Rozdział 3 – „ Zimne serce "
Pierwszą rzeczą po przebudzeniu, co Eiri zobaczył byłe białe uszka z delikatnym różowym polotem łaskoczące go po twarzy. Jego pierwszym odruchem była chęć ugryzienia ich, co też od razu uczynił.
- Mewww! – Zakwilił Shuichi przez sen odsuwając główkę spod jego szyi i obracając się na drugi bok, tyłem do Eiri`ego. Jego ogon poruszał się ze złością energicznie uderzając o łóżko.
Yuki podparł głowę ręką uważniej obserwując śpiącego malca, a raczej jego tyły, bardzo ponętne tyły. Kuszony słodkim widokiem przejechał po kręgosłupie neko.
- Purrr… purrr… rrr… - Ciche mruczenie Shu ośmieliło pisarza, który delikatnie wziął ogon Shuichi`ego do ręki głaszcząc go kciukiem. - … purrr… purrr….purrr…rrrr…
Mruczenia neko stawały się coraz głośniejsze. Wiedziony ciekawością obrócił neko delikatnie na plecy i przyłożył ucho do jego piersi słuchając rozkosznych pomruków wydobywających się z jego wnętrza. Całe ciałko drżało przy każdym najmniejszym mruknięciu było to tak wciągające, że zapomniał o swoich troskach pozwalając ukołysać się ponownie do snu tylko, że tym razem to on leżał na Shu słuchając jego kojącego mruczenia.
0OO0
- Iie! (nie) Dość … proszę… - Krzyczał bity neko. - … nie chcę tam wrócić! Proszę!
- Co mnie to obchodzi co ty chcesz! – Krzyknął oprawca znęcający się nad neko. – Za dużo kasy przynosisz, żebym pozwolił ci tak łatwo odejść… dziwko!
- Nie chcę… - Czarne uszy i ogon neko opadły w rezygnacji nie widząc sensu w swoim marnym życiu. Nie miał siły na dalszą walkę. Upadł na ziemię zbierając kolejne kopniaki od swojego szefa.
---
- Michael zwolnij! – Zawołał za 5-letnim brzdącem wysoki blondyn o intensywnie niebieskich oczach.
- Demo oto-san … (ale tato…) – Malec o blond włosach, jak jego ojciec zatrzymał się marudząc. - … wolny spacer jest taki nuuudnyy…
- Nie szkodzi.
- Ale…
- Żadne ale… - Michael tupnął w złości nóżką hardo patrząc na ojca.
- Al…
- Iie!!!
Głośny krzyk bólu przestraszył chłopca, który stał jak sparaliżowany. Jego ojciec szybko doskoczył do syna i chwycił go w pasie podnosząc do góry. Pobiegł z nim do pobliskiej toalety i postawił na ziemi.
- Schowaj się tu i nie wychodź, aż cię zawołam, dobrze? – Malec kiwnął główką rozumiejąc powagę sytuacji, ale za plecami jego małe paluszki były skrzyżowane.
Mężczyzna szybko się obrócił i pobiegł w stronę jęków i krzyków bólu.
- Nie… błagam…. Dość…
- Masz szczęście, że … - Każdemu słowu towarzyszyło uderzenie pięścią lub mocny kopniak. - … twoja twarz przyciąga klientów, bo inaczej miałbyś ją zmasakrowaną.
Amerykanin zakradł się bezszelestnie do alfonsa ostrożnie odbezpieczając broń i przyłożył ją do tyłu jego głowy. Oprawca neko znieruchomiał.
- Obróć się powoli. – Posłusznie się obrócił z rękami uniesionymi w górze w geście poddania.
- K-san? – Zaskoczony zbir patrzył na blondyna wiedząc, że jest w poważnych tarapatach, przełknął nerwowo ślinę. – T-to nie tak jak wygląda…
- A jak?! – Krzyknął mały głosik zza kolan ojca.
- Michael miałeś czekać, aż cię zawołam. – Spokojnie powiedział Cloud nie spuszczając zbira z oczu.
- I liczyłeś na to, że cię posłucham? – Zdziwił się malec opierając rączki na biodrach.
- Racja.
- Uh… K-san …
- A tak nasz mały oprawca…
Mężczyzna zatrząsł się mocno cofając do tyłu.
- Stój, bo inaczej źle skończysz. – Ostry głos zatrzymał go od razu. Dobrze pamiętał, co się stało z ostatnim śmiałkiem, który próbował zadrzeć z K.
Skończył w kostnicy w kawałkach.
Zbir z trwogą spojrzał na postawnego Amerykanina.
Cloud Winchester – mężczyzna, który ma kontakty w świadku podziemnym jak również w świecie polityki. Nikt, ale to nikt nie miał szans na pozbycie się go, a przekonali się o tym 2 lata temu w zamachu na jego życie, w którym zginęła jego żona. Winchester wytropił przestępcę i zabił. W żadnych wiadomościach, nawet w prasie nie było ani jednej wzmianki o morderstwie, zupełnie jakby ofiara zemsty K nie istniała.
Winchester był wyszkolonym snajperem, który lubował się w każdej broni palnej i nie tylko. Jego siła rosła a on sam stawał się zimnym i cynicznym człowiekiem, dla którego nie liczyło się nic poza jego małym synkiem, którego po śmierci żony szkolił w znawstwie broni palnej i obronie własnej. Nie chciał, aby był bezbronnym małym dzieckiem… nie chciał, aby zginął jak jego matka. Po tych dwóch latach treningu mały był ekspertem w dziedzinie broni, niestety jego samoobrona pozostawiała jeszcze wiele do życzenia. Mały nie był nią zainteresowany, przynajmniej nie w tym stopniu jak bronią. Na punkcie broni miał takiego samego fioła jak jego ojciec.
- K-san to tylko dziwka, która jest nie posłuszna… - Splunął w kierunku pobitego neko, który z trudem oddychał. - … i uciekła.
- Skoro uciekła to znaczy, że nie jest dziwką z własnej woli.
- N-nie…
K zamilkł na chwilę obserwując czarne włosy odsuwane z twarzy neko przez jego synka i …
- Zrobimy tak… - Stalowe spojrzenie niebieskich oczu zatrzymało się na alfonsie. - … Oddasz mi kuro (czarnego), a ja zapomnę o tym, co widziałem.
- Nie! Nie możesz mi … - Alfons zamilkł od razu widząc mordercze spojrzenie Amerykanina. - … Zrobione. Jest twój.
- Przyniesiesz mi jego dokumenty do mojego biura jeszcze dzisiaj… wszystkie.
- Hai. – Odparł z rezygnacją alfons w myślach dziękując bogu, że stracił tylko swoją dziwkę, a nie życie.
0OO0
- Ta-kun martwię się o Shuichi`ego. – Szepnął Ryuichi łaskocząc Tatsuhe ogonem po twarzy.
Tatsuha przejechał dłonią przez gęste włosy Ryu zatrzymując się przy uszach.
- Wiem, że Eiri bywa ciężki w obyciu, ale ufam, że ulegnie czaru naszego ślicznego Shu.
- Tak, ale…
- … Ale będzie ciężko… - Tatsuha ucałował czoło starszego neko, który martwił się o swojego pobratymca, którego kochał jak brata i był bardzo nadopiekuńczy w jego stosunku. - … i Shuichi będzie musiał wiele wycierpieć zanim zdobędzie miłość mojego tępego brata.
- Co cię jeszcze trapi koi? – Tatsuha zjechał ręką do talii neko.
- Jaka będzie reakcja Eiri`ego na wiadomość o tym, że stał się partnerem Shu do końca ich dni.
- Tego … - Ciało Tatsuhy zdrętwiało na samą myśl o wściekłości, Eiri`ego, kiedy się dowie, że nie jest już wolny. - … to nawet ja nie wiem, ale będzie na pewno głośno.
- Tak i…
Ryuichi nie zdążył skończyć jak do ich sypialni wparowała parka bliźniaków próbując prześcignąć się nawzajem. Kira i Yoru, dwóch chłopców tak do siebie podobnych, że rozróżniani byli tylko przez swoich rodziców i ich ukochanego Shu-chan. Malcy mieli cztery latka i byli bardzo inteligentni, co dawali odczuć starszym na każdym kroku, którzy wpadali w ich małe pułapki. Jedyną osobą, której nigdy nic się nie przydarzyło był Shuichi. Różowo włosy, neko był ich idolem, którego ubóstwiali spędzając z nim każdą wolną chwilę.
Tatsuha uśmiechnął się do swoich synów wdrapujących się na ich łóżko, był z nich dumny. Oboje mieli czarne włosy i szeroki łobuzerski uśmiech, zupełnie taki jak on, po Ryu odziedziczyli lekko zadarty nosek, wystające kości policzkowe, które podkreślały ich urodę oraz ogon i uszy. O tak, malcy byli neko w pełnej krasie i okazywali już pierwsze oznaki dominacji. A ich oczy miały barwę złota po ich nieżyjącej już babce.
- Oto:chan (tato) Shu-chan zniknął! – Przerażony głosik Yoru rozweselił rodziców.
- Tak.. – Odezwał się Kira przytakując bratu. - … nie ma naszego Shu-chan.
- Uspokójcie się chłopcy. – Ryuichi wziął Yoru na kolana, a Tatsuha Kire. – Shuichi jest w swoim pokoju, sprawdzaliście?
- Nie.
- Ale Shu-chan zawsze nas budził, a dzisiaj nie przyszedł… - Marudzili chłopcy smutnym spojrzeniem patrząc na ich rodziców.
- Czy Shu-chan nas już nie kocha?
- Szkraby… - Uśmiechnął się Ryu z Tatsu mierzwiąc włosy ich dzieciom. - … kocha was i to bardzo, ale w tej chwili nie jest sam i…
- Nie? – Oczka malców powiększyły się i zabłysły w nich diabelskie ogniki.
- A możemy iść obudzić naszego pusshi: (kiciusia)? – Ogony koneko (kotków) zaczęły poruszać się w ekscytacji.
- Jak najbardziej.
0OO0
Shuichi zatrzepotał rzęsami odganiając resztki snu z powiek. Jego główka obróciła się w stronę okna, przez które przedostawały się pierwsze promienie słońca ogrzewając sypialnię. Chciał podnieść się do góry, ale nie było to możliwe. Przygniatał go obcy ciężar uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Ponownie próbował się wyswobodzić spod ciężaru ciała i tym razem mu się udało. Ostrożnie włożył poduszkę na swoje miejsce nie chcąc obudzić Eiri`ego i powoli zsunął się z łóżka. Jednak nie było to proste zadanie. Przy każdym ruchu, jaki wykonywał czuł ogromny ból, a samo stanie było wręcz niemożliwe. Mimowolne łzy spłynęły po zaróżowionych od snu policzkach, przygryzł wargę powstrzymując się przed jęknięciem, ale mimo to zakwilił cichutko.
Eiri drgnął słysząc kwilenie i przytulił Shu bliżej swego ciała, jednak to nie było ciepłe ciało neko, tylko zimna poduszka. Marszcząc w złości brwi podniósł się szybko z łóżka wzrokiem szukając drobnej postaci pusshi: (kiciusia). Shuichi`ego nigdzie niebyło, a z łazienki wydobywał się szum wody zajrzał przez uchylone drzwi i stanął w miejscu z ręką nad klamką.
Shuichi stał w wannie z nogą opartą na jej krawędzi, a namydloną ręką mył swoje ciało ostrożnie zwłaszcza uda i zmaltretowany otworek, gdzie nadal znajdowała się sperma Eiri`ego. Woda spływająca z jego ud zaczerwieniła się od spłukiwanej krwi, Yuki wycofał się z powrotem do sypialni siadając na łóżku. Czuł się podle świadom tego, że to on przyczynił się do bólu nastolatka. On był sprawcą jego cierpienia, ale dlaczego? Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, że stracił nad sobą kontrolę, a tu wystarczył jeden mały neko i koniec. Jego myśli przerwało pojawienie się Shuichi`ego, nago. Eiri przełknął ślinę uważnie obserwując jego gibkie ciało.
Shuichi jak tylko zauważył, że Eiri już nie śpi zaczerwienił się mocno próbując nie przejmować się swoją nagością i podszedł do niego siadając na jego kolanach. Wielkie fiołkowe tęczówki emanowały ciepłem i uwielbieniem, którego Yuki nie rozumiał.
- Co ze mną zrobiłeś? – Zapytał Eiri chłodno nie przytulając siedzącego neko na jego kolanach.
- Nie rozumiem. – Shuichi był zagubiony. Nie rozumiał, o co chodzi Eiri`emu i dlaczego był taki zły.
- Idiota! – Shuichi drgnął kuląc się w sobie na okrutne słowa blondyna. – Nie udawaj głupszego niż jesteś! Pytam jeszcze raz, co ze mną zrobiłeś?
- Ja… wczoraj zaczęły się moje gody i …
Eiri gwałtownie wstał rzucając Shuichi`ego na łóżko. Wściekły stał patrząc na skulonego neko z ogonem między nogami, który drżał i szlochał rozpaczliwie. Serce Eiri`ego zabiło mocniej.
- … I otumaniłeś mnie sprawiając, że się połączyliśmy! Na zawsze! – Wściekły zaczął się ubierać próbując nie zwracać uwagi na płacz neko.
- T-to nie moja wi-wina…
- CO?! – Eiri obrócił się gwałtownie z nienawiścią bijącą z jego oczu.
- Suguru zajmował się mną… - Szlochał Shuichi patrząc z obawą na mężczyznę. - … a ty … mnie wziąłeś…
Prawda w słowach neko jeszcze bardziej rozwścieczyła pisarza, który szybko podszedł do łóżka łapiąc Shu za ramiona mocno zaciskając na nich palce. Neko zakwilił próbując uwolnić się.
- Itaii … (boli…)
- … Chcesz powiedzieć, że sam do tego doprowadziłem? – Lodowaty ton Eiri`ego wstrząsnął Shu, który nie zważając na ból całego ciała zaczął się szarpać gwałtownie. Zaskoczony Eiri zwolnił uścisk na jego ramionach, co Shuichi od razu wykorzystał odskakując od niego jak najdalej łapiąc po drodze prześcieradło żeby się okryć.
Shuichi stał po drugiej stronie łóżka sycząc ostrzegawczo jak mały zastraszony kotek.
- Nie zmuszałem cię do niczego! – Krzyknął przechodząc w moduł samoobrony. – To ty mnie zgwałciłeś! – Spuścił główkę na dół pozwalając łzom płynąć wolno po policzkach, a rączki zaciskał na prześcieradle blisko swego serca. – Do-dopiero później stałeś się delikatniejszy i …
- Jak? – Przerwał mu Eiri chcąc wiedzieć więcej i próbując zagłuszyć poczucie winy, które stawało się coraz głośniejsze. A najlepszą obroną jest atak.
- Twoja sperma zmieszała się z moją krwią. No-normalnie połączenie zachodzi, jeśli krew nasza się zmiesza, ale sperma również …
- Czyli to moja wina? – Zdziwił się Eiri podchodząc do zastraszonego neko. - … Twój zapach… - Obszedł łóżko bardzo powoli. - …Twoje ciało… - Stanął przed Shuichi`m mierząc go z góry pogardliwie. - … Prawda?
Shuichi cofnął się, ale nie za daleko, ponieważ natrafił na opór ściany. Mocniej zacisnął rączki na prześcieradle próbując nie dać po sobie poznać, że jest zastraszony postawą Eiri`ego. Jego ogon nie drgnął ani o milimetr bojąc się reakcji mężczyzny, a uszka miał oklapnięte.
- Byłeś najlepszy ze wszystkich moich kochanków… - Słowa Yuki`ego zabolały chłopca. - … ale nie zamierzam wiązać się z tobą, ani z nikim innym, jasne?
Shuichi przytaknął główką próbując nie zauważyć bliskości ciała Yuki`ego i fakt, że jego dłonie spoczywały na ścianie przy jego głowie bawiąc się różowymi kosmykami.
- Byłeś dla mnie jedynie dziurą potrzebną do zaspokojenia potrzeb.
Neko odwrócił główkę na bok. Nie mógł dłużej znieść okrucieństwa swojego wybranka, który nie miał ochoty nim być. Każde jego słowo raniło go głęboko.
- Shu-chan! – Do sypialni neko wparowały dwa szkraby szukając swojego koteczka, który stał przyciśnięty do ściany przez Eiri`ego.
- Hakufu? (wujek?) – Zdziwił się Kira. Zaskoczony zatrzymał się, co spowodowało, że jego brat wpadł na niego. Chłopcy jak tylko zauważyli łzy na policzkach ich, Shu-chan i jego smutek bijący z fiołkowych oczu poczuli wściekłość rosnącą z każdą chwilą. – Skrzywdziłeś naszego Shu-chan. – Stwierdził Yoru. Malcy podeszli bliżej pary pod ścianą.
Eiri odsunął się do Shu uważnie obserwując małych diabłów brata nie miał ochoty mieć z nimi do czynienia w tej chwili wiedząc, że naraził się im.
- Yoru, Kira… - Beznamiętny głos Shuichi`ego przeraził chłopców, którzy nigdy nie słyszeli, ani nie widzieli go załamanego. - …
Chłopcy od razu zapomnieli o wujku i podbiegli do starszego neko tuląc się do jego nóg starając się go pocieszyć. Nawet nie zauważyli, kiedy Eiri wyszedł zamykając za sobą drzwi, ale jedno było pewne nigdy więcej nie pozwolą zbliżyć się wujkowi Eiri`emu do ich ślicznego Shu-chan. Nigdy…
