Tytuł: Seria Przypadków Severusa Snape'a

Autor: Satahe Shetani (Shet)

Beta: Rosemary, ale to żadna nowość.

Ostrzeżenia: Coraz śmieszniej i głupiej. Non-canon.

Każda z postaci tu występujących należy do J. K. Rowling. Ten FF nie przynosi mi żadnych korzyści (oprócz radości z pisania).


Później, po lunchu, Severus chciał ukryć się w Pokoju Życzeń. Miał wolną godzinę, więc poszedł szybkim krokiem na siódme piętro, chcąc znaleźć się w bibliotece, którą oferowała mu magiczna komnata.

Stanął przed portretem Barnabasza Bzika tańczącego z trollami, po czym przeszedł się trzy razy przed ścianą, myśląc intensywnie o ogromnej bibliotece z dużym księgozbiorem dotyczącym eliksirów. Chciałbym być w bibliotece pełnej ksiąg o eliksirach. I tak trzy razy.

Otworzył oczy i z zadowoleniem zarejestrował drzwi do środka. Wszedł w ciemność. Kiedy tylko zamknęły się za nim drzwi, poczuł podmuch wiatru. Włosy rozwiały mu się, musiał przez to zacisnąć powieki, aby kosmyki nie wpadły mu do oczu. Usta ułożył w grymas niezadowolenia.

Usłyszał śmiech. Natychmiast rozglądnął się po Pokoju Życzeń.

Był na miękkiej łące bosymi stopami. Dalej było jeziorko, w którym stał Potter po kolana. Śmiał się, patrząc na profesora, a słońce odbijało się w jego oczach. Zanurkował, po czym wynurzył się w mokrym ubraniu ściśle przylegającym do szczupłego, gibkiego ciała. Włosy błyszczały od kropelek wody. Przez białą koszulkę, którą zmoczył, widoczne były mięśnie chłopca.

Snape szybko podbiegł po miękkiej trawie na brzeg. W tafli jeziora odbiła się cała jego postać… odziana w zwiewną suknię ze wzorem w kolorowe kwiaty! Na głowie miał wianek z polnych kwiatów. Chciał go zerwać, ale wydawał się być przymocowany na stałe do niego.

— POTTER, ZABIJĘ CIĘ! — wrzasnął.

Gryfon wyszedł z jeziora, stanął przy profesorze, ociekając wodą. Jego ciało poruszało się zgrabnie.

— Ja również pana lubię. — Po czym szybko i krótko pocałował Snape'a w policzek, aby pół sekundy później uciec z Pokoju Życzeń.


Wracam do Was z kolejnym rozdziałem uroczego głupstwa. Mam nadzieję, że nie ma błędów. Rose mogła przeoczyć, ale raczej tego nie zrobiła. Dlatego dedykuję ten rozdział właśnie jej.

I moim fanom. Tajemniczym, którzy nie zostawią komentarza.


Aby skomentować, nie trzeba mieć konta. Wystarczy kliknąć "Review this chapter", wpisać nick, napisać komentarz i zatwierdzić. Nic prostszego.