Kagami siedział w wagonie metra, ledwo będąc w stanie usiedzieć. Niedługo miał spotkać się z Kuroko. Był już zmęczony całą tą akcją ze śledzeniem go, "pracą zespołową", szopką wywołaną przez pokolenie cudów...chciał po prostu pogadać z Kuroko o tym, co ostatnio zaszło. Musiał to przyznać, był niemal pewny że, no, jest coś między nimi, a on tu nagle wyskakuje z randką z Momoi! No jak tak można? Kagami przetarł skronie palcami, wsłuchując się w znużony głos informacji. Została mu jedna stacja.

Aomine wyjrzał zza kolumny. Kolejny raz tego dnia. Skupił wzrok na parze przyjaciół, którzy rozglądali się po stacji zdezorientowani. „Szybciej, Akashi!" - pomyślał, z desperacją przyglądając się, jak jego praca szła na marne. Sprowadzenie ich na tą cholerną stację metra kosztowało go tak wiele...

Kocham Cię, Aominecchi

...a ponieważ „kapitan" operacji się spóźnia, oni mieli stąd wyjść? Za żadne skarby!

- Muro-chin...? - Atsushi spoglądał na ich trójkę z dezorientacją. Ja też nie byłem zbytnio zorientowany w sytuacji, to trzeba było przyznać, ale cóż z tego?

- Atsushi...- sapnąłem, ściskając go pod łokciem. - Skup się. Pamiętasz plan, tak?

- Taa...

- Dobrze. Pociąg będzie tu za trzydzieści dwie sekundy...idź. Nie zawiedź mnie.

- Wygląda na to, że dzieciak nas nieco oszukał...- stwierdził lekko Himuro, wzruszając ramionami. - Chyba nie mamy już co tu robić. Pójdziemy gdzieś indziej?

- Na to wygląda. - odparł Kuroko, niewzruszony. Momoi była natomiast naprawdę zawiedziona.

- No ej! Pisali że można kupić pluszowe pingwinki! Miałam nadzieję że znajdziemy też... - Himuro przestał słuchać, zauważając coś, czego zauważyć się nie spodziewał. Fioletową czuprynę.

- Atsushi...?

Kagami wstał ze swojego miejsca, przepychając się między ludźmi do wyjścia. Za chwilę mieli się zatrzymać, a on chciał złapać Kuroko jak najszybciej. Stanął przy oknie, za którym spostrzegł coś dziwnego...już po chwili pociąg zatrzymał się, a tłum ludzi zaczął się z niego wylewać, jednak Kagami nie był jednym z nich.

Murasakibara bez ostrzeżenia wepchnął Kuroko do pociągu, blokując Himuro i Momoi dojście do niego. Drzwi zamknęły się za chłopakiem, zanim ten zdążył choćby zaprotestować. Pociąg ruszył dalej, zostawiając grupę w tyle.

- Atsushi, o co tu chodzi? - zapytał zaszokowany Himuro, nie uzyskał jednak odpowiedzi. Nagle Momoi podskoczyła, chwytając w zaciśniętą pięść garść luźnych kosmyków Murasakibary, dość boleśnie zmuszając go, by jego twarz znalazła się na poziomie jej własnej. Uśmiechnęła się uroczo, a z jej gardła wydobył się słodki głosik.

- No, Mukkun, to co żeś zrobił z moim Tetsu?

- Rozkazy. Takie miałem rozkazy. - odparł niewyraźnie Murasakibara. Dobrze wiedział że Momoi potrafi być straszna, takich rzeczy się nie zapomina, ale...no cóż, może zdążył się troszeczkę odzwyczaić..?

- Czyje rozkazy...?

-...nie powiem. - Momoi pociągnęła jego włosy mocniej w dół, stopę opierając na zgiętym, drżącym kolanie. Chłopak zachwiał się, jednak nie upadł.

- Aka-china...

- A gdzie jest Aka-chin~?

- Tutaj.

- Kagami-kun? Co tu się dzieje...? - Kuroko spojrzał na mnie, najwyraźniej zakłopotany.

- Może ty mi odpowiesz? - zapytałem, patrząc mu prosto w te lodowato niebieskie oczy.

- No cóż, wydaje mi się że technicznie rzecz ujmując zostałem porwany. Nie mam stuprocentowej pewności, ale...

- Nie rób ze mnie durnia! O co chodzi z tym wszystkim!

- Z czym, Kagami-kun?

- Oh! Z tobą, z Tatsuyą, z Momoi! Wytłumacz mi, co przede mną ukrywasz!

- ...ty...- Kuroko spojrzał na mnie z nagłym gniewem, emocją tak rzadko u niego spotykaną. - Ty przeklęty hipokryto! Ja jestem tym, który coś ukrywa? Ja!?

- Jak to...nieporozumienie...- oczy Aomine zalśniły, pełne sprzecznych emocji.

- Dokładnie. Trzeba to wszystko naprawić. Szybko! - Himuro stanowczo rozkazał, z kamienną twarzą.

- Próbuję się dodzwonić do Tetsu, ale nie odbiera...- Momoi westchnęła smutno. - Akashi-kun, czy masz sygnał od Kagamiego?

- Nie, niestety nie. Myślę że trzeba pozwolić żeby sami rozwiązali w końcu tą sprawę...

Akashi zacisnął powieki, nie pewny co się stanie, ale pewny tego, co należy zrobić. - Misję „Kryptonim Lewiatan" uznaję za zakończoną.