ROZDZIAŁ 4

Nick chodził po kajucie, zerkając ukradkiem na niespokojną Judy. Wiedział, że szykują się dla nich kolejne, nieciekawe wakacje. Podszedł do swojej szafki i wyjął dużą walizkę z zamkiem szyfrowym. Otworzył i dał króliczce małą Berrett'e z tłumikiem.

-Skąd to…

-Na wypadek taki jak ten.

-Ale jak nie wolno! Co jeśli…

-To do samoobrony. Schowaj tylko tak, żeby załoga nie widziała.

Wyjął także drugi pistolet, który schował za marynarkę.

-I uważaj na Jack'a…

Powiedział i wyszedł z kajuty. Judy natomiast wyjęła telefon i napisała SMS do Poldka: „Uważaj!" Po czym odłożyła komórkę i ruszyła w poszukiwaniu swojego przyjaciela. Schodząc po schodach na główny pokład widokowy, zauważyła Wściekłego, który nerwowo rozglądał się po pasażerach. Już miała iść dalej gdy dostrzegła podchodzącego do niego innego królika. Rozpoznała go… Poldek podał rękę Jack'owi i oboje ruszyli w stronę dolnej części statku. Judy bez zastanowienia poszła ich śladem. Zatrzymali się dopiero przy wejściu do elektrowni okrętowej. Jej przyjaciel wyjął z kieszeni swoich nowych, eleganckich spodni mały rewolwer i wystrzelił w kłódkę, zawieszoną na zamku drzwi, która po wystrzale natychmiast spadła. Jack z całej siły uderzył w pancerne drzwi. Zawiasy nie stawiały oporu, więc bez większych kłopotów oboje weszli do środka.

-Skąd Pold ma rewolwer…

Wyszeptała, kierując się przed siebie.

-Jeśli wysadzimy jedną maszynę, reszta także przestanie działać…

Usłyszała głos Wściekłego. Bez wahania wyjęła pistolet i wbiegła do środka.

-Nie ruszać się!

Nakierowała muszkę na Jack'a.

-To wasza sprawka!

-Jaka sprawka? Próbujemy zapobiec atakowi na ten statek!

-Bo ci uwierzę ty przebiegły, mały…

Przerwał jej odgłos wystrzału. Zerknęła na Poldka, który trzymał podniesiony rewolwer, a z jego lufy wylatywał mały dym. Upadła na ziemię, ostatkiem sił zerkając jak jej przyjaciel uderza ramieniem w głowę zdezorientowanego Jack'a.

GODZINA PÓŹNIEJ

Nick szybko podbiegł do Judy, poklepując ją po twarzy. Króliczka otwarła swoje oczy, oglądając się w stronę prawego ramienia. Obok niej stał lekarz okrętowy, tamujący i bandażujący ranę po postrzałową.

-Nigdy więcej takich numerów karociu! Mogłaś zginąć!

Judy obejrzała się w stronę oficerów, niosących skutego Jack'a.

-Nie!

Krzyknęła, podnosząc się w ich stronę.

-To nie on mnie postrzelił! To inny królik!

Nick zerknął na nią z niedowierzaniem.

-Ale przy nim znaleźliśmy rewolwer…

Odparł pierwszy oficer.

-Rewolwer nie był jego, tylko mojego przyjaciela Poldka. On postrzelił mnie i jego!

-Gdzie on jest?

-Nie wiem…

Lis przytulił Judy, tak aby ją nieco ogrzać, natomiast Rigodon rozkuł Jack'a i podszedł do jednego z mechaników, pytając o stan maszyn. Królik zerknął szybko na koleżankę i wyszedł w stronę górnego pokładu. Po chwili wszyscy zobaczyli postać kapitana, który ewidentnie wyglądał na złego. Szarpnął pierwszego oficera za marynarkę, po czym zaprowadził go do składziku obok. Dokładnych słów nie słyszał nikt, jednak kłótnia między obojgiem była dosyć napięta. Wreszcie niedźwiedź wyszedł ze schowka i ruszył na górę, a za nim Rigodon oraz reszta oficerów. Nick okrył Judy swoją marynarką i zaprowadził z powrotem do kajuty.

-Czemu to zrobiłaś?

-Miałam pozwolić, żeby wysadzili statek!

Wybuchła gniewem, zrzucając okrycie na podłogę.

-Jeśli myślisz, że ty masz tutaj prawo być zła, to się grubo mylisz! Gdybym szybko nie schował twojego pistoletu, już dawno stalibyśmy przed sądem!

-Mam to gdzieś! Ocaliłam tysiące zwierząt, a ty mi jeszcze coś wypominasz!

-Dość tego! Idę na spacer!

-Możesz nawet nie wracać…

Pod koniec zdania, jej głos z krzyku zmienił się w normalny. Poczuła jak te słowa docierają do lisa, a ten obojętnie wychodzi. Zerwała z siebie resztki sukienki i rzuciła się na łóżku, płacząc w swoją, niebieską poduszkę.

Trochę zaniedbałem ten fanfic, lecz byłem dosyć zajęty sprawami osobistymi. Nie wiem kiedy pojawi się kolejna część, trzeba czekać. Co do jakiś, większych spraw organizacyjnych to może coś o mojej głównej książce, którą teraz piszę. Prawdopodobnie nie zostanie ona wydana, więc ukaże się niedługo na Wattpadzie… Przynajmniej tak myślę. Jeśli coś się zmieni, poinformuję was o tym w opisie pod kolejnym rozdziałem.