Mogę liczyć chociaż na jeden komentarz? ;D A tak na serio : Rozdział niebetowany , bo Ta Jedyna musi poprawiać oceny i takie tam. Od dzisiaj drobna zmiana : Poznajemy również sposób myślenia Silme.

Rozdział IV

Ta dziewczyna kiedyś doprowadzi do jego śmierci . Leżał w łóżku i rozmyślał nad tym czy szukać Komnaty. Najchętniej w ogóle zrezygnowałby z tego pomysłu. Tylko jak wtedy potoczyłyby się dalsze losy Toma Riddle'a , alias Voldemorta. Wiedział,że Silmarilien zawsze będzie go wspierała. I nie miało tu znaczenia , kim albo czym się stanie. Zdawał sobie sprawę , że każdego dnia oddalają się od siebie. Albo powie jej co czuje , albo straci ją raz na zawsze. Jutro Noc Duchów . Powie jej jutro . Z tą myślą zasnął.

Ile to już czasu tutaj siedzi? Na pewno ponad rok. A miała tu przybyć tylko po to ,żeby zabić Riddle'a. Dlaczego to musi być takie trudne? Z samego początku byłoby łatwiej , ale teraz? Gdy się zakochała?Przez cały czas słuchała jaki to Tom jest cudowny , a po kilku dniach , że to typowy playboy. Problem w tym ,że nie wie kiedy wróci do przyszłości. Jak tak dalej pójdzie to Szpital Munga chętnie ją przyjmie. Powie mu. Na pewno.

-Silmarilien!- ta dziewczyna chyba wtapia się w tło. Scigał ją pół dnia zanim wpadł na jej trop .

-Tak ? -zatrzymała się , ale nie odwróciła.

-Możemy porozmawiać ? Na osobności.-Czy dziewczyny zawsze muszą chodzić w grupkach? I cały czas chichotać?

-Okej.

Przez całą drogę do Pokoju Życzeń zastanawiał się ,czy dobrze robi. A co jeśli odmówi?

-A więc , o czym chciałeś ze mną porozmawiać?

-O otwarciu Komnaty Tajemnic-Tchórz-Co byś proponowała?

-Szukaj czegoś związanego z Slytherinem – Silme poczuła bolesne ukłucie w sercu. Nie takiego wyznania pragnęła. Nie ułatwi mu tej rozmowy. Nie da sobą pomiatać.-Może węży?To wszystko?

-Tak- Baran ,debil ,idiota. Jesli nic nie zrobi to ona odwróciła się w stronę drzwi. Nie , nie pozwoli jej odejsc.Złąpał ją za ramię-Zaczekaj. Dobrze wiesz ,że nie o tym chciałem z tobą porozmawiać. I równie dobrze wiesz ,że nie potrafię mówić o uczuciach. Silme ę.Kocham.

Wreszcie odwróciła twarz w jego stronę. Skorzystał z okazji i lekko ją pocałował. Czuł się przez moment ,jakby całował trupa. Po pewnym czasie coś się zmieniło .Zaraz , zaraz. Oddała pocałunek?Oddała. Tom całował ją dopóki nie poczuł ,że brakuje mu powietrza . Odsunął się od słodkich ust i oparł swoje czoło o jej głowę. Patrzyli sobie prosto w oczy dłuższy moment. Wreszcie Silme przerwała ciszę.

-Co tak długo?

Po tych słowach miał ochotę całować ją do utraty przytomnosci. I tak zrobił .No prawie. Dziewczyna nie zemdlała. Ale i tak było cudownie.

-Tom?

-Hmm?

-Co powiemy chłopakom?

-Cos wymyślimy.

-Kocham cię.

-Ja ciebie też.

Przesiedzieli tak kilka godzin . Rozmawiając,smiejąc się i planując przyszłosć. Gdy nadszedł wieczór wyszli z ukrycia , przygotowując się psychicznie przed rozmową z przyjaciółmi.