I ostatni na dziś chapter.

Nowy dom

Iruka właśnie popijał kawę, najwyraźniej mocno się nad czymś zastanawiając. Naruto wszedł do kuchni, trąc oczy. Mężczyzna uśmiechnął się, kiedy to zobaczył. Chłopiec był wtedy niezaprzeczalnie słodki. Blondyn zajął miejsce obok Umino.

-Jak ci się spało?

-Dobrze. I... co się wczoraj stało?

Iruka westchnął i wypił parę łyków zbawiennego napoju. Potem zaczął bawić się kubkiem, przygryzając wargę.

-Miałem długą dyskusję z twoim ojcem. Kushina skutecznie wiąże mu ręce. Nie ma mowy, żebyś wrócił do... tamtego domu.

Naruto spuścił głowę i zaczął łamać sobie palce.

-A więc... pójdę do sierocińca?

-Nie.

Chłopiec spojrzał ze zdumieniem na mężczyznę. W jego oczach można było wyczytać pytanie: 'czy może być jeszcze gorzej?'. Zaczął drżeć, wyobrażając sobie, jak Naruko, śmiejąc się do łez, wykopuje go za bramy Konohy. Albo jak zostaje zamknięty w więzieniu. Nie chciał tak skończyć. Nie chciał.

-Postanowiłem cię zaadoptować, Naruto.

Blondyn przez chwilę poruszał niemo ustami, nie wiedząc, co ma teraz powiedzieć. To wszystko w końcu stało się tak szybko. Nie miał nawet czasu, żeby o tym dłużej pomyśleć. Żeby to zrozumieć. Ale wtedy dotarła do niego druga wieść. On go chciał. Nikt go do tego nie przymuszał.

-To... prawda?

-Nie, prima aprilis. Oczywiście, że prawda. Nie mogę pozwolić, żeby taki wspaniały chłopiec zmarnował się w sierocińcu. Chociaż muszę przyznać, że nie planowałem zostać tak szybko ojcem. Nawet zastępczym.

Naruto patrzył na niego szklistym wzrokiem. „Wspaniały chłopiec?" dziwił się. Potem na jego twarz wpełz szeroki uśmiech. Rzucił się na Irukę i mocno go przytulił.

-Dziękuję!

Umino był zaskoczony tym zachowaniem, ale nie protestował. Jednak blondyn szybko od niego odskoczył, nieco przestraszony.

-Przepraszam! To się nie powtórzy!

Iruka zamrugał, nie rozumiejąc zachowania chłopca. Potem do niego dotarło, że Kushina z pewnością starała się pozbyć z niego jakichkolwiek uczuć. Na samą myśl o tej kobiecie, krew zaczęła mu się gotować. Westchnął i przyciągnął Naruto z powrotem na swoje kolana. Przytulił go, głaszcząc jednocześnie po głowie. Chłopiec nigdy nie czuł uczucia bycia kochanym i kochał to uczucie. Nie zamieniłby go na nic innego.

-Nie zrobiłeś nic złego, Naruto. Nie jestem zły.

Naruto odetchnął z ulgą i odwzajemnił uścisk. Iruka uśmiechnął się lekko.

-Wziąłem dzień wolnego. Po śniadaniu pójdziemy na zakupy, co ty na to?

-Zakupy?

-Yhym. Potrzebujesz ubrań i może paru innych rzeczy, jeśli coś cię interesuje.

-Książki!

Umino uśmiechnął się jeszcze szerzej.

-No to mamy cel główny. No dobrze...-przesadził go na drugie krzesło-Pora na śniadanie! Co powiesz na... naleśniki?

-Nigdy ich nie jadłem.

-A co jadłeś?

-Em... kanapki... i ramen. I parę owoców.

Iruka zamrugał. Dieta chłopaka była okropna!

-Koniec z tym! Od teraz jesz najlepsze dla ciebie rzeczy!

Naruto pokiwał potulnie głową, nie rozumiejąc, jakie rzeczy może mieć na myśli Iruka. Ten zniknął w kuchni i po jakimś czasie zaczęły się z niej wydobywać przepyszne zapachy. Zniecierpliwiony Naruto podreptał za swoim nowym ojcem i wdrapał się na blat, żeby obserwować działania Umino.

-O co chodzi? Zaraz skończę.

-Um... Chciałem zobaczyć... jak to robisz... żeby później wiedzieć.

-Och...

Iruka zaczął mu wyjaśniać, jakich składników należy używać i co robić, a Naruto z zapałem słuchał, starając się zapamiętaj każdy szczegół. Kiedy wreszcie śniadanie było gotowe, popędził do jadalni, żeby spałaszować swój talerz. Jeszcze nigdy nie jadł czegoś tak dobrego.

Potem, po paru minutach w łazience i kilku kolejnych na przebraniu się w ciuchy, ruszyli na zakupy. Iruka uparł się, aby trzymał go za rękę, więc naprawdę wyglądali na ojca i syna. Naruto był kłębkiem czystego szczęścia i tego ranka uśmiechał się więcej, niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Kiedy dotarli do sklepu z ubraniami, sprzedawcy dziwnie się na nich patrzyli.

Naruto i Iruka spędzili resztę poranka w sklepie, przymieżając to nowe ciuchy. Umino uparł się, że chłopiec powinien wziąć czarną bluzę z kapturem, na których były kocie uszy. Już wydawało się, że tam zamieszkają, kiedy wreszcie zdecydowali się podsumować swoje zakupy. Portfel nauczyciela bardzo ucierpiał, ale Iruka zdążył uciąć Naruto w połowie przepraszania, twierdząc, że jest wart tej ceny.

Obładowani bagażami wrócili do domu. Po poukładaniu zakupów w komodzie w pokoju Naruto, razem postanowili zrobić obiad, którym miał być ryż z warzywami w sosie mięsnym. Chłopiec był bardzo podekscytowany i starał się nie zawalić tego, co robił. Kiedy zanosił talerze do jadalni, jeden z nich wyślizgnął mu się i roztrzaskał na podłodze.

-J-ja...

-Jeszcze raz spróbujesz przeprosić...-zaczął groźnie Iruka, a Naruto zatrząsł się ze strachu. W następnej chwili mężczyzna powalił go na podłogę i zaczął łaskotać po brzuchu. Mieszkanie wypełniło się śmiechem blondyna.

-N...nie! HAAAHAAHA! Prze...hahaha...stań!

Iruka z uśmiechem go zostawił w spokoju i wyciągnął ze schowka zmiotkę i szufelkę. Szybko uprzątnął niebezpieczne odłamki i wrócił do robienia obiadu. Naruto, nie mogąc się uspokoić po „zabawie", rozsiadł się na swoim krześle.

Chłopiec głośno chwalił zdolności kucharskie Iruki, połykając ze smakiem danie. Mężczyzna zarumienił się.

-Ale ty też dzisiaj gotowałeś, Naruto.

-Tylko trochę...-mruknął blondyn i wrócił do swojego talerza. Z trudem powstrzymał się od wylizania go. Jako, że Iruka jeszcze jadł, zaproponował chłopcu sprawdzenie, co ma w plecaku. Naruto uznał to za dobry pomysł.

Pobiegł do swojego pokoju w podskokach i dopadł do zapomnianego plecaka. Otworzył go z rozmachem i wysypało się z niego parę książek. Ucieszył się. W końcu nie skończył wszystkich czytać. Nagle zauważył, że na dnie jest coś jeszcze. Coś... żywego?

Iruka poderwał się, kiedy usłyszał wrzask i głośny płacz. Przez myśl przeszło mu, że Kushina wsadziła do plecaka jakąś pułapkę... Szybko wbiegł do pokoju chłopca. Blondyn kulił się pod ścianą, trzymając zakrwawioną rękę. Ukląkł przy nim i zbadał ranę.

-Co się stało, Naruto?

-W...wąż...

Chłopiec pokazał zdrową ręką na coś czarnego i niezwykle zdenerwowanego po drugiej stronie pomieszczenia. Wąż pokazał kły, wyraźnie ostrzegając, że mają się do niego nie zbliżać. Iruka zazgrzytał zębami i wykonał szybkie Kage Bunshin. Klon podniósł chłopca.

-Naruto, mój klon zabierze cię do szpitala. Nie bój się, wszystko będzie dobrze.

Blondyn pokiwał głową i klon wyparował z pomieszczenia. Iruka podszedł do czarnego stworzenia i szybkim ruchem złapał go za pysk. Podniósł go, a ten owinął się wokół jego ręki dla własnej wygody.

-Nie marudź. Mnie się to nie podoba bardziej niż tobie.-mruknął Umino. Twardym krokiem wyszedł z mieszkania. W jego głowie kotłowało się tyle myśli i planów zemsty, że nie mógł ich wszystkich zliczyć.

Dom Namikaze wyglądał niesamowicie spokojnie. Iruka nie zwrócił uwagi na to, że drzwi były zamknięte, po prostu otworzył je kopniakiem. Rodzina Czwartego przywitała go w salonie zdumionymi spojrzeniami. Menma pierwszy zauważył węża, zanim wylądował on na stole.

-Co to jest?-zapytała Kushina.

-To, co Naruto znalazł w swoim plecaku. I powód, dla którego jest aktualnie w szpitalu.

-KUSHINA!-wrzasnął Minato, podrywając się. Kobieta spojrzała na niego poważnie.

-Nie wsadziłam mu węża do plecaka! Oszalałeś?!

Menma zatrzymał stworzenie przed ucieczką, upewniając się, że go nie ugryzie. Wtedy dostrzegł dziwne błyski w oczach Naruko. Westchnął, zwracając na siebie ogólną uwagę.

-Ty to zrobiłaś, prawda?-powiedział zimno, patrząc na swoją siostrę.

-Naruko?-Minato spojrzał na nią surowo.

-Chciałam się tylko upewnić, że tu nie wróci...

Iruka odwrócił się do wyjścia.

-Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie wyjaśniona... Czwarty.-powiedział jeszcze i wyszedł, upewniając się, że drzwi całkowicie wypadną z zawiasów. Swoje kroki skierował w stronę szpitala. W drodze do tego znienawidzonego przez wszystkich ludzi miejsca, starał się uspokoić, aby nadto nie wystraszyć swojego... syna. Pochylił się nad zmęczoną recepcjonistką.

-Szukam Naruto, przyniósł go tu mój klon.

Kobieta spojrzała na niego. Uśmiechnęła się fałszywie.

-Ach tak... Sala nr 143.

-Dziękuję.

Medyk właśnie bandażował mu dłoń. Klon, widząc oryginał, zniknął w kłębie dymu. Iruka usiadł obok chłopca i pogłaskał go po włosach.

-Co z tym ugryzieniem?

-Nic mu nie będzie. Wąż nie był jadowity.

-To dobrze. No, chodź Naruto!

Umino zarzucił sobie zdumionego blondyna na plecy i wyszedł, dziękując uprzednio medykowi za pomoc. Kiedy wydostali się ze szpitala, oboje odetchnęli jednocześnie, co wywołało u nich wybuch śmiechu. Wtedy ktoś się do nich zbliżył.

-Naruto? Ty się śmiejesz?-zapytał skołowany Shikamaru. Iruka uśmiechnął się do Nary.

-Nie jesteś na misji albo na treningu?

-Choji znowu zjadł za dużo i musieliśmy przerwać. Co sensei robi tu z Naruto?

-Aktualnie jestem jego zastępczym ojcem i...

Nara mu przerwał tańcem zwycięstwa. Kiedy skończył, posłał im najbardziej zniewalający uśmiech świata. Wróć, najbardziej zniewalającymi uśmiechami świata dysponował Naruto.

-Jak się cieszę! Wreszcie coś dobrego! Od dawna?

-Od dzisiaj.

-Och... To i tak dobrze.

-Shikamaru! Chodź już!

Nara obejrzał się. Ino machała mu. Westchnął.

-No to pa, Naruto. Do widzenia.

-Do widzenia.

-Pa!

Shikamaru odbiegł od nich. Iruka westchnął i skierował się w stronę parku. Chłopiec starał się czymś zająć, ale wyraźnie nie mógł czegoś zrozumieć.

-Gdzie idziemy?-zapytał w końcu. Umino uśmiechnął się do niego.

-Znam wspaniałe miejsce. Często tam trenuję.

Blondyn uruchomił swoją wyobraźnię, a tymczasem Iruka przeszedł przez park i zaczął przedzierać się przez krzaki. Naruto ocknął się, kiedy jedna z niesfornych gałązek uderzyła go w twarz.

-AU!

Złapał się za nos i schował twarz za karkiem Iruki, łaskocząc go swoim oddechem. Ten, czując że wkrótce nie wytrzyma, przyspieszył i zrzucił chłopca na stos liści. Naruto dopiero po dwóch sekundach zdołał się z nich wygrzebać. Pozbywając się liści z włosów, bluzy i spodni, rozejrzał się uważnie.

Była to mała polanka, ze wszystkich stron otoczona dużymi drzewami. Miejsce miało swój tajemniczy urok. Iruka rozłożył się na trawie i westchnął. Naruto po chwili do niego dołączył.

-To... co będziemy tu robić?

-A co chciałbyś?

-Potrenować!

Umino przez chwilę się na myślał, aż w końcu wyciągnął z sakwy kilkanaście kunai i shurikenów. Naruto spojrzał na nie, oblizując usta. Z Yoshitsu nie ćwiczył z prawdziwą bronią odkąd prawie zabił go shurikenem. Nie chciał sobie nawet wytłumaczyć, że to był wypadek.

-Zrobimy tak. Jak rzucam kunaia, a ty masz go zbić shurikenem.

Iruka był pewien na sto procent, że chłopiec nie trafi ani razu. W końcu nie był w ogóle szkolony. Naruto pokiwał głową, łapiąc (ku zaskoczeniu Umino) za właściwy sprzęt. Mężczyzna wyrzucił w stronę drzewa jeden. Chłopiec chybił o milimetr.

-Ni...nieźle...

Za drugim razem trafił i krzyknął zwycięsko. Przez dłuższy czas tak „trenowali", a Naruto zupełnie zapomniał o nieprzyjemnym wydarzeniu sprzed godziny. Iruka cieszył się, że chłopiec jest szczęśliwy. W końcu właśnie o to mu chodziło. Powinien zapomnieć o piekle w towarzystwie Kushiny i Naruko.

W końcu Naruto upadł na ziemię wyczerpany. Iruka usiadł obok niego i odgarnął mu zbłąkane kosmyki z twarzy. W błękitnych oczach zauważył wesołe błyski.

-Nieźle sobie radzisz.

-Yoshitsu będzie zadowolony...-zaczął Naruto, ale w ostatniej chwili zatkał sobie pięścią usta. Zorientował się, że powiedział za dużo. Umino spojrzał na niego poważnie.

-Kto to jest Yoshitsu? Naruto, odpowiedz mi.

Chłopiec przez dłuższą chwilę milczał, starając się uciec przed natarczywym wzrokiem Iruki. Wyglądało jednak, że nie istnieją bariery zdolne mu to umożliwić.

-On... mnie trenuje.

-Trenuje? Niby na jakiej podstawie?!

Umino nie mógł przełknąć myśli, że ktoś może trenować chłopca bez niczyjej wiedzy. Zanim jednak Naruto odpowiedział, nadeszła niespodziewana pomoc. Ktoś odchrząknął. Oboje spojrzeli na siedzącego na pobliskim kamieniu lisa, który bawił się, o słodka niespodzianką, swoją ukochaną sakiewką.

-Powitał. Jestem Yoshitsu.

Naruto rozłożył się na swoim łóżku, zakopując się pod kołdrą. Iruka i kleptoman ciągle gadali. To było dla chłopca zbyt nudne. Dla uśpienia samego siebie, włączył swój Kekkei Genkai, który ochrzcił nazwą Kirigan. Zmusił oczy do opowiadania mu o lampie i, tak jak przewidywał, po pięciu sekundach spał jak dziecko.

-Naruto! Obudź się!

-E? Co jest? Pali się?

-Jeszcze nie.-mruknął Iruka, przewracając oczami-Posłuchaj, plan jest taki, musisz iść ze mną do Akademii. Nie mogę cię tu zostawić samego.

-Ale...

-Bez ale! Zbieraj się, szybko!

Naruto jęknął i wygrzebał się spod kołdry, w którą zdążył się zaplątać. Dwa razy musiał się ubrać, bo za pierwszy razem zorientował się, że ubrał bokserki na spodnie, a podkoszulkę na założył na odwrót.

Kiedy pojawił się w kuchni, Iruka już pakował śniadanie do pojemnika, przy okazji wypełniając podejrzane dokumenty.

-Naruto! Szybko, spóźnię się!

Wrzucił wszystko do plecaka i złapał chłopca za rękę. Przez połowę drogi pędzili jak opętani, rozpychając tłumy na bok. Gdy dotarli do Akademii, oboje byli zadyszani i wręcz tonęli w morzu potu. Nic dziwnego, że dzieciaki pokładali się ze śmiechu, gdy pojawili się w klasie. Dopiero później zwrócili uwagę na Naruto.

Iruka wytrzasnął (wyczarował?) skądś pufę i ustawił ją w kącie sali. Naruto załapał, że jest ona dla niego, więc się tam rozgościł. Umino przez chwilę starał się złapać oddech, wachlując się dziennikiem. Uczniowie uznali, że lekcja się przesunie, więc wrócili do swoich ulubionych zajęć. Gadania i leniuchowania.

-Naruto.-zaczął z trudem Iruka, podając mu kajecik i długopis-Bez sensu jest, żebyś tak siedział i nic nie robił. Co powiesz na to, żeby mi pomóc?

-To znaczy, Aniki?

-Chodzi o to...-zastopował-...aniki?

Chłopiec się zmieszał trochę, czerwieniąc się na twarzy.

-No bo... nie wyobrażam sobie ciebie jako Tou-san...

-Racja. Popieram w całej rozciągłości. Ykhym! Chodzi o to, że chciałbym, abyś napisał raport z każdej lekcji. Chodzi mi głównie o zachowania uczniów. Nie jestem w stanie zauważyć wszystkich żartownisiów i twoja pomoc z pewnością ułatwi mi zadanie.

Naruto pokiwał głową.

-Jej! Mój pierwszy raport z misji!

Iruka uśmiechnął się lekko i poklepał go po głowie. Nie miał serca mu powiedzieć, że bez zaliczenia Akademii ma marne szanse na zostanie shinobim, a co za tym idzie, pisaniem raportów z misji. Odwrócił się na pięcie i stanął przy swoim biurku. Widząc, że uczniowie mają go głęboko... w nosie, trzasnął dziennikiem o blat mebla.

Huk rozniósł się po całym pomieszczeniu i dzieciaki, na oko 7,8 letnie podskoczyły, a potem, z prędkością światła, zwróciły się w stronę nauczyciela. Naruto stwierdził, że Iruka wygląda teraz strasznie. Na twarzy nie miał nawet ani jednego dobrusznego piega.

-Koniec zabawy. Czas na lekcję. Myśleliście, że skoro się spóźniłem, to nauka przepadnie? Niedoczekanie wasze!

Blondyn przez chwilę słuchał tego, co mówi Iruka, ale potem przypomniał sobie o swoim zadaniu. Skoncentrował swoją uwagę na całej klasie. Zadanie ułatwiało mu to, że przed każdym dzieciakiem stała tabliczka z imieniem i nazwiskiem.

Szybko zanotował fakt, że niejaki Gyouki pogrzebał sobie palcem w nosie, a potem z zafascynowaniem obserwował to, co wydłubał, zamiast słuchać aniki. Potem poleciała notka o podstołowej wojnie na kulki z papieru. Kątem oka przyłapał dziewczynę na malowaniu ust szminką. Trochę go to zdziwiło, bo przecież shinobi nie powinni się malować! (jeszcze nie poznał Kankurou...). Fukagi podjadał chipsy, a Nakami stroiła głupie miny, kiedy Umino nie patrzył.

Pod koniec lekcji cała notka nie zajmowała całej strony i była to nieskładna zbieranina zdań, ale Naruto był dumny ze swojej pracy. Był pewien, że Iruka go pochwali i pogratuluje mu za tak dobrą spostrzegawczość. W końcu przyłapał tyle osób na tylu rzeczach!

Kiedy dzieciaki staranowały się nawzajem, wybiegając z sali, Iruka podszedł do Naruto i luknął na jego notkę. Na chwilę zamknął oczy, powstrzymując się od śmiechu i chłopiec stracił całą swoją pewność siebie.

-Naruto. Chcesz usłyszeć wersję surowego nauczyciela lub senseia czy dobrego opiekuna?

Blondyn przez chwilę kiwał się na swojej pufie. W sumie, Yoshitsu nigdy mu nie pobłażał. Był szczery do bólu. Naruto raz mu się odpłacił, mówiąc mu, że wygląda jak mokry pies i tak pachnie. Było to tuż po sporej ulewie.

-Surowego.

-Dobry wybór. W drugim wypadku niewiele byś się nauczył. Otóż... to nie ma nic wspólnego z raportem. Brakuje dokładniejszych danych. Przy tej... jak to określiłeś, bitwie, nie ma nazwisk ani bardziej ogólnych namiarów na sprawców. W dodatku, informacje są nieczytelne w tym bajzelu. Powinieneś wypracować jakiś system ich oddzielania. W dodatku, powinieneś też zaznaczać, co jest faktem, a co jedynie obserwacją, która nie miała szczególnego znaczenia na przebieg, aktualnie, lekcji. Jedyna informacja, która mi się przyda, to ta o Nakami.

Naruto czuł, że do oczu cisną mu się łzy. Starał się je powstrzymać, w końcu to tylko rady i pouczenia. Nie został ukarany. Ale mimo to, czuł, że zawiódł Irukę. Umino, przewidując to, co może się stać, poklepał chłopca po ramieniu i oddał mu kajecik. Uśmiechnął się.

-Jestem pewien, że za drugim razem będzie lepiej. W końcu, trening czyni mistrza, mam rację?

-HAI! Następny będzie o wiele lepszy!

-I tak trzymać!

Wtedy rozległ się dzwonek i Naruto, mimowolnie, podskoczył. Iruka zachichotał i wrócił za biurko, w ostatniej chwili przypominając sobie, że nie ma dziennika nowej klasy i nie odniósł swojego. Musiał więc wysłać klona z tym zadaniem.

Naruto przestudiował nowe tabliczki, zauważając z ulgą, że ta klasa jest mniej liczna. Przygotował czystą stronę i długopis. Oblizał się. Tym razem zrobi taki raport, że nie będzie nawet dowodu na to, iż ostatni był jego!

Po sprawdzeniu listy obecności, Iruka zabierał się już do lekcji, kiedy rączka dziewczynki o imieniu Yakina podniosła się.

-Tak?

-A ten chłopiec?

Naruto oderwał wzrok od mażącego po ścianie chłopaka (nie zapominając, aby o tym zanotować) i skierował go na dziewczynkę. Iruka po raz kolejny tego dnia uśmiechnął się. Cieszył się, że ktoś zwrócił na niego uwagę.

-To jest Naruto. Będzie mi towarzyszyć w Akademii.

-Dlaczego Naruto-kun nie uczy się z nami?

Umino zagryzł wargę, ale Naruto musi się w końcu o tym dowiedzieć.

-On... Nie uczęszcza do Akademii, co oznacza, że otwiera się przed nim wiele innych dróg nie związanych z byciem shinobi, ale nie zaszkodzi mu trochę doświadczenia, na wypadek, gdyby chciał zostać nauczycielem.

Czuł na sobie pytający wzrok chłopca, ale go zignorował. Inny chłopiec, Ouri, podniósł rękę, domagając się uwagi nauczyciela.

-Ile on ma lat?

-On ma imię, Ouri.

-Ile Naruto-kun ma lat?

-Naruto?

Blondynek ocknął się i spojrzał na wyczekującą klasę.

-7... Mam 7 lat.

-Och...

Parę uczniów na siebie spojrzało. Naruto ocenił ich na jakieś 9-10 lat, więc rozumiał, że może ich dziwić jego wiek. Iruka zaklaskał w dłonie.

-Dobrze, dobrze. To nie jest lekcja o Naruto, więc jeśli nie macie więcej konkretnych pytań, zaczynajmy!

-Ja mam jeszcze jedno.-powstał najbardziej zanudzony chłopak w klasie. Iruka często się zastanawiał, czy nie jest on spokrewniony z klanem Nara. Miał na imię Shashara.

-Dobrze, tylko szybko.

-Co on będzie robił?

-Dałem mu pewne zadanie, którego treści nie musicie znać. Dobrze, czas na naukę!

Rozległy się odgłosy niezadowolenia, ale Umino je zignorował. Zaczął wypisywać na tablicy ważne zagadnienia, a Naruto wrócił do swojej pracy. Postanowił punktować swoje spostrzeżenia, pisząc dużymi literami przed każdym F lub O (od faktu i obserwacji) w nawiasie. Od razu zauważył, że o wiele ładniej to wygląda.

Tym razem miał więcej pracy. W połowie lekcji Yakina i jej koleżanka, Karina, poszarpały się za włosy o szczotkę do włosów. Durea, chłopak, który mazał po ścianach, postanowił przenieść swoje arcydzieła na ławkę, czego nie omieszkał zanotować Naruto. Po paru rzutach papierowymi tworami, kawałkami zbłąkanej kredy, cyrklem i bójkach, nastąpiły bardziej żywiołowe wydarzenia. Otóż, Ouri został okradziony ze swojego piórnika, który wylądował niepostrzeżenie w koszu. Chłopiec był tym bardzo przerażony i starał się go odnaleźć na własną rękę, czym skierował na siebie uwagę Iruki. Nie chciał się ośmieszyć przed klasą i Umino postanowił, że wstawi mu uwagę po lekcjach (co oznaczało po zapoznaniu notkami Naruto, jeśli będą czytelne lub jeśli w ogóle zauważył, o co chodzi). Potem Durea postanowił pobawić się w strzelca wyborowego i z dwóch ołówków i gumki zrobił miniaturową procę. Następnie wycelował w biedną Yukinę, a trafił... w Irukę. Ten, pewien, że to zemsta Ouriego, wydarł się na całą klasę, zadając im masę zadań. Na koniec, Naruto, zirytowany do granic, dodał pogrubionymi literami, że Shashara się na niego bezczelnie gapił przez całą lekcję.

Iruka odetchnął, gdy uczniowie opuścili klasę i mógł odetchnąć z ulgą. Ty razem raport Naruo zajął aż trzy kartki. Umino był mile zaskoczony nową techniką. Kiedy ten czytał notki blondyna, ten wyciągnął piórnik z kosza i podszedł do Iruki.

-Aniki, zaniosę temu chłopakowi piórnik, dobrze?

-Tylko się nie spóźnij na lekcję. I nie zgub się!

Naruto pokiwał głową i wybiegł z sali, próbując namieżyć grupkę hiperaktywnych dzieciaków albo tego irytującego Shasharę. Niestety, tłum uczniów był zbyt gęsty, aby mógł tego dokonać. Po krótkim namyśle, zaczął się przez nich przedzierać. W końcu, pewien, że się całkowicie zgubił, odnalazł światło w tunelu z przydługim szalikiem na szyi.

-KONOHAMARU!

Chłopiec spojrzał na niego z zaskoczeniem. Naruto przepchnął się do niego, boleśnie odczuwajac skutek nadepnięcia na własną stopę.

-Co tu robisz?

-Znasz... Ouriego? Czy jakoś tak?

-Tego ciamajdę? Pewnie, a co?

-To jego piórnik...

Sarutobi westchnął i odebrał go od Naruto. Potem, ku przerażeniu blondyna, zaczął się drzeć, wołając Ouriego. Pozostali uczniowie patrzyli na niego ze złością. W końcu, zakłócał „spokój" na przerwie. Blondynowi ulżyło, kiedy poszukiwany chłopak się pokazał i, mamrocząc podziękowania, odszedł.

-Fiu... To idiota.

-Em... Gdzie ma lekcję Iruka-kun?

-Ja mam z nim teraz lekcję. Chodź.

Konohamaru złapał go za rękę i zaczął ciągnąć w stronę jednej z klas. Kiedy odnaleźli się przed jej drzwiami, Naruto zajrzał i z ulgą zauważył siedzącego za biurkiem Irukę. Wślizgnął się do środka i podreptał do niego.

-Już myślałem, że się zgubiłeś. Oddałeś mu piórnik?

Naruto pokiwał głową.

-Więc... To jest o wiele lepsze od ostatniego, ale wciąż daleko do perfekcji. Za mało szczegółów, a kiedy odnosisz się do kogoś w raporcie, nazywasz go po imieniu, a nie „aniki" albo „bachor". Poza tym informacje są przydatne. Tylko tak dalej.

Blondyn pokiwał głową ponownie, złapał za kajecik i wrócił na swoje miejsce. Rozmasowywał sobie nadgarstek, który trochę go piekł po szybkim pisaniu. Kiedy pojawiła się klasa, trochę go zemdliło, bo ilość uczniów była ogromna!

Naruto odetchnął z ulgą. Leżał już w swoim kochanym łóżku po pysznej kolacji i odprężającej kąpieli. Cała prawa ręka promieniowała ogniem piekielnym, a palce spuchły. Szybkie notki, wytężanie wzroku i umysłu, ciągłe skupienie. Ciężka praca. Patrząc się na bonsai, zastanawiał się, co mógłby zrobić, aby ułatwić sobie zadanie. I wtedy na to wpadł.

I na dziś to tyle. Chcę uprzedzić, że mam aktualnie jeszcze bardziej okrojony dostęp do internetu, więc czas między aktualizacjami może być długi. Czekam na komentarze! I oceny. I krytykę. :)