Witam, witam, witam! Witam ponownie i pozdrawiam! Tak jakoś nudzi mi się. Uczyć mi się nie chce, czytać też ani rysować... więc uznałam że napiszę kolejny chapter. A na poprawę sprawdzianu zaspałam i nie poprawiłam =^= cholera... Dobra, wracamy do historii - miłego czytania!
W poprzedniej części
''Ha, ha, ha... bardzo śmieszne...'' powiedziała z grymasem na twarzy. Po chwili obie nastolatki spały spokojnie. Rei faktycznie śnił się Nathan. Stali na skraju wzgórza całując się przy zachodzie słońca. May zaś śniło się iż kierowała wodą... właściwie była magiem wody. Było to naprawdę fajne uczucie i chciała aby ten sen trwał jak najdłużej...
Rei POV
Obudziłam się wcześnie rano. Moje oczy nie widziały jeszcze wyraźnie. Wstałam lekko po czym od razu upadłam na materac. Na szczęście nie było słychać żadnego hałasu więc odetchnęłam z ulgą. May spała jeszcze przewracając się z boku na bok i mrucząc coś pod nosem. Ciekawie co jej się śniło...
May POV
Stałam na małej wysepce po środku oceanu. Wokół była tylko woda którą kierowałam jak chciałam. Było to naprawdę wspaniałe uczucie! W wodzie również pływały wodne pokemony jak Vaporeon, Goldeen, Staryu, Starmie, Seaking, Milotic i wiele innych. Widok był niezapomniany. Nagle z wody zaczął wyłaniać się Gyarados... a na nim siedział jakiś zakapturzony chłopak. Spojrzał na mnie spod kaptura i uśmiechnął się coś mamrocząc. Nie widziałam jego oczu ani nie słyszałam co mówił. Nagle czyste i niebieskie niebo zamieniło się w czarne chmury. Na ogromnym i spokojnym oceanie zaczęły się pojawiać małe fale, potem coraz większe i większe aż w końcu zaczęły mnie i wyspę zalewać. Miłe pokemony zaczęły się agresywnie zachowywać. Ich oczy świeciły na czerwono i zaczęły we wszystkie strony strzelać wodą. Zaczęłam panikować - próbowałam zmniejszyć fale za pomocą mojej magii ale nie ustępowały, magia znikła.
''Co się tutaj do cholery dzieje?! Kim jesteś i co zrobiłeś?'' krzyknęłam gotowa do walki. Chłopak znowu się uśmiechnął i poklepał lekko swojego pokemona po głowie. Ten strzelił tylko Hiper promieniem w niebo i nastał spokój. Pokemony ustawiły się w równy rząd za Gyaradosem i wpatrywały się we mnie. Czułam się dziwnie. Spojrzałam na nastolatka... kogoś mi przypominał... nieważne. Już miałam mu podziękować kiedy pode mną pojawiła się wielka, czarna dziura. Zaczęła w nią spadać a wszystko inne zostało na górze. Wtedy usłyszałam tylko głośny śmiech. Dreszcze, ciarki i strach przeszły przeze mnie równocześnie. Zaczęłam krzyczeć na cały głos i płakać. Nagle przede mną pojawił się ten sam nastolatek co wcześniej. Śmiał się tak samo - a nawet głośniej. Zaczął się do mnie zbliżać. Chwycił mnie jedną ręką wokół talli a drugą podtrzymywał mój podbródek. Wtedy spadł mu kaptur z głowy. Okazało się iż tym nastolatkiem był... Drew. Moje serce zamarło a on tylko zaśmiał się pod nosem. Zaczął swoje usta zbliżać do siebie... były coraz bliżej, bliżej, bliżej i bliżej. Czułam iż na moją twarz wkrada się coraz głębszy odcień szkarłatu. Poczułam lekko jego wargi i wtedy... obudziłam się.
Normalna POV
''KYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAA!'' blondynka aż podskoczyła.
''Co ty do cholery jasne wyrabiasz, co?'' zapytała ze zgrozą wstając z podłogi. Jeszcze kilka minut temu zastanawiając co śni się brunetce... sama zasnęła. Jednak tym razem na podłodze.
''T-To... o-onn... Drre-e-ew...'' wybełkotała przerażona dotykając palcami swoich warg.
''Czekaj, czekaj... śnił ci się Drew?'' zapytała zszokowana i szczęśliwa Rei. Szczęście to nie trwało długo gdyż po chwili miała na sobie śmiertelny wzrok May. Dreszcze przeszły po jej plecach.
''C-Cóż... może opowiesz o swoim śnie...?'' zapytała z nutką nadziei w głosie. Nastolatka pokiwała twierdząca głową i gestem ręki kazała usiąść jej obok siebie.
''Więc...''
Później
Po opowiedzianym śnie... raczej snach bo blondynka uznała że również swój opowie uznały, że pójdą dzisiaj na miasto pozwiedzać sklepy. Czym prędzej poszły się przebrać... raczej poszła bo pierwsza była Rei a potem May.
''Dobra, gotowe!'' odpowiedziały chórem. Blondynka miała ubraną niebieską sukienkę na ramiączkach. Pod nią miała białe leginsy do kolan i niebieskie trampki. Włosy spięła w kucyk. Przez klatkę piersiową przebiegała jej ta sama torba co wczoraj. Brunetka ubrała czerwoną koszulkę z krótkim rękawem, granatowe spodenki i trampki. Włosy spięła w dwa warkocze które spadały na jej ramiona. Już miały zejść po schodach kiedy nagle...
''Huh? Która godzina?'' spojrzała na telefon (ouh yea, mają telefony .^.) pieguska.
''Ekkk... M-May... jest 5:21...'' padła na kolana dziewczyna... całkowita - grupowa - załamka.
Około 9:00
''Yaaaaaaaaaa~ witajcie dziewczętaaaaaa...'' ziewając pomachała im Caroline przez drzwi. Na twarzy Rei pojawiło się... hmmm... zdziwienie. W swoim domu wstawała o 6:00 i szła ćwiczyć z pokemonami. Jednak często zaś wolała spać dłużej i to jak... suseł.
''Dzień dobry mamo~!'' brunetka odpowiedziała humorzaście. Wstała i poszła w stronę schodów a potem do kuchni. Jej matki powolnym, nieogarniętym krokiem zrobiła to samo. Pieguska tylko westchnęła ciężko i uśmiechnęła się pod nosem. Uważała że przez cały tydzień będzie niezła zabawa... i uznała że musi czegoś dokonać. Wstała ciężko z łóżka i w podskokach poszła w ślady May.
Po śniadaniu
''Dobra, zjadłyśmy śniadanie więc idziemy na zakupy?'' huśtała się na huśtawce Rei. Brunetka siedziała tylko w zamyśleniu na trawie po turecku. Wiatr lekko ''targał'' jej włosy w przód i tył dając efekt zastanawiającej się mądrej osoby nad sensem życia. Wpatrywała się w dom obok - Rei i Drew. Blondynkę zaczynało to już irytować. Zatrzymała się i podeszła cicho do niej od tyłu. Przybliżyła swoje usta do jej ucha i...
''Jak się masz, czerwcu?'' powiedziała z idealnym akcentem zielonookiego. Niebieskooka podskoczyła czerwieniąc się i chwytając za ucho.
''Dre...!'' odwróciła się gwałtownie chwytając za ucho. Ku jej zdziwieniu nie zastała tam nastolatka lecz jej przyjaciółkę - Rei. Właśnie śmiała się na cały głoś aż zaczęły jej spływać łzy.
''T...TY... TY SU...!'' nie dokończyła ponieważ pewna osoba weszła na podwórko... był to Drew. Miał ubraną zieloną koszulkę z krótkim rękawkiem, granatowe spodenki i zielone trampki. Dziewczyny spojrzały na niego dziwnie... May trzymała rękę nad głową Rei - miała przed chwilą ją walnąć - a blondynka trzymała się za brzuch. Chłopak nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Obie spojrzały na niego pustym wzrokiem i zaczęły pusto mrugać.
''Co tu tu robisz...?'' zapytała w końcu May. Chłopak wstał trzymając się za brzuch i chichocząc.
''Ahh... przyszedłem się... heheheh... spytać czy pójdziemy wszyscy... heheheheh... razem gdzieś... heheheheheheheeheheheheheheheheh...'' w końcu powiedział. Miał ubraną zieloną koszulkę, czarne krótkie spodenki i zielone trampki.
''Ni...''
''Dobra!'' okrzyknęła Rei. Nastolatek tylko ''rzucił'' swoją grzywką i ''obleciał'' je wzrokiem. Zatrzymał się na jego siostrze z przerażoną twarzą.
''Co...?'' zapytała głupkowato. On spojrzał na nią dziwnie.
''Ma-asz suk-kienkę...!'' krzyknął w końcu.
''I...?'' zapytała ponownie krzyżując ręce na piersiach.
''T-To że...ostatnio sukienkę-ę miałaś w... w... w... w... w pierwszej klasie!'' odkrzyknął cofając się do tyłu jakby była mordercą z nożem. Ona spojrzała na niego z oburzeniem i prychnęła. May stała ''po środku'' w oddali. Aktualnie wyglądało to tak, Drew stał z miną ''what the f**k'', Rei prychała oburzona cały czas i mruczała coś pod nosem a May spoglądała to na zielonookiego, to na blondynkę głupkowato. Pieguskę zaczynało to już irytować więc zaczęła przenosić ciężar ciała z jednaj na drugą nogę. Chłopak zauważywszy to odchrząknął.
''To co? Idziemy?'' podszedł do furtki i odwrócił głowę.
''Chwila, chwila, chwila! Jeszcze mój portfel!'' krzyknęła niebieskooka biegnąc w stronę drzwi.
''Ja swój wzięłam...'' odpowiedziała blondynka wyciągając swój portfel z torby. Rozejrzała się ale... była sama z Drew. Westchnęła głęboko i spakowała portfel. otworzyła ponownie torbę i... zobaczyła w środku swoje jajko. Spojrzała zdziwiona - była pewna że pakowała tylko pokeballe, portfel i kilka innych niezbędnych rzeczy. Zaś jajko zostawiła w specjalnym pojemniku ogrzewającym na biurku May. Miała coś powiedzieć jednak przerwał jej okrzyk niebieskookiej (uznałam iż ''niebieskooka'' będę używała tylko do May). Spojrzała na nastolatkę - skakała w progu drzwi z czerwoną torbą w ręku.
Później
''A właściwie gdzie jesteśmy...?'' zapytała brunetka stając przed pewnym budynkiem.
''Ha! Otóż oto największe centrum handlowe w mieście LaRousse!'' wskazała na budynek przed nimi. Był strasznie wysoki, oszklony i pełno było w nim ludzi.
''Woaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah '' szepnęła niebieskooka. Jeszcze nigdy nie była w tak... tłocznym miejscu. Weszli do środka. Na parterze były sklepy z pamiątkami i pokemonami. Dziewczyny wchodziły do każdego z nich a chłopak tylko prychnął za każdym razem. Wjechały widną potem na kolejne piętra. Były tam restauracje, sklepy z ubraniami, fryzjerzy dla pokemonów i wiele innych. Postanowili... a raczej postanowiły iść do pierwszego - lepszego sklepu z odzieżą. Chłopak był już zmęczony więc poszedł kupić coś do picia. Nastolatki rzuciły się w stronę drzwi - w środku było tylko kilka dziewczyn.
''Chodź - to niesamowita okazja!'' powiedziała May wskazując na ubrania. Odwróciła się w stronę przyjaciółki aby zobaczyć uśmiech na jej twarzy. Pobiegła w stronę nie ubrań lecz w stronę grupki dziewczyn. Podeszła od tyłu dziewczynę z kucykiem u boku i przytuliła ją. Ta odwróciła się dziwnie ale po chwili odwzajemniła uścisk. Potem wszystkie dziewczyny zrobiły grupowy uścisk.
''Długo się nie widziałyśmy!'' odkrzyknęła Rei zadowolona. Tamte tylko pokiwały twierdząco głową. Wtedy blondynka zachęciła May gestem ręki aby przyszła.
''To jest May...'' powiedziała chwytając niebieskooką za ramiona.
''Cześć!'' odpowiedziała machając ręką do nich.
''To jest Misty...'' powiedziała wskazując na pierwszą dziewczynę z prawej strony. Miała ubrane niebieskie spodenki do kolan, za dużą żółtą koszulkę z krótkim rękawkiem i zwisające po bokach czerwone szelki. Na stopach miała czerwone trampki. Włosy miała koloru mocnego pomarańczowego z kucykiem po lewej stronie. Oczy były pięknym połączeniem koloru zielonego i niebieskiego. Jednak i tak większość uważała iż są one zielone. ''...to Dawn...'' dodała odwracając brunetkę w stronę następnej osoby. Miała na sobie ubraną jasnoróżową sukienkę z ciemniejszym paskiem. Jej buty, balerinki były takiego samego koloru co pasek. Włosy miała koloru niebieskiego spięte w dwa kucyki spadające na dół. Oczy były duże i koloru błękitnego.''... i to Iris.'' dodała ponownie odwracając niebieskooką w stronę innej osoby. Miała ciemną karnację i ciemno granatowe, puszyste włosy spięte z tyłu w warkocz. Ubrana była w białą koszulkę z długim rękawem i różową spódniczkę. Pod tym były białe leginsy do kostek i białe trampki.
''Więc... skąd pochodzisz?'' zapytała z ciekawością Dawn.
''Z Petalburgu...'' odpowiedziała z zamyśleniem May.
''...I przeprowadziła się tutaj wczoraj!'' dodała wesoło Rei. Brunetka tylko spojrzała na nią wzrokiem śmierci a ta uśmiechnęła się.
''Oh? Wczoraj? Czyli poznałaś już Drew?'' zapytała podekscytowana Misty.
''Nooo...'' odpowiedziała niepewnie niebieskooka.
''Ojojojojojojojojojojoj~! Biedna ty! Tak wcześnie poznać tego szatana!'' powiedziała Iris tuląc brunetkę. Ta stała tylko zszokowana nie wiedząc o myśleć.
''Wszystko słyszałem...'' odpowiedział arogancki głos. Wszystkie nastolatki odwróciły się i zobaczyły Drew opierającego się o drzwi.
''Oh, kapuściana głowa...'' powiedziała ze znużeniem brunetka. Ten spojrzał na nią ze złością i odchrząknął. Dziewczyny zaczęły chichotać pod nosem. Nagle zza jego pleców wyszła grupka chłopców.
''Poznaj moją drużynę... czerwcu'' odpowiedział z śmiechem i arogancją. Niebieskooka tylko prychnęła i skrzyżowała ręce na piersiach.
''To Ash...'' zaczął od nastolatka z Pikachu na ramieniu. Miał kruczoczarne włosy i jaśniejszą cerę niż Iris. Na głowie miał biało-czerwoną czapkę z niebieską połówką pokeballa z przodu. Jego oczy były koloru piwnego i pełne życia. Ubraną miał niebieską bluzę z kapturem, krótkie szare spodenki i niebieskie trampki. Obok stał chłopak o fioletowych włosach. Jego oczy były szare a wzrok przebijał twoje serce lodowym ostrzem. Po plecach May przeszedł równie zimny dreszcz. Ubraną miał szarą koszulkę z krótkim rękawem, granatowe spodnie i szare trampki. ''...to Paul...'' powiedział wskazując na szarookiego. Ten spojrzał tylko ''z góry'' na dziewczynę.''... i to Trip'' dodał wskazując ponownie na kolejnego nastolatka. Miał żółtawe włosy do ramion i niebiesko - szare oczy. Ubraną miał pomarańczową, rozpinaną bluzę, niebieskie spodnie i czarne trampki. W ręce trzymał aparat o kolorze morskim. Robił zdjęcia wszystkiemu co mu się spodobało. Jednak May zauważyła iż najczęściej robił zdjęcia Iris. Uśmiechnęła się pod nosem. Wtedy zza grupki chłopców wyłonił się Nathan. Miał tą samą czapkę co wczoraj, czarną koszulkę, zielone spodenki i czarne trampki. Podszedł szybko do Rei i chwycił ją w talii jedną ręką. Drugą podtrzymywał jej podbródek blisko swoich ust. Osoby przechodzące obok zatrzymywały się i szeptały coś a potem odchodziły. Brunetka idealnie znała ten moment. Spojrzała z przerażeniem na Drew ale ten tylko z ciekawością przyglądał się swojej siostrze. Dziewczyna odetchnęła z ulgą. Po chwili blondynka odepchnęła Nathana i odwróciła się do niego plecami krzyżując ręce na piersiach.
''Bracie, wytłumacz mi, po kiego ich sprowadziłeś, co?'' zapytała z pretensją nadal odwrócona.
''Spotkaliśmy się więc uznałem że ich zapoznam...'' odpowiedział wzruszając ramionami ''... z czerwcem.'' dodał spoglądając na May. Ta zrobiła się cała czerwona ze złości.
''Nie musiałeś tego robić, KAPUŚCIANA GŁOWO!'' odpowiedziała odwracając się plecami.
''Oh, a żebyś wiedziała że musiałem, CZERWCU!'' odpowiedział również.
''Nie musi...''
''Cicho!'' krzyknęła pieguska. Każdy spojrzał na nią dziwnie. Chłopak odchrząknął i cofnął się kilka kroków do tyłu, zaś brunetka stała tam gdzie stała. Wtedy Iris odchrząknęła dając znak głową niebieskookiej aby się odwróciła. Ta spojrzała na nią i potem odwróciła się. Stała sama na środku. Spanikowana cofnęła się w tłum jej nowo poznanych koleżanek.
''Więc...'' zaczęła ''... od kilku lat...'' w tym momencie się zastanowiła ''... właściwie od trzech lat nasze drużyny konkurują ze sobą...'' dodała okrążając obie drużyny ''... w różnych konkursach na przykład, walkach, zbieraniu przedmiotów i wiele innych...'' powiedziała stając na środku ''... to jest drużyna Drew...'' dodała wskazując na grupkę chłopców i pokazując swojemu 'oni-san' język. On tylko prychnął i odwrócił głowę. ''...a to drużyna Rei.'' powiedziała wskazując na grupkę dziewczyn i siebie. Zaśmiała się wtedy pod nosem. ''Przez całe wakacje konkurujemy ze sobą aby 3 tygodnie przed zakończenie przegrana drużyna służyła przez te 3 tygodnie wygranej.'' zakończyła z dumą. ''Wszystko jasne?'' zapytała skierowana do May. Ta skinęła tylko twierdząco głową.
''Dobra...'' powiedziała ponownie pieguska ''... pierwszym zadaniem w tym roku będzie...'' zastanowiła się. ''...co będzie?'' zapytała w końcu głupkowato. Wszyscy mieli grupową załamkę a blondynka stała po środku nie wiedząc co robić.
''To może walka...'' odezwał się swoim lodowatym tonem Paul. Wszyscy spojrzeli na niego i zgodzili się. Wtedy rozległ się głośny burkot brzucha.
''Ojojojojojoj... może najpierw coś zjemy...?'' zapytał Ash trzymając się za brzuch. Misty podeszła do niego i uderzyła w głowę ręką.
''Głupek...'' dodała. Ten wydał z siebie tylko 'Ow...!' a po chwili zapytał...
'Czemu za każdym razem mnie uderzasz... to booooooooooli...'' powiedział ze smutną miną.
''Bo ci się należy.'' odpowiedziała prosto. Ten spojrzał na nią smutno. Ona spojrzała na niego również ale odwróciła wzrok idąc do dziewczyn.
''W sumie... też jestem głodna...'' powiedziała zakłopotana May. Rei wzdychnęła i zgodziła się aby kupić coś do jedzenia.
Później
Po zjedzonym lunchu uznali iż pójdą do domu Rei i Drew aby stoczyć walkę. Szli tak wszyscy chodnikiem rozmawiając, żartując, smiejąc się i więcej. Wyglądało to tak, z przodu szedł Nathan mówiąc coś do Rei która ko ignorowała, potem był Trip i Iris opowiadający sobie kawały i śmiejąc się, za nimi byli Paul i Dawn idący cicho obok siebie nic nie mówiąc. Tylko czasami niebieskowłosa spoglądała na niego jednak szybko odwracała go, gdyż on posyłał jej zimny wzrok. Sam po tym odwracał go dodając 'Kłopotliwa...'. Na samym końcu szli obok siebie Drew i May mówiąc do siebie 'Czerwiec...', 'Kapuściana głowa...' i tak w kółko. W końcu doszli do ich domu. Weszli na podwórko - było puste. Trochę dalej za domem było idealne miejsce do stoczenia walki.
''Więc... kto walczy?'' zapytała brunetka odwracając się do nich.
''Cóż... zazwyczaj bylśmy podzieleni na pary, Paul i Dawn, Ash i Misty, Trip i Iris, Drew i Ja i Nathan...'' powiedziała. ''... ale skoro jesteś ty to będziesz z Drew!'' dodała słodko.
''Oh, zajebiście...'' mruknęła pod nosem spoglądając na zielonowłosego.
''Dobra, dziewczyny wyciągajcie patyki.'' powiedział Ash trzymając w ręku 5 patyków. Każda z nastolatek wyciągnęła jeden. Chodziło oto że ta która ma najkrótszy walczy. Wypadło na... Misty. Zielonooka uśmiechnęła się pod nosem - dawno nie walczyła i przydałoby rozprostować nogi... raczej pokemony. Stanęła za domem a kruczoczarny stanął przed nią.
''Wychodź!'' krzyknęli równocześnie wyrzucając swoje pokeballe w powietrze. Z pokeballa Misty wyszedł Gyarados, a z Asha Charizard. Jak potoczy się walka? W następnym rozdziale!
Dobra, w końcu koniec! Mam nadzieje że się spodoba i przepraszam za błędy! Pa!
