Pojawiłem się w Sunie. Dokładnie rzecz biorąc w korytarzy przed gabinetem Kazekage. Dobrym pomysłem było zostawić tutaj kunai. Zapukałem, a gdy usłyszałem ciche ale stanowcze „Wejść!" wbiegłem jak torpeda i rzuciłem się przyjacielowi na szyję. Zesztywniał, ale po chwili także mnie przytulił.
- Gaara! Jak ja się cieszę, że cię widzę!- zawołałem mu prosto do ucha. Odsunął mnie z lekkim grymasem na co zachichotałem.
- Ja także. Co cię sprowadza i w dodatku takiego… normalnego ciebie?- też był zaskoczony moją zmianą. Bywa.
- Przed chwilką złapałem Takę! Rusz tyłek, odwołaj ANBU i leć ze mną do Konohy! Znaczy się, najpierw musimy obskoczyć wszystkie wioski.
Bez komentarza zrobił co mówiłem i w kilka sekund był gotowy do drogi. Już mieliśmy wyruszać do Skały, gdy zatrzymała nas Temari mająca wiadomość dla Shikamaru. Obiecałem, że przekażę i w tej samej sekundzie staliśmy pod gabinetem Tsuchikage. Mniej więcej taka sama gadka tyle że z narzekaniem staruszka o jego plecach. Mizukage tak samo, no może oprócz wiadomości że postanowiła dać szansę Chojuro. Może w końcu przestanie się wkurzać o każdą wzmiankę o małżeństwie czy zaręczynach. W końcu zawitaliśmy pod gabinet samego Raikage. Akurat, gdy miał ochotę rzucić krzesłem w ścianę, która naturalnie nie wytrzymała i krzesło przeszło 5 cm obok nas, tworząc piękną dziurę koło drzwi. Lekko wychyliłem głowę zza rogu dziury i popatrzyłem. Tak jak myślałem, powodem złości staruszka był Bee. Nic nowego, ale dla bezpieczeństwa schowałem się z powrotem.
- NIE CHOWAJ SIĘ TAM HOKAGE, ALBO NASTĘPNE KRZESŁO BĘDZIE DLA CIEBIE!- wrzasnął i już niemiałem wyjścia. Musiałem wejść. Stanąłem obok Killera, czując jak Hachibi i Kyuubi się kłócą. Zmarszczyłem brwi.
- Yo, Naruto przyjacielu mój, czemu przychodzisz do nas, przecież mamy po-kój!- zarapował drugi jinchuuriki tańcząc w charakterystycznym stylu, i dając mi żółwika do przybicia.
- Co cię sprowadza?- zapytał Raikage, uspakajany przez nową asystentkę. Naprawdę przykro mi z powodu Mabui, Shikaku i Inoichi. A także innych shinobi, którzy zginęli przez tą przeklętą Bijuudamę.
- Mamy Takę!- zawołałem ze świecącymi z podniecenia oczyma. Też chyba zauważył moją zmianę, bo przyjrzał mi się dokładniej.- Inni Kage czekają w korytarzu na ciebie i na mnie w celu podróży do Konohy. Musimy zdecydować co zrobić z więźniami.
- Kara śmierci! Skrzywdzili Bee!- zawołał.
- Nie! Pamiętaj o walce z Juubim!- zaprotestowałem.
- Panowie, chyba nie będziecie się kłócić przy damie! Właśnie po rozwiązanie waszej kłótni mieliśmy wszyscy udać się do Konohy.- zawołała Mizukage.
- Racja. Wracajmy.- przytaknąłem.
Zgarnąłem wszystkich wkoło siebie, tak by chociaż kawałkiem ciała ich dotykać i przy akompaniamencie rapu Bee, przenieśliśmy się wprost do mojego gabinetu. Zaprowadziłem ich do pokoju konferencyjnego, modląc się by ze wszystkim się wyrobili i żeby Taka wciąż była bezpiecznie zakuta. Na szczęście moje obawy były fałszywe, więc wszyscy Kage usiedli przy połowie okrągłego stołu. Przy drugiej połowie siedziała Taka pod czujnym wzrokiem Shiki i Sakury. Przy wejściu stało dwóch ANBU.
- Shikamaru, Sakura, usiądźcie jeśli chcecie. Coś mi mówi, że nie będzie to trwało krótko.- odezwałem się z lekkim grymasem.
- Tak jak twój powrót! Minuta też coś!- prychnęła Sakura.- Przekroczyłeś czas o następne tyle!
- Oh…. Były drobne… komplikacje w Chmurze. Ale wracajmy do tematu.- wytłumaczyłem, drapiąc się nerwowo w kark.- Otwieram pierwszy sąd Sojuszniczych Pięciu Wielkich Nacji. Dzisiaj decydować będziemy o losie obecnych tu: dowódcy grupy oraz ostatniego członka potężnego klanu Konohy Uchiha Sasuke, spadkobiercy Siedmiu Mistrzów Miecza Mgły Hozuki Suigetsu oraz umiejącego gromadzić naturalną energię Juugo. Oprócz nich sądzona będzie także nieobecna Uzumaki Karin, moja krewna, sensor i medyk-ninja. Rozpoczynamy posiedzenie!
Wszyscy, łącznie z Taką, patrzyli n mnie jak na kosmitę. No, przecież to mój obowiązek otwierać takie zebrania na moim terenie, więc o co im chodzi? Usiadłem z godnością i oddałem głos Raikage, wiedząc że aż się rwie do wygłoszenia swojego zdania.
- Jako Raikage Wioski Ukrytej w Chmurze, żądam kary śmierci dla przestępców takiej rangi jak oni. Są to zbiegli ninja mający niegdyś kontakty z Akatsuki i którzy zaatakowali mojego ototou. Śmierć dla nich!
- Eee… dziękujemy Raikage.- powiedziałem zaszokowany emocjonalną przemową staruszka.- Mizukage?
- Dziękuję.- odpowiedziała.- Doceniam robotę, którą wykonali dla dobra świata shinobi, a także w celu zakończenia wojny, dlatego nie zgadzam się z moim przedmówcą. Nie da się ukryć, że jako Mizukage Kirigakure może kierować mną chęć ocalenia jednego z rodaków, ale patrząc na całokształt nie sądzę że adekwatną karą byłaby śmierć. Mimo tak wielu zabitych. Jestem za zostawieniem ich przy życiu.
- Dziękuję. Tsuchikage?- oddałem głos ponownie.
- Ja, Tsuchikage Skały jestem już stary. I z powodu mojego wieku mam z was, bachorów, największe doświadczenie. Najwięcej również widziałem i najwięcej ludzi, ludzi legend, znałem. Wiem, że mój czas się kończy, dlatego jestem rad, że do mojego kanonu legend mogę dodać obecnego Hokage i siedzącego przed nami Uchihę. Jako, że obaj wywodzicie się ze starych i szanowanych rodów, które wywodzą się w prostej linii od Mędrca Sześciu Ścieżek, nie będzie nietaktem jeśli coś stwierdzę. Uzumaki Naruto. Masz korzenie Senju ze strony ojca, Uchiha Sasuke, ty za to jesteś Uchiha. Widząc was, to tak jakbym widział Hashiramę i Madarę. Wierzę, że jesteście ich następcami. Dlatego właśnie nie mogę się zgodzić na ułaskawienie Taki. Nie chcę, by na świecie gdzie żyją moje dzieci i wnuki panował następny Madara, a ten chłopak ma do tego predyspozycje. Mimo braku zdolności sensorycznych mogę wyczuć jego złowrogą czakrę, dlatego chcę dla nich kary śmierci.
Zastanowiłem się nad jego słowami. Nie on pierwszy mi powiedział, że jesteśmy jak Ichidaime Hokage i Uchiha Madara. Niektórzy nawet twierdzili, że on i Sasuke są jak dwie krople wody. Podobni. Zarówno w wyglądzie jak i w charakterze. I ostatnie słowa Tsuchikage. Złowroga czakra. To mi przypomina słowa Kuramy podczas pierwszego spotkania z draniem po trzech latach treningu. Czakra bardziej złowroga niż Uchiha Madara. Tak wtedy powiedział. Nie ważne. Zobaczmy co do powiedzenia ma Gaara.
- Kazekage, proszę.
- Jako shinobi, ale także jako Kazekage Suny jestem bardzo wdzięczny Naruto i Uchiha, za pozbycie się tak przerażającej kreatury jaką był Juubi i jego równie paskudny jinchuuriki. Mimo walk i rywalizacji wszyscy widzieli jak doskonale współpracują ze sobą w obliczu zagrożenia. Wszyscy się zgadzamy, że Naruto jest wcieleniem Mędrca Sześciu Ścieżek, więc pozwólmy mu dowieść tego raz jeszcze pozwalając by zajął się nienawiścią Uchihy. Wiem, co mówię, ponieważ kiedyś byłem taki sam, ale właśnie obecny Hokage mnie zmienił i stał się moim pierwszym przyjacielem. Dlatego jestem za utrzymaniem ich przy życiu. Takie jest moje zdanie, chociaż wiem, że głos Naruto będzie decydujący.- usiadł.
Kuso! Jeden twierdzi, że jestem następnym Hashiramą, a drugi od razu że Mędrcem Sześciu Ścieżek. A co tam! Stwierdźmy od razu, że jestem Kami-sama. Przecież Nagato się z niego uważał, to co, ja nie mogę?Przecież to zebranie nie miało być o mnie! Głupi Kage. I mimo ich głosów dalej nie wiem co odpowiedzieć. Musze mieć jeszcze jakąś podporę zanim uznam ich za winnych czy niewinnych.
- Dziękuję. Teraz powinienem mieć swój głos, ale chcę usłyszeć jeszcze opinie ludzi których kocham i cenię. Zacznę od kobiety, a zarazem mojej przyjaciółki i towarzyszki z drużyny. Sakura, proszę.- powiedziałem pewnie patrząc na osłupiałych ludzi w pomieszczeniu. Lekko wybita z równowagi i zaszokowana Sakura wstała.
- To zaszczyt mieć głos w tak ważnej sprawie. Jak wszyscy wiedzą, zaraz po akademii tworzyłam Drużynę 7 razem z Naruto i Sasuke. Byłam kompletnie zakochana w Sasuke i ignorowałam Naruto negując jego siłę i inteligencję. Był słaby. Wszyscy, którzy go znają mogą to potwierdzić…
- Nie byłem słaby! Byłem tylko słabo wygimnastykowany!- zaprzeczyłem w oburzeniu, przerywając jej.
- Ale mogą także potwierdzić, że był najbardziej wytrzymały, najciężej trenował i wskutek tego najszybciej rósł w siłę.- wznowiła, ignorując mnie.- Pokazał świetny styl na egzaminie gdy pokonał Nej… eee… geniusza z poprzedniego roku.- zabolało. Zmieniła, bo chyba zauważyła moją reakcję. Szybko obtarłem zabłąkane łzy.- Sasuke także rósł w siłę, ale wolniej przez co był zirytowany i chodził cały czas wkurzony. Dlatego dołączył do Orochimaru. Wtedy Naruto złożył mi obietnicę, której dziś dotrzymał. Wtedy gdy po ich walce w Dolinie Końca leżał w szpitalu, podjęłam decyzję, że nie będę już chować się za ich plecami. Decyzję, która doprowadziła mnie do perfekcji w leczeniu i kontroli czakry. W lata, gdy Sasuke był u Orochimaru, a później Akatsuki, Naruto wspierał mnie. Zauważyłam jego siłę, a niedługo po mnie wszyscy inni. Podczas, gdy Naruto dbał o wioskę i przyjaciół, Sasuke biegał za bezsensowną zemstą, która okazała się kłamstwem. Wykonanie jej wywołało kolejną chęć zemsty- na Wiosce i jej mieszkańcach. Wtedy zrozumiałam, że moja miłość do niego nie może istnieć. Nie mogę kochać tak okropnego człowieka. Dopiero na wojnie, gdy okrzyknięto nas nową trójką Legendarnych Sanninów, zrozumiałam, że już dawno przestałam go darzyć miłością. Teraz mam innego ukochanego i przyjaciół, oraz Naruto, który zawsze mnie będzie wspierać, chociaż jest kretynem.- uśmiechnęła się.
- HEJ!- zawołałem. Jak to możliwe że raz jestem bohaterem, a za chwilę kretynem?
- Dlatego jestem za karą, chociaż nie tak drastyczną. Musimy brać pod uwagę, że to władze wioski przyczyniły się do tego jaki się stał.
- Dziękuję. Shikamaru, jako główny strateg oraz mój zaufany doradca masz moje zaufanie, a twoja decyzja zostanie odebrana z szacunkiem.
- Powiedziałem to kiedyś, więc powtórzę też dziś. Mimo, że nie lubię Sasuke, to jest on naszym kompanem, jednym z shinobi Liścia. Mimo że popełnił wiele strasznych i haniebnych zbrodni, to jednak pomógł nam, a nie Madarze i Obito. Nie zapominajmy, że wygraliśmy tą wojnę dzięki Naruto, ale także dzięki pomocy Taki. Wnoszę o nieskazywanie ich na śmierć.
- Dziękuję i proszę o chwilę czasu do namysłu.- odpowiedziałem i wziąłem ciasteczko z talerza przede mną.
Jedząc je rozmyślałem o za i przeciw odnośnie wypuszczenia Sasuke. Więcej było głosów za, ale nie mogę zignorować Raikage i Tsuchikage. Gdybym powiedział, że mój głos ich ułaskawia, to właśnie ci dwaj przywódcy wybieraliby karę. Jednak, gdybym postanowił odwrotnie to kara byłaby już z góry narzucona. Nie chcę tracić przyjaciela. Już mu kiedyś mówiłem, że tylko ja mogę udźwignąć ten ciężar nienawiści, który nosi. I to ja będę tym, który go zabije. A on będzie tym, który zabije mnie. Podjąłem decyzję. Wstałem.
- Decyzja podjęta.- oznajmiłem.- Jako Hokage Konohagakure no Sato , ogłaszam, że moim głosem Taka pod dowództwem Uchiha Sasuke zostaje zwolniona z kary śmierci. Jednakże przyznaję prawo do wymierzenia łagodniejszej kary Tsuchikage i Raikage. Będzie ona wymierzona po zaakceptowaniu jej większością głosów.- spojrzałem na Sasuke.- Wiesz dlaczego cię uniewinniłem? Bo nadal jesteś moim przyjacielem. Najlepszym. Po pokonaniu przez ciebie Danzou powiedziałem ci coś. Powiedziałem, że tylko ja jestem w stanie wziąć od ciebie ten ciężar nienawiści, który nosisz w sercu. Wierzę w to i dlatego daję ci szansę. Ostatnią. Nie chcę tracić więcej bliskich mi osób. Zapamiętaj to.- powiedziałem ze łzami w oczach. Kuso! Jestem facetem, ale jak ktoś albo ja sam wspomnę o NIM to zaraz ryczę jak panienka. Usiadłem i machnąłem ręką w stronę Skały i Chmury dając im głos.
- Proponuję wysłać ich do obozu pracy!- zaproponował Raikage.
- A, przecież nie ma żadnych obozów pracy.- westchnąłem ciężko, zwracając się do niego po imieniu. Siedzimy tutaj już dwie godziny! Kończmy to!
- To może do jakichś prac? Typu budowa albo malowanie?
- A może praca przy rzeźbie Hokage?- zaproponował Tsuchikage.
- Wybaczcie, ale wolę to zlecić profesjonalistom. Nie chcę by moja twarz przypominała jakąś mieszankę małpy i hipopotama.- zareagowałem szybko. Przyszłe pokolenia mają mnie pamiętać jako największego Hokage w historii, ale chcę także by wiedziały, że nie wyglądał jak kupa wyjęta spod kowadła.
- Wnoszenie kamieni na szczyt góry?- zaproponował Tsuchikage.
- W jakim celu?- zapytał Gaara.
- Może łowienie ryb?- spytał Raikage.
- Z ich umiejętnościami shinobi?- zdziwiła się Mizukage.
- Ścinanie drzew?- propozycja Tsuchikage.
- Żartujesz?- powiedziałem z rozszerzonymi oczyma. Shinobi do drzew. To mi przypomina jedną z naszych misji rangi D zaraz po akademii.
- W takim razie się poddaję! Raikage, niech Shikamaru zadecyduje. W końcu jest synem Shikaku.
- Niech tak będzie! Dajemy wiarę Narze i zgadzamy się na każdą z jego decyzji.
- Ech…. Jakie to kłopotliwe.
Przewróciłem oczami. Caaaały Shika. Hmmm…. Z jednej strony to zawsze lepiej niż jakiś kolejny obóz pracy, ale z drugiej Shika nie lubi Sasuke. Kto wie, co wymyśli? Widziałem jak składa swój znak z dłoni. Myśli, czyli chwilkę poczekamy. Wziąłem dango i zacząłem jeść. Nagle przerwałem. A raczej ktoś mi przerwał.
- Kim jesteś?- zapytał Juugo. Serio? Przecież tyle razy było to powtarzane.
- Uzumaki Naruto, do usług!- zawołałem, na co większość zebranych się zmarszczyła. Oprócz Shiki i Sakury. Ta była zachwycona.
- Tak, wiem jak się nazywasz. Ale kim jesteś? Jak to możliwe, że wokół ciebie jest jednocześnie tyle smutku, tyle radości i tyle dobra?- zapytał. Po raz pierwszy nie wiem co mam powiedzieć.
- Też jesteś sensorem?- zapytałem.
- Nie. Juugo potrafi wyczuwać aury.- wyjaśnił Suigetsu. Uśmiechnąłem się do nich.
Wziąłem jeszcze jedno dango i popiłem je herbatą. Nagle wyczułem, że ktoś mnie obserwuję. Podniosłem głowę i zobaczyłem wpatrujące się we mnie, głębokie, obsydianowe oczy Sasuke. Zabrzmi to banalnie ale gdy mój błękit spotkał się z jego czernią przez co przeszło przeze mnie fascynujący dreszcz. Spuściłem wzrok.
- Mam rozwiązanie, które zadowoli wszystkich.- powiedział Shika, przez co wszyscy skupili się na nim.- Proponuję, by Taka została rozdzielona do niektórych shinobi. Względem siły i umiejętności. W ten sposób Sasuke trafi do Naruto, Karin do Sakury, Suigetsu do Kakashiego, a Juugo do Yamato. Będą z nimi mieszkać i wykonywać normalne obowiązki. Będą chodzić na misję, ale będą pod kontrolą.
- Wspaniały pomysł!- wykrzyknęła Mizukage.
- Owszem. Ale dlaczego taki przydział?- zapytał Gaara.
- Naruto ma Sasuke, bo tylko on jest w stanie go powstrzymać.- powiedział na co usłyszałem pogardliwe prychnięcie.
- ZAMKNIJ SIĘ, TEME!- krzyknąłem.- NIE JESTEŚ WCALE LEPSZY!
- Jestem. Zrozum to w końcu, Usuratonkachi.
- ZAMKNIJCIE się obydwaj!- krzyknęła Sakura, przez co w pokoju zapadłą ciężka cisza.- Kontynuuj i powiedz o Karin.
- Wydałem rozkaz złapania Karin podczas twojej nieobecności.- zwrócił się do mnie.- W najbliższych godzinach powinni ją dostarczyć. Karin do Sakury, ponieważ jest ona z klany Uzumaki, a sądząc po destrukcyjnej sile Kushiny i niekiedy Naruto, uważam że powinna być umieszczona u równie silnej kobiety. Nie mówiąc już o obecności Gondaime. Suigetsu do Kakashiego przez jego umiejętność władania mieczem, a także żywioł błyskawicy, którym się posługuje. Wszyscy wiedzą, że woda przewodzi prąd. Juugo do Yamato przez żywioł drewna zdolny do zatrzymania szału Juugo. Jednak przez to, że Yamato jest ANBU, Juugo też musi zostać wcielony. Wziąłbym go do siebie ale nie mogę z powodów osobistych. Tsuchikage, Raikage zgadacie się?- zapytał.
- Jak najbardziej.- odpowiedzieli. Wstałem , by zakończyć.
- W świetle wcześniejszych postanowień stwierdzam, że Uchiha Sasuke, Hozuki Suigetsu, Uzumaki Karin oraz Juugo zostają poddani aresztowi domowemu u swoich nowych lokatorów. Po dwóch i pół godzinie, zamykam posiedzenie!- zawołałem i ciężko opadłem na krzesło.- Odtransportować was?
- Nie trzeba.- odpowiedziała Mizukage.
- Przejdę się.- powiedział Gaara.
- Dam radę.- Raikage.
- Chętnie skorzystam.- odparł Tsuchikage.
-Oczywiście.- powiedziałem.- Bądźcie tak dobrzy i odstawcie ich do joninów. Sasuke na górę proszę. Aaa! Temari mówi, że wpadnie na dniach. Pa!
I zniknąłem w kłębie dymu razem z zrzędliwym staruszkiem.
