Ostrzegam, trochę spoili z ostatniego chapterka
Teraz mnie nie ma, teraz za późno,
teraz już całe życie przeszło na próżno.
Przeszło koło głowy, wybrało się na łowy,
w głąb mojej duszy , w głąb mojej głowy.
Ucieka więc gonię, prawdę odsłonię.
Jak by to było, gdyby mnie nie było.
DKA: "Jakby to było"
To nie była przyjemna rozmowa – pomyślał Ichigo leżąc na łóżku w swoim pokoju już po powrocie z domu Orihime. Po całym tym dniu czuł dziwne zmęczenie, bardziej psychiczne niż fizyczne. Był zły na siebie, że zmarnował okazję by wypytać Inoue o tą ich zmowę z Chadem i Ishidą. Wiedział przecież, że dziewczyna nie potrafi kłamać i prędzej czy później dowie się wszystkiego.
Ale przez Tatsuki jakoś stracił chęć na pytania. Ta czarnowłosa chłopczyca już od jakiegoś czasu czaiła się, aby go wypytać o to, co zdarzyło się w Hueco Mundo i wreszcie znalazła dogodną okazję. Urządziła mu kolejne przesłuchanie.
Ciekawe ile ich już zaliczył… pięć, sześć… może i więcej…
Najpierw w szpitalu Czwartego Oddziału, kiedy tylko się ocknął. Potem oficjalnie przed wszystkimi pozostałymi przy życiu kapitanami... nie zostało ich wielu.
I ten przeklęty Mayuri… ledwo się wykręcił od obdukcji osobistej… chociaż chyba ten psychol liczył nawet na sekcję…
Z Yoruichi i Uaharą było już lepiej, przynajmniej nie przerywali co chwilę i nie zadawali krępujących pytań. Za to rozmowę z Renji'm najchętniej wyrzuciłby z pamięci.
Rudowłosy jeszcze raz wrócił pamięcią do rozmowy z Tatsuki. Z resztą ciężko było o tym zapomnieć, kiedy liczne obolałe miejsca na ciele dotkliwie mu o tym przypominały. Czy ta wariatka musiał kopać tak mocno? I czy musiała wybierać najczulsze punkty?
Miał tylko nadzieję, że Inoue potraktowała trochę lepiej. W końcu nie po to ją ratował, żeby teraz zamęczała ją ta chłopczyca. I tak dziewczyna przez niemal cały czas siedziała cicho. Czasem tylko coś wtrąciła i próbowała powstrzymać czarnowłosą przed zrobieniem mu większej krzywdy. No i miała zaczerwienione oczy, a na wymówkę z obieraniem cebuli to chyba nikt nie da cię nabrać.
Dobrze, że przynajmniej udało się ominąć pytań o walkę nad kopułą Las Noches. Starczyło, że musiał zademonstrować Tatsuki przywołanie maski Hollowa.
I w sumie co by powiedział gdyby jednak takie pytania padły?
To, że Ulquiorra zlał go jak psa? To, że sam ledwo zdołał zadrapać Czwartego? A może to, że skończył z ogromną dziurą w klatce piersiowej?
Ichigo bezwiednie przyłożył rękę do mostka, jakby chciał sprawdzić czy nadal wyczuje pod palcami nienaruszona skórę. Chociaż, uważał takie zachowanie za głupie, to odłożył dłoń dopiero kiedy udało mu się wyczuć bicie własnego serca.
A może powiedział by o tym, że nie pamiętał połowy walki? O tym, że Pusty przejął kontrolę nad jego ciałem? O tym, że zmienił się w pieprzonego potwora?
W tym momencie jego ciałem wstrząsnął dreszcz, a ręce spazmatycznie zwinęły się w pięści. Zacisnął zęby tak mocno, że poczuł ból w szczęce. Paznokcie tak mocno wbijały mu się w skórę, że dłonie zaczynały mu krwawic. Z trudem powstrzymywał się od zerwania się z łóżka.
Jak mógł do tego dopuścić? Jak mógł pozwolić aby to piekielne monstrum wyrwało się spod kontroli i atakowało jego przyjaciół? Przecież i Ishida i Inoue mogli tam zginąć!
Nawet jeśli przeżyli, to go wcale nie usprawiedliwia. Przecież w brzuchu tego okularnika tkwił jego miecz. Jego a nie Ulquiorry, czy kogokolwiek innego.
No i sam Czwarty Espada. Nie to, że w jakiś sposób było mu żal tego sługusa Aizena. Wprost przeciwnie. Ale świadomość, że to coś potężnemu Arracar'owi zniszczyło w kilka minut połowę ciała przerażała go. Jak silny ten stwór może się jeszcze stać?
Nieco zrezygnowany Ichigo wstał z łóżka i otworzył szufladę szukając piżamy. Skrzywił się zauważając okładkę magazynu z roznegliżowaną kobietą.
- Kiedyś cie zabiję, Kon! – warknął otwierając kolejną szufladę.
No świetnie! Będzie musiał jakoś pozbyć się tych gazet z pokoju, nim zauważy to jego ojciec. Jeszcze idiota zacznie latać po całym domy, krzycząc, że jego syn dorasta. Może i był cholernym kłamcą, ukrywającym przeszłość przed wszystkimi, ale nadal był kompletnym baranem.
- Oni-chan, kolacja gotowa!
- Aghhhh! – nastolatek niemal podskoczył słysząc za plecami głos młodszej siostry. Błyskawicznie odkręcił się i ugiął nogi. Jego ręka machinalnie powędrowała nad prawe ramie, tam gdzie powinna być rękojeść miecza.
Cholera, znowu! Czy nigdy nie wyzbędzie się tego głupiego odruchu?
- Coś się stało, Ichi-nii? – Zapytała Yuzu z troską w głosie i dziwnym spojrzeniem na twarzy.
- Nie, skądże – wydusił z siebie starszy brat opuszczając szybko rękę i zamykając za sobą obydwie szuflady. – Ale mogłabyś się nauczyć pukać zanim wejdziesz.
- Oni-chan, ostatnio jesteś okropny! – Blondwłosa dziewczynka nadęła policzki.
- Coś ci się wydaje Yuzu – Zastępczy Shinigami przeczesał palcami włosy. – W każdym razie nie jestem głodny. - Dodał wychodząc z piżamą w ręku.
- Ale Ichi-nii…
Ichigo z wolna odkręcił wodę i zrobił krok naprzód wchodząc pod prysznic. Gorący płyn uderzył go w plecy i spłynął strużkami po wystających żebrach. Przez chwile miał dziwne wrażenie, że coś miękkiego i mokrego przylgnęło mu do pleców. Zaraz jednak to odczucie minęło.
Rudowłosy odchylił głowę i zamknął oczy. Pozwolił swoim mięśniom na chwilę rozluźnienia. Nieśpiesznie sięgnął po gąbkę i namydlił całe ciało. Skrzywił się nieznacznie czując pod palcami kości żeber. Stanowczo za bardzo wystawały.
No i te wszystkie blizny. Ludzie ze szkoły dziwnie się na niego patrzyli, kiedy przebierał się przed wf-em. Przecież nie byli kompletnymi idiotami. Jaki normalny nastolatek ma tak poznaczone i wychudzone ciało?
Słyszał raz jak rozmawiają między sobą, czy przypadkiem nie uwikłał się w jakieś złe towarzystwo. Chyba padło nawet coś o okolicznym gangu. Innym razem podsłuchał dwóch chłopaków zastanawiających się czy nie jest ofiarą przemocy w rodzinie…
Taa, to akurat prawda – uśmiechnął się krzywo na myśl o atakach z zaskoczenia starego brodacza… chyba nawet starszego niż kiedyś myślał.
Nagle usłyszał znajomy denerwujący dźwięk. Rozpoznał go nawet pomimo dźwięku wody lecącej z prysznica. Znowu ta cholerna odznaka!
No i Ichi znowu jest biedny...
