Od tłumaczki: Wrzucam dzisiaj dwa rozdziały, bo są dość krótkie i stanowią pewną całość :) Został jeszcze jeden rozdział takich refleksji i opisów, a później ruszamy już z akcją i dowiemy się nieco o innych bohaterach.

ROZDZIAŁ 4

Nieustające pukanie w sypialniane okno obudziło Severusa z jego drzemki. Podniósł się, jego kończyny dalej były ociężałe po śnie, odgarnął czarne włosy ze swoich oczu. Poprzez cienkie zasłony w oknie mógł rozpoznać kształt sowy, słońce dopiero co wschodziło. Przeklął, zastanawiając się kto mógł do niego pisać tak wcześnie rano i rozważył zignorowanie ptaka, ale zaczął pukać ponownie i wiedział, że już nie zaśnie.

Odrzucił okrycie i narzucił na ramiona ciężki, czarny szlafrok, jesienne chłód przeniknął przez wiekowe kamienie jego domu. Odsłonił zasłony i otworzył okno, rozpoznał jedną ze szkolnych sów, kiedy upuściła swój balast na blat stołu zanim odleciała.

Natychmiastowo rozpoznał pismo i poczuł mały supeł niepewności zacieśniający się na jego żołądku, kiedy podniósł list i zamknął okiennice. Spojrzał na kominek, gdzie płomienie dalej się tliły od wczorajszej nocy, kusiło go, aby wrzucić list w ogień i pozwolić mu wymazać wszelkie ślady egzystencji tego listu. Jednak odwrócił się od ognia, odłożył list na półce nocnej i wyszedł z pokoju.

Kiedy wrócił do pokoju odświeżony, ubrał się, nadal lubował się w czerni, nawet jeśli jego samotnia nie wymagała od niego formalności. Dopiero kiedy zapiął ostatni guzik pozwolił sobie aby raz jeszcze spojrzeć na list. Przeszedł pokój, podniósł go i udał się do drzwi. Nie dotarł nawet do końca łóżka, kiedy usiadł ciężko na materacu, jednym długim palcem przełamał pieczęć i otworzył list.

Słowa były dokładnie takie jakie oczekiwał od momentu kiedy tylko zobaczył kto był nadawcą, ale kiedy pierwotnie myślał, że wywołają one u niego złość, spowodowały, że poczuł żal, czytając odpowiedź Hermiony dwa razy. Frustracja, gniew i irytacja walczyły z dziwnym poczuciem obawy i potrzebą żeby zostać lepiej zrozumiany. Podobne poczucie który kierowało nim za pierwszym razem kiedy jej odpisał.

Wstał, udał się w kierunku klatki schodowej i swojego gabinetu, jednak zatrzymał się przy balustradzie zastanawiając się nad logiką odpowiedzi, jeśli dziewczyna odrzuciła wszystko co napisał do niej poprzednim razem, ale kontynuował pomimo tego. Zamierzał mieć przynajmniej ostanie słowo w tej kwestii.

Rozłożył list na swoim biurku i machnięciem ręki wyczarował filiżankę ciepłej herbaty, kiedy wyciągał papier i pióro z przyporządkowanych im miejsc. Herbata była zima, a pusty kosz na śmieci stał się pełny do czasu kiedy wreszcie napisał list do swojej byłej uczennicy, z którego był względnie zadowolony. Podpisał się z rozmachem zanim podniósł list i przeczytał go raz jeszcze.

Pani Granger,

Może Pani odetchnąć z ulgą, jako, że ten list nie oferuje moich kolejnych rad dotyczących prowadzenia klasy. Wyraziła się Pani jasno, że pomimo swojej pierwotnej prośby, nie życzy sobie już Pani takich informacji.

Przypomnę jednak Pani, że w pierwszej kolejności to Pani życzyła sobie mojej porady i nie uwierzę, że nie przewidziała Pani mojej odpowiedzi. Wspomina Pani także o maskach i podstępach i tak, muszę przyznać, że część mojego zachowania podczas naszej znajomość, wynikała z potrzeby utrzymania mojej roli jako szpiega, ale proszę nie oszukiwać siebie, że większość moich nauczycielskich zachowań była udawana, ponieważ tak nie było.

Dalej utrzymuję moje stanowisko, że powinna Pani nauczyć swoich uczniów kto posiada władzę w klasie. Dla Pani powinno to być szczególnie znaczące, gdyż jest Pani tak młoda, a niektórzy uczniowie byli Pani niegdysiejszymi młodszymi kolegami. Znam znaczenie ciężaru bycia młodych profesorem, ponieważ byłem tylko nieco starszy, niż Pani teraz, kiedy objąłem moją rolę i dyscyplina była jednym możliwym rozwiązaniem, aby utrzymać kontrolę.

Przyznaję, że brzmi to jak okrutna praktyka, kiedy wzbudza się strach w swoich własnych uczniach, jednak musi pani radzić sobie także ze składnikami i eliksirami, które są śmiertelne w swoich skutkach, jeśli zostały przygotowane w nieprawidłowy sposób. Jednakowoż strach zarówno przed przedmiotem jak i nauczycielem zwiększa skupienie i odpowiedzialność. Naprawdę wierzy Pani, ze Neville Longbotton przeżyłby swój pierwszy semestr w mojej klasie, jeśli przymknąłbym okno na każdy błąd który popełniał? Byłyby zaniesiony na noszach do Świętego Munga przed Halloween, jeśli nie wisiałbym nad nim jak jastrząb. Moje nauki nie były takie złe dla tego młodego mężczyzny, ponieważ z tego co wiem wspina się on po szczeblach kariery w Zielarstwie ze szczególnym naciskiem na ulepszenie nawozu dla niektórych rzadkich roślin, praca która wymaga umiejętności w warzeniu eliksirów, czyli coś w czym obecnie się on specjalizuje. W jakim momencie nauki zawiodłem go, Pani Granger, jeśli teraz radzi sobie tak dobrze?

Jeśli chodzi o Pani komentarz dotyczący mojego charakteru, to rzeczywiście, zgadzam się, że jestem podły i nigdy nie tworzyłem iluzji, że jest inaczej. Myślałem, że jeśli dowiedziała się Pani wszystkich szczegółów z mojego życia od Pana Pottera, zrozumiałaby, a nawet zaakceptowałaby Pani tę część mojej postawy. Nie będę przepraszać za mój charakter, tak samo jak Pani nie przeprasza na swoje niedoskonałości.

Zastanawiam się, jak ocenia Pani współczucie, kiedy Pani osąd jest tak skrzywiony. Czy nie poświęciłem swojego życia, aby uratować Pani przyjaciela? Czy nie chroniłem go pomimo tego, że reprezentował całym sobą to czym gardzę? Czy oceniałaby mnie Pani tak ostro, jeśli nie przeżyłbym mojej ostatecznej konfrontacji z Voldemortem? Wątpię. Dalej jest Pani Gryfonką i nie mam wątpliwości, że byłbym Pani bohaterem, jeśli zniknąłbym z tego ziemskiego padołu tego dnia.

Tyle mógłbym Pani jeszcze powiedzieć, jednak obawiam się, że i tak wszystko zostanie zignorowane i nie zamierzam zabierać już Pani cennego czasu. Mam nadzieję, że powiedzie się Pani w tej roli, ale uważam, że powinna Pani porozmawiać z nauczycielami, którzy są bardziej doświadczeni. Jeśli moja rada nie jest dopuszczalna, to z pewnością Horacy Slughorn, skłonny do faworyzowania, radził sobie z Eliksirami efektywnie przez wiele lat. Minerva i Pomona także posiadają styl nauczania, który wzbudza szacunek, ale może być bardziej odpowiedni dla Pani wrażliwości.

Wątpię, że zostałaby Pani najbardziej znienawidzonym nauczycielem w szkole, nawet jeśli naśladowałaby mnie Pani w pełni. Jednakowoż czuję się nieco dumny, kiedy utrzymałem ten tytuł, kiedy oboje cierpieliśmy pod rządami Dolores Umbridge. Musiałem być naprawdę bardzo, ale to bardzo podły.

Nie sądzę, że będą zaakceptowane, ale mimo to wysyłam moje najlepsze życzenia powodzenia w Hogwarcie i niech zaufa mi Pani, kiedy powiem, że z czasem wróci Pani przynajmniej do kilku z moich słów.

Z poważaniem,

S. Snape