Rozdział 4

Kiedy obaj znaleźli się w ich wspólnej sypialni Naruto, nie czekając na gospodarza, wskoczył na łóżko. Rozłożył się na nim wygodnie, ocierając się policzkiem o miękką poduszkę i wzdychając rozkosznie.

Uwielbiał łóżko Sasuke, było tak różne od jego, duże, miękkie, trochę chłodne, ale szybko się rozgrzewało i było przesiąknięte zapachem drugiej osoby. Kiedy wiercił się tak na łóżku, Sasuke spokojnie stał obok i spoglądał błyszczącymi oczami na jego opalone uda, które ukazały się, kiedy szlafrok zadarł się do góry. Po raz kolejny okazało się, że kocie atrybuty działają bez świadomej woli właściciela. Koci ogon ruszył do przodu, na początku tylko muskał łóżko, ale wędrował coraz wyżej i wyżej, aż musnął nogi Naruto. Ten przestał się wiercić i patrzył zdziwiony, jak koci ogon dotykał jego uda. Zareagował dopiero wtedy, gdy ten przesunął się jeszcze dalej.

— Ej! Trzymaj swój ogon przy sobie! — Usiadł i chwycił ogon, kiedy ten wkradał się pod materiał szlafroka.

— Myślałem, że ci się podobało — odpowiedział Sasuke, zabierając swój ogon i dziwiąc się, że za pomocą ogona i uszu odczuwa wszystko znacznie bardziej intensywnie, to było interesujące odkrycie.

— Przestań! Nie chcę o tym słyszeć. — Zarumienił się. — I to wszystko twoja wina! Każdy reagowałby, gdyby taki miękki, puszysty ogon delikatnie muskał go po udach. — Z każdym słowem jego policzki robiły się coraz bardziej czerwone.

— Jesteś taki słodki. — Uchiha podszedł do niego tak blisko, że Naruto by móc na niego patrzeć, musiał unieść głowę. — Za to i za wszystko inne… kocham cię. — Sasuke pochylił się nad nim i musnął jego usta swoimi. Kiedy się już odsuwał, polizał je jeszcze językiem.

Naruto patrzył na niego rozszerzonymi źrenicami i nieświadomie oblizywał usta. Widząc to, Sasuke miał ochotę chwycić go w ramiona, powalić na materac i całować w nieskończoność. Same pocałunki wystarczyłyby mu. Kiedy jednak znów się pochylił się by spełnić zachciankę, usłyszał z ust ukochanego słowa, które go zabolały:

— Przestań sobie żartować! Jesteśmy przyjaciółmi, tylko przyjaciółmi!

Głos chłopaka brzmiał smutno, ale to serce Sasuke zamarło. Czyżby Naruto nie chciał, żeby ich przyjaźń zmieniła się w coś głębszego? Jeśli tak, nie będzie się temu sprzeciwiał, choć trudno będzie mu się z tym pogodzić. Będzie jego przyjacielem, będzie go pocieszał po każdej randce, gdy chłopak lub dziewczyna, z którą się umówi, zranią go. Jednak przez cały ten cały czas zawsze będzie miał nadzieję, że Uzumaki dostrzeże w nim oprócz przyjaciela także potencjalnego kochanka. Następne słowa Naruto rozwiały jednak te ponure myśli.

— Jesteś dla mnie ważny! Nie chce słyszeć jak żartujesz, że mnie kochasz. Nie chcę, żeby te słowa mnie zraniły.

Sasuke spojrzał na chłopaka, który siedział przed nim z opuszczoną głową. Jego słowa jednoznacznie świadczyły o tym, że jego uczucia do Uchihy, były głębsze, niż sam chciał się do tego przyznać, to tłumaczyło, dlaczego nie chciał słyszeć wyznania „kocham cię" w formie słów rzucanych trywialnie na wiatr. Nie mógł przecież wiedzieć, że Sasuke mówił je całkowicie poważnie. Uchiha nie zamierzał go jednak w momencie wyprowadzać z błędu, wolał zrobić to w bardziej dogodnej sytuacji, dlatego też bez słowa usiadł koło niego.

Koci ogon owinął się dookoła talii blondyna, który nawet na to nie zareagował. Sasuke chwycił jego twarz w swoje dłonie i odwrócił go w do siebie.

— Na razie nie martw się, jestem przy tobie i tylko to się liczy. Niedługo wszystko ci wyjaśnię, a na razie niech będzie tak, jak zwykle.

— Sasuke, nie rozumiem, o czym ty mówisz — powiedział zdziwiony Uzumaki.

— Ty rzadko rozumiesz oczywiste rzeczy, młotku.

Nim Naruto zdążył w jakikolwiek sposób zareagować na ten przydomek, Sasuke uciszył go pocałunkiem, a raczej głównie uciszył chłopaka jego język. Musnął on wargi, przez co Uzumaki otworzył szerzej usta. Tym razem jednak Uchiha z tego skorzystał i wsunął swój język głęboko w usta chłopaka, badając jego podniebienie, policzki a nawet zęby. W pewnym momencie zaczął nawet skubać zębami jego dolną wargę. Kiedy przerwał ten pocałunek, zaczął lizać go po twarzy, przesuwając się ku uszom, aż w końcu wsunął swój język w jedno z nich, Naruto jęknął, czując pieszczotę.

—Sasuke.

Słysząc swoje imię, odsunął się i z uśmiechem powiedział:

— Pamiętaj, że technika ma wiele niedoskonałości, więc musisz mnie zaakceptować takim, jaki jestem

Znów się do niego zbliżył, ale tym razem powalił go na łóżko, pochylając się nad nim. Tak naprawdę to kłamał. Technika może była zaskakująca, gdy ją źle wykonano i miała nieoczekiwane efekty uboczne, ale aż tak bardzo nie zmieniała użytkownika. Sasuke robił to, co sam chciał, a to, że jego ogon zaczął znów muskać nogi Naruto było wynikiem tego, że chciał go dotykać.

Odsunął poły szlafroka Uzumaki'ego i zaczął sunąć swoimi ustami po jego szyi i obojczykach. Naruto przez dłuższą, a nawet bardzo długą chwilę, nie potrafił na to w żaden sposób zareagować. Było mu tak przyjemnie, że po prostu zamknął oczy i się tym rozkoszował. Jednak, gdy poczuł jak dłonie chłopaka i jego język stają się coraz śmielsze, zaprotestował.

— Sasuke… Sasuke… Przestań! — Złapał go za uszy, ciągnąć za nie dość boleśnie, bo Uchiha miauknął rozdzierająco i spojrzał na niego z lekkimi płomykami wściekłości w czarnych oczach.

— Słucham? — Przekrzywił już uspokojony głowę, by teraz wtulić się w dłonie Uzumaki'ego, które aktualnie tylko delikatnie przytrzymywały jego uszka.

— Jak to słucham?! Mógłbyś ze mnie zejść?! Wiem, że technika była źle przeprowadzona, ale nie musisz mnie od razu atakować bez uprzedzenia.

— A jak uprzedzę, to mogę? — Sasuke znów się pochylił, muskając jego usta ciepłym oddechem, był tak blisko!

— Nie! I nie waż się niczego próbować! — Uzumaki popchnął go tak, że teraz to on siedział na nim a Sasuke spoglądał na niego z dołu.

— Wolisz dominować? — Uchiha musnął ogonem zarumieniony policzek przyjaciela.

— Kuso! Myślałem, że to technika szpiegowska a nie erotyczna! Jak ty musiałeś się pomylić w jej wykonywaniu, że osiągnąłeś takie efekty! — oburzył się Naruto.

Nie wiedział, że Sasuke specjalnie przesadzał chcąc w pełni wykorzystać okazję, jaką postawił przed nim los. Rzadko miał okazję być tak blisko Naruto, zazwyczaj Uzumaki tylko wkradał się w nocy do jego łóżka, by się wypłakać.

— Hmmm…. , nie sądzę, żeby było, aż tak źle.

— Akurat! — Naruto zszedł z niego. — Idę założyć jakąś bieliznę, nie mam zamiaru spać z tobą nago!

To powiedziawszy zniknął. Sasuke wykorzystał jego nieobecność i przebrał się w bokserki, ale miał pewne problemy z ogonem. Z rezygnacją musiał w spodenkach zrobić dziurę i przeciągnąć przez nią swój ogon. Przypuszczał, że jeśli Kakashi nie znajdzie szybko sposobu odwrócenia skutków techniki, to będzie musiał zniszczyć kilka par spodnie lub chodzić w kimonie. Po namyśle uznał, że chyba jednak wybierze kimono.

Gdy już się uporał ze swoim małym problemem usiadł na łóżku, czekając na przyjaciela. Ten wkrótce pojawił się w pokoju, ubrany w niebieskie bokserki. W ręku dzierżył kubek z mlekiem i Sasuke wyczuł smakowity zapach jak tylko Naruto przekroczył próg. Nieświadomie oblizał usta, patrząc się w naczynie. Uzumaki zauważył jego wzrok i zapytał:

— Masz ochotę spróbować?

— Nie pijam mleka — odpowiedział z godnością, która w tym momencie wydawała się śmieszna, gdy nie odrywał wzroku od kubka, oblizując, co chwilę wargi. Jego kocie uszka nerwowo drżały, tak samo jak jego ogon.

— Jak tam sobie chcesz, — Naruto wzruszył ramionami — ale pamiętaj, że ci proponowałem.

Usiadł tuż obok niego, nie przejmując się tym, że ogon Sasuke objął go w pasie. Uznał, że tymczasowo będzie to jego naturalne położenie. Naruto popijał mleko, ale czuł się odrobinę skrępowany, gdyż brunet nie odrywał wzroku od jego ust.

— Na pewno nie chcesz? — zaproponował jeszcze raz.

— Nie, nie chcę. Nie musisz się mną przejmować.

— Aha.

Naruto wypił ostatni łyk mleka, zanim jednak zdążył przełknąć, jego wargi zostały zmiażdżone przez zachłanne usta przyjaciela. Kiedy uwolnił się od niego, otarł brodę z kilku kropel płynu i spojrzał urażony na Sasuke.

— Co to miało znaczyć?!

— Nic — powiedział, gdy przełknął mleko, które ukradł wprost z ust Naruto.

— „Nic"?! Ja z tobą zwariuje! — Naruto jęknął, odkładając na podłogę pusty już kubek i wchodząc pod kołdrę. Odwrócił się plecami do Sasuke i szczelnie okrył kołdrą.

— Hej. Gniewasz się na mnie? — zapytał Sasuke, wślizgując się pod kołdrę.

— Hmmm…

— Co mówiłeś?

Sasuke przytulił się do jego pleców, owiewając jego kark ciepłym oddechem. Miał rację mówiąc, że Naruto jest jak przenośny piecyk. Bez udziału jego woli, z gardła zaczęło mu się wydobywać mruczenie, kiedy ocierał się policzkiem o kark i plecy Uzumaki'ego.

— Hihihi. — Naruto zaczął się chichotać, aż w końcu roześmiał się na całe gardło. Odwrócił się i wtulił w Uchihę.

— Nie gniewam się już — powiedział wesoło i cmoknął go w nos co sprawiło, że Sasuke zmarszczył go zabawnie. — Chyba nawet potrafiłbym się przyzwyczaić do twojego nowego wcielenia. — wyznał wplatając swoje dłonie w jego włosy i muskając opuszkami palców jego uszy, które poruszyły się reagując na pieszczotę.

— Przez jakiś czas taki zostanę — Sasuke obiecał czule.

— Mój kocurek — wymruczał sennie Naruto, przysuwając się do niego.

— Tak, twój kocurek. Na zawsze. – Sasuke podłożył swoje ramię pod głowę przyjaciela, żeby było mu wygodniej. — A teraz śpij już.

— Dobrze, dobranoc, Sasuke. — Naruto ziewnął rozdzierająco i ukrył swój nos w jego szyi.

— Dobranoc.

Wiele czasu upłynęło zanim Sasuke zasnął, zbyt zajęty obserwowaniem twarzy swojego ukochanego. Jednak ta noc miała się okazać dla nich obu bardzo ekscytująca.