Następnej "nocy" dziewczyna zasnęła. Śniła jej się rodzina. Jej własna rodzina, o której nie pomyślała ani razu odkąd przybyła do Hueco Mundo. Dlaczego? Przez emocje, zmęczenie, nowe otoczenie. Poznawała coraz to nowe osoby. Podkochiwała się w porywaczu. Paradowała w znienawidzonym ubraniu. Odkryła, że jest tu inna porwana- Orihime. Była po prostu w innym świecie. I dosłownie i w przenośni.

Śniło jej się wspomnienie. Jedno z wielu przykrych wspomnień z jej rodziną w roli głównej. Niby była zwyczajną nastolatką, a jednak nie. Pomimo młodego wieku wiele przeszła. Jednak starała się żyć jak zwyczajna dziewczyna. Jej życie było momentami normalne, a czasami było istnym piekłem. Głównie przez nich. Przez rodzinę. Wiele razy została pobita w domu, bo jej ojciec pił. Kiedy znikał, czasami nawet na kilka tygodni, było w miarę dobrze. Mama Ayumi i jej siostry Akiry była bardzo "zapracowana". Poza pracą niewiele się interesowała własnymi dziećmi, a już w ogóle psem. Nie wspominając o chorej matce. Dziewczyny zajmowały się babcią kiedy tylko mogły. Jednak niedawno babcia zmarła. Ta kobieta była jedną z dwóch osób, które kochały Akirę i Ayumi. Drugą osobą była ich ciocia- siostra matki dziewczyn- Reiko. Ona przychodziła do nich jak najczęściej i pomagała w domu i przy ich babci, a jej mamie. Po śmierci babci dziewczyny często zostawały na noc u ciotki.

Reiko wzięła Akire i psa do siebie na weekend żeby Ayumi choć raz mogła gdzieś wyjść z przyjaciółką. Właśnie wracała ze spotkania z nią, gdy zjawił się Gin. Pech chciał, że nie miała przy sobie telefonu, ale na innym świecie i tak by się jej nie przydał. Ojca wtedy nie było od tygodnia, matka pewnie posuwała kolejnego klienta żeby wybulić kasę, a siostra była u cioci. Chociaż jej mała siostra, którą- wbrew stereotypom- kochała najbardziej, była bezpieczna. Jak Reiko zobaczy, że jej siostry nie ma to nie zostawi Akiry samej i będzie jedyną, która się przejmie zniknięciem Ayumi. Szkoda, że nie mogły mieszkać z nią. Miała za małe mieszkanie i narzeczonego, który też bardzo im pomagał.

Teraz dręczyło ją wspomnienie, w którym prawie wszyscy oberwali od pijanego ojca. Ayumi podwójnie, bo zasłoniła siostrę. O tyle dobrze, że mała nie dostała, bo miała wtedy 4 lata. Babcia na szczęście spała. Ojca zabrała policja...

Nagle obudziła się zalana zimnym potem. Poderwała się do siadu tak gwałtownie, że obudziła śpiącego obok Gina.

- Co się stało...?- zapytał zaspany. Nie usłyszał niczego oprócz zdyszanej Ayumi- Spokojnie, to tylko sen...- powiedział przytulając ją. Była tak wystraszona, że wtuliła się w niego. Gdy się uspokoiła nie miała zamiaru puszczać Gina- Już dobrze?- upewniał się.

- Tak...- po tym zapadła chwila ciszy- Gin...

- Tak?

- Dziękuję...

Gin delikatnie złapał jej podbródek i podniósł głowę lekko do góry. Teraz wpatrywał się prosto w jej niebieskie oczy. Pomimo słabego światła, jakie dawały świece, widział je wyraźnie. Przybliżył swoje usta do jej. Dziewczyna zamknęła oczy. Ichimaru widząc, że Ayumi nie stawia oporu, pocałował ją. Był to krótki, ale namiętny pocałunek. Pod koniec po jej policzku spłynęła łza, którą poczuł.

- Dlaczego płaczesz?- bał się, że zrobił coś źle.

- Bo jesteś moją pierwszą miłością...


Kiedy Ayumi jadła, Gin jak zwykle szykował się do wyjścia.

- Zabierz mnie ze sobą- rzekła nieśmiało.

- Nie tym razem, Ayumi, wybacz.

- No dobrze... Ale co ja mam robić? Nudzi mi się...

- Kogoś ci przyślę- powiedział po chwili namysłu- Tylko nie bój się otworzyć- wyszczerzył się- Pa pa, Ayumi!- wyszedł machając do niej.

Jest bardzo dziecinny, pomyślała i zaśmiała się. I tak go... kocham. Tak. Dokładnie. Teraz go już kochała. Bez żadnych wątpliwości. Z wzajemnością zresztą.

Ktoś zapukał do drzwi. Chisato właśnie zbierała z podłogi jedzenie, które przez przypadek zrzuciła minutę wcześniej. Poszła otworzyć. Zamurowało ją. Za drzwiami stał Ulquiorra.

- To ciebie przysłał Gin?- zapytała zdziwiona.

- Nie, kobieto- odpowiedział chłodno- Ja tylko miałem przyprowadzić jego- wskazał Arrancara kręcącego się w kółko na czworakach- To Wonderweiss Margela. Uważaj żeby cię nie zabił- poszedł.

- Szczere. Dzięki- zamknęła drzwi- Wonderweiss to... Co ty robisz?- zapytała robiąc dziwną minę. Wonderweiss właśnie obwąchiwał resztki jedzenia, pozostałego na podłodze, jak pies, a następnie w tym usiadł i się cieszył- Albo jesteś psim Arrancarem, albo coś ci biedaku zrobili- podeszła do niego- No wstań- próbowała go podnieść- Ludzie, ile ty ważysz?

- Ooou...

- Dobra, powiedzmy, że zrozumiałam. No złaź z tego żarcia!

- Ohohou...- zainteresował się czymś na łóżku i ruszył w jego stronę. Wziął w ręce to, co go zaciekawiło i usiadł tym brudnym tyłkiem na pościeli.

- Wonderweiss! Ja nie wiem dlaczego Gin wybrał akurat ciebie, chyba za dobrze cię nie zna- stwierdziła- I to imię, kto cię tak nazwał?

- Aaaa...- podziwiał ten tajemniczy przedmiot, którym okazała się gumka do włosów Ayumi.

- Umiesz ty mówić?

- Ahaha!- zaczął się śmiać i tarzać w pościeli.

- O rany- zaśmiała się- Może nie będzie tak źle.


Nieco później Ayumi siedziała na krześle, a Wonderweiss kręcił się dookoła tego krzesła i ją zaczepiał.

- Może nazwe cię... Wandzia! Niee, ty jesteś chłopcem- spojrzała na niego- Chyba. To może... Kurr, no zostaw moje włosy! To nazwe cię... Yyy... Ej, ty masz różowe oczy?- strzeliła tzw. face palma- Od teraz jesteś Momoiro*. Brzmi lepiej niż Pinku, no w każdym razie dla mnie, a ja będę miała ubaw. Ale krócej, niech będzie Momo.

Teraz Hinamori powinna wyjść zza kulis i jej przyłożyć.

- Ooo...

- Chyba ci się podoba. Albo chcesz siku. Nie jestem pewna, więc chodź do łazienki- zaprowadziła go tam- Mam nadzieję, że niczego nie zniszczysz- wyszła zostawiając go tam. Po 30 minutach wróciła, bo Margela nadal nie wyszedł- Momo, co jest?- rozejrzała się po łazience, która wyglądała jak pobojowisko z zadowolonym Wonderweissem na środku- Taa. Ja nie będę tego sprzątać. Chodź Momo, udamy, że nic nie wiemy- Wonderweiss posłusznie wyszedł.


Kiedy Gin wrócił jego pokój wyglądał tragicznie. Stół w częściach, łóżko na drugim końcu pokoju, pościel podarta, przypalona i w połowie za oknem, jedzenie na podłodze i ścianie, a do tego wszystkiego woda wyciekająca spod drzwi łazienki i poczochrana Ayumi na środku.

Jednak zanim to zobaczył wrócił wesoły jak zawsze.

- Jak tam Wonderweiss? Słyszałem, że jest bardzo pocieszny...- zobaczył ten chlew- Ee... bawiliście się w coś?

- Tak, w zabawę "kto zrobi większą demolkę" tylko, że ja nie zdążyłam zagrać.

- Gdzie jest krzesło?

- Za oknem. I w wannie. I w kiblu...

- Za oknem? Ono jest 3 metry nad podłogą i ma kraty!- zdziwił się.

- Wonderweiss ma talent.

Po kilku godzinach pokój wyglądał tak jak powinien, a Margela dalej robił demolkę, ale już w swoim pokoju.

- Nawet go polubiłam- położyła się do łóżka.

- Ciesze się, że dobrze się bawiłaś- położył się obok niej.

- Ale najlepsze jest to, że nie miałam pojęcia co on chce, bo nie mówił, a on i tak miał zabawę. Nadaję się na nianię- zaśmiała się, ale nagle posmutniała.

- Co się stało?- przytulił ją.

- Nic...

- No powiedz...- spojrzał jej w oczy.

- Tęsknię za siostrą... Ale... Ale ja nie chcę cię zostawiać...

Gin nic nie odpowiedział. Po prostu ją pocałował. Całowali się namiętnie przez dość długi czas.


*Momoiro (Pinku)- różowy po japońsku

Trochę posmęciłam, ale mam nadzieje, że nie przesadziłam z opisem przeszłości Ayumi :) I w końcu zacznie się coś dziać, bo jest Wonderweiss, a Ayu już się trochę "oswoiła" :D W następnym rozdziale trochę ponabijam się z Ulquiorry xD

PS Załóżmy, że sformułowanie "spojrzał jej w oczy" w przypadku Gina i jego wiecznie zamkniętych oczu jest jak najbardziej poprawne xD

Ayumi: *czyta następny rozdział* Nie chcę łapać Urka za rękę.

Autorka: Nie spoileruj!