„ Słodkich snów… "

Słodkich snów… "

Zaspany Naruto powoli zaczął wybudzać się ze snu. Coś uporczywie przeszkadzało mu spać spokojnie. Ale co? Mokre pocałunki na policzkach przemieszczały się w stronę ust, a następnie na policzki i szyję w czasie, kiedy zwinne palce pieściły zapamiętale jego drobne ciałko, wyrywając ciche stęknięcie z lekko rozchylonych ust. Jeden niesforny ogon wydostał się spod ciała liska zaczynając błądzić po ciele obcego, które pochylało się nad Naruto.

- 'Zaraz, zaraz, obce ciało? – zastanawiał się Naruto na wpół śnie. – Ach nieważne przecież mi się to śni, więc mogę sobie pozwolić na chwilę zapomnienia.'

- Achhh … - jęknął przeciągle Kitsune czując na sobie ciężar obcego ciała, które było jednak bardzo znajome.

Wygłodniałe dłonie błądziły po ciele liska zatrzymując się na jego sutkach. Obcy zaczął pieścić sutki chłopca przez ubranie, a jego usta ponownie spoczęły na szyi liska. Delikatne muskania zmieniły się w małe przygryzania skóry, które pozostawiały po sobie śliczne ślady ugryzień.

Nieśmiałe jęki Kitsune powoli zaczęły zmieniać się w głośne jęki i kwilenia liska, który zaczął się wiercić pod natarczywym dotykiem znajomych dłoni dostarczających mu tyle rozkoszy. Mały lisek wypchał swoje biodra do góry napotykając na swojej drodze ciało obcego, które leżało na nim. Obcy sapnął zaskoczony na nagłą akcję Naruto. Czując pod sobą to zgrabne ciałko, które w tak cudowny sposób reagowało na jego dotyk nie mógł się powstrzymać i podciągając się nieco do góry pocałował go delikatnie w usta.

Z początku nieśmiały pocałunek zaczął przeradzać się w coś więcej, nad czym obcy zaczął tracić kontrolę. Delikatne przyciśnięcie warg obcego powoli zaczęło przeistaczać się w wygłodniały pocałunek. Język obcego powoli jeździł po dolnej wardze liska wywołując u niego ciche miauknięcie. Nie uzyskując oczekiwanej odpowiedzi od Kitsune obcy przygryzł lekko wargę chłopca, który momentalnie otworzył usta pozwalając obcemu zagłębić się w jego gorącym wnętrzu ust. Natarczywy język leżącego na Naruto obcego powoli pieścił podniebienie chłopca rozkoszując się słodyczą malca, powoli Naruto poprzez sen zaczął odpowiadać na pocałunek. Wypychał swój język do spragnionych ust chłopaka, który od razu mocno zassał język Naruto i pozwolił sobie na cichy jęk, który wyrwał się z jego ust.

Naruto miał wrażenie, że zaraz spłonie. To uczucie było takie same, jak wtedy, kiedy Sasuke pieścił go tak cudownie. Ale teraz nie było przy nim Sasuke, więc jak to możliwe? Ciało liska powoli zaczęło wybudzać się z upojnego snu, który tak bardzo go rozbudził.

Długie, czarne rzęsy zatrzepotały niewinnie i spojrzały wprost na twarz Sasuke, która znajdowała się milimetry od niego. Zwinne palce czarnowłosego wytrwale pieściły twarde już sutki liska wywołując przeciągły jęk u niego. Czarny ogon osuneko (kocura) śmiało zaczął pieścić wewnętrzną stronę ud Kitsune, który odruchowo ugiął kolana i pozwolił na głębszą penetrację swojego ciała. Teraz, kiedy wiedział, że to Sasuke go pieści i całuje poczuł, że jest bezpieczny. Albo i nie.

- Puurrr….. purrr…. – słysząc ciche mruczenie Kitsune, Sasuke oderwał się od rozkosznej szyi liska spoglądając z wyczekiwaniem i lekką obawą na Naruto.

- Naru-chan… - wyszeptał cicho czarnowłosy przykładając czoło do czoła liska uśmiechając się przy tym wygłodniale. - …. Jak długo już nie śpisz?

Spoglądając z tak bliska w onyksowe oczy neko (kota) Naruto zarumienił się rozkosznie i zamrugał zawstydzony rzęsami.

- O-od momentu, kiedy mnie pocałowałeś… - Sasuke oderwał czoło od liska i powoli pocałował go w kącik oka.

- Mój Naru-chan – szepnął szczęśliwy mocno przytulając do siebie drobne ciałko liska.

Naruto zachichotał na zaborczość Kocurka, którego niesforny ogon ponownie zawędrował do jego ud, jednak tym razem znacznie wyżej, aż do nabrzmiałej męskości malca. Sprawne palce Sasuke szybko uporały się z guzikami od piżamy liska odsłaniając płaski brzuszek i twarde, różowe sutki, które zaniedbane domagały się uwagi osuneko (kocura).

- Arghh! – wyrwał się głośny jęk z ust Naruto jak tylko łakome usta neko zaczęły ssać jego mały, różowy sutek. Kitsune wygiął plecy w piękny łuk pozwalając Sasuke na jeszcze większą eksplorację jego rozpalonego ciałka. W czasie, kiedy Sasuke zajmował się sutkami liska jego ogon zaczął żyć swoim życiem. Powoli zaczął zakradać się do nogawki spodenek z piżamy Naruto, napotykając na swojej drodze jądra chłopca drażniąc je doprowadzając Kitsune do głośnego jęku, aż w końcu dotarł do celu owijając się wokół nabrzmiałego członka liska.

- S-Sasu…. Sasu-ke…. – jęczał Naruto wijąc się pod Sasuke dziko nie mogąc zapanować nad swoim ciałem, kiedy poczuł jak neko końcem ogona zaczyna drażnić czubek jego penisa, z którego powoli wydostawały się kropelki spermy.

- Naru… watashi-no koishii Naru-chan (mój kochany Naru-chan)… - szeptał w euforii Sasuke nie przestając czułych pieszczot, jakimi obdarzał swojego suki Kitsune (ukochanego liska) - …. Naru-chan… .

- Minato rusz się … - złościł się rudzielec - … za dziesięć minut mamy być u Hokage, a ty nawet nie masz na sobie spodni!

- Kyuu kochanie – odezwał się blondyn wstając powoli z łóżka ukazując się w swojej nagiej glorii – to nie moja wina, że jesteś tak cholernie seksowny … - Minato podszedł z gracją do Kyuubiego przytulając się do jego pleców - … że jak tylko się budzę i widzę tą śliczną twarzyczkę, mam ochotę rzucić się na ciebie i molestować, aż do upadłego.

- Przecież to robisz nu:doru (głuptasie) … - szepnął z czułością w głosie rudzielec wtulając się w nagą klatę ukochanego męża. - … watashi-no nu:doru (mój głuptas). A teraz … - obrócił się przodem do blondyna uderzając go mocno w pośladki i przytrzymując je mocno - … ubieraj ten swój zgrabny tyłeczek i wychodzimy.

Kyuubi odchylił się nieco do tyłu i pocałował łakomie Minato. Blondyn nie czekając objął rudzielca mocno go do siebie przytulając, zagłębił w nim swój język penetrując wnętrze ukochanego i badając najmniejszy kawałek ust Kyuubiego, pozwolił przejąć kontrolę w pocałunku swojemu liskowi, którego tak bardzo kochał, a który aktualnie ściskał lubieżnie jego pośladki, co się mu z resztą bardzo podobało.

- Idź… - wydyszał ciężko Kyuubi, kiedy oboje oderwali się od siebie - … i ubierz się, a ja powiem uchi-no akaei (naszemu promykowi), że wychodzimy.

- Hai – wyszeptał zmysłowo Minato obracając się do niego tyłem i kołysząc uwodzicielsko biodrami udał się do łazienki.

- Cholerny kusiciel… - szepnął Kyuubi z uśmiechem na ustach wychodząc z sypialni.

- Naru-chan, kochanie… - zawołał Kyuubi stając u podnóża schodów i czekając na odpowiedź syna, która nie nadeszła. Spróbował jeszcze raz tym razem głośniej.

- Naru-chan! – nic.

Wijąc się w rozkoszy pod Sasuke, Naruto nagle stężał mając wrażenie, że go hahaue (mama) woła.

- Naru… - szepnął wprost do uszka liska Sasuke wywołując u niego dreszcze - … co się stało, dlaczego tak nagle zdrętwiałeś?

- To nic – szepnął Naruto ciężko dysząc, nie mogąc zapanować nad oddechem. – Tylko wydawało mi się, że mnie hahaue woła.

- Naru-chan! – rozległ się ponownie donośny głos Kyuubiego, na który tym razem oboje zdrętwieli i patrzyli na siebie w przerażeniu.

- Hayaku! (szybko) – krzyknął Naruto spychając z siebie Sasuke, który z głośnym hukiem wylądował na ziemi.

- Atto are? (za co) – oburzył się Sasuke, który zaczął masować obolałe pośladki.

- Hayaku chowaj się pod łóżkiem! – Naruto w pośpiechu zapinał swoją górę od piżamy ponaglając osuneko do schowania się pod łóżkiem. – Jeśli hahaue cię tu zobaczy to jesteś martwy!

To krótkie zdanie od razu przemówiło do rozsądku Sasuke, który momentalnie zniknął pod łóżkiem. Naruto zachichotał słodko na widok zszokowanej miny neko (kota).

Nagle w ślicznej główce Kitsune zaświtała nowa myśl. Podciągając się na brzeg łóżka wypiął swój zgrabny tyłeczek do góry i zaglądając pod łóżko, gdzie Sasuke trzymał swój ogon w mocnym uchwycie, a uszy miał ściśle przyłożone do głowy zapytał.

- A tak w ogóle to jak się tu dostałeś? – Sasuke obserwując opadającą czuprynę liska i radośnie poruszające się żółto-pomarańczowe uszy i te nęcące lazurowe oczy westchnął ciężko.

- Usuratonkachi (młotku) – szepnął czule Sasuke przykładając swoje spragnione usta do ust Naruto, który już chciał odpyskować, ale został w bardzo przyjemny sposób powstrzymany.

- Mhfmmm… teme (draniu) … - sapnął Naruto muskając delikatnie usta czarnego Kocurka.

- Naru-chan! – zawołał radośnie Kyuubi wchodząc do pokoju synka. Jego oczom ukazała się zgrabna, wypięta pupa synka, która energicznie poruszała się w prawo i w lewo, a ogony falowały w rytm poruszeń bioder. – Naru-chan, co ty tam szukasz?

Kyuubi podszedł do łóżka chikai Kitsune (małego liska), który momentalnie usiadł na łóżku obok hahaue wtulając się w jego bok pocierając swoim łebkiem ramie Kyuubiego, a ogonami gładził go po plecach.

- Watashi-no kawai cherabu (mój słodki aniołeczku)… - uśmiechnął się Kyuubi obejmując opiekuńczo ramiona Naruto - … idziemy na spotkanie do Hokage, wrócimy za parę godzin.

Ucałował syna w czoło wstając z łóżka i podchodząc do drzwi, w których stał już ubrany Minato.

- Bądź grzeczny akaei (promyku) – ucałował syna w czoło i czule zmierzwił mu włosy.

- Hai hahaue, oto-chan … - uśmiechnął się szczęśliwy lisek wskakując pod pierzynę kładąc złotą główkę na poduszce.

Drzwi się zamknęły pozostawiając samego Naruto z Sasuke leżącym pod łóżkiem, który wyszedł spod niego dopiero jak usłyszał zamykane drzwi frontowe.

- Więc – zaczął Naruto siadając na łóżku, Sasuke popatrzył na niego nieco zdziwiony – jak się tu dostałeś?

- Aaa to cię trapi … - uśmiechnął się lubieżnie Sasuke skradając się do Naruto i ściągając powoli z niego pierzynę.

- Więc? – niecierpliwił się lisek odpychając nachalny ogon neko, który zaczął bawić się jego nadgarstkiem.

- Przez okno. – Sasuke uśmiechnął się na zdziwioną minę Naruto, który patrzył na otwarte okno.

- A teraz – wymruczał zmysłowo osuneko – czy moglibyśmy kontynuować, co nam tak niefortunnie przerwano?

Niewiarygodnie podniecony Sasuke w błyskawicznym tempie ściągnął z liska koszulę i już zabierał się za spodenki, ale w tym przeszkodził mu Naruto odpychając go mocno tak, że znowu spadł na ziemie. Energiczny lisek zeskoczył z łóżka z rozkosznymi rumieńcami na policzkach i szybko udał się do łazienki trzaskając przy tym drzwiami.

- Przynajmniej nie zamknął drzwi na klucz. – ucieszył się Sasuke wstając z ziemi masując strzaskane pośladki.

- A więc przyjmujesz moją propozycję? – zapytał zadowolony z siebie Sarutobi siedząc w fotelu za biurkiem.

- Tak. – potwierdził Minato ściskając dłoń męża, który odwzajemnił uścisk.

- Powidz mi – zaczął niepewnie Sarutobi – dlaczego nie chciałeś się zgodzić na początku.

- To ma związek z naszą ucieczką z świętego lasu. – odezwał się Kyuubi wtulając się w bezpieczne ramiona męża.

- Zechcecie mi to wyjaśnić? – zapytał zaintrygowany Sarutobi.

- Wszystko zaczęło się z chwilą, kiedy narodził się najmłodszy z dziewięciu synów Kyuubi.

Zaczął opowiadać Minato ściskając pocieszająco Kyuubiego, który ufnie się w niego jeszcze mocniej wtulił pozwalając na dalsze opowiadanie męża.

- Kyuubi jest najmłodszy z rodzeństwa, a jednak najsilniejszy. Osiem starszych demonów poczuło ogromną zawiść względem małego liska, a nienawiść w stosunku do ich ojca. Jednak z czasem jak mały Kyuubi dorastał swoją czystością i niewinnością zdobył miłość rodzeństwa, którzy pilnowali go jak oka w głowie, żeby nie stała mu się najmniejsza krzywda.

Kyuubi najbardziej zżył się z Shukaku i Hoko. Ta trójka, Ichibi no Shukaku (Shukaku o jednym ogonie) – najstarszy o postaci szopa, Gobi no Hōkō (Hōkō o pięciu ogonach) – średni o postaci psa i Kyuubi no Yōkō(Kyuubi o dziewięciu ogonach) -najmłodszy o postaci lisa spędzali ze sobą najwięcej czasu. Między nimi wywiązała się nierozerwalna więź. Do czasu.

Z biegiem lat stawało się coraz jaśniejsze, że Kyuubi stanie się niewiarygodną pięknością jak tylko dojdzie do pełnej dojrzałości.

Nibi no Nekomata (Nekomata o dwu ogonach) o postaci kota, Sanbi no Isonade (Isonade o trzech ogonach) o postaci żółwia, Yonbi no Sokō (Soko o czterech ogonach) o postaci wężo-koguta, Rokubi no Raijū (Raiju o sześciu ogonach) o postaci łasicy, Shichibi no Kaku (Kaku o siedmiu ogonach) o postaci borsuka oraz Hachibi o ośmiu ogonach i postaci minotaura.

Ta szóstka rodzeństwa zaczęła uważnie obserwować Hoko, który okazywał niezdrowe zainteresowanie ich małym braciszkiem. Shukaku również zauważył spojrzenia Hoko, który nie przeczuwał, że jest pilnowany. Spokój panował przez wiele setek lat, Kyuubi tak jak przypuszczano wyrósł na prawdziwą piękność, którą trzeba było pilnować na każdym kroku. Z uwagi na swoje dziewięć ogonów lis stał się bardzo potężny i był w stanie sam się obronić jednak z Hoko nie było tak łatwo. Każdy z rodzeństwa był bardzo urokliwym demonem, żaden z ludzi czy innych demonów nie dorównywał im urodą i mądrością.

Niestety uroda Kyuubiego rosła, jak również fascynacja Hoko, Kyuubim. Pewnej pięknej letniej nocy Hoko nie wytrzymał i postanowił uwieść Kyuubiego, który jak na złość był sam tej nocy, bez swojego rodzeństwa, bez Shukaku. Wykorzystując nieobecność braci Hoko zaatakował lisa, który dzielnie się bronił, ale z Hoko była ciężka walka z uwagi na jego władzę nad pięcioma żywiołami – wiatr, woda, ziemia, ogień i elektryczność.

Shukaku przeczuwał, że coś jest nie tak i postanowił się zawrócić i sprawdzić. Przyszedł na czas. W ostatniej chwili udało mu się uwolnić Kyuubiego z paskudnych łap Inu. Jednak przypłacił za to wysoką cenę. Resztką sił Hoko rzucił się na brata odrzucając go w daleką przestrzeń, a sam udał się do odległej krainy leczyć rany.

Zrozpaczone rodzeństwo szukało swojego najstarszego brata bez skutku, mijały lata, a po Shukaku nie było ani śladu. Od tej pory Kyuubi raz w roku wychodził z ukrycia i przy świetle księżyca śpiewał nawoływując brata. Bez rezultatu.

Szesnaście lat temu wracałem z misji przez święty las i słysząc ten cudny śpiew zatrzymałem się. W ten sposób poznałem Kyuubiego, który jest aktualnie moim ukochanym mężem i matką naszego małego liska.

- Jednak jednego nie rozumiem … - odezwał się Sarutobi - … dlaczego uciekliście z świętego lasu? Skoro Hoko zniknął, a Minato chroni waszą małą rodzinkę to dlaczego?

- Mimo, że mam przy sobie Naruto i Minato – zaczął Kyuubi – nadal śpiewałem raz w roku nawoływując ukochanego brata. Tylko teraz chodziłem z moją rodziną. Osiem miesięcy temu podczas naszego kolejnego pobytu w lesie zjawił się Hoko.

Sarutobi wciągnął gwałtownie powietrze, tego się nie spodziewał.

- Jeśli chodziło by tylko o mnie to dałbym sobie radę. Jednak…. On zobaczył kąpiącego się Naru-chan w jeziorze. Z początku nie zauważyliśmy go, jednak, kiedy Naruto ucichł i z jeziora przestały dochodził pluski i radosny śmiech naszego liska, oboje poderwaliśmy się. Nigdzie go nie było, zaczynałem tracić zmysły i wtedy go zobaczyłem. Leżał na naszym synku próbując go zgwałcić, ale Naruto jest bardzo silny i nie dawał za wygraną. Kiedy nas zobaczył wstał z niego i uśmiechnął się do mnie z czystą nienawiścią w oczach. Naruto szybko do nas doskoczył i zaczął płakać przeraźliwie. Wtedy Hoko wstał i podszedł do nas bardzo powoli mówiąc.

- „ Myślałem, że ty jesteś piękny, ale widząc tą śliczną złotowłosą istotkę kąpiącą się w jeziorze z tymi wielkimi lazurowymi oczami zrozumiałem, że się myliłem. Ten malutki demonek jest kwintesencją niewinności i piękna, ktoś tak doskonały nie powinien chodzić po ziemi. Ale skoro już tu jest to mam zamiar to wykorzystać." Odwrócił się i zniknął.

- Rozumiem – Sarutobi wstał z fotela i podszedł do Kyuubiego kładąc mu rękę na ramieniu – Naruto będzie pilnowany jak nikt inny. Nie obawiaj się, z nami jest bezpieczny.

- Co sądzisz o Sasuke Uchiha, Sarutobi? – zapytał znienacka Minato.

- Zarówno Sasuke jak i Itachi są jedynymi Uchiha, jacy przeżyli masakrę ich rodu i mogę za ich uczciwość i prawość poświadczyć własnym życiem – powiedział bez mrugnięcia okiem Sarutobi zastanawiając się, do czego dąży blondyn.

- To dobrze…. – szepnął spokojny już Kyuubi.

- A o co chodzi? – dopytywał się starzec.

- Sasuke połączył się z Naruto… wczoraj…

- Och … - odparł tylko Sarutobi nie mogąc się nadziwić, jak ta młodzież może tak szybko działać. - … myślę, że najlepiej będzie jak udamy się na obiad – powiedział Sandaime rozładowując napięta atmosferę.

- Ale mogę jedno ci powiedzieć – odezwał się znowu Sarutobi – jestem więcej niż pewny, że z Sasuke, Naruto jest naprawdę bezpieczny.

Sasuke postanowił odczekać pięć minut zanim udał się do łazienki za Naruto. Jak tylko one upłynęły rozebrał się szybko i po cichu wszedł za małym liskiem, który stał pod strumieniami wody. Osuneko z żądzą w oczach stanął za Naruto, który stał tyłem do wejścia i nie wyczuł jego obecności. Sięgnął po butelkę z żelem do ciała o zapachu pomarańczy, nalał sobie na dłonie i przyciskając się do pleców Kitsune zaczął namydlać klatę chłopca.

- Eeppp! – Pisnął przerażony Naruto jak tylko poczuł czyjeś ręce na sobie. – S-Sasuke?! Co ty wyprawiasz?! – krzyczał wściekły blondynek, który nie chciał, aby neko zobaczył jak bardzo sprawia mu przyjemność dotyk dłoni Sasuke.

- Pieszczę to śliczne, kuszące ciałko, które należy do mnie. – przerwał na chwilę chwytając liska pod brodę i obracając jego główkę w swoją stronę tak, aby mógł go pocałować z miłością jaką do niego odczuwał.- I tylko do mnie.

Musnął delikatnie pełne, czerwone usteczka liska, które tak bardzo go kusiły. Naruto zamruczał cicho czując dotyk ciepłych ust Sasuke na swoich wargach. Uwielbiał to, jak Sasuke go całuje i pieści, zupełnie jak teraz. Zwinne dłonie Sasuke drażniły stwardniałe sutki Kitsune sprawiając, że z każdym przyszczypaniem, pociągnięciem czy nawet lekkim przekręceniem Naruto jęczał i skamlał domagając się więcej. Pogłębiając pocałunek Sasuke chłonął najmniejszą zmianę, jaka zachodziła w Naruto, każda jego pieszczota sprawiała, że Kitsune reagował żywo i ochoczo domagając się większej uwagi z jego strony. Zjeżdżając dłońmi na niższe partie ciała liska, Sasuke zaczął ocierać się swoim nabrzmiałym członkiem o zgrabne pośladki Kitsune, który odrywając usta od kocura krzyknął gardłowo nie mogąc już wytrzymać tego napięcia, które się w nim zbierało.

- Sa-su-ke … - wyjęczał zmysłowo Naruto wypychając biodra do tyłu i kładąc ręce na pośladkach czarnowłosego, ściskając je mocno wywołując długi i przeciągły jęk, jaki wyrwał się z ust Sasuke - … niżej – domagał się Naruto.

- Made maro arayuru … watashi-no chikai Naru-chan… (dla ciebie wszystko… mój malutki Naru-chan)…

Jak tylko te zmysłowe słowa opuściły usta Sasuke, który ciągle kontynuował ocieranie się o Naruto i całowanie jego długiej, rozkosznej szyjki co się wiązało z kolejnymi malinkami na szyi Kitsune, ręka czarnego osuneko powędrowała do pulsującego penisa malca.

Drażniąc jądra liska i nasadę członka Sasuke sprawiał, że Naruto krzyczał głośno jego imię. Donośny głos chłopca roznosił się po całym domu, w którym nie było nikogo oprócz nich, z czego bardzo skwapliwie korzystali.

- Sa… Sasu… - jęczał Naruto próbując się nabić na rękę neko, który ogonem ponownie już tego dnia owinął się wokół jego członka nie pozwalając mu na jakikolwiek ruch. - … błagam… nie męcz mnieeee….

Sasuke zlitował się nad liskiem i uwalniając jego udręczonego członka wgryzł się mocno w łabędzią szyję Kitsune w czasie, kiedy jego ręka zaczęła się szybko poruszać na penisie Naruto.

- Mewww!! – Miauknął rozkosznie Naruto ściskając mocno jędrne pośladki osuneko.

Zadowolony z reakcji Kitsune, Sasuke przyśpieszył ruch swoich bioder. Jego udręczony członek był już na granicy wytrzymałości i wiedział, że Naruto również długo nie wytrzyma. Głośne krzyki liska Sasuke uciszył brutalnym pocałunkiem, jak tylko zostawił udręczoną szyję malca.

- Sa-Sasuke! – Krzyknął Naruto odrywając usta od Sasuke – Już nie wytrzymam! Ja … ja … arghhh!! Sasuuu!!

Naruto szczytował głośno krzycząc imię ukochanego i wbijając paznokcie w pośladki sasuke, jego sperma powoli spływała po ścianie kabiny prysznicowej.

- Naruuu!! – Krzyknął Sasuke imię liska jak tylko orgazm przesunął się przez jego ciało uwalniając gorące źródło spermy, która rozlała się po plecach Kitsune.

- Meww… Mewww … - miauczał cicho Naruto łapiąc ciężko powietrze w ramionach Sasuke, który również próbował złapać oddech po ich wyczynie.

- To … - odezwał się Sasuke głośno oddychając - … było najwspanialsze przeżycie, jakie w całym swoim życiu przeżyłem! Watashi-na Naru-chan! (mój Naru-chan) – krzyczał szczęśliwy Sasuke, mocno do siebie przytulając lisiego demonka.

- Hai Sasu-chan… Hai! – zawołał radośnie blondynek odwracając się do Sasuke przodem.

Chłopcy umyli się szybko i wyszli z łazienki. W pokoju Naruto zauważył, że na pośladkach Sasuke ma ślady po jego paznokciach. Podszedł do ubierającego się neko i kładąc mu ręce na biodrach klęknął za nim i pocałował każdy ślad przepraszająco.

- Naru-chan, co robisz? – zdziwił się Sasuke czując te słodkie usta na swoich pośladkach.

- Nie chciałem cię zranić Sasu-chan – szepnął onieśmielony lisek wtulając swój policzek w pośladki Sasuke.

Z rumieńcem na twarzy Sasuke obrócił się do klęczącego Naruto i przytulając się do jego szyjki powiedział.

- Kocham każdy ślad, który na mnie zostawiasz… - uniósł głowę spoglądając w wielkie lazurowe oczy – i jestem pewny, że ty również kochasz, kiedy cię gryzę, prawda?

Naruto przytaknął energicznie głową ruszając przy tym uszami. Jego ogony głaskały Sasuke po ręce i nogach, ogon Sasuke owinął się władczo wokół nogi liska, a uszy stały dumnie uniesione.

Wracając do domu Kyuubi i Minato spotkali Itachiego, który właśnie otwierał bramkę do ich ogrodu.

- Uchiha-san.- odezwał się Minato w geście pozdrowienia, a Kyuubi kiwnął głową.

- Namikaze-san ohayo (dzień dobry) – przywitał się Itachi uśmiechając się do zbliżającej pary.

- Jesteśmy sąsiadami – zaczął Kyuubi – i uważam, że powinniśmy się zwracać do siebie po imieniu.

- To jest bardzo dobry pomysł. – przytaknął Itachi, który właśnie wchodził do ogrodu.

- W takim razie jestem Minato, a to mój kochany mąż Kyuubi – przedstawił się przyszły Hokage.

- Witam – Itachi wyciągnął rękę do swoich sąsiadów – jestem Itachi.

Trójka dorosłych przeniosła się z ogrodu do domu, w którym panowała głucha cisza.

- Naru-chan? – zawołał cicho Kyuubi niedostając żadnej odpowiedzi. Wchodząc do salony wszyscy stanęli jak wryci. Nikt nie wiedział, co powiedzieć. Tego na pewno się nie spodziewali.

- Itachi, czy … - zaczął niepewnie Minato - … Sasuke jest dobrym chłopcem?

- Hai … Arigato (tak … dziękuję). – Minato i Kyuubi w zdziwieniu popatrzyli na Itachiego, który ze szczerym uśmiechem na twarzy obserwował śpiących na kanapie.

- Za co nam dziękujesz? – zapytali równocześnie Kyuubi i Minato.

Itachi spojrzał na nich poważnie.

- Za to, że się tu pojawiliście, że macie Naruto, który leczy mojego ototo (braciszka). – widząc ich zdziwione spojrzenia Itachi postanowił wyjaśnić o co chodzi.

- Sasuke od sześciu lat nie uśmiechnął się, nie okazał żadnego głębszego uczucia. Smutek, żal, radość u niego nie istniały, liczyła się tylko złość. – jego spojrzenie znowu powędrowało do Sasuke – Starałem się w jakikolwiek sposób wydobyć z niego uczucia, ale na marne. Nigdy poza złością nie udało mi się go sprowokować do jakichkolwiek uczuć.

Minato i Kyuubi powoli zaczęli rozumieć. W końcu ich synek też po raz pierwszy od ośmiu miesięcy się uśmiechnął. A sześć lat to bardzo długo. Słysząc o przeżyciach braci, Kyuubi i Minato pokochali ich jak swoje.

- Jak do tego doszło, że straciliście radość życia, zwłaszcza Sasuke? – ich spojrzenie nie schodziło z Sasuke leżącego pod Naruto.

- Sasuke był wtedy w szkole, a ja na misji. W tym czasie nasz cały klan został wymordowany przez naszego założyciela, Madare Uchiha. Wchodziłem właśnie do domu, kiedy usłyszałem przeraźliwy krzyk Sasuke. Szybko pobiegłem w tym kierunku, a to, co zobaczyłem wstrząsało mną do głębnie. – Itachi zamknął oczy przypominając sobie okrutne przeżycia z przed sześciu lat.

- Mój mały braciszek siedział w kałuży krwi naszych rodziców, mówiąc cały czas do okaasan to oto:san (mamy i taty) żeby się obudzili, bo Sasu-chan wrócił do domu. Słysząc jego słowa padłem na kolana obok niego i płakałem razem z nim przeraźliwie. Ja wiedziałem, że oni się już nie obudzą, ale Sasuke tego nie rozumiał.

- Kami-sama (Boże) Itachi ile miałeś wtedy lat? – zapytał Kyuubi, który płakał słuchając opowieści czarnowłosego neko.

- Piętnaście… - szepnął cicho spoglądając na Kyuubiego.

- A Sasuke? – zapytał Minato.

- Dziesięć.

- Tak bardzo mi przykro – szepnął Kyuubi przytulając do siebie zdziwionego Itachiego. Minato uśmiechnął się do nich i sam również przytulił do siebie zagubionego chłopca, który musiał tak szybko dorosnąć. – Teraz masz nas – szepnął Minato do ucha Itachiemu – my jesteśmy twoją rodziną.

Itachi wtulił się mocniej w Minato i pozwolił sobie na chwilę słabości. Zapłakał. Kyuubi spojrzał na śpiących na kanapie chłopców i uśmiechnął się. Aiu kawai (tacy słodcy) pomyślał obserwując jak Naruto unosi się nieco do góry i przygryza lekko ucho Sasuke, który wziął rękę z pleców Naruto i przeniósł ja na głowę liska drapiąc go za uchem. Sasuke leżał na plecach z głową na poduszce, Naruto leżał na nim, między jego nogami, które były owinięte wokół łydek liska. Wolna ręka Sasuke spoczywała na pośladku Kitsune w czasie, kiedy druga go drapała za uchem. Ogon neko znajdował się w mocnym uścisku ręki Naruto nie pozwalając mu się wydostać. Nagle Sasuke zaczął mruczeć, kiedy Naruto mocniej zaczął go gryźć w ucho, a Naruto cicho miauczał na dotyk zwinnych palcy Sasuke, które go drapały za uchem.

Szczęśliwy Kyuubi podszedł do chłopców i ucałował Naru-chan w czoło, pochylił się nad Sasuke.

- Sasu-chan … - szepnął i pocałował go w policzek.

- Okaa…san … - wymruczał cicho Sasuke uśmiechając się niewinnie.

Kyuubi, Minato i Itachi jak tylko usłyszeli słowo wypowiedziane przez młodego neko zrozumieli, że Sasuke powoli zaczyna się otwierać na świat.

- Arigato… - powiedział szczęśliwy Itachi.

8