ROZDZIAŁ 3
[Lady GaGa ft. Beyonce – Telephone]
– Kurwa! – To był pierwszy wyraz, który padł z moich ust zaraz po przebudzeniu. Dlaczego nie mamy wpływu na swoje sny i fantazje seksualne. Dlaczego? Co się ze mną ostatnimi czasy dzieje? Co ta dziewczyna ze mną zrobiła? Jeden buziak, dodam, że przypadkowy sprawił, że mam sny z nią w roli głównej. Ja wcale nie celowałem w usta, a że wyszło jak wyszło. Trudno się mówi. Ale nie zaliczę tego wydarzenia do jednych z lepszych w moim życiu. Ten buziak widziało ponad 30 osób! Plotki rozprzestrzenią się z prędkością światła i to będzie katastrofa. Z reguły nie całowałem się z dziewczynami w usta, ale się kurde stało i się nie odstanie.
Bella cóż… po tym jak szok minął u niej jak i u mnie, to przez ułamek sekundy w jej oczach widziałem chęć spoliczkowania mnie, ale tego nie zrobiła. Niezręcznie było jak cholera, wśród tych wszystkich ludzi, ale daliśmy radę, a dziewczyna z niewielkimi, uroczymi, różowymi plamkami na policzkach wyglądała naprawdę uroczo. Cullen, odpierdala ci.
Udało nam się po tym wszystkim pogadać w cztery oczy i oboje uznaliśmy, że nic się nie stało i żyjemy normalnie. Taaa, żyj normalnie, jak w dalszym ciągu czuję smak jej ust. Cullen, tobie naprawdę odpierdala!
Wszedłem do łazienki. Spojrzałem w lustro i ujrzałem tam tą zarośniętą mordę, zielone zaspane oczy i wiewiórkowate włosy w totalnym nieładzie. Przejechałem dłonią po mojej czuprynie, starając się ją okiełznać, ale to nic nie dało. Jak zwykle zresztą. One odstają tak jak im się podoba.
–Pieprze, nie gole się – oznajmiłem do swojego odbicia w lustrze i poszedłem pod prysznic.
Jak zawsze przed zajęciami siedziałem z moją paczką w naszym ulubionym coffee shopie tuż obok MDC. Przychodzimy tu odkąd pamiętam. Jesteśmy tutaj stałymi klientami, ale ta kawiarenka na to zasługuje.
Siedziałem pomiędzy Alice i Rosalie, a moja siostra aktualnie malowała mi kciuka granatowym lakierem do paznokci.
– Al, czy ty naprawdę chcesz ze mnie zrobić geja? – spytałem, gdy zabrała się za malowanie kolejnego paznokcia.
– Gejem nigdy nie będziesz. Zbyt męsko wyglądasz z tym zarostem, a po za tym za wiele dziewczyn zaliczyłeś już w swoim życiu. Ewentualnie będziesz transwestytą – powiedziała, a to o transwestycie wpuściłem jednym uchem i wypuściłem drugim.
– Znowu zaczynasz? Trzeba było prosić swojego teścia, by spłodził jeszcze jedną córkę, to może aktualnie byłbym w stałym związku.
– Taaa… jasne. A poza tym, to jeszcze nie jest mój teść.
– Taaa… z Jasperem chodzisz odkąd skończyłaś 7 lat, a teraz masz….
– Zmieńmy temat – wtryniła mi się w zdanie. – Co z Bellą?
– A co ma być?
– Ej, no właśnie. Bo coś tam z nią było wczoraj na zajęciach u Erici, – powiedział Emmett, do którego najwidoczniej plotki już dotarły.
– Może było, może nie było. Nie twój interes. A co do Belli i showcase w klubie, to ja nie mam nic przeciwko.
– No to świetnie, będzie trzeba ją tylko dołapać w MDC.
– Nie będziesz musiała – zakomunikował Jasper. – Przyszła właśnie na kawę.
– Bella! – zaczęła się drżeć moja siostra, gdy ją zobaczyła.
Dziewczyna zaczęła się rozglądać i gdy dostrzegła skąd dochodzi nawoływanie, jej oczy stały się ogromne, ale podeszła do nas.
– Tak? – spytał niepewnie.
– Hej Bella. – Kocurek przepełniony entuzjazmem ruszył do ataku. – Mamy do ciebie sprawę. A tak w ogóle to ja jestem Alice, to jest Rose, Jasper i Emmet, a Wiewiórę znasz.
– Cześć.
– Siadaj – odezwał się Jasper i zrobił miejsce dla dziewczyny.
– Więc o co chodzi?
– Bo chcieliśmy wziąć cię do pokazu w klubie w przyszłym tygodniu.
– Ale, że jak?
– No normalnie. Nie brałaś nigdy udziału w pokazie, albo coś w tym stylu?
– Oczywiście, że brałam. Ale, że ja z wami? To jakiś żart? – w sumie nie ma się co dziwić, na jej miejscu też byłbym zaskoczony.
– Posłuchaj Bella, – tym razem to ja się odezwałem. – Nie robimy sobie z ciebie jaj, ani nic z tych rzeczy. Dostaliśmy propozycję pokazu i potrzebujemy jeszcze jednej osoby, a że wspólnie uznaliśmy, że jesteś naprawdę dobrą tancerką – nie będę mówił, że świetną, bo jeszcze dziewczyna się opuści – to postanowiliśmy wziąć ciebie.
– Ale czemu mnie? Macie przecież masę świetnych tancerzy w MDC.
– Owszem, mamy masę świetnych tancerzy, tylko aktualnie ci świetni tancerze zaangażowani są w co innego. Ja osobiście uważam, ze jesteś naprawdę niezła. Masz technikę, talent, osobowość i to coś. Ale jeśli nie chcesz, to okej.
– Chcę, tylko… zaskoczyliście mnie tą propozycją. Nie spodziewałam się, ani nic z tych rzeczy i dziękuję bardzo.
– Nie ma sprawy – powiedziała zadowolona Alice. Cóż. Gdyby nie ja, to pewnie wszystko by spieprzyła.
– Dobra ludzie, zbierajmy się, bo za chwilę zaczynają się zajęcia, a ja musze jeszcze wymyślić choreografię na dzisiaj – powiedziałem i zacząłem zbierać swoje rzeczy.
– A co dzisiaj zamierzasz zrobić? – spytał się mnie Jazz.
– GaGa
– Telephone?
– Jak wymyślę. Dobra ludzie, ruszmy dupy i się ogarnijmy.
Wtryniłem się na zajęcia Jaspera. Potrzebowałem lustra, a jakoś samemu na sali nie chciało mi się siedzieć. Wsadziłem słuchawki do uszu i moja mózgownica, gdy usłyszała pierwsze dźwięki, zaczęła intensywnie pracować, a ciało samo zaczęło się poruszać, starając się odwzorować piosenkę. Jakoś nigdy nie miałem większych problemów z układaniem choreografii. Samo mi to przychodziło. Tak jakoś.
Jasper zrobił dzisiaj dosyć ostrą gangsterkę. Ja nie wiem skąd on czerpie to wszystko, przecież on jest potulny jak baranek. A z resztą, co ja się będę czepiać. Ja na kobietę też nie wyglądam.
W ciągu półtorej godziny zdążyłem wymyślić choreografię i nauczyć się tej Jaspera. Nie jest źle. Mój mózg coś tam jeszcze przyswaja. Bella też była na tych zajęciach, tak jak inne ponad 30 osób. Chorełkę przyswoiła, ale nie każdy jest w stanie wcielić się w gangstera z jakiejś „brudnej" dzielnicy, który ma przy sobie gnata i za chwilę ma pozabijać parę osób. A ja…. Na koniec i tak się pomyliłem.
– Dobra ludzie, przenosimy się w świat GaGi i mój. – zakomunikowałem, rozpoczynając zajęcia. Nie wiem skąd, ale były tu dzisiaj tłumy, a nawet cała moja paczka przyjaciół, która zajęła najlepsze miejsca. – Zaczynamy na słowa. Stop callin'. Stop callin'. I don't wanna think anymore! Yhy. Dokładnie. Jeszcze raz, czy mogę dalej? – powiedziałem pokazując im raz początek.
– Jeszcze raz! – rozległ się jeden wielki krzyk w sali. Lubiłem się droczyć z nimi wszystkimi.
– Okej. To rozkładam na czynniki pierwsze. Na stop odchylamy się do tyłu na prawej nodze i wyciągamy prawą rękę do przodu. Potem wracamy i przykładamy sobie telefon do ucha. Tak. Potem znowu mamy to samo, ale na drugie callin' przykładamy słuchawkę do ucha, po czym ją odsuwamy. Na I don't wanna robimy… to jest chyba nawet krok z salsy. Na think… kurde… dobra, wiem. Kojarzycie ten moment z Harrego Pottera, gdy Dumbledore, w którejś tam części wyciągał sobie wspomnienia z głowy. Dokładnie mniej więcej o to mi chodzi. Anymore rozkładamy na dwie części. I na any krzyżujemy ręce, jakbyśmy chcieli powiedzieć „nie". A na more, siadamy na lewym biodrze. Yhy. Dalej. – Uczyłem ich fragment po fragmencie, a atmosfera na sali była zajebista. Masa ludzi o tej samej pasji i zboczeniach, którzy rozumieją się bez słów. Śmieją się z tych samych rzeczy i o jednej choreografii potrafią gadać przez tydzień. Kocham to po prostu. Po ponad godzinie nauczyłem już całości. – Dobra, to teraz wolno, szybko w tempie i z muzą. Stop callin'! Stop callin'! I don't wanna think anymore! I left my hand and my heart on the dance floor! – Zacząłem śpiewać, aczkolwiek moje zdolności wokalne nie są wysokich lotów. – Dobra ludziska. Siądźcie pod lustrem. – Oznajmiłem gdy już wszyscy zatańczyli w grupach – To były naprawdę zajebiste zajęcia i wykonaliście naprawdę niezłą robotę. I chciałbym wyróżnić parę osób. Ian, Tricia, Bob, Alex, poproszę ciebie, ciebie… moją ferajnę….. i Bella. – Powiedziałem, ale dziewczyna się nie ruszyła. Czy mi się zdaje czy ktoś próbuje mnie tutaj doprowadzić do szału. – Em, Jazz, zróbcie z nią porządek. – Zakomunikowałem, a chłopcy się nią „zajęli" wyciągając na środek parkietu. Włączyłem piosenkę i GaGa zaczęła śpiewać razem z Beyonce. – Dzięki jeszcze raz wszystkim za zajęcia. Było naprawdę mega. – Powiedziałem wszystkim zadowolony na odchodne i zaczęli opuszczać salę, a mi jeszcze coś się przypomniało. – Bella! – Zawołałem i dziewczyna podeszła do mnie.
– Tak?
– Po pierwsze, możesz mi powiedzieć, dlaczego nie chciałaś zatańczyć?
–Bo mi się moje wykonanie nie podobało.
– A mi się podobało. I jeśli Wiewióra to mówi, to coś znaczy, – powiedziałem, uśmiechając się do niej, a jej kąciki ust również powędrowały w górę.
– No dobra. Dzięki.
– A po drugie, daj mi swój numer telefonu, bym mógł cię poinformować co i jak z pokazem i próbą, bo znając resztę mojej ferajny, to nawet o tym nie pomyśli, bo jest tak nieogarnięta.
– Jasne. Daj swój telefon, to ci zapiszę.
– Chwilka. – powiedziałem i zacząłem grzebać w swojej torbie w celu znalezienia go. – Proszę – powiedziałem podając go jej, a ona już po chwili wstukiwała cyferki.
– Proszę – powiedziała i oddała mi urządzenie z powrotem.
– Dam ci znać co i jak sms'em, albo zadzwonię, ale najpierw sam muszę się wszystkiego dowiedzieć, bo organizacja Kocurka jest po prostu powalająca.
– Okej. – powiedziała chichocząc pod nosem. – I chciałam ci jeszcze powiedzieć, że chorełka zajebista.
– Eee tam. Ale dzięki.
– Nie ma sprawy. Dobra, ja lecę na następne zajęcia.
– Okej. Pa.
– Cześć – pożegnaliśmy się, a ja w drzwiach zobaczyłem Jacoba.
– Siema stary! – usłyszałem, a chłopak wkroczył na salę, tym swoim pewnym krokiem, ale jednocześnie nie odrywał wzroku od tyłka Belli.
– Hej. Widzę, że wróciłeś?
– Taaa… Ale tylko na chwilę. Działo się coś ciekawego jak mnie nie było?
– Raczej nic szczególnego.
– A ta laska, to kto?
– Tancerka, a kto inny?
– No nie wiem, ale całkiem niezła.
– Taaa…. Masz coś konkretnego do mnie, czy coś, bo spieszę się trochę. – zaczął mnie irytować swoim zachowaniem. W sumie to się nie zdziwię, jak za chwilę zażąda numeru do Belli, ale może być pewien, ze mu go nie dam.
– Nie, wpadłem sprawdzić tylko co słychać.
– To jak widzisz wszystko okej. Sorry stary, ale ja naprawdę muszę lecieć.
– Jasne nie ma sprawy. To trzymaj się w takim razie.
– Ty też – powiedziałem mu jeszcze na odchodne i opuściłem salę.
Wkurzał mnie swoją osobą. Jak go kiedyś lubiłem, tak teraz mam na niego wyjebane. Denerwuje mnie swoją osobą i stosunkiem do wszystkich i do wszystkiego. Uważa się za gwiazdę, którą nie jest. Myśli, że jest fajny. Chyba w innym wcieleniu, bo na pewno nie w tym. Mam dość tego kolesia. Naprawdę.
