- To znaczy że…

- Tak

- I jeśli…

- Tak

- To wtedy…

- Tak

- Przestań cały czas powtarzać: TAK!

- Kiedy to prawda

- Mogłeś mnie okłamać

- Mówiłaś, że chcesz się wszystkiego dowiedzieć

- A teraz mówię, że wolałabym, żebyś mnie okłamał! – krzyknęła Caroline i po chwili dodała już ciszej- Mogłeś nie mówić mi o konsekwencjach i wykorzystać moją niewiedzę, żeby mnie od siebie uzależnić…

- Mogłem

- Więc czemu tego nie zrobiłeś?

- Bo mieszkam teraz z Elijah i gdybym ja ci nie powiedział to on by to zrobił- gdy Klaus zobaczył zszokowaną minę blondynki roześmiał się

- To miał być żart? W ogóle nie był śmieszny!

- Chciałaś, żebym cię okłamał

- W sprawie tej pieprzonej sire-bond! Teraz już jest za późno, raczej nie możesz już nic zrobić, żebym o tym nie wiedziała!

Klaus po chwili zawahania spojrzał Caroline prosto w oczy.

- Właściwie to mogę….

- O czym tym mówisz? – wampirzyca nie miała pojęcia do czego zmierza hybryda

- Mogę coś zrobić. Mogę kazać ci zapomnieć… - i nagle wszystko stało się jasne! „Przymus"!

- Ty chyba nie mówisz poważnie!

- Kochanie, mówię najzupełniej poważnie - Caroline wstała i zaczęła nerwowo chodzić po pokoju

- Czyli jednak przemyślałeś sprawę i jednak żałujesz, że mi o tym powiedziałeś i zamierzasz teraz ze mnie zrobić swoją seksualną niewolnicę! – Klaus w wampirzym tempie podniósł się z kanapy i próbował podejść do Caroline, jednak gdy tylko robił krok do przodu ona cofała się o dwa, aż w końcu wpadła plecami na ścianę. Klaus oparł o nią ręce po obu stronach głowy Caroline i wyszeptał jej do ucha:

- Gdybym chciał wykorzystać „przymus", żeby zrobić z ciebie seksualną niewolnicę, jak to trafnie nazwałaś, zrobiłbym to już dawno temu. I nikt ani nic nie byłoby w stanie mnie powstrzymać

- Więc co miałeś na myśli? – spytała Caroline trzęsącym się głosem. Bliskość ciała Klausa i jego oddech na jej skórze powodowały, że blondynce trudno było zebrać myśli.

Klaus delikatnie pogładził policzek dziewczyny swoją prawą ręką i westchnął.

- Pomyślałem, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jeśli pomogę ci zapomnieć o wszystkim co się wydarzyło po twoim przyjeździe do Nowego Orleanu

- To znaczy o dziecku?- Hybryda jedynie kiwnął głową w odpowiedzi, jednak to wystarczyło, żeby oczy wampirzycy zalały się łzami. Caroline nie wiedząc jak przekonać Klausa by tego nie robił, nie zastanawiając się długo, uklęknęła przed nim, cały czas nie odrywając od niego oczu.

- Proszę cię nie rób tego – wyszeptała - Zrobię wszystko co zechcesz, tylko go nie zabijaj! Zostanę twoją niewolnicą, zgodzę się na wszystko, tylko nie rób mu krzywdy

Hybrydę zszokowało ostatnie zdanie wypowiedziane przez wampirzycę.

- Kochanie ja… - Klaus przykucnął i wziął Caroline w ramiona – ja tylko próbuję znaleźć najlepszy sposób, żeby ci pomóc. Chcę cię ochronić przed tym, co mogłoby się stać

- Dla mnie najgorsze co mogłoby się stać to gdybym straciła to dziecko. Chcesz mi pomóc? Więc zacznij mnie wspierać! Bo ja z niego nie zrezygnuję!

- Nie mam zamiaru pozwolić, abyś przypłaciła życiem za mój jednorazowy błąd!

Przez chwilę wpatrywali się w siebie, a gdy emocje opadły Caroline zapytała

- Czemu mi powiedziałeś o zniewoleniu?

- Bo jesteśmy przyjaciółmi. Bo chcę żebyś mi ufała tak jak ja ufam tobie.

- Ufasz mi?

- Tak

- Więc zaufaj mi, kiedy mówię, że wszystko będzie dobrze. Że nic mi się nie stanie. Że dam radę.

- Tego nie możesz być pewna

- A ty nie możesz mieć pewności że się nie uda

- Caroline to dziecko nie jest warte ryzyka jakie chcesz podjąć

- Decyzja nie należy do ciebie

- Chyba zapominasz, że żeby przeżyć potrzebujesz mojej krwi. Więc jednak w pewnym stopniu ta decyzja należy też do mnie

- Sprytnie, czyli ty rozdajesz karty tak?

- Lepiej nie mogłaś tego ująć

- Chyba jednak o czymś zapomniałeś

- Mianowicie?

- Jeśli nie dasz mi swojej krwi to umrę, a oboje dobrze wiemy że nigdy na to nie pozwolisz

Wypowiadając te słowa blondynka uśmiechnęła się do Klausa. Miała go w garści. Jej życie było dla niego najważniejsze.

- Zawsze jeszcze mogę sprawić, że zapomnisz…

- Piję werbenę, nie możesz mnie zahipnotyzować

- Jeśli zamknę cię w szklanej wieży, twój organizm oczyści się z niej i wtedy będę mógł zrobić z tobą co tylko zechcę – powiedział pewnym siebie głosem hybryda

- Pozwalając mi pić swoją krew sprawisz, że JA BĘDĘ CHICIAŁA, żebyś robił ze mną, o czym tylko ZAMARZYSZ. Jakby nie patrzeć, ta opcja jest dla ciebie korzystniejsza – odpowiedziała mu kokieteryjnie wampirzyca

Klaus roześmiał się na to stwierdzenie i Caroline już wtedy była pewna, że mężczyzna zrobi dla niej wszystko, o co go poprosi. A ona chciała tylko jednego. Dziecka. TEGO dziecka.

Dziewczyna mocno przytuliła się do hybrydy, a on zaczął gładzić jej włosy.

- Dziękuję – wyszeptała wampirzyca

- Nie masz za co dziękować. Jeszcze się nie zgodziłem. – odpowiedział cicho Klaus

- Jeszcze godzinę temu mówiłeś kategoryczne „nie", teraz to już tylko „jeszcze nie". To szybki postęp zważywszy, że jesteś najbardziej upartą osobą jaką znam

- Ja jestem uparty? To co w takim razie powiesz o sobie?

- Ja po prostu jestem zdecydowana i wiem czego chcę. Teraz na przykład chcę już wstać z tej podłogi, bo jest mi mega niewygodnie.

Klaus w wampirzym tempie podniósł ich z podłogi i przytrzymał Caroline, zanim mogła stanąć na własnych nogach.

- Nie powiedziałem jeszcze, że się zgadzam

- Wiem

- Muszę najpierw porozmawiać z wiedźmami

- Wiem

- Nie zgodzę się na nic, co może kosztować cię życie

- Wiem

- Przestań cały czas powtarzać : WIEM!

- Kiedy to prawda – zacytowała Caroline niedawne słowa hybrydy i roześmiała się radośnie. Klaus spojrzał na dziewczynę i wywrócił na nią oczami.

Gdy Elijah wrócił do domu, Klaus i Caroline kończyli jeść śniadanie.

- I jak polowanie? – zapytał z rozbawieniem hybryda

- Polowanie? – odpowiedział mu niepewnie brat

- Na czarownicę – dokończył myśl Klaus

- Byłem w barze a potem w domu Sophie, jednak jej nie zastałem…

- Szokujące – przerwał opowieść Klaus, na co Caroline dźgnęła go widelcem

- To bolało! – powiedział przez zaciśnięte zęby

- I dobrze, bo miało! Daj Elijah dokończyć!

Hybryda patrzył gniewnie na Caroline, co nie uszło uwadze jego brata, który chciał ruszyć dziewczynie z odsieczą, jednak powstrzymał go wybuch śmiechu blondynki i Klausa. Pierwotny spojrzał na nich z konsternacją. Nie rozumiał jak to możliwe, że Niklaus odpuścił jej ten „atak".

- Masz szczęście, że srebro nie działa na wilkołaki w sposób opisany w legendach – wyszeptał do ucha dziewczyny Klaus i zakładając jej w tym czasie lok za ucho

- Nie boję się ciebie… - odpowiedziała zalotnie dziewczyna - ufam ci… wiem że mnie nie skrzywdzisz

- Fakt

- Ale gdyby to była prawda, nigdy bym tego nie zrobiła – dodała szybko Caroline

- WIEM

Nie spuszczali z siebie oczu. Atmosfera między nimi stała się na tyle gęsta, że Elijah musiał odchrząknąć, gdyż bał się zostać świadkiem jakichś niecenzuralnych scen. Poskutkowało. Caroline przerwała „eye-sex" i zwróciła się w stronę Pierwotnego.

- I co było dalej – zapytała Caroline. Blondynka cały czas czuła na sobie spojrzenie Klausa. TEN specyficzny rodzaj, który był zarezerwowany tylko dla niej. TEN, który powodował, że gdyby tylko była żywa, zaczerwieniłaby się. Wampirzyca potrząsnęła głową i próbowała wsłuchać się słowa Elijah.

- W jej domu znalazłem wiadomość dla nas. Chce się spotkać z naszą trójką na cmentarzu dziś w nocy

- Czemu cmentarz? Chce nas zabić? – zapytała niepewnie Caroline

- Nie kochanie. To jedyne miejsce, gdzie może bezpiecznie używać magii, aby Marcel się o tym nie dowiedział – wytłumaczył Klaus

- Użyła magii w twoim domu

Na wspomnienie tamtych wydarzeń Klaus cały zesztywniał. Caroline złapała go za rękę i pogładziła kciukiem jego dłoń.

- Gdy tylko tu przyjechałem, przekonałem kilku starych dłużników, żeby rzucili kilka zaklęć ochronnych. Dom jest odporny na „władzę" Marcela. To miało nas chronić, a tylko….

- Hej, nie obwiniaj się – wyszeptała Caroline

- Cmentarz to neutralny grunt. Panna Deveraux boi się Niklausa – dodał Elijah

- Widocznie bała się za słabo! – krzyknął hybryda – ale zmienię to dziś w nocy….

- To o której mamy tam być? – blondynka zwróciła się do Pierwotnego, ignorując słowa Klausa

- Ty nigdzie nie idziesz! – wrzasnął Klaus

- Co?

- Powiedziałem, że nigdzie nie idziesz!

- Poważnie?! Chcesz się z nimi spotkać w MOJEJ sprawie BEZE MNIE?!

- Dokładnie tak!

- Chyba żartujesz!

- Czy ja wyglądam, jakbym żartował?!

Caroline wpatrywała się w Klausa, a on w nią. Dziewczyna gotowała się w środku. Wiedziała, że mężczyzna nie odpuści. Chyba, że uda jej się wziąć go pod włos…

- Czyli chcesz, żebym tutaj została?

- Tak

- Sama? W nocy? Bez ochrony? – oj tak, to musi na niego zadziałać. Moje bezpieczeństwo jest dla niego najważniejsze – powiedziała w myślach Caroline

- Wiem co robisz. Nie uda ci się – wyszeptał Klaus – Elijah z tobą zostanie

- Nie ma mowy! Nie puszczę cię samego! – odparła blondynka

- Nie bój się, nic mi się nie stanie – powiedział hybryda z sarkazmem, na co Caroline znowu przewróciła oczami i odpowiedziała:

- Nie boję się co oni mogą zrobić tobie, tylko co ty możesz zrobić im

- Nic na co w pełni nie zasłużyli

- Niklaus zaproszenie skierowane było do całej naszej trójki

- Nie obchodzi mnie czego chce czarownica, nie ona będzie tutaj dyktowała warunki!

Ciszę przerwała Caroline, która chwytając w dłonie twarz Klausa powiedziała:

- Myślę, że najrozsądniej będzie jeśli pójdziemy wszyscy razem

- Ale…

- Hej! Uważam, że wieki, zły hybryda będzie najlepszym ochroniarzem jakiego mogę mieć. Bez urazy Elijah- mówiąc ostatnie zdanie przerwała na sekundę spojrzenie w oczy Klausa i puściła oko do Pierwotnego – To najlepsza i NAJBEZPIECZNIEJSZA opcja jaką mamy. Nie obraź się, ale jesteś trochę… porywczy i nim uzyskamy jakiekolwiek informacje, Sophie może… stracić głowę

- Czy ty właśnie zrobiłaś mi wyrzut do to co zrobiłem DLA CIEBIE podczas zakończenia szkoły? – powiedział Klaus udając urazę

- Oczywiście, że nie. Po prostu stwierdziłam fakt – odpowiedziała Caroline i uśmiechnęła się słodko. Na widok tego uśmiechu Klaus skapitulował.

- W porządku. Wygrałaś. Pójdziemy wszyscy.

- Dziękuję – wyszeptała Caroline i pocałowała go w policzek

Klaus uśmiechnął się po czym przewrócił oczami

- Tylko nie myśl, że zawsze tak będzie

- Jak? – zdziwiła się Caroline

- Że zawsze będę ci ustępował

- Oczywiście, że nie! Mam jednak nadzieję, że uda mi się jeszcze coś wynegocjować zanim zostanę twoją niewolnicą i będę spełniać z rozkoszą wszystkie twoje rozkazy, mój przyszły Panie- po tych słowach blondynka skłoniła się i kiedy, znowu spojrzała w oczy Klausa ujrzała, że wyparowała z nich cała wesołość, ukazując jedynie ból i smutek – to miał być żart….

- Nie był śmieszny

- Przepraszam

- Nie przepraszaj. Wrócimy do tego po rozmowie z czarownicami. Teraz przepraszam cię, ale muszę załatwić jedną sprawę w mieście – to mówiąc hybryda wstał, poszedł do salonu po płaszcz po czym zwrócił się do brata:

- Miej na nią oko jak mnie nie będzie

- Oczywiście – odpowiedział Pierwotny

- Pokażesz mi uroki miasta? – zapytała z uśmiechem Caroline Elijah

- Naturalnie

- Wolałbym, żebyście zostali w domu – powiedział Klaus akcentując słowo „dom"

- Poważnie? Chcesz ze mnie zrobić niewol… to znaczy, chcesz mnie tu zamknąć?

- WOLAŁBYM, żebyście ZOSTALI W DOMU – powtórzył Klaus w rozdrażnieniem i widząc wybuch złości jaki budował się w Caroline szybko dodał – nie przeciągaj struny. I tak już dzisiaj zgodziłem się na więcej niż powinienem…

- W porządku. Niech będzie. Wygrałeś. Zostaniemy W DOMU!

- Dziękuję – odpowiedział hybryda i pocałował Caroline w policzek nim skierował się do wyjścia

- Tylko nie myśl, że zawsze tak będzie! – krzyknęła blondynka, na co Klaus odwrócił się z pytającym wyrazem twarzy – że zawsze będę ci ustępować – dokończyła Caroline. Hybryda pokiwał przecząco głową wznosząc oczy do nieba i uśmiechnął się.

- Uśmiech z dołeczkami! Cholera! On to robi specjalnie! – pomyślała Caroline, podczas gdy lawa gorąca rozlewała się po jej ciele

- Zobaczymy – usłyszała szept Klausa i nim zdążyła to skomentować zobaczyła jak zamyka za sobą drzwi.

- Interesujące – z zadumy wyrwał wampirzycę głos Elijah

- Proszę?

- Biorąc pod uwagę, że Niklaus nigdy nie złożył pocałunku na tych ustach wasza relacja jest niezwylke….sensualna

- A kto ci powiedział, że my nigdy nie…

- Niklaus wspomniał wczoraj podczas naszej wieczornej rozmowy…

- Więc cię okłamał – powiedziała bez namysłu Caroline

- Wcale nie kochanie – blondynka podskoczyła w szoku na dźwięk głosu Klausa – po prostu uznałem, że tamten pocałunek się nie liczy. Chociaż był niewiarygodnie ….

- Dlaczego? - wampirzyca próbowała tym pytaniem nie pozwolić by hybryda dokończył zdanie

- Bo nie wiedziałaś, że to byłem ja, kiedy mnie pocałowałaś…. A potem zaproponowałaś...

- Klaus! – obecność Elijah była dla niej krępująca

Hybryda roześmiał się z tego, że jego wypowiedź spowodowała, że dziewczyna czuła się zażenowana. Pierwotny wilkołak odwrócił się w stronę brata.

- Skrócona wersja dla dzieci cię zadowoli? – zapytał Elijah i nim ten zdążył odpowiedzieć kontynuował- Gdy ratowałem Caroline z rąk Rady Założycieli, czy jak oni się tam nazywali, byłem w ciele Tylera. Ona myślała, że on to zrobił, więc rzuciła… więc pocałowała go, czyli mnie CZULE. Wtedy ja powiedziałem do niej kochanie, ona zorientowała się że to ja i…. BAM! Dostałem w twarz.

Po tym zdaniu Klaus odwrócił się w stronę Caroline:

- Uznałem, że uderzenie w twarz unieważnia pocałunek – po czym przybliżył się do wampirzycy i dodał szeptem – Poza tym „zły czas, złe miejsce, zły…" – nim mógł dokończyć blondynka zapytała:

- Postanowiłeś jednak zostać?

- Niestety nie mogę

- To co tu jeszcze robisz?

- Zapomniałem telefonu

Hybryda w wampirzym tempie wpadł do salonu, wziął komórkę i stanął z powrotem przed Caroline. Pocałował ją w policzek po czym wyszeptał:

- Wtedy był „zły czas, złe miejsce, zły…", ale kiedyś…. „niezależnie jak długo to potrwa" będzie właściwy… mamy w końcu wieczność

Blondynka zamknęła oczy rozkoszując się tą obietnicą. Hybryda dotknął jej policzka, co spowodowało przejście prądu przez całe jej ciało. Spojrzała na jego usta. Wampirzycy już teraz trudno było się oprzeć Klausowi. A co dopiero, gdy zacznie regularnie przyjmować jego krew? Głos mężczyzny wyrwał ją z zadumy.

- To nie potrwa długo. Wrócę za jakieś 2-3 godziny.

Caroline w odpowiedzi pokiwała jedynie głową. Nadal nie była w stanie nic powiedzieć.

- Jak wrócę omówimy szczegóły nocnej wyprawy

Elijah też jedynie kiwnął w odpowiedzi.

Klaus uśmiechnął się do wampirzycy, po czym wyszedł.

- Nie wiedziałem, że między wami jest aż tyle… - Pierwotny nie wiedział jakich słów użyć, aby opisać relację brata i Caroline

- Przyciągania?- dokończyła za niego dziewczyna

- Nie obraź się, ale raczej chciałem powiedzieć seksualnego napięcia. Te słowa zszokowały Caroline, nikt wcześniej tak dosadnie nie ujął tego co jest między nimi. – Na pewno wczoraj był dopiero trzeci raz, gdy Niklaus dał ci swoją krew?

- Tak – powiedziała cicho dziewczyna – mogę cię o coś zapytać?

- Naturalnie

- Czy kiedykolwiek widziałeś…. Czy wiesz jak to wygląda, gdy…

- Czy kiedykolwiek byłem świadkiem tworzenia się uzależnienia, przez przyjmowanie czyjejś krwi?

Caroline pokiwała głową. To ją krępowało. Musiała jednak poznać pogląd innej osoby na tą sprawę.

- Cóż, kilkakrotnie. Trudno potem to przerwać.

- Ale czasem się udaje?

- Czasem, ale nie zawsze. Składa się na to wiele rzeczy.

- A jak to wygląda? Czy ktoś z boku jest w stanie rozpoznać, że…

- Jeśli mam być szczery, to wygląda to mniej więcej tak, jak twoja obecna relacja z Niklausem, tylko że intensywniej….

- Intensywniej to słowo używane powszechnie podczas rozmów o uzależnieniu, czy to ulubione słowo Mikaelsonów?

- Niklaus też go użył?- Elijah uśmiechnął się na przytaknięcie Caroline – cóż, ono najlepiej oddaje to co się dzieje…

- Więc będę go pragnęła….

- Bardziej niż teraz- dokończył za nią Elijah

- Skąd wiesz, że teraz go pragnę?

- Bo mam oczy Caroline… I przez to wiem też, że on pragnie ciebie. Bardzo.

Blondynka uśmiechnęła się

- Kiedy ty to mówisz to wydaje się proste. Ja pragnę jego, on pragnie mnie…

- Bo to jest proste

- Nie dla mnie. Nie z twoim bratem.

- Tak, on jest trudnym przypadkiem . Ale ty świetnie sobie z nim radzisz

- Myślisz? Jeszcze nie zgodził się, abym urodziła to dziecko

- Jeszcze?

- Tak, powiedział: „Jeszcze się nie zgodziłem"

- Mnie przez tysiąc lat nie udało się go przekonać nawet by zmienił kolor ścian domu we Włoszech, a ty w ciągu kilku godzin wymusiłaś na nim by przemyślał sprawę dziecka i wszystko na to wskazuje, że się ugnie? Czy on kiedykolwiek odmówił ci czegoś?

Caroline zastanowiła się chwilę. Oczywiście, odmawiał jej tysiąca rzeczy. Jednak nie pamiętała ani jednej. Po chwili przypomniała jej się jedna sytuacja.

- Tak! Sam słyszałeś! Zabronił nam wyjść z domu!

Elijah uśmiechnął się, ale nim zdążył odpowiedzieć, zadzwonił telefon Caroline. Odebrała po drugim dzwonku.

- Stefan!

- Witaj Caroline! Co masz na swoje usprawiedliwienie?

- Usprawiedliwienie?

- Nie dałaś znaku życia od 3 dni ! Kiedy obiecałaś zadzwonić po przylocie, założyłem, że to właśnie miałaś na myśli

- Stef, nie przesadzaj. Uwolniliśmy cię ze skrzyni. Silas nie żyje. Nie masz się czym martwić.

- Więc jest szansa, że kiedy poproszę o spotkanie będziesz w jednym kawałku? I nie będziesz miała kołka w sercu?

- Poważnie?!

- W porządku. Więc znasz jakiś dobry lokal w Nowym Orleanie?

- Czemu pytasz?

- Bo właśnie tu wylądowałem, a ty wisisz mi drinka….

Caroline spojrzała w stronę Elijah. Był dobrze ułożony, więc nie podsłuchiwał. Oceniła swoje szanse, czy Pierwotny zgodziłby się sprzeciwić bratu. To raczej nie wchodziło w grę.

- Stef, masz ze sobą adres Klausa, który zapisałam ci przed wyjazdem?

- Przeczuwałem, że to powiesz

- Tak?

W tym momencie usłyszała dzwonek do drzwi.

- Otworzysz? Swoją drogą Klaus ładnie się urządził….

Dziękuję, za wszystkie miłe słowa. Każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli macie jakieś uwagi albo pomysły to śmiało. Zakładam, że kolejny rozdział powinien być gotowy koło niedzieli. Muszę trochę zwolnić tempo, bo do października będę już na 7 sezonie ;)

Firegirl - dzięki, bardzo się staram, żeby oddać charakter ich relacji ;)

XXXXKlarolineLoveXXXX - mam nadzieję, że się nie zawiedziesz

XOXO