Rozdział 4
Albus Dumbledore siedział w swoim biurze pogrążony w myślach, analizując ostatnie wydarzenia. Miał szczerą nadzieję, że kiedy Harry zamieszka z Severusem, mężczyźnie uda się zyskać trochę rodzicielskiej kontroli nad chłopcem. Jeśli ten nauczy się mu ufać i przeżyje swoją chorobę, Dumbledore będzie miał zbawcę po swojej stronie. Właśnie kiedy dyrektor miał zabrać się za przejrzenie papierów zasypujących jego biurko, pokój rozświetliły szmaragdowe płomienie, buchające z kominka. Zaraz potem pojawiła się w nich głowa Remusa Lupina. Albus wstał i uklęknął na dywaniku przed kominkiem.
- Remusie, jest coś co mogę dla ciebie zrobić? - zapytał. Oczy wilkołaka przepełniała nadzieja.
- Otrzymałem wiadomość, w której pisałeś, że jesteś bliski odnalezienia Harry'ego. Jak on się czuje? Jest tutaj, w szkole? - Albus uśmiechnął się.
- Jego samopoczucie jest co prawda dalekie od ideału, ale Severus już się nim zajmuje. - Oczy Lupina pociemniały na wspomnienie Mistrza Eliksirów.
- Dlaczego to Severus opiekuje się Harry'm? Wiesz dobrze, że ja mógłbym to robić.
Albus zmarszczył brwi.
- Wiem, że chcesz dla Harry'ego wszystkiego co najlepsze, dlatego mam nadzieję, że zrozumiesz dlaczego umieściłem chłopca właśnie pod opieką Severusa. Z twoimi przemianami to niemożliwe, żebyś mógł się nim opiekować. - Remus nachmurzył się.
- Nigdy nie skrzywdziłbym Harry'ego - powiedział.
- Jestem pewien, że nie zrobiłbyś tego świadomie, ale wypadki się zdarzają. Poza tym stan zdrowia Harry'ego wymaga stałej opieki. Opieki, którą Severus może mu zapewnić.
- Co jest z nim nie tak? - zapytał Remus. Albus westchnął.
- Obawiam się, że jest chory na coś co mugole nazywają rakiem. - Remus zbladł.
- To jest śmiertelna choroba? Albus, chcesz mi powiedzieć, że Harry umrze?
- Severus ma zamiar przeprowadzić poszukiwania. Być może uda mu się znaleźć jakiś eliksir, który mógłby pomóc chłopcu. - Mężczyzna zmarszczył brwi.
- Odsuń się Albusie, zaraz tam będę. Chcę zobaczyć Harry'ego. - Albus wstał i cofnął się, by po chwili Remus mógł pojawić się w jego biurze. Nie zaszczycając dyrektora nawet jednym spojrzeniem, przeszedł przez pokój, wybiegł na spróchniałe schody i skierował się prosto do skrzydła szpitalnego.
W międzyczasie, w skrzydle szpitalnym, Harry zaczął się budzić. Severus wyciągnął rękę i odgarnął włosy z czoła dziecka. Chłopiec instynktownie przysunął się bliżej do tego dotyku, poszukując ciepła jakie przynosił. Mistrz Eliksirów uśmiechnął się i zmierzwił włosy chłopca.
- Wyspany? - zapytał. Harry uśmiechnął się i przytaknął.
- Kiedy pójdziemy do twojego domu? - zapytał.
- To będzie również twój dom, tak długo jak będziesz chciał. - Severus nie mógł uwierzyć jak szybko zmieniają się jego uczucia do chłopca. Jedyne, czego był pewien, to że zajmie sie nim najlepiej jak będzie potrafił.
Łzy wypełniły oczy Harry'ego. Nigdy przedtem nie miał własnego domu, poza tym miło było wiedzieć, że ktoś naprawdę się o niego troszczy. Severus delikatnie otarł łzy z twarzy chłopca.
- Nie płacz już. Ruszamy jak tylko Poppy cię zbada. - Harry przytaknął i zapadła cisza. Nie trwała jednak długo, bo po chwili drzwi do skrzydła szpitalnego otworzyły się i do pomieszczenia wszedł niezadowolony wilkołak. Jego bursztynowe oczy pociemniały kiedy dostrzegł drobnego chłopca leżącego na łóżku i Severusa siedzącego obok.
- Cześć, Harry - powiedział. Harry spojrzał na niego zmieszany.
- Kim jesteś? - zapytał. Remus próbował się uśmiechnąć.
- Jestem przyjacielem twoich rodziców. Nazywam się Remus Lupin. - Harry pokiwał głową.
- Nigdy nie znałem moich rodziców - powiedział.
- Byli dobrymi ludźmi - odpowiedział Remus. Harry przytaknął. Nie miał pojęcia, dlaczego ten mężczyzna tu był. Chciał tylko iść od domu z Severusem.
- Idę domu z Severusem - oznajmił. Remus zbladł i obrzucił Mistrza Eliksirów wściekłym spojrzeniem. Ten nie chcąc straszyć dziecka, odpowiedział jedynie chłodnym milczeniem.
- Wiem, że dużo przeszedłeś - powiedział Remus, - ale twoi rodzice nie chcieliby, żebyś zamieszkał z Severusem. - Harry wyglądał na zagubionego.
- Dlaczego nie? - zapytał.
- Twój tata i Severus nie dogadywali się za dobrze - powiedział Remus.
- Nie jest to co prawda twoja sprawa, ale to mnie Albus polecił opiekę na Harry'm. Więc, jeśli byłbyś tak dobry, Lupin, i wyszedł, Poppy zbada go i będziemy mogli iść. - warknął Severus, nie mogąc dłużej siedzieć w ciszy. Remus najeżył się.
- Znajdę sposób, żeby ci go odebrać - powiedział. Harry zwinął się na łóżku. Nienawidził kiedy ludzie się kłócili. Severus widząc niepokój chłopca, położył rękę na jego ramieniu.
- On zostanie ze mną - powiedział lodowato. Remus spróbował jeszcze raz. Podszedł do Harry'ego i położył swoją dłoń na jego drugim ramieniu. Harry wzdrygnął się, ale mężczyzna tego nie zauważył.
- Harry, chciałbyś zamieszkać ze mną? Mogę opowiedzieć ci o twoich rodzicach. Będziemy się razem świetnie bawić. - Harry obrócił się i spojrzał na Remusa a w jego oczach połyskiwała powaga, której nikt nie spodziewałby się po dziecku.
- Gdzie byłeś, kiedy mama i tata umarli? Gdzie byłeś, kedy trafiłem do Dursley'ów? - Remus spojrzał na Harry'ego.
- Opłakiwałem ich. Powinien był przyjść i sprawdzić co u ciebie, teraz to wiem. - Harry przysunął się do Severusa próbując oddalić się od wilkołaka na tyle, na ile to było możliwe.
- Lupin, straszysz chłopca. Wyjdź. - Remus spojrzał na niego wściekle, ale po chwili odwrócił się i skierował do drzwi.
- To nie koniec - rzucił jeszcze. Severus patrzył tylko jak wściekły wilkołak wychodzi z pomieszczenia.
- Dobrze się czujesz? - zapytał. Harry odwrócił się i spojrzał na Severusa.
- Zostanę z tobą, prawda? - Severus przytaknął, wywołując tym uśmiech na twarzy chłopca. Zaraz potem po pokoju zaczęła krzątać się pani Pomfrey.
- Jak się dziś czujesz, panie Potter? - zapytała.
- Dobrze - odpowiedział i uśmiechnął się. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie czuł się chory. Poppy odpowiedziała uśmiechem i machnęła różdżką, rzucając zaklęcia diagnostyczne.
- Daj mu Eliskir Odżywczy a ja skontaktuję się z wami za dwa dni, żebyś mógł być tutaj, kiedy będę rozmawiać z lekarzem. Może tak być, Severusie? - mężczyzna przytaknął.
- Dobrze, w takim razie załatwione. - Severus wziął dziecko na ręce i podniósł z szafki nocnej wcześniej zrobiony świstoklik.
- Trzymaj się - powiedzał i wyszeptał zaklęcie. Poczuli szarpnięcie w okolicach pępka i już po chwili stali na bujnej łące przed Snape Manor.
