Mam wrażenie, że tutaj nieco za bardzo pojechałam z headcanonem do przodu, ale cóż, fanfiction. W ogóle to czuję się usprawiedliwiona, bo akurat o Ibie wiemy tyle, że bez wyobraźni się nie obejdzie. A poza tym, może to nie jest odpowiednie miejsce, ale apeluję do autorów: więcej fanfików o postaciach niedocenianych w kanonie!


IV. Tetsuzaemon Iba

1. Kapitan Komamura nazywał go najlepszym porucznikiem w Gotei 13, a on za każdym razem mu w tym zaprzeczał. Przecież było – i wciąż jest – wiele osób o wiele potężniejszych i cieszących się większym od niego posłuchem. W ogóle nie rozumiał słów swojego kapitana – a może mówił tak tylko dlatego, że to jego porucznikiem był Iba? – ale teraz, po walce z Bambiettą, gdy wziął nowe, psie ciało swojego kapitana na ręce, poprzysiągł sobie, że albo go uratuje albo umrą razem. Wciąż nie rozumie słów kapitana Komamury, ale postara się dorównać jego oczekiwaniom.

2. Ma kompleksy z bardzo błahego powodu, a mianowicie – nie jest wystarczająco cool. Według niego ta definicja oznaczała, że osobnik będący „cool" jest młody, przystojny, ludzie padają przed nim na kolana (szczególnie kobiety), wszyscy uważają go za lepszego bądź równego sobie. I modnie się ubiera, o tym nie można zapomnieć. Kapitan Komamura, słysząc to, zwykle dyskretnie próbuje dać mu do zrozumienia, że słownikowe definicje zazwyczaj nie mają odniesienia do rzeczywistości.

3. Jego mocna głowa jest legendarna w całym Gotei 13. Iba pociesza się, że chociaż pod tym względem jest lepszy od innych.

4. Kiedy był mały, chciał zostać porucznikiem trzeciego oddziału, tak jak jego mama. Podążając za swymi marzeniami, zaraz po Akademii złożył podanie do wyżej wymienionej dywizji. Parę miesięcy później doszedł do wniosku, że trzecia dywizja nie jest dokładnie tym, czego chce od życia i przeniósł się do jedenastki. Pokochał ten oddział całym swoim sercem, wszystkich jego członków traktując jak gigantyczne stado – w większości młodszego – rodzeństwa. Kiedy dostał awans na porucznika siódmej dywizji, jego przyszywani bracia urządzili mu wyjątkowo epicką pożegnalną imprezę, która, o dziwo, stała się również imprezą powitalną z racji tego, że ktoś w siódemce o niej usłyszał. I przyszedł. A z nim przyszła jeszcze jedna osoba, za nimi przyczołgali się kolejni. W końcu przyszedł również kapitan Komamura. W międzyczasie przyjęcie rozrosło się tak bardzo, że członkowie innych oddziałów również przybyli, i to nie tylko szeregowi i oficerowie – zjawiło się również paru poruczników i kapitanów. W tym kapitan Kyouraku ze sprowadzoną prawdopodobnie podstępem i przemocą porucznik Ise. Grono bawiących się shinigami przywitało ją brawami i okrzykami radości. W tym momencie Ibę uświadomiono, że to była pierwsza impreza, na którą kiedykolwiek przyszła, co spowodowało u niego gwałtowny przypływ dumy.

5. Jeszcze większy przypływ dumy spowodowało to, że sam kapitan głównodowodzący musiał przerwać im zabawę. Ludzie latami przechwalali się, że wtedy tam byli.

6. Kiedy po raz pierwszy zobaczył prawdziwą twarz Saijina Komamury, uśmiechnął się i powiedział, że zamorduje każdego, kto choćby spróbuje choćby krzywo na niego spojrzeć.

7. Kiedy po ucieczce Aizena do Hueco Mundo ludzie dowiedzieli się o tym, że kapitan Komamura raczej nie wygląda jak człowiek, niektóre osoby zaczęły się go bać. Krążyły plotki, że podobno niektórzy straszą studentów i okropnym wilkołakiem. Ibę denerwowało to, że dzieci płaczą na widok jego kapitana. Denerwowało go też, że istnieją ludzie, którzy straszą innych Komamurą. Co prawda rozumiał, że jego twarz może wydawać się straszna, przerażająca i pojawiać się w koszmarach, no ale ileż można! Na szczęście Tetsuzaemon Iba, najlepszy porucznik Gotei 13 był na swoim posterunku i niedługo potem zamiast okropnego wilkołaka w koszmarach zaczął pojawiać się postawny, ubrany na czarno mężczyzna w okularach przeciwsłonecznych. Z relacji ofiar wynika, że zazwyczaj pojawiał się z uśmiechem psychopaty na twarzy, wyskakując z kąta, przystawiając nieszczęsnemu plotkarzowi miecz do gardła i mówiąc „zobaczymy, czy aby na pewno boisz się wilkołaków". Zazwyczaj bardzo szybko okazywało się, że nie.

8. Jak to się mówi, porucznik Iba może nie był najostrzejszym nożem w szufladzie, ale za to posiadał najostrzejszą siatkę szpiegowską w Seiretei. Składała się ona tylko i wyłącznie z członków siódmego oddziału i zajmowała się wyłapywaniem nieuprzejmych komentarzy na temat kapitana Komamury. Po znalezieniu osobnika odpowiedzialnego za oszczerstwo, zwiadowca przeprowadzał na miejscu tak zwany research, śledził cel, a po upływie pewnego czasu (zwykle tygodnia) za zezwoleniem Tetsuzaemona, znajdował dogodne miejsce i grzecznie prezentował rozmówcy wyniki swojego researchu. Dodając, że jeśli kiedykolwiek usłyszy coś niemiłego na temat swojego kapitana, każdy będzie mógł je poznać. Siatka szpiegowska siódmego oddziału była niezawodna, a stojący na jej czele porucznik był dla jej członków wzorem idealnego shinigami. Tak bardzo, że po pewnym czasie poza kontrolą Iby stworzono specjalny pododdział mający na celu ochronę jego dobrego imienia.

9. Ma lekką obsesję na punkcie dobrego imienia swojego kapitana.

10. Wbrew obiegowej opinii, nie boi się swojej matki aż tak bardzo. Po prostu jest ona bardzo dominującą kobietą i lubi mieć nad wszystkim kontrolę. On też. Po prostu musiało minąć trochę czasu, zanim osiągnęli jakiś kompromis i się dogadali.

11. Jego kolekcja okularów przeciwsłonecznych liczy sobie równo sześćset sześćdziesiąt pięć sztuk. Jest tym bardzo zmartwiony, bo założył się z Hisagim o to, że gdy będzie ich sześćset sześćdziesiąt sześć, odda wszystko Stowarzyszeniu Mężczyzn Shinigami. Oczywiście, jest też inne wyjście – może wyrzucać stare, kupować nowe, a liczba ciągle będzie ta sama. Iba nie chce nawet o tym myśleć. To w końcu jego okulary!

12. Prawie całe Soul Society widziało uwolnioną formę jego miecza, ale nikt nie zna jego imienia i umiejętności.

13. Napisał kiedyś bajkę. Bajka ta opowiadała o Czerwonym Kapturku, ale w nieco odmiennej wersji, gdzie wilk ratował dziewczynkę i babcię przed złym myśliwym w okularach. Oczywiście, miało to na celu odreagowanie się po ucieczce Aizena z Soul Society i symbolicznym zerwaniu maski Saijina Komamury. Przysiągł sobie, że musi – muszą – wrócić żywi z tej cholernej wojny. Muszą przeżyć, bo Tetsuzaemon Iba nigdy nie pokazał tej bajki swojemu kapitanowi. Bo wciąż ma nadzieję, że nawet teraz, po śmierci tylu ludzi, bajka o Czerwonym Kapturku wciąż jest żywa. I że nawet jeśli wilk nie może już nikogo uratować, to ten wilk ma jeszcze porucznika, który może uratować jego. A potem przestaje myśleć o Komamurze i wraca do wertowania starych ksiąg o transformacji w bibliotece shinigamich. Inni walczą w terenie, ale to jest jego pole walki.