HAIIRO
Spojrzałem na najlepszego przyjaciela i ułożyłem usta w podkówkę. Podwinięte rękawy przybliżyłem do twarzy i zrobiłem face-floor. Tak. Facefloor. Nie obchodzi mnie co tam sobie myślą ludzie. Niech sobie myślą co chcą. Ja podłogę kochałem od zawsze i nie zamierzam się kryć z naszym związkiem. Wszystkie samotne noce, gdy rodzice się kłócili spędzałem przytulając się z nią. Wspierała mnie wtedy jak nikt inny. I nikogo nie kocham bardziej i nie będę kochać! No może tylko Feliksa. Ale on to inna kategoria bo nie darzymy się romantycznymi uczuciami. I nie spędziłem z nim tylu nocy ile spędziłem z podłogą.
Pocałowałbym ją teraz ale jest taka brudna, że tego nie zrobię. Powinna się najpierw umyć czy coś. Skuliłem się i zacząłem burczeć pod nosem o zakazanej miłości.
- No i ja kocham ją, a ona mnie. Ale nie możemy być razem. To takie smutne, że aż mi się śmiać chce.
Feliks zaczął na mnie krzyczeć i złapał mnie za biodra, gwałtownie podnosząc do pionu. Spróbowałem się wyrwać ale dostałem sójkę w bok i postanowiłem wysłuchać przyjaciela.
- Gil… rozmawialiśmy już o tym, prawda? – zapytał szatyn, a ja smutnie kiwnąłem głową- no i co Ci mówiłem?
- Że powinienem ukrywać nasz związek? – brązowowłosy natychmiast się rozpromienił i poklepał mnie po głowie.
- Dobry chłopiec. Tylko ja mogę widzieć o waszym związku. Pamiętaj. Tylko ja potrafię go zrozumieć.
Przyjrzałem się przyjacielowi i natychmiast się rozpromieniłem. Jak dobrze mieć kogoś takiego przy sobie! Zacząłem podskakiwać i chichotać jak skończony idiota. Feliks przyglądał mi cierpliwie, a kąciki jego ust unosiły się delikatnie. O tak. On dobrze wie co to znaczy. Zaraz skończy się ładowanie fazy i będzie wielki wybuch.
- FELIKS! – wydarłem się na cały korytarz i złapałem chłopaka za rękę. Chłopak spojrzał na mnie zaciekawiony- Feliks…chodźmy na lody. Ja chcę lody. Teraz chcę. Możemy iść?
Chairo przekrzywił lekko głowę, chwilę się zastanawiając. Dosłownie chwile. Taką malutką, że malutką.
- Jasne. Czemu nie? – idziemy na lody! Czekoladowe! Zrobiłem piruet i ruszyłem przed siebie. Niestety potknąłem się i wylądowałem na mojej ukochanej ziemi. Ups…to się chyba nazywa epic fail. Może jednak podłoga mnie nie kocha? Albo jest zazdrosna o lody. Chairo westchnął tylko i spojrzał na mnie z miną „znowu?" i zaczął gwałtownie rechotać. A niech sobie spada… sprzątać te kartony z pokoju czy coś. Śmieje się ze mnie, kurcze. To nie moja wina…tylko tej głupiej podłogi! No pięknie…a teraz wygłaszam herezje. Chyba to można nazwać zdradą! Zdradziłem naszą miłość i przyjaźń. To koniec. Zrywam z tobą. Albo i nie. Nie wiem. Moje myśli są zbyt pokręcone. Nie rozumiem ich.
- Nie żeby coś- odezwała się nagle blondyna obok nas. To ona tu cały czas była? Ano… chyba chciała coś od Feliksa. Z tego co pamiętam. Miała nas gdzieś zaprowadzić – ale mamy teraz lekcje.
Lekcje? Jakie lekcje? Aha… te lekcje. Te szkolne, tak? No fakt…to może być problem. Nie tak duży jak ten z moim związkiem, ale jednak. I nawet wiem jak go rozwiązać. Olać go! Znaczy olać lody w tym przypadku. Bo nie żeby szkoła była dla mnie ważniejsza…co to, to nie. Słodycze w takim przypadku zawsze będą priorytetem. Ale jest inny problem… nie chce żeby Felcio zawalił swoją nienaganną frekwencję. No i nie mam zielonego pojęcia, w którą stronę jest wyjście ze szkoły. Zawsze mogę znów spróbować oknem, ale nie sądzę by ten pomysł spodobał się Feliksowi. Nie… trzeba poudawać kogoś normalnego i iść na lekcje. Ale najpierw trzeba się dowiedzieć gdzie są. Można spytać tej blondynki, nie?
O! Jezu, jestem geniuszem. Czemu nie pomyślałem o tym wcześniej? Cóż…pewnie dlatego, że zbyt dużo myślałem o lodach. A lody są dobre. Każde lody! No może z wyjątkiem tych kauczukowych. Tych nie lubię. Nigdy nie planowałem sobie związków i przyszłości…ale jakbym miał coś takiego robić, to chciałbym mieć partnera, który umie robić lody. Tak profesjonalnie. Jezu! To powinno być marzeniem każdego faceta. Przynajmniej każdego, który lubi lody. Bo niektórzy nie lubią. Lubią inne rzeczy jak… nie wiem co. Tak naprawdę to w ogóle nie wiem jak można lodów nie kochać.
- Nee, Nika - mruknąłem do dziewczyny obok, kiedy wreszcie przypomniało mi się jej imię. W sumie to nie było takie trudne. Wystarczało pomyśleć. I mówiąc pomyśleć mam na myśli naprawdę pomyśleć o niej, a nie o krainie tęczy i jednorożców – umiesz dobrze robić lody?
Feliks też jakoś nagle się zainteresował i spojrzał na nią. Dziewczyna przesuwała wzrokiem to po mnie, to po Chairo i momentalnie spaliła buraka. Przez chwilę jąkała się i nie potrafiła nic powiedzieć.
- Ale…co…jakie lody?
Feliks uśmiechnął się nagle do mnie, ale gdy spojrzał na dziewczynę wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił. Chłopak zmrużył oczy i prychnął.
- Jak to jakie? Lodowate.
Lodowate lody! O Jezu. Feliks jesteś moim bogiem. Załóżmy firmę z lodowatymi lodami! Lodowate lody! Fenomen, kurde! To będzie hit. I będą je nawet sprzedawać w tych randomowych lodo-ciężarkówkach z randomową muzyczką, którą znają wszyscy. A autorami będzie super-ekstra Gilbert Haiiro i hiper-świetny Feliks Chairo. Najlepszy duet świata, bitch! Umieraj w męczarniach patrząc na naszą zajebistość! Hahaha….
Odłączyłem się na chwilę z swojego świata i spróbowałem ogarnąć co mnie minęło. Chyba nie dużo. To tylko Feliks mordujący wzrokiem koleżankę. W ogóle to mu się nie dziwie. Te jej cycki są przerażające. Wyglądają jakby miały zaraz ożyć i potoczyć się w naszą stronę. Brr… straszne. A co jeśli one mają zęby? Albo...zaraz, zaraz…Czy Nika nie ma swetra założonego na odwrót? No nie! Nie mówcie mi, że ma! To jest sabotaż! Zamach na moje zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Dobra, Gil…Teraz spokojnie. Wdech…i wydech. Twoja koleżanka wcale nie ma swetra ubranego na odwrót. A nawet jeśli ma to Cię to nie obchodzi.
Po co miałbym się tym przejmować? Przecież to tylko pognieciony… brzydki… założony na odwrót…sweter. O Jezu. Pieprze to. Ten sweter to największe zło świata i póki ta laska się nie przebierze, nie będę potrafił myśleć o czymś innym!
- Haiiro-kun…czy ty patrzysz na mój dekolt?
Podniosłem wzrok i spojrzałem na nią całkiem poważnie. Mrugnąłem kilka razy.
- Nie. Po co miałbym to robić. Po prostu masz sweter na odwrót i denerwuje mnie to.
Dziewczyna pisnęła coś i rzuciła we mnie torebką. A to, kurna, za co? Chwile później oberwało się Feliksowi. No tym bardziej…za co?
- Wy…jesteście nienormalni! – krzyknęła jakby chcąc nas obrazić. Cóź…tak jakby to jej się nie udało. Spojrzałem na przyjaciela i wzruszyłem ramionami. Miał tą samą minę.
- Wiemy. Ale to chyba nie powód żeby rzucać w nas rzeczami, nie?
Kobieta znów coś wrzasnęła, a Feliks wyraźnie tracił cierpliwość. Kurde… jeszcze chwila i wybuchnie. A ta kobieta nie pozbiera się do końca swojego życia. Lepiej się ulotnić. Cóż, przynajmniej się pozbył balastu. Bo wątpię by po tym się dalej do niego zalecała.
- Feliks! Spadamy!
