Tony starał się świętować z Pepper, kiedy Coulson wparował do pomieszczenia.

- Nazywa się Agent- Stark miał kwaśną minę ale tamta dwójka zignorowała to, gdy wziął do ręki pliki. Były tam listy danych ale Tony zignorował je na rzecz tych. Podłączył się do najbliższego portu i JARVIS wyświetlił informacje.

Były tam pliki o nim, od urodzenia do ostatniej potyczki Iron Mana, które odrzucił na bok. Zatrzymał się na chwile na plikach o Natashy Romanov, a później agenta Clinta Barona. Poświęcił trochę więcej czasu na Kapitanie Ameryce, a całą minutę spędził na Brusie Bannerze. I wtedy...

I wtedy.

Serce Tony'ego uderzyło mocno w reaktor łukowy, potknął się i oparł o stół przed nim.

Nie.

No, kurwa, nie.

- Tony? - Pepper nagle znalazła się u jego boku, a Stark nie bardzo zdawał sobie sprawę z obecności agenta za nią. - Tony, co się dzieje? - zapytała. Rzuciła okiem na obrazy i słowa wiszące przed Tony'm, a następnie spojrzała na Coulsona, kiedy geniusz nie odpowiedział.

- Loki, brat Thora, niedawno przeszedł przez Tesseract - wyjaśnił mężczyzna - W przeciwieństwie do Thora, to nie przyjacielska wizyta. Zabił dwudziestu-trzech agentów, zabrał ze sobą pięciu, w tym Hawkeye'a i zniszczył wszystko, co było w obrębie Tesseractu. Teraz go ma - zrobił przerwę, gdy Tony nic nie odpowiedział - Potrzebujemy twojej pomocy, by go znaleźć, Panie Stark - powiedział.

Tony przesunął dłonią po włosach i szarpnął mocno, ból był stłumiony przez emocje przebiegające przez jego ciało. Loki... kurwa Loki. Brat Thora. Sens Asgardu, bóg, pieprzony czarownik, według informacji, jakie SHIELD zebrało.

Nie... kurwa nie.

To wyjaśniało wszystko. Jego dziwne imię, że nie mógł znaleźć nic, tylko wyniki mitologii Skandynawskiej, kiedy to badał, dlaczego Loki tak niechętnie mówił o swojej rodzinie i życiu w Anglii. To wyjaśniało, dlaczego był tak silny, zdolny przycisnąć Tony do ściany, gdy się pieprzyli w ciemnej alei w nocy, gdzie kiedyś go zaciągnął.

Wysadził w powietrze obiekt, przechodząc przez Tesseract, zabił dwadzieścia-trzy osoby, jak również setki, którzy nie zdążyli się ewakuować na czas...To wyjaśniało dlaczego wrócił do niego, próbując ostatni raz.

Loki był czarnym charakterem. Bogiem Chaosu. A on wydział tylko niewielką część niszczycielstwa do jakiej mężczyzna był zdolny.

Tony zamknął oczy ale obraz Lokiego dźgającego nożem agentów SHIELD'U, przetaczał mu się pod powiekami. Uczucie obecnie obijało się w jego jelitach, sposobem w jaki serce uderzało o reaktor łukowy, to wszystko zdradzało jego obecny stan. Ponieważ pieprzył Boga, do cholery.

- Wygląda znajomo - głos Pepper wyrwał go z zamyślenia. Zmarszczyła brwi, patrząc na obraz zielonookiego, strzelającego do agentów TARCZY.

Wyglądał okropnie. Jego włosy były o wiele dłuższe i bardziej niechlujne, niż zwykle, worki pod oczami były ciemne, puste spojrzenie, sposób w jaki chodził i walczył, tylko... .. wszystko krzyczało torturą.

Tony wiedział. Wyglądał dokładnie tak samo źle, gdy wrócił z Afganistanu.

I oczy... kurwa,jego oczy.

Niebieskie.

- Znasz go, Tony? - spytała Pepper.

- Nie - odpowiedział szybko, za szybko ale dlaczego miałby kłamać? Pepper i Coulson nie mogli...nikt nie mógł wiedzieć. - Nie widziałem go nigdy wcześniej - skłamał - Tylko, uh... Myślałem o tym, jak uzyskać to święcące niebieskie pudełko z powrotem od Fury'ego.

Pepper spojrzała na niego. Coulson też.

Ale w końcu oboje kiwnęli głowami.

{oOo}

- Powiedz mi o Inicjatywie Avengers'ów – powiedział Loki, zanim Barton wyrecytował wszystko co wiedział o T.A.R.C.Z.Y. Loki uznał całą organizacją za śmieszną. Tak, prawdopodobnie byli problem dla ludzkich złoczyńców, ale Loki był bogiem.

- Grupa została założona przez dyrektora Fury'ego - wyjaśnił posłusznie - Albo, kiedy Fury dostał pozwolenie od Światowej Rady Bezpieczeństwa na jej założenie.

Loki przytaknął, ale nie przerywał.

- Avengers to operacja, która obejmuje osoby, które mogą walczyć z niebezpieczeństwem na rzecz Ameryki albo Ziemi. Znam tylko garstkę osób, które były blisko albo wiedziały o tym. - Powiedział.

- Kto? - zapytał.

- Fury zwrócił się do mnie w tej sprawie - wyjaśnił - ze względu na moje łucznictwo. Agentka Natasha Romanov również była blisko, ze względu na jej doświadczenie. Steve Rogers, znany jako Kapitan Ameryka, zostałby przyłączony, gdybyśmy go znaleźli.

- Kim jest Steve Rogers? - przerwał. Odwrócił się i spojrzał na Selvifa, który bawił się z urządzeniem, niezbędnym do wykorzystania Tesseractu i stworzenia tunelu. Barton siedział na skrzynce u jego boku, a oczy, błękitne przez Tesseract, patrzyły prosto przed siebie.

- Steve Rogers był żołnierzem urodzonym w 1918 roku i jako jedyny zaliczył zadowalająco test na Serum Super Żołnierza. – powiedział Barton. - Serum zrobiło z niego nadzwyczajnego człowieka; silnego, szybkiego i z niesamowitym czasem zagajania się ran. Zaginął w 1944 roku i Fury go szukał, mając nadzieję, że wciąż żyje.

- Hmm – zastanowił się Loki. Postukał berłem po podłodze. Rogers, jeśli żył, to mógł okazać się pewnym problem, jeśli był mocniejszy i szybszy niż jakikolwiek inny śmiertelnik, z jakim Loki do tej pory się zetknął – Kontynuuj. - Mruknął w końcu. - Powiedz mi, w szczegółach, o wszystkich zaangażowanych w inicjatywy Avengers'ów.

- Natasha Romanov, znana również jako Natasha Romanova, Natasha Romanoff i Czarna Wdowa, jest agentem i zabójcą, dla TARCZY. Urodziła się w Rosji i dołączyła do SHIELD'u , kiedy pozwoliłem jej żyć.Loki uniósł na to brew. Hmm, sentyment. Może mógłby to wykorzystać na własną korzyść.

- Czarna Wdowa jest ekspertką w sztukach walki i przesłuchaniach oraz bardzo inteligentną i utalentowaną zabójczynią.

Loki machnął ręką. Nie zależało mu na jakiejś głupiej dziewczynce, którą mógłby zgiąć, kiedy tylko by chciał

– Dalej.

- Doktor Bruce Banner uchodził za projekt - odparł – jednak jego nieumiejętność kontrolowania swojej niebezpiecznej strony, prawdopodobnie powstrzymała go od pytań.

- Wyjaśnij.

- Banner ma doktorat z fizyki jądrowej i jeszcze innych nauk. – Powiedział. - Kilka lat temu uległ wypadkowi, naraził się na śmiertelne promieniowanie gamma, które go zmutowało. Teraz, kiedy staje się zły albo jest przestraszony, zmienia się w dużą bestię i niesamowitymi możliwościami destrukcyjnymi. Zniszczył więcej niż jedną partię wojskową do której go wysłali, by go mieć przy sobie, jak również wszystko co było dookoła. Obecnie jest śledzony przez SHIELD ale nie zbliża się.Barton zatrzymał się, by złapać oddech przed kontynuowaniem.

- Anthony Stark - zaczął, ale Loki odwrócił się i syknął:

-Co?!

Barton, oczywiście, po prostu wpatrywał się w niego niezrozumiale.

- Anthony Stark, aka Iron Man, zwrócił się w sprawie dołączenia do Avengersów – powiedział - Jednak Romanov spędziła kilka tygodni obserwując go i pracując z nim i stwierdziła, że to zbyt niebezpieczne, aby go angażować.

Loki zwilżył wargi i odwrócił się. Jego palce zacisnęły się wokół berła i zamknął oczy przed jasnym światłem i ludźmi, którzy pracowali dookoła.

Oczywiście. Oczywiście. Nie mógł uciec, nieważne, co zrobił. Nawet rozpoczynając wojnę na Midgardzie, zwróciłby uwagę Antony'ego. Nie kazał Bartonowi się zamknąć i łucznik kontynuował mówienie o Tony'm.

– Mimo, że jest geniuszem ze znajomościami i uzbrojonym garniturem, podjęto decyzję, że jest zbyt chaotyczny, żeby dołączyć do Avengers'ów – wyjaśnił - Jest podejrzewany o posiadanie jakiegoś rodzaju chorób psychicznych i nie jest zupełnie rozsądny, a, jest również narcyzem i nie potrafi dobrze współpracować z innymi. Nie nadaje się do działań, które wymagałyby dobrej pracy w zespole.

Loki tylko kiwnął głową, oczy wciąż miał zamknięte, a usta zaciśnięte w cienką linię.

– Ktoś jeszcze? – zapytał miękkim głosem.

- To wszystko - powiedział Barton.

Oprócz kilku agentów T.A.R.C.Z.Y., którzy współdziałają z superbohaterami, a także z Salvigiem, ci są jedynymi osobami, które znam.

Loki ponownie skinął głową i wziął głęboki oddech.

- Kto może spowodować mi najwięcej problemów? - spytał. Barton wyraźnie się zawahał, zanim odpowiedział.- Romanov i Stark. Ona, ponieważ nie zawaha się przed niczym, żeby postawić mnie znowu po stronie SHIELD'u, a on bo ma zdolność do działania wedle własnego uznania w napiętych sytuacjach, jak również używa siły ognia, która powoduje duże szkody. Banner jest nieobliczalny, SHIELD nie potrafi go kontrolować. I z tego co wiem, Rogers wciąż pracuje dla MIA.

"Zawszę śmieję się ostatni – powiedział Tony z zawadiackim uśmiechem. – Moi wrogowie mogą zrobić ze mną, co chcą ale zawsze wrócę i oni będą tymi, którzy runą w płomieniach."

Loki zastanawiał się, czy Dyrektor Fury skontaktował się z Anthony'm - teraz to było prawdziwe zagrożenie. Śmiertelnicy potrzebowaliby pomocy ich wszystkich, aby go pokonać. Nie dlatego, że oni... Dobrze, oni myślą, że pokonają Lokiego ale on przecież i tak w końcu wygra.

Te myśli trzymał głęboko zamknięte tak, że nie starał się ich przywoływać. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował było to, żeby Inny albo Thanos dowiedzieli się, jak wysoko stanął. Również zepchnął myśli o Tonym Starku głęboko, głęboko w dół. Jeśli ich ścieżki się skrzyżowały, to niech tak będzie. Loki uderzy w niego, tak jak w innych, żałosnych śmiertelników, którzy odważyliby się mu przeciwstawić.Ostry ból przeniknął jego czaszkę, sapnął i potknął się, trzymając się jedną ręką za włosy. Umysł Thanosa zalał jego własny, wchodząc na tyle głęboko, aby dowiedzieć się, jak szła inwazja Lokiego. Warknął, kiedy zobaczył, że nie zaszło to tak daleko jak powinno i ognisty ból, przeszył słabe ciało boga. Kiedy Thanos wreszcie odszedł, mógł złapać oddech.

- Loki? - spytał prychnął i odwrócił się. Złapał agenta za kurtkę i zatrzymał go, berłem wkradając się do jego umysł. Został oszukany przez człowieka; przeglądał jego wspomnienia i uczucia. Przechowywał cenne informacje i resztę odrzucił na bok. Kiedy skończył, odepchnął mężczyznę, a człowiek nie był w lepszym stanie, niż w jakim znajdywał się wcześniej.

- Barton, przygotuj się do ataku – zarządził. Barton wstał z miejsca, w którym siedział i stanął na baczność, mimo oczywistego bólu. – To czas, by zrobić wizytę w Niemczech.