Loki przekazał diadem królowej Helu bez słowa.

— Zakładam, że poznałeś rzemieślnika?

Loki jedynie kiwnął, patrząc w oczy Heli z wyzwaniem. W odpowiedzi usłyszał perlisty śmiech.

— Cieszę się, że te lata pod moim obcasem nie zniszczyły bezczelnego Psotnika w tobie — oznajmiła, wkładając diadem na głowę z widocznym zadowoleniem.

— Czy jeszcze w jakiś sposób mogę ci dzisiaj służyć? — spytał Loki, a jego uniżenie ociekało sarkazmem.

Hela uśmiechnęła się drapieżnie i sięgnęła dłonią do rozłożystego rękawa jej sukni. Jej odzienie, jak zawsze, było wykonane z materiału tak ciemnego, że zdawało się pochłaniać wszelkie padające na nie światło. Dziś jej kreacja była zdobiona błękitną nicią, która przypominała Lokiemu blask reaktora łukowego, który kiedyś własnymi rękami wyrwał z piersi Starka.

Hela wyciągnęła z rękawa buteleczkę wypełnioną równie błękitnym płynem.

— Zapłata dla rzemieślnika za jego wyśmienitą pracę — powiedziała, wyciągając ją w stronę Lokiego. Odebrał od niej buteleczkę bez słowa. Nie śmiał pytać, czym jest eliksir.

— To twoje ostatnie zlecenie na dzisiaj, więc nie musisz się spieszyć — dodała Hela tajemniczym tonem. Brzmiała jak gdyby znała sekret, który dotyczy Lokiego, wydarzenie z jego przyszłości, które aż prosiło się o zapowiedź, lecz równocześnie zbyt dobrze się bawiła, by zdradzić swoją wiedzę. — Jednak życzyłabym sobie, by zapłata została dostarczona w tym samym dniu dla rzemieślnika.

Kiwnął głową na potwierdzenie, że zrozumiał rozkaz i wyszedł z sali tronowej, ściskając buteleczką w ręce. Knykcie jego dłoni były białe od siły jego chwytu, a niewidzialny ciężar zdawał się naciskać na jego klatkę piersiową na samą myśl o gorącym powietrzu Muspelheimu.

ж

W drodze Loki szybko wyliczył, ile jeszcze czasu pozostało mu by zebrać siły na ponowną podróż do ognistej krainy. Choć różnice tempa w płynącym czasie nie były mu obce od kiedy studiował tę anomalię jako młody mag, to dopiero gdy został Posłańcem zaczął ją prawdziwie odczuwać w praktyce. Lata służby sprawiły, że potrafił szybko oszacować wszelkie różnice i przesunięcia. I teraz z ulgą odkrył, że może jeszcze spędzić nawet do trzech godzin w Helu i wciąż zdążyć odwiedzić rzemieślnika zanim dla niego zapadnie wieczór.

Choć Loki nie odwiedzał Svartru od lat, droga wciąż wydawała mu się znajoma. Na początku swojej służby miewał dni, kiedy jego stopy wydawały się same prowadzić go ku jezioru. Po części odwiedzał duszę Starka aby przypomnieć samemu sobie powód, dla którego został Posłańcem, gdy bycie sługą Heli było poniżeniem, które ledwie znosił z każdym mijającym dniem. Po części było to zwyczajne poddanie się pragnieniu, by ujrzeć Starka jeszcze raz – nawet jeżeli było to tak bolesne. Jednakże przez ostatnie lata, wraz z wzrostem rangi jego obowiązków i kamienną obojętnością, która zdawała się obrastać jego serce, Svartr ani nawet jego okolice nie gościły Psotnika.

Dziś jednak Loki zmierzał ku czarnej tafli z wyraźnym pośpiechem i gdy wreszcie wkroczył do odpowiedniej sali, na chwilę wstrzymał dech. Jego wzrok od razu spoczął na łodzi, która była zajmowana przez duszę Starka, gdy Loki odwiedził Svartr ostatnim razem, lecz…

Loki kroczył po czarnej cieczy, rozglądając się wokół siebie w poszukiwaniu znanej mu zastygłej twarzy, jak gdyby dusze mogły podróżować między łodziami, jak gdyby pamięć Lokiego mogła go zawieźć, co do lokalizacji Starka...

Łódź Starka była bezdyskusyjnie pusta, a jego duszy nie było nigdzie na tafli Svartru.

Przez dłuższą chwilę Loki jedynie wpatrywał się w negatywną przestrzeń tuż przed nim, aż pełen ulgi śmiech wyrwał się z jego piersi i rozbrzmiał upiornie w zalewającej Svartr martwej ciszy. Loki opadł ciężko przed siebie, opierając się o burtę. Oddychał ciężko przez otwarte usta, lecz jego wargi nie przestawały wyginać się w uśmiechu.

Loki nie stracił resztki zmysłów. Rzemieślnik z Muspelheimu był naprawdę Starkiem. Hela oddała jego duszę z powrotem do świata żywych lata temu, a Loki nawet nie był tego świadom.

Ikol, jednakże... Cząstka jego duszy, którą wyrzucił z samego siebie. Cząstka, która miała być tą ucieleśniającą jego miłość do Starka. Ikol odnalazł Starka, podążył za jego nim do Muspelheimu i strzegł go przez lata.

Loki pokręcił głową, wciąż się uśmiechając. Głupie, wspaniałe ptaszysko.

ж

Pomimo że tym razem czarna ciecz Svartru prawie zdawała się nie chcieć go wypuścić, Loki zmusił się do opuszczenia ścian Helu, które przez ostatnie lata stały się źródłem komfortu i spokoju ducha, i teleportował się ku gorącemu Muspelheimowi.

— Szybko wróciłeś — zauważył Stark, który widocznie rozjaśniał na widok Posłańca, a w jego głosie gościła flirtująca nuta. Loki musiał wziąć głęboki oddech zanim odezwał się z pewnością, że nie zadrży mu głos.

— Hela była zadowolona z wyrobu i wysłała mnie z zapłatą.

Stark zmarszczył brwi.

— Przy przyjmowaniu zamówienia mówiłem, że od królowej zaświatów nie zamierzam brać zapłaty — wzruszył ramionami — więc to musi być pomyłka. Jednakże cieszę się, że dzięki temu znów do mnie zawitałeś — dodał z szerokim uśmiechem.

Loki wyciągnął w jego stronę fiolkę na otwartej dłoni.

— Hela rozkazała, abym ci to przekazał, a muszę wypełniać jej polecenia.

Stark sięgnął po buteleczkę i obejrzał ją z wyraźnym zaintrygowaniem.

— Schlebia mi, że Hela postanowiła mimo wszystko mnie wynagrodzić, lecz nie mam pojęcia, co to jest — przyznał.

Tym razem Loki pozwolił, by skonsternowanie wykwitło na jego twarzy. W jaką grę tym razem pogrywała Hela?

— Szefowa nie wspominała, co się stanie, gdy tego zażyję? — dopytał Stark. Loki widział, że coś ciągnie Starka do eliksiru, jego oczy wydawały się przyklejone do błękitnego płynu. Coś znów zdawało się naciskać na klatkę piersiową Lokiego, gdy zdał sobie sprawę, jak ten odcień niebieskiego odbijający się w brązowych oczach przypomina blask reaktora łukowego...

— Niestety nie — Loki odparł zgodnie z prawdą, gdy udało mu się złapać pełen oddech.

— Coś mi podpowiada, że powinienem to wypić, że to należy do mnie… — zdradził Stark, mówiąc prawie szeptem.

Zanim Loki był w stanie zastanowić się jaka magiczna właściwość eliksiru mogła tak zadziałać na Starka, rzemieślnik już otwierał fiolkę i przykładał ją do ust.

Głupek! W każdym wcieleniu.

Stark połknął błękitny płyn jednym haustem. Oboje bez ruchu czekali na konsekwencje, zmianę, cokolwiek

— Z jednej strony trochę się cieszę, że nic się nie stało, z drugiej oczekiwałem czegoś spektakularnego — rzemieślnik wpadł w nerwowy słowotok. — Gorzej jak to ma jakieś opóźnione działanie, teraz będę codziennie się zastanawiał, czy zaraz mnie coś trzaśnie, czy jeszcze...

Stark przerwał w pół zdania, upuścił fiolkę na podłogę i złapał się dłońmi za głowę.

— Co do cholery — zachwiał się lekko i Loki odruchowo chciał go przytrzymać, lecz zatrzymał się wpół ruchu. — Co… To ja… Ale… Ach! — słowa Starka nie miały sensu, mężczyzna oddychał ciężko, wciąż trzymając ręce przy skroniach. — Loki.

Loki wstrzymał oddech na dźwięk swojego imienia

Stark ponownie się zachwiał i tym razem Loki sięgnął po niego swoimi ramionami i przytrzymał w pionie.

— Loki, to ty... — Stark zdążył powtórzyć z uśmiechem zanim osunął się w uścisku Lokiego i stracił przytomność.

ж

Loki położył Starka na łóżku, które znalazł w pokoju na tyłach sklepu i niespokojny oczekiwał, aż drugi mężczyzna się ocknie. Nie miał pojęcia, jaki dokładnie wpływ na Starka miał eliksir. Najprawdopodobniej przywołał pamięć o jego poprzednim wcieleniu, lecz czy Stark zachowa wspomnienia ze swojego życia w Muspelheimie, czy zostało ono zastąpione? Jeżeli stało się to drugie, obaj będą mieli spory problem. Stark nie był już Midgardyczkiem, biologia jego aktualnego ciała różniła się od tego, co znał ze swojego poprzedniego życia. Jeżeli nie będzie tego świadom, czeka ich obu wpierw kilka lekcji na temat tego, jakie cechy i umiejętności mają Muspelheimczycy. Była również trzecia opcja – Hel mogła jedynie zaszczepić w Starku wiedzę o tym, kim jest Loki, bez wspomnień z życia Anthony'ego Starka. Ta opcja była najbardziej problematyczna.

Z piersi Lokiego uciekło głębokie westchnięcie. Wciąż nie do końca docierał do niego fakt, że Stark jest tuż obok. Żywy i namacalny. Drżącą dłonią sięgnął ku niemu i odgarnął przydługie włosy z jego czoła. Zastanawiał się, czy jeżeli rzeczywiście odzyskał po części swojego Starka, to czy ponownie zapuści on wąsy i brodę, czy zostanie przy ich braku jak teraz. Loki nie miałby nic przeciwko pierwszej opcji, zawsze lubił jak zarost Starka ocierał się o jego skórę, gdy... Loki pokręcił głową na samego siebie. Teraz nie było czasu na takie myśli. Było zbyt wiele ważnych kwestii, które wymagały jego skupienia.

Loki wpierw zauważył zmianę w oddechu Starka, dopiero potem jego powieki zatrzepotały i na twarzy Posłańca spoczął zdezorientowany wzrok brązowych oczu.

— Loki, co się... — Stark zaczął lecz po tych paru słowach nastąpił syk bólu i jego ręce powędrowały w górę, aby złapać się za skronie. Loki sięgnął, aby objąć dłonie Starka swoimi, a jego opuszki palców dotykały skóry głowy. Pozwolił aby proste zaklęcie przeciwbólowe powoli zadziałało na Starka. Wciąż nie był pewien, jaki efekt miał eliksir Heli i bał się mieszać zbyt wiele magii ze sobą. Szczególnie, że Stark nie był teraz stworzeniem pozbawionym magii, jak gdy był Midgardczykiem. Wszyscy Muspelheimczycy mieli potencjał magiczny i Loki nie miał pojęcia, co Stark w tym wcieleniu zrobił ze swoim.

Po dłuższej chwili Stark odetchnął z ulgą i ponownie otworzył oczy.

— Dzięki — wymamrotał. Jego usta wygięły się w niewielkim uśmiechu, gdy ich spojrzenia się spotkały.

Loki miał tak wiele pytań do zadania, tak wiele rzeczy, o których powinien powiedzieć Starkowi, lecz w tej chwili potrafił jedynie wpatrywać się w te brązowe, pełne życia oczy.

— Muszę wiedzieć — zapytał wreszcie, a jego dłonie przesunęły się niżej i ujęły twarz Starka. — Co pamiętasz?

— Wydaje mi się, że aż za dużo — przyznał Stark. — Moje życie tutaj w Muspelheimie, jak i to, w którym latałem w czerwonej metalowej puszce w Midgardzie.

Loki odetchnął z ulgą.

— To by wyjaśniało ból głowy, musisz przywyknąć do nowej dawki informacji w pamięci — odparł.

Jedna z dłoni Starka podniosła się i dotknęła bladego policzka Lokiego.

— Chyba ja raczej powinienem pytać, co z tobą — powiedział, wpatrując się w chorobliwie białą skórę i oczy, które tymi czasy wydawały się bardziej szare niż zielone. Loki jednak wiedział, że nie musi niczego wyjaśniać. Muspelheimskie wcielenie Starka posiadało wiedzę o Posłańcach, więc zmartwienie, które zarysowało się w jego zmarszczonych brwiach, musiało być przejawem czego innego niż zdezorientowanie.

Ręka Starka opadła i z lekkim wysiłkiem podniósł się do pozycji siedzącej. Kiwnął na Lokiego, aby usiadł obok.

— Skoro Hela podarowała mi świadomość mojego poprzedniego życia — zaczął — czy to oznacza, że wypuści ciebie ze swoich łańcuchów? — Brązowe oczy spojrzały na metalową obrożę. — Bo jeżeli miałem przypomnieć sobie, że straciłem dla ciebie życie, tylko po to, by teraz cię ode mnie zabrała, to chciałbym wiedzieć, za co taka kara. Nie żebym nie miał sporego repertuaru grzeszków, z którego można wybierać... Hej! Czego się szczerzysz, mówię poważnie.

Loki nie mógł powstrzymać uśmiechu. Tak bardzo tęsknił za tymi słowotokami, za arogancją, tak bardzo brakowało mu samego Starka.

Przyciągnął go do siebie i objął ramionami. Uścisk ze strony Starka był równie mocny, co jego, ale swobodne oddychanie nie było mu w tym momencie potrzebne, gdy miał go wreszcie tak blisko... Jedna z dłoni Starka ściągnęła rzemyk, który zazwyczaj trzymał razem długie do pasa włosy Lokiego i zatopiła się w czarnych kosmykach na jego karku. Loki czuł łzy szczypiące go pod powiekami.

Wtedy Stark odsunął się lekko, na tyle by móc popatrzeć na Lokiego twarzą w twarz. Gdy ich spojrzenia się spotkały, niepewność malująca się na twarzy Starka zdała się rozpłynąć i pochylił się, aby połączyć ich usta. Loki był w stanie pozwolić na delikatne smaganie ust jedynie przez chwilę zanim jego tęsknota i desperacja wyrwały się z ryz i pogłębił pocałunek. Stark jęknął i odpowiedział z równą pasją. Loki nie pamiętał, kiedy ostatnim razem plątało się w nim tyle uczuć, kiedy ostatnim razem tak bardzo czegokolwiek pragnął.

Przeciągali pocałunek jak tylko mogli, przechodząc między bardziej agresywnym kąsaniem, a spokojniejszym pieszczeniem się językami, jak gdyby zakończenie tego aktu miało sprawić, że wszystko okaże się ułudą... Lecz ten moment musiał w końcu nadejść i odsunęli się od siebie powoli, łapiąc oddech przez otwarte usta. Dłonie Starka wciąż spoczywały wokół szyi Psotnika i pierwszym ostrzeżeniem, które Loki otrzymał, że coś się dzieje, było zaciśnięcie się palców na jego ramionach.

— Twój łańcuch...

Loki oderwał wzrok od Starka i spojrzał w dół na własną pierś. Obserwował, zastygły bez ruchu, jak metalowa obroża na jego szyi ciemniała i zaczęła kruszyć się, aż wreszcie skończyła jako kupka czarnego piachu na łóżku Starka. Loki poczuł jak ciężar, który nosił tak długo na swoim karku, że przestał zwracać na niego uwagę lata temu, zniknął.

— To... To znaczy, że jesteś wolny, prawda? – spytał Stark drżącym głosem. – Hela mi cię oddała?

Loki pokiwał głową, czując odurzającą lekkość. Miał wrażenie jak gdyby pierwszy raz od ponad dekady wziął oddech świeżego powietrza.

— Tak — odpowiedział wreszcie Loki. — Moja poszukiwana w Dziewięciu Krainach osoba, którą właśnie pozbawiono immunitetu, jest w pełni twoja.

Stark uśmiechnął się szeroko.

— Zawsze miałem dobry gust.

ж

— Wiem, że dzisiaj stało się milion rzeczy i mnie samemu jeszcze kręci się od tego wszystkiego w głowie, ale... — Stark wziął głęboki oddech. — Ja muszę wiedzieć, co dalej.

Loki westchnął.

— Jako, że jestem znów wolnym od obowiązków magiem, mogę swobodnie stwierdzić, że stoją przed nami otworem wszystkie krainy Yggdrasilu. — Wzruszył ramionami. — Może prócz Asgardu, pojawienie się tam bez statusu Posłańca byłoby dla mnie równe z zakuciem się ponownie w kajdany — dodał pospiesznie. — Jeżeli chcesz pozostać w Muspelheimie, cóż, nie przepadam za tutejszym klimatem, lecz jestem pewien, że znalazłbym tu odpowiednią dla siebie przykrywkę i zajęcie. Jeżeli chcesz powrócić do Midgardu, zabiorę cię tam bez mrugnięcia okiem. Wszystko spoczywa w twoich rękach, Anthony.

Stark pogrążył się w myślach, Loki obserwował, jak pomiędzy jego brwiami pojawia się zmarszczka, gdy coraz bardziej marszczył brwi.

— Nigdy nie opuściłem żadnej z krain na przestrzeni jednego wcielenia, więc nie byłem w stanie sam przebadać jednej teorii, o której jedynie słyszałem od magów... — przemówił wreszcie Stark. — Czy to prawda, że pomiędzy każdą z krain występują anomalie czasowe?

Loki kiwnął głową na potwierdzenie. Stark znów pogrążył się na chwilę w myślach zanim ponownie przemówił:

— Życie tu w Muspellheimie było spokojne, zazwyczaj czułem się spełniony i zadowolony, lecz zawsze gdzieś wewnętrznie wiedziałem, że to nie jest to, że jest dla mnie coś innego, coś więcej, że na coś czekam... — przerwał na chwilę, przygryzł wargę. — Za to moje życie jako Tony'ego Starka z Midgardu? Tam pozostało jeszcze wiele niezamkniętych spraw. Chciałbym do niego wrócić, ale... — Jego dłonie zacisnęły się nerwowo, by po chwili znów się rozewrzeć. — Jak dokładnie działa ta anomalia pomiędzy Muspelheimem a Midgardem? Nie chcę powrócić jedynie po to, by okazało się, że jedyne co mi pozostało to — jego głos się zachwiał — to grób Pepper do odwiedzenia...

Loki ścisnął dłoń Starka, żeby nie kontynuował zagłębiania się w ponurych myślach.

— Od twojej śmierci jako Tony'ego Starka w Midgardzie minęły zaledwie dwa lata.

Stark zamarł, wpatrując się w Lokiego, jak gdyby oczekiwał, że słowa Psotnika okażą się trikiem. Loki wytrzymał jego spojrzenie, pozwalając sobie jedynie na delikatny, czuły uśmiech. Stark kaszlnął i wziął głęboki oddech, chyba na chwilę przestał oddychać.

— To znaczy, że mógłbym... Moglibyśmy... Tak po prostu wrócić?

— Nie jestem pewien, czy „tak po prostu", powrót z martwych to dość skomplikowany proces — odparł Loki, wzruszając ramieniem.

Stark dźgnął go łokciem w bok lecz nie potrafił się dąsać nawet przez sekundę. Na jego twarzy malowała się radość, a w oczach błyszczała iskra nadziei. Loki chciał zapamiętać ten widok na zawsze.

ж

— Boję się zamykać oczy — przyznał się sennie Stark, a jego usta lekko muskały skórę Lokiego, w miejscu gdzie opierał głowę na jego ramieniu. — Boję się, że gdy się obudzę, to wszystko okaże się snem i znów będę rzemieślnikiem z Muspelheimu prześladowanym przez srokę, który całe życie czeka na coś, czego sam nie jest w stanie określić...

— Nie martw się — odparł Loki, na moment przytulając go mocniej. — Nie opuszczę cię nawet we śnie i będę przy tobie, gdy się obudzisz.

Loki słuchał oddechu Starka aż był pewien, że mężczyzna odpłynął. Loki pozostawił go samego jedynie na te kilka chwil, które potrzebował, aby w duszy podziękować Heli za wszystko, co dla niego zrobiła, zanim sam pozwolił sobie zapaść w sen.

| KONIEC |


To koniec „Popiołu" lecz jeszcze nie koniec tej historii – tak jak obiecywałam cała seria będzie składała się z trzech części. Jako że „Popiół" nie skończył się tak chamsko, jak skończyłam „Ćmy", bez wielkich wyrzutów sumienia (lecz nadal ze sporym ich bagażem), muszę ogłosić, że niestety nie wiem, kiedy rozpocznę publikację „Iskier" (tak roboczo nazywa się trzecia część serii). Nie wiem, czy napiszę „Iskry" do końca i dopiero wtedy rozpocznę publikację, jak z tym fikiem, czy będę ryzykowała zastoje i pisanie na bieżąco, jak z „Ćmami". Na ten moment nie jestem nawet w stanie określić, kiedy zacznę pisać „Iskry" – niedawno dostałam pracę, więc na ten moment muszę radzić sobie z ogarnianiem pracy i dziennych studiów oraz jeszcze gdzieś pomiędzy tym wszystkim pisać pracę magisterką. Mam również kilka innych fików, które wpierw chcę zakończyć, gdyż nade mną wiszą i jęczą o skończenie (dla zainteresowanych, przede wszystkim mówię o „Bleeding Ink", plus za tydzień będę publikowała na AO3 fik, który napisałam w ramach Spideytorch BigBang 2016). Jednakże nie martwcie się, „Iskry" wciąż siedzą mi w głowie i dźgają o napisanie – jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie to najbardziej rozbudowany fik w serii, z większą ilością postaci niż w poprzednich dwóch fikach, oraz będzie tak długi jak (bądź dłuższy niż) „Ćmy". Planuję wrzucać więcej newsów co do „Iskier" na moim pisaninowym blogu (mihopisze[kropka]tumblr[kropka]com).

Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy czytali i zostawiali reviews! :D

Specjalne podziękowania dla Kasssumi za betowanie tego fika :*