zdrowego rozsądku. Voldemort był stary; prawdopodobnie od dawna z nikim nie spał... to najprawdopodobniej najwięcej akcji od lat...zaraz... Cz-czyto oznaczało że...

- Nie – wyjąkał, kiedy Tom przypuścił atak na jego szyję. - Sstop...dlaczego...? Tom podniósł głowę z wysiłkiem i spojrzał w przepełnione strachem i żądzą oczy Harry'ego.

- Nie mogę - wyszeptał ochryple i pochylił się by ponownie posiąść jego usta. Wtedy właśnie Harry zorientował się,że Tom ma dokładnie taki sam problem jak on. Nie byli w stanie się kontrolować. Jedyne co mogli zrobić, to się temu poddać. Ale jego to nie obchodzi! To Voldemort jest tu tym mądrzejszym i silniejszym. Powinien być w stanie przestać. Dlaczego nie przestaje? Harry położył się na poduszkach, a jego ciało poddało się pragnieniom. Nie żeby miał jakikolwiek wybór. Jedynym sygnałem tego, że mu się to nie podobało, były łzy zbierające się w kącikach jego oczu. Czując jak Harry się rozluźnia, Tom zaczął ochoczo rozpinać jego koszulę, odsłaniając opaloną skórę. Zsunął dłonie w dół jego ciała i pochylił się by wziąć w usta różowy sutek. Harry wciągnął gwałtownie powietrze, wygiął się w górę i wzmocnił zacisk dłoni na włosach Toma. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś takiego, doprowadzało go to do szaleństwa. To wszystko było niewystarczające. Jego ciało płonęło, a on pragnął więcej. Dłonie błądziły po omacku po koszuli Toma i zaczęły ją rozpinać. Zrobił to tak gwałtownie,że kilka guzików oderwało się. Chłopak pozwolił swoim dłoniom przesuwać się po ramionach i wyraźnie zarysowanych mięśniach pleców czując pod palcami każdy ich ruch. Tom chwycił te wędrujące dłonie i przyszpilił je jedną ręką nad głową Harry'ego aby drugą powędrować w kierunku jego jeansów. W zaledwie trzy sekundy nie było śladu po spodniach i bokserkach, pozostawiając go wyeksponowanym w całej swojej okazałości. Harry miał na tyle przytomny umysł by zarumienić się pod badawczym spojrzeniem Toma. Zamruczał z lubością kiedy dłonie dłonie ześlizgnęły się po jego udach aby go objąć. Ciepło zebrało się w dole jego brzucha i szybko zaczęło się rozprzestrzeniać, narastając z każdą chwilą aż do momentu, kiedy miał wrażenie, że płonie. Uniósł biodra i pozwolił swoim nogom opaść na boki.

- T-Tom - zaskomlał - pospiesz się! - Co prawda sam nie wiedział z czym dokładnie, ale Voldemort zdawał się bezbłędnie odczytać jego intencje. Mając chłopaka tak wyeksponowanego przed sobą wymamrotał zaklęcie i gwałtownie wsunął palec głęboko w pomarszczoną dziurkę. Po chwili dodał kolejny palec i kolejny. Harry skrzywił się na tak bezlitosne przygotowanie, ale teraz to nie miało znaczenia. Potrzebował tego, ale potrzebował czegoś jeszcze, czegoś większego. Uczucie gorąca nie chciało ustąpić i teraz naprawdę zaczynało go parzyć. Jego myśli były rozmazane, nie miał pojęcia czego tak naprawdę chciał. Chyba tylko żeby to palenie ustało. Co to było? Czego potrzebował? Czego-

-O tak! Właśnie tak! - Harry jęknął i wyciągnął nieprzytomnie ręce w kierunku mężczyzny przed sobą. Nie! Nie chcę tego! Co ja w ogóle sobie myślę? Stop! Jednakże sięgnął ręką by dotknąć wybrzuszenia w spodniach Toma. Tom zrzucił z siebie spodnie i bieliznę patrząc zachłannie jak Harry sięgnął do niego i chwycił jego twardego członka by poruszać ręką w górę i w dół.

Jęknął, odsunął rękę partnera i się na niego wspiął złączając ze sobą ich biodra. Z łatwością ułożył się pod nim wygodnie z nogami po obu stronach bioder Toma. Otwarty i wyeksponowany. N-Nie! Nie, nie, nie! Harry krzyczał w myślach kiedy Tom rozsunął jego pośladki. Nie tak, nie, nie proszę, nie tak! Tom pozwolił swoim oczom ślizgać się po postaci pod nim, a jego zamroczony umysł był w stanie uformować tylko jedno słowo. Piękny. Odsunął od siebie tę myśl. Nie, to nie tak. Co ja wyprawiam? To jest Potter! Dlaczego moje ciało mnie nie słucha? Nakazuję ci przestać! Tom skrzywił się nieznacznie kiedy to dziwne palenie sprawiło,że jego członek zadygotał z pragnienia, przypominając mu co właściwie powinien teraz robić. Uniósł biodra Harry'ego nieco wyżej i ułożył się na wysokości jego wejścia. Wyszeptał zaklęcie by się nawilżyć i wsunął się cały do wnętrza Harry'ego. Harry krzyknął z bólu i przyjemności kiedy Tom gwałtownie go penetrował. Odrzucił głowę do tyłu i uniósł biodra wyżej, by być całkowicie wypełnionym. W myślach krzyczał. Dysząc, złapał palcami ramiona Toma nogi zaplatając mocno w jego talii i czekał na kolejny ruch. Nie dbał o to co robił tak długo jak było to tak przyjemne i właściwe. Tom jęknął głośnio kiedy to ciasne ciepło zacisnęło się wokół niego. Zatrzymał się na chwilę i wziął kilka głębszych oddechów. Połowa jego umysłu była zniesmaczona. Chciał rzucić chłopakiem o podłogę i go torturować jak początkowo miał zamiar, jednak pozostał w bezruchu i pozwolił Harry'emu dostosować się do jego rozmiaru. Chłopak złapał go za ramiona i przyciągnął swoją twarz aby uspokoić pędzące serce. Nie mógł uwierzyć, że Czarny Pan był w nim, całował jego szyję jak. Odrzucało go to, a z drugiej strony był niesamowicie usatysfakcjonowany. Palenie ustało, podobnie jak ból głowy. Nie bardzo mógł to zrozumieć. Harry zamknął oczy i pozwolił sobie rozkoszować się doznaniami. Tom odsunął się lekko, by spojrzeć na postać pod sobą, podziwiał go przez chwilę zanim pochylił się i ponownie uchwycił te różowe usta w pocałunku. Języki splotły się ze sobą w tańcu, pocałunek się pogłębił, stając się coraz bardziej zaborczy z każdą mijającą sekundą. Rozdzielili się tylko na chwilę by zaczerpnąć powietrza i zaraz sięgnąć po więcej. W końcu Tom uniósł biodra Harry'ego, wysunął się z niego i wbił z powrotem. Harry odrzucił głowę do tyłu i wrzasnął z bólu. Nie spodziewał się tego, i bolało jak cholera, ale Tom zdawał się tym nie przejmować jako że zrobił to ponownie. I jeszcze raz. Łzy popłynęły po policzkach chłopaka, kiedy ten pozwalał robić Tomowi co tylko ten chciał. Nie żeby miał jakikolwiek wybór. Zaskoczył go delikatny dotyk na twarzy, otworzył oczy, by spojrzeć w rubinowoczerwone tęczówki. Tom delikatnie otarł łzy Harry'ego i pochylił się by ponownie go pocałować.

- Rozluźnij się - wyszeptał.

Harry przełknął i starał się postąpić zgodnie z radą Toma. Po kilku chwilach jego ciało wbrew jego woli rozluźniło się i był w stanie poruszać się w nim swobodniej. Wciągnął gwałtownie powietrze kiedy przeszyła go nagła przyjemność. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczył, nawet kiedy sam się dotykał. Był tak świadomy swojego ciała, jak nigdy wcześniej. Jego sutki były twarde, erekcja tak naprężona, że aż bolesna. Czuł delikatne muśnięcia po wewnętrznej stronie ud. Mógł poczuć naprężające się mięśnie brzucha i nóg, ale przed wszystkim mógł poczuć masywny członek wsuwający i wysuwający się z niego. I to było takie przyjemne! Harry zarzucił ręce wokół szyi Toma i przyciągnął go do głębokiego pocałunku. Ten pozwolił na to, jednakże to on dominował. Gorące pocałunki i ciągły dźwięk uderzającej skóry o skórę były jedynymi dźwiękami wypełniającymi pokój. Tom odsunął usta i naznaczył pocałunkami drogę aż do ucha Harry'ego.

- Powiedz mi czego pragniesz - wysyczał ochryple. Młodszy czarodziej jęknął i zamknął oczy zatracając się w przyjemności. Syk wężomowy tylko w tym pomagał.

- D-dotknij mnie.

- Dotykam - Harry potrząsnął głową.

- Bardziej - Tom delikatnie przeciągnął zewnętrzną częścią paznokci po wnętrzu ud Harry'ego, zmierzając do góry, w stronę obolałego penisa. Nie dotknął go jednak jak wbijał się znów i znów w Harry'ego. Obserwował swojego własnego masywnego członka zanurzającego w się w tym ciasnym cieple. Wrzasnął w ekstazie jak wbiły się w niego paznokcie i wygiął swoje biodra jeszcze bardziej. Tom zdawał się tylko na to czekać, ponieważ wtargnął w niego jeszcze mocniej.

- Aaaah ah ah! O kurwa! Boże! Jeszcze raz! - wrzasnął, a Czarny Pan powtórzył swoje działanie. Harry zacisnął dłoń wokół szyi Toma i rozsunął nogi jeszcze bardziej. - Ah, aaaah,aah! Boże Tom! Szybciej. Szybciej! Mężczyzna warknął gardłowo i ułożył się z jedną ręką nad głową chłopaka, a drugą trzymając jego biodra w miejscu. Zaczął wchodzić w błagające ciało Harry'ego jeszcze szybciej.

- Tego chcesz? Tego?

-Tak!..mmmhhh chcę - wydyszał. – O tak, aaaahhh, chcę!

Po kilku minutach tej niebiańskiej tortury Harry zaczął czuć gorąco w dolnych rejonach brzucha.

- O boże! Tom, Oooooh! Zaraz dojdę, zaraz dojdę!

Tom spojrzał na pokrytą potem twarz Harry'ego i jego przymknięte w rozkoszy oczy samemu czując zbliżający się orgazm. Sięgnął pomiędzy ich ciała, chwytając sączącego się członka kochanka i ruszając ręką w rytm swoich pchnięć. Chłopak wciągnął powietrze i przywarł do niego mocniej.

- O cholera! Kurwa! Zaraz...Aaaaaah! - wykrzyknął kiedy poddał się swojemu ciału i doszedł.

Tom zazgrzytał zębami i kiedy poczuł mięśnie zaciskające się wokół niego starał się bezskutecznie odzyskać kontrolę nad swoim ciałem. Puścił teraz już nieco miękkiego członka Harry'ego, chwycił go za biodra i wbił się w niego mocno jeszcze kilka razy i spuścił się głęboko w nim. Sapnął, kiedy w końcu przestał się ruszać i spojrzał ciało pod sobą. Zmarszczył brwi zdezorientowany i potarł oczy, gdyż obraz zaczął mu się zamazywać. Mrugnął, kiedy wizja zaczęła znikać i bezskutecznie próbował odzyskać przytomność umysłu. Co ja zrobiłem? Pomyślał to w momencie kiedy opadał na bok i wtedy pochłonęła go ciemność.