W całym swoim życiu Dean nie wierzył w Boga, a tym bardziej w anioły. Nie rozumiał ludzi podążających za wiarą, nie wiedział, jak można liczyć na zbawienie od jakiegoś sztywnego dziadka i bandy jego pierzastych sług.
Poza tym, gdyby niebiańskie stworzenia istniały — musiałyby być strasznymi dupkami, niewiele lepszymi od potworów, na które polował. Nie potrafił sądzić inaczej, kiedy widział, co działo się na świecie i jak wiele pracy ciągle miał. Obserwując codziennie utraty, cierpienie i śmierć, trudno uwierzyć w nieograniczoną miłość i dobro. Dlatego Bóg i jego anioły musiałby być dupkami.
I, jasna cholera, chociaż raz mógłby nie mieć racji.
