CHICAGO PD – PART IV

ADAM POV

Pilnowałem swojej roboty, naciskając worek ambu, żeby Jay miał czym oddychać. Boże… nigdy nie myślałem, że będę w takiej sytuacji. Jay ty sukinsynie musisz to przeżyć, bo… bo co my bez ciebie zrobimy? Bez ciebie, zespół nigdy nie będzie taki sam…

Adam patrzył na tą całą krew. Patrzył na nagą klatkę piersiową Jay'a z której ściągnięto kamizelkę i rozcięto ubranie. Patrzył jak ratownik rozpaczliwie próbował zatamować krwawiącą dziurę w brzuchu.

Nagle wszystkie maszyny, do których podłączony był Jay, zaczęły przeraźliwie piszczeć.

- Cholera znowu nam ucieka! Jak daleko do tego szpitala?!

- 2 min!

- Nie mamy tyle!

- Jay brachu… błagam cię trzymaj się! Słyszysz mnie?! Musisz żyć! Dla Erin, dla mnie, cholera dla całego zespołu! Musisz żyć! Nawet nie waż się poddawać!

- NZK! Uciskam! … Dobra ładuje 200! Czysto! … (bez zmian) …

- Jay do cholery jasnej!

- Ładuje 300! Czysto! … Uciskam!

Adam nie mógł uwierzyć własnym oczom. Jego przyjaciel… przecież to Jay. On nie może umrzeć. On zawsze był najsilniejszy z nas wszystkich, to on zawsze pierwszy biegł za przestępcami, cholera przecież on przetrwał dwie tury w Afganistanie! Nie może umrzeć… nie… to jeszcze nie jego czas!

Ruzek już nawet nie próbował powstrzymywać łez, które lały się po jego twarzy. Patrzył jak sanitariusz brutalnie uciska klatkę piersiową Jay'a. Gdyby nie te wszystkie piszczące maszyny, z pewnością usłyszał by pękające żebra.

- Jesteśmy! – krzyknął ratownik z szoferki.

Jak na zawołanie otworzyły się tylne drzwi karetki, a lekarze i pielęgniarki szybko wyciągnęły nosze na zewnątrz. Jeden ratownik stał na noszach i dalej uciskał klatkę piersiową, a drugi recytował lekarzom listę obrażeń. Jakaś pielęgniarka przejęła od niego worek ambu, a on biegł teraz za tym tłumem w głąb szpitala.

- Przepraszam, bardzo proszę zostać tutaj. Lekarze robią wszystko co mogą, jak tylko będzie coś wiadomo, ktoś pana poinformuje.

Adam tylko skinął głową. Nie był w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Mimo, że nie wszedł do środka, to wszystko widział… jak lekarze po raz kolejny tego dnia muszą go reanimować, jak po raz kolejny przez ciało Jay'a przechodzi prąd, jak na monitorze widać płaską linie…

- Jay?!


Ok, to było krótkie, przepraszam, ale już pisze następny rozdział. :)