Od spotkania w parku minął ponad tydzień. Nie zapomniałam o nim, ale zepchnęłam go na dalszy plan, ze względu na to, że po prostu wiele sie działo. Chodziliśmy w różne miejsca, oglądaliśmy filmy w domu. Nic nadzwyczajnego. Poza tym, że dopiero o wiele później uświadomiłam sobie, że widywałam go kątem oka - to w kawiarni, to w centrum handlowym, to w parku. Zastanawiało mnie dlaczego sie ukrywał i kim była ta tajemnicza przyjaciółka, która go zostawiła. Kiedy nie byłam z przyjaciółmi dalej szukałam informacji o nim. Okazało sie, że pojawiał sie w znacznej części legend i podań ludowych. Podania różniły sie nieco od siebie szczegółami, takimi jak jego wygląd. Czasami był bardzo młody, czasami nieco bardziej starszy. Nie wiem dlaczego zbierałam te wszystkie informacje i dlaczego całą jedną ścianę obkleiłam informacjami o nim. Może to co powiedział mi o stracie? Może to, że po prostu byłam nim zaintrygowana? Nie ważne co ciągnęło mnie do odkrycia prawdy, ważne było to co sie dzięki temu dowiedziałam. Odkryłam aż trzynaście osób które przedstawiały sie tym imieniem. Zawsze jednak, kiedy oni sie pojawiali, pojawiała się też śmierć: katastrofa lotnicza na Teneryfie, katastrofa Tytanika, śmierć Kennedy'iego, przyjazd Europejczyków do Ameryki. Zawsze pojawiali sie gdzieś w tle. Niezauważalni, ale widoczni. Zaczęłam wątpić w to, że oni przez przypadek przemieszczali sie w czasie. Musiał albo potrafić kontrolować pierścienie Wurnung, albo używali innego wehikułu czasu. Nagle, w czasie pisania tego, dopadła mnie absurdalność stwierdzenia, że podróżowali za pomocą pierścieni. Gdyby tak było nie mógłby sie cofnąć do lat sprzed ich budowy. Po prostu nie dałby rady, z tej przyczyny, że pierścienie przenoszą tylko do innego pierścienia, w innym czasie, bądź miejscu. Wzmianki o nim jednak napotkałam nawet w mitologii Babilonu. To znaczy ta wzmianka była w postaci jednego jedynego fresku na którym narysowany był wysoki mężczyzna w garniturze, koszuli i z muszką. Stał obok brunetki ubranej w strój z epoki. Obok narysowane było coś co przypominało Daleka (nie wiem dlaczego ale odczuwałam, że ta nazwa najlepiej do niego pasuje). Tata Felixa pokazał nam kiedyś jednego. Kiedy go dotknęłam ożywił sie, jednak jego obrażenia były zbyt wielkie. Nie udało sie go uratować. Ludzie z instytutu* postanowili odzyskać z jego pancerza co sie dało, aż pewnego dnia okazało sie, że on po prostu zniknął. Jedyne co po nim zostało to mucha w czerwono-brązową kratę. Potem widziałam ich całą masę w czasie "przeniesienia" Ziemi. Dokleiłam przerysowany fresk do mapy myśli, która była na prawie całą ścianę mojego małego pokoiku. Nagle usłyszałam strzały i głośne trzaśnięcie drzwiami klatki schodowej. Zaintrygowana wyjrzałam na zewnątrz. O tej porze w naszej kamienicy nie było nikogo. Wszyscy w pracy. Ja też powinnam jakąś znaleźć, gdyby nie fakt, że nigdzie mnie nie chcieli. Bałam sie, że w tym miesiącu zabraknie mi pieniędzy i mnie stąd eksmitują. Ale za bardzo odbiegłam od tematu. Wyjrzałam na klatkę i zobaczyłam mężczyznę i kobietę. Oboje opierali sie o drzwi i uśmiechali do siebie. On ubrany był w przykrótkie brązowe spodnie z garnituru, brązową rozchełstaną marynarkę. Zauważyłam kolorowe skarpety wystające z czarnych butów i ciemnobrązową muchę. Ona z kolei ubrana była w śliczną czerwoną sukienkę, brązowe sandały, w talii miała brązowy pasek. Oboje nie mogli mieć więcej niż trzydzieści lat. Wyglądali i zachowywali się jakby właśnie przebiegli niesamowicie długi dystans. Kiedy w końcu uspokoili oddechy zaczęli sie cicho śmiać. Wtedy jednak usłyszałam na zewnątrz rozkaz przeszukania każdej kamienicy w okolicy. Miny im zrzedły. Popatrzyli po sobie i zaczęli sie rozglądać po klatce schodowej. W końcu mnie zauważyli.
- Nika?! - szepnął zdziwiony mężczyzna.
- Kim ty jesteś? - zapytałam równie zdziwiona.
- A który teraz mamy rok? - zapytał i podszedł bliżej.
- 2009... - odpowiedziałam. Spojrzał na mnie przeciągle.
- A dokładna data?
- 1 lipca 2009 roku.
- Faktycznie, masz prawo mnie jeszcze nie znać. Możemy wejść? - zapytał, bo usłyszeliśmy jak ktoś manipuluje przy drzwiach.
- Tak - sama nie wiem dlaczego ich wpuściłam. Posadziłam ich przy stole i na wszelki wypadek zamknęłam dom na cztery spusty. - Kim jesteście?
-(11)-
* Instytut Badań Nadzwyczajnych – instytut w którym pracowali ojcowie Neta i Felixa. W książkach zajmuje się on głównie różnymi wynalazkami, tutaj dodatkowo jest filią Trochwood.
