Nie wszystkim musi się podobać moje poczucie humoru, ale cieszę się, że jednak ktoś taki się znalazł ;P


Dochodziła dziesiąta, kiedy Harry przebudził się i zerknął na zegarek.

- Draco! Wyłączyłeś budzik? - krzyknął zdenerwowany wyskakując z łóżka, jednocześnie próbując założyć na siebie spodnie i koszulę. - Znowu się spóźnię! I czemu Zgredek mnie nie obudził?

- Yhm... - mruknął Malfoy.

- Co do...? - zdezorientowany przeszukiwał szufladę z bielizną - Gdzie są moje skarpetki?

- Ups - wymknęło się blondynowi.

- Co za ups? - niezrozumienie na twarzy Harry'ego szybko zmieniło się w niedowierzanie gdy połączył fakty. - Przekupiłeś Zgredka moimi skarpetkami? Wszystkimi?!

- Przecież mówiłem Ci, że nie lubię wcześnie wstawać. - przyznał Draco z niewinnym wyrazem twarzy, po czym dodał z zastanowieniem - No i te skarpetki były wyjątkowo... ohydne.