Leżał na brzuchu, a ona sunęła palcem po czerwonych szramach na jego plecach. To ona mu je zrobiła. Niesamowite, pomyślała, co może sprawiać człowiekowi satysfakcję. Jej jasne włosy opadały delikatnie przez ramię i zasłaniały nagie piersi.
Mogłyby odsłonić, pomyślał on, odgarniając je na jej plecy i napawając się widokiem.
Nigdy by nie przypuszczał, że znajdzie się w takiej sytuacji. Przecież jako były niewymowny wiedział doskonale, że nie wszystkie przepowiednie się sprawdzały, a jednak. Leżał tu teraz, a obok niego dziewczyna na tyle szalona, że jeszcze nie uciekła. Niebieskie oczy wpatrywały się w niego z zamyśleniem i czymś jeszcze, czego nie widział nigdy u ludzi patrzących na niego… czułością?
- Hej, mała – zachrypiał, uśmiechając się krzywo – jak ci się podobało?
Jej dźwięczny śmiech odbił się od ścian tego niemalże pustego pokoju, nie licząc łóżka, na którym spali.
- Bardzo mi się podobało, Augie. – sposób, w jaki wypowiedziała jego imię, jakby ważąc je na ustach, sprawił, że w głowie mu zawirowało gorzej niż po samorobnym winie, które czasem pędził. Przyciągnął ją do siebie, mocno ściskając, czując jej piersi na swoich, czując jej szyję opartą na swoim ramieniu i zatopił twarz w jej włosy, wciągając słodki zapach pomarańczy i cynamonu.
- A tobie?
- Mi też, mała. Nawet sobie, cholera, nie wyobrażasz, jak bardzo.
