Rozdział 4 - Koniec buntu Turban! Wejście Smoka!
Disclaimer: Same thing as in a first chapter.
Kuroki spoglądał na efekty ostatniej bitwy ze Żółtymi Turbanami. On, Aisha, Rinrin, oraz nowa przyjaciółka, Shuri alias Shokatsuryou Koumei szli przez otwarte pole ku obozowi Kousonsan, podczas gdy ich armia niosła zranionych lub martwych żołnierzy. W ten sposób można by było stwierdzić, ile strat ponieśli w drodze do Kousonsan, u której czekała na Kurokiego rozprawa o ataku głównych sił Żółtych Turban.
"Heh... nieważne, jak daleko idziemy, zawsze widzimy tą samą scenerię..." westchnął Kuroki.
"Jak możesz być aż taki zrelaksowany? Jesteśmy przecież na samym środku pola walki." powiedziała Aisha z zażenowaniem.
"Heh, heh, spokojnie... nic na to nie poradzę. Kiedy walczysz z tysiącami żołnierzy w bitwie, krajobraz po bitwie staje się regułą." roześmiał się Kuroki z zakłopotaniem.
"Nie jesteś mentalnie przygotowany." wydęła wargi Rinrin.
"Z pewnością nie chciałem tego usłyszeć od ciebie, rudzielcu."
"Heehee! Rinrin zawsze jest gotowa na wszystko!" wyszczerzyła zęby Rinrin.
"Zawsze gotowa, co?" pomyślał Kuroki, patrząc przed siebie. "Oh, patrz, pies."
"HĘĘĘ?!" spytała Rinrin podekscytowana i rozglądała się dookoła. "Gdzie?! Gdzie szczeniaczek?!"
"Mentalnie przygotowana, co? Hahah, jasne." uśmiechnął się z rozbawieniem Kuroki.
"Muu~! Onii–chan jest nieczuły!" dąsała Rinrin.
"Ahahaha... wszyscy są zrelaksowani," śmiała się Shuri.
"Haaa... poważnie..." westchnęła Aisha w odpowiedzi.
"Ale to może być ciekawy pomysł," skomentowała Shuri, skłaniając trójkę ludzi do spojrzenia na nią z ciekawością. "Znaczy, jeśli przywódcy są w dobrym nastroju, to zwiększy morale naszej armii."
Kuroki podrapał się w podbródek, zastanawiając się. "Hmm... masz rację, Shuri. Będzie najlepiej, jeśli utrzymamy morale wszystkich na najwyższym poziomie, by mogli lepiej wykonywać pracę."
"Dokładnie," uśmiechnęła się Shuri.
"Ale to nie znaczy, że macie się wygłupiać, Zarc–sama, Rinrin," zbeształa Aisha.
"Ja się nie wygłupiam. To Rinrin się wygłupia." powiedział Kuroki.
"O czym ty mówisz?" sapnęła Rinrin. "Rinrin się nie wygłupia!"
"Oh tak, już w to wierzę."
"To prawda!"
"Zarc–sama! Rinrin! Skupcie się!" skarciła Aisha, przerywając sprzeczkę.
"Przepraszam, Aisha," przeprosił Kuroki, pochylając głowę nisko.
"Wybacz, Aisha–oneechan," mruknęła pod nosem Rinrin.
"Kiedy mówiłam o przywódcach w dobrym nastroju, nie o to mi chodziło," skomentowała Shuri z kroplą potu.
"Haaaah…" westchnęła Aisha w odpowiedzi.
{Cue Theme Song: Busters Ready Go! by Shoko Fujibayashi, modified version}
Legendy Chin mówią o przybyciu czterech Heroldów z Niebios: Smoka, Obrońcy, Drapieżcy i Bestii.
(Pojawiają się cztery magiczne portale, przed którymi stoi czterech zacieniowanych ludzi. Nad każdym z nich pojawia się spektralna forma danej ich formy (Smoka: Odd-Eyes Pendulum Dragon; Obrońcy: Superheavy Samurai Benkei; Drapieżcy: RaidRaptor - Revolution Falcon; Bestii: Vision HERO Blast.)
Ich przeznaczeniem jest zjednoczyć cały kraj w obliczu zła czającego się w wymiarze Helheim.
(Nad Chinami pojawiają się czarne chmury, następnie pośród szalejącego pożaru w wiosce przechodzi armia Żywiołowych Inves.)
Świat Trzech Królestw stanie się polem bitwy między siłami dobra i zła. A ochronić go może tylko czwórka Heroldów. Heroldów znanych jako...!
(Postać Kuroki Kazakiri stoi naprzeciw armii Inves, po czym aktywuje Ziarnokłódkę Wahadłowego Smoka i zmienia się w Kamen Ridera Zarca, Smoczego Rycerza.)
Riders, Ready, Go!
{"Riders, Ready, Go~!"}
(Muzyka się zaczyna z ukazaniem Kurokiego Kazakiri, Dana Masato, Koujiego i Takuyę Kanbra biegnących przez Xizang w towarzystwie dziewczyn. Następna scena pokazuje Kamen Ridera Zarc'a wzbijającego się w przestworza)
"Subette wa ani hi kitto
{"I'm sure it all started on that day...} Scena zmienia się na ujęcie z pałacem w Xizang, przed którym Kuroki Kazakiri spogląda z determinacją na niebo, trzymając w ręku Ziarnokłódkę Różnookiego Wahadłowego Smoka. Kolejna scena pokazuje go jako Kamen Ridera Zarc'a krzyżującego Szablę Musou i Ryuken, a obserwują go Kan'u Unchou i Chouhi Yokutoku.
hajimetteita DESTINY
{...the beginning of our Destiny!} Dan Masato stoi na balkonie, spoglądając na panoramę Sou Gi, ściskając w reku Ziarnokłódkę Samuraja Benkeia. Następnie jako Kamen Rider Benkei, obserwowany przez Sousou Motoku, unosi swoją uzbrojoną prawą rękę i pięścią uderza w ziemię, tworząc szczelinę.
Bokura wa nigetari shinai
{We won't run away} Kouji Kanbra oraz jego młodszy brat Takuya Kanbra siedzą razem na drzewie w ogrodzie pałacu Son Go, spoglądając na leżące w ich rękach Ziarnokłódki Sokoła oraz Bestii. Kolejna scena ukazuje ich kolejno jako Kamen Rider Sokół w formie Rewolucji Sokoła oraz Kamen Rider Blast. Takuya, jako Blast, strzela w tarcze swoim małym Bestio-Rewolwerem jak szaleniec. Przyglądający mu się Kouji w formie Rewolucji Sokoła kręci głową, zażenowany, podczas gdy z ukrycia przyglądają im się Sonsaku Hakufu oraz Sonken.
Tomaru koto naku mirai wo mita
{We can't stop, for we've seen the future} Scena ukazuje żołnierzy z Klanu En, z Ensho, Bunshuu i Ganryou na czele, a potem Totaku w towarzystwie Choryou, Kaku i Ryofu, a na końcu Kada spoglądający w nocne niebo z determinacją.
Kokoro ga link shiteru
{Our hearts are linked...} Scena pokazuje Las Heilheim z szalejącymi Inves, a następnie ukazuje stojącego nad nimi z uśmiechem Ukitsu, a za nim trzy zacieniowane postacie, każda emanująca złowrogą aurą.
Tatakau subete no nakama to
{...with all of our comrades in battle!} Kouji leci nad Inves, rzucając na nich grad pocisków, a Takuya strzela w nich ze swojego Bestio-Rewolwera. Kolejna scena pokazuje Dana Masato jako Kamen Ridera Benkeia, który wali pięścią w ziemię, wytrącając z równowagi otaczających go Inves. Następnie Kuroki skacze do góry, krzyżując Szablę Musou oraz Ryuken, wykonując podwójne krzyżowe cięcie.
Unite! 4-2-3-1! Let's go!
{Unite! 4-2-3-1! LET'S GO!} Pojawiają się migawki ukazujące dziewczyny z Xizang, Gi, Go, En oraz Louyang. Natychmiast po tym pojawia się scena, gdzie Kuroki, Dan, Kouji i Takuya stoją, otoczeni przez Inves i Starożytnych Żołnierzy Przekładni na polu walki. Cała czwórka kiwa głowami, po czym wyjmują z kieszeni swoje Ziarnokłódki i krzyczą razem "Let's Go!", a potem transformują się w Kamen Riderów.
Riders, Ready, Go! Kono ketsul unbreakable
{Riders, Ready, Go~! Our determination is unbreakable!} Kuroki jako Kamen Rider Zarc naciera na przeciwników, machając swoim mieczem i w błyskawicznym tempie zmienia się w Formę Skrzydła, Formę Rebelii, a na końcu w Formę Jadu. Za jego plecami Kan'u Unchou i Chouhi Yokutoku odpierają atak przeciwnika swoim Księżycowym Ostrzem Zielonego Smoka oraz Włócznią Żmii. Następnie, w towarzystwie Sousou, Dan jako Kamen Rider Benkei używa uzbrojonych rękawic do obrony, by potem zakręcić nad swoją głową Włócznią Benkeia i wbić ją w ziemi, w wyniku czego z ziemi wyłaniają się kolce z energii, które wbijają się w przeciwników.
Ai suru sekai ni fusei na access yurusanai ze
{We won't allow unauthorized access to our beloved world!} Kouji jako Kamen Rider Sokół w formie Rewolucji leci wysoko w górę, po czym zszyła na wrogów grad pocisków ze swoich ukrytych luf na swoich mechanicznych skrzydłach, podczas gdy Takuya, broniąc Sonken jako Kamen Rider Blast, sięga po swój Bestio-Rewolwer i strzałami wycina w pień tuzin Inves. Następna scena ukazuje Kamen Ridera Zarca, pozującego przed wioską Xizang, a nad nim nagle pojawiają się trzy zacieniowane postacie, najprawdopodobniej jego wzmocnione formy.
Target Lock On~! Ima sugu shutsudou! It's Henshin Time!
{Target Lock On! Moving out now! It's Henshin Time!} Czterech Kamen Riderów i kobiety walczą z otaczającymi ich Inves, kiedy nagle Kuroki zauważa znajdującego się w oddali Saji'ego, sprawcę tego całego zamieszania. Wściekły, rusza na niego, otoczony tajemniczą czarną aurą. Saji się uśmiecha i wyjmuje z płaszcza Ziarnokłódkę, chociaż blask słońca zasłania obraz Ziarnokłódki. Następuje błysk światła i na miejscu Saji'ego stoi tajemniczy Kamen Rider z czerwono-czarną aurą. Tajemniczy Kamen Rider unosi swoją broń i kontruje atak Kurokiego, wyzwalając jasną energię.
Tobikome kiki no saizensen
{Plunge into very midst of danger!} Kuroki, Dan, Kouji i Takuya w towarzystwie Kan'u, Sousou i Sonsaku spoglądają na krajobraz Chin ze szczytu góry, a na niebie pojawiają się migawki ich wspólnych przygód. Spoglądają na siebie i się uśmiechają.
VICTORY kanryou! Kamen Raida Zaaku!
{Victory complete! Kamen Rider Zarc!} Scena zmienia krajobraz Chin na Xizang, gdzie Kuroki, Dan, Kouji i Takuya stoją przed bramą miasta wraz z Kan'u i Chouhi z uśmiechem na twarzach. Wówczas z góry i z dołu sceny pojawiają się części bramy, które po połączeniu tworzą obraz czterech smoków: czerwonego, czarnego, zielono-niebieskiego i fioletowego. Potem na bramie pojawia się tytuł "Kamen Rider Zarc: Destiny of Three Kingdoms", kończąc sekwencję openingu.
Po kilku godzinach marszu, armia z Xizang wreszcie dotarła do obozowiska Kousonsan. Było dwa li na wschód od miejsca, gdzie ostatnio walczyli z odłączoną jednostką Żółtych Turban. Gdy tylko dotarli na miejsce, niektórzy odpoczywali, a inni liczyli straty. Okazało się, że w tamtej walce zginęło 913 ludzi, ale ci żywi wiedzieli, że ich poświęcenie nie pójdzie na marne.
Obecny stan wojska Kurokiego wynosił blisko cztery piąte armii, jeśli liczyć też rannych żołnierzy. Podczas gdy żołnierze Xizang odpoczywali lub dzielili się nowinkami z ludźmi Kousonsan, Kuroki i Shuri zdecydowali się spotkać z Kousonsan w celu odbycia narady wojennej. Kuroki czuł, jak pot lekko spływa po jego twarzy.
"J-Jesteś zdenerwowany?" spytała się Shuri.
"Tak..." odpowiedział Kuroki. "Nigdy wcześniej nie spotkałem Kousonsan. Nie wiem, jaką jest osobą."
"P-Po prostu bądź sobą, Zarc–sama," poradziła Shuri. "Kiedy się spotykasz z innym panem, najlepiej jest pokazać swoją prawdziwą osobowość, niż fałszywą. Ukazanie szczerości skłania drugą osobę do szanowania tej pierwszej."
"Bądź sobą..." rozważał Kuroki, po czym się uśmiechnął. "Masz rację, Shuri. Najlepiej jest pokazać im moje prawdziwe ja. W końcu, honor i uczciwość są wysoko cenione, prawda?"
"Racja!" uśmiechnęła się Shuri.
"Dobra. Dzięki, Shuri." uśmiechnął się Kuroki, delikatnie poklepując ją po głowie.
"Hehehe…" zarumieniła się Shuri. "Znów mnie poklepujesz..."
"Naprawdę to lubisz, prawda?"
"T-Tak..."
"Nie martw się. Kiedy tylko to się skończy, postaram się mieć trochę czasu dla ciebie." szepnął Kuroki do ucha Shuri.
"H-H-Hawawa?! N-Naprawdę?" spytała Shuri, czując jak się rumieni.
Kuroki roześmiał się cicho, uśmiechając się. "Oczywiście."
Dwójka ludzi, brązowowłosy nastolatek i drobna blondynka dalej szła, dopóki nie dotarli do głównego namiotu. Wejścia strzegł jeden ze strażników.
"Stać. Przedstawcie się." rozkazał strażnik.
"Kuroki Kazakiri, Magistrat z Zhuo oraz Shokatsuryou Koumei, mój taktyk. Przybyliśmy na wezwanie Kousonsan-dono w sprawie narady wojennej dotyczącej walki z głównymi siłami Żółtych Turban." przedstawił się Kuroki.
"Mhm... dobra, możecie wejść. Generał Kousonsan oczekuje was." rzekł strażnik, odsuwając się od wejścia. Gdy tylko weszli do namiotu, widzieli kobietę, spoglądającą na mapę Chin.
Nosiła na sobie pod białą zbroją miała pozbawioną rękawów, różową chińską tunikę oraz czarną spódnicę. Miała też różowe, odłączone rękami z białą zbroją na ramię i różowe buty z białymi skarpetkami, sięgające do połowy ud. Ubrania, które miała na sobie, były udekorowane żółtymi wykończeniami. Miała żółte oczy i czerwone włosy, które były zrobione w kucyk, trzymane przez złotą ozdobę przypominającą koronę. Na jej biodrze zwisał miecz schowany w pochwie.
"Oh, ty chyba musisz być Smoczym Heroldem Niebios," powiedziała kobieta, patrząc na Kurokiego od dołu do góry.
Nastolatek poprawił swoją posturę i zdecydowanie odpowiedział kobiecie. "Tak, to prawda. Nazywam się Kuroki Kazakiri, Magistrat z Zhuo."
Rudowłosa pokiwała głową z aprobatą. "Kousonsan Hakukei. Dziękuję za przybycie. Twoja pomoc jest nieoceniona."
"Proszę bardzo. A teraz porozmawiajmy o Turbanach, którzy chcą nas zaatakować." poprosił Kuroki.
"Tak, racja." rzekła Kousonsan, wskazując na mapę na stole. "Jak sami widzicie, Żółte Turbany rozbiły obóz tutaj. Zwiadowca poinformował nas, że główne siły bandytów składają się z 25000 ludzi."
"Co?! Dwadzieścia pięć tysięcy?!" powiedział Kuroki z niedowierzaniem. "Ja mam prawie jedną piątą z tej liczby! Ponad 900 żołnierzy padło w walce z odłączoną jednostką podczas podróży do tego miejsca."
"A ja mam niewiele więcej, niż 5000 ludzi," przyznała Kousonsan, marszcząc brwi. "A będzie gorzej. Według moich zwiadowców, Turbany przybędą za dwie godziny."
"Wspólnie mamy tylko 10000 ludzi," zmarszczyła brwi Shuri.
"Hmm... trzeba jakoś ograniczyć straty, ale przy takiej liczbie to niemal niemożliwe." powiedział Kuroki, spoglądając na mapę. Wówczas w jego głowie pojawił się pewien pomysł. "Chyba, że... Shuri, potrzebujemy planu, który nadrobi nasze braki w liczebności. Jeśli nie można ich pobić bezpośrednio, to lepiej ich pobić sprytem."
"T-Tak! Już się robi!" odpowiedziała szybko Shuri, gdy do namiotu weszła kolejna osoba. Była to dziewczyna o niebieskich włosach, przyciętymi tuż nad łopatkami, podczas gdy z tyłu część jej włosów była związana w cienki, niski kucyk, a jej oczy były czerwonofioletowe. Miała na sobie kimonową szatę z oddzielonym kołnierzem i rękawami, która odsłaniała część jej biodra i pleców. Część ubrania na ramionach była napuchnięta, a końcówki rękawów były udekorowane żółtymi skrzydełkami motyla o czarnych wykończeniach, a wokół jej talii była owinięta czarna szarfa związana w długi łuk z tyłu. Para białych legginsów pokrywała większość jej nóg, a na nogach miała też czarne sandały na platformach. Na głowie miała biały stroik z czerwonymi frędzlami zawieszonymi na pętelkach po obu stronach.
Kousonsan, widząc nowo przybyłą osobą, skinęła głową. "Co jest, Shiryuu?"
"Eh? Shiryuu?" zamrugał Kuroki.
"Ah, wszystko jest w porządku. Widać, że wróciłam na czas." powiedziała dziewczyna o niebieskich, nim spojrzała na Kurokiego chytrze. "Ho~, więc ty jesteś Smoczym Heroldem Niebios?"
"Uhm... t-tak, to ja." odpowiedział nastolatek. "Jestem Kuroki Kazakiri."
"Miło mi cię poznać. Jestem Chou Un. Moim powszechnym imieniem jest Shiryuu."
...
...
...
"EHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH?!"
"Czy coś nie tak?" spytała Chou'un, gdy zamrugała, zdezorientowana.
"Zarc–sama, to nie było miłe," powiedziała nerwowo Shuri.
"W-Wiem, ale..." próbował powiedzieć Kuroki, ale Shuri miała rację. Musiał naprawdę złagodzić swój wyraz twarzy, bo w przeciwnym wypadku mógł zmartwić niewłaściwą osobę. Choć z rumieńcem na policzkach, Kuroki zakaszlnął do swojej ręki, "Bardzo przepraszam za to, Chou'un–san. Słyszałem o twojej waleczności wojownika, ale... nigdy nie myślałem, że jesteś dziewczyną."
"Rozumiem. Musisz być naprawdę zaskoczony, co?" powiedziała Chou'un, zbliżając się do nastolatka, dopóki odległość między twarzą Kurokiego i Chou'un nie wynosiła kilka centymetrów. Kuroki mógł dosłownie poczuć jej oddech i widzieć, jak jej hipnotyzujące fioletowoczerwone oczy wręcz przewiercały się przez jego ciało, serce i duszę. Gdyby próbował choćby o milimetr spojrzeć na bok, Chou'un mogłaby szybko wyczuć odznakę słabości.
"Jesteś interesującą osobą, Kuroki–dono," powiedziała chytrze Chou'un.
"Uhm, dzięki, chyba...," odparł Kuroki, starając się nie mrugać.
Kousonsan westchnęła, uderzając dłonią w swoją twarz. "Shiryuu, wystarczy tych wybryków. O co chodzi?"
"Posiłki przybyły." powiedziała Chou'un po oderwaniu wzroku od Kurokiego. "To wspaniała wiadomość dla nas, dlatego chciałabym usłyszeć o twoim planie pokonaniu Żółtych Turbanów i liczę iż poprowadzę awangardę i przyniosę ci zwycięstwo.
"Mattaku... nie znowu..." westchnęła Kousonsan.
"No co?"
"Shiryuu, rozumiem że chcesz udowodnić swoją wartość, ale czy nie jesteś bezczelna, przerywając moją naradę z Kuroki–dono?"
"Gdybym była twoim wasalem, tak by się stało." uśmiechnęła się złośliwie Chou'un. "Jednakże nie przypominam sobie, żebyś w ogóle uczyniła mnie swoim wasalem."
"Cóż... masz rację." rzekła Kousonsan. "Więc co sugerujesz?"
"Czy to nie oczywiste? Walczymy z motłochem. Jeśli niezrównany wróg zaatakuje i zaszczepi strach w przeciwniku, to na pewno odpowiedzą na to. To proste: uderzymy we wroga pełną siłą."
"ŻE CO?!" spytał Kuroki z niedowierzaniem.
"Hawawa, t-to jest szaleństwo!" jęknęła Shuri.
"Hej, tylko dlatego, że sama jesteś silna, nie znaczy, że sama poradzisz sobie z taką hołotą," powiedział Kuroki. "Nawet taki motłoch jak oni może być niebezpieczny, jeśli jest opanowany lub zmotywowany. Potrzebujemy planu, aby wyeliminować ich przewagę liczebną."
Chou'un uniosła brew na oświadczenie nastolatka, "Więc co sugerujesz, Kuroki–dono?"
Wówczas Shuri spojrzała na Kurokiego. "Zarc–sama, mam pewien plan."
Wszyscy skierowali swe oczy na drobnego stratega, na co blondynka zalała się rumieńcem, zawstydzona, będąc w centrum uwagi. "C-Cóż, Zarc–sama, razem z Kan'u–san i Chou'un–san przechwycisz Żółtych Turbanów i kiedy wywołasz wystarczający chaos, natychmiastowo dołączysz do osobistego oddziału na tyłach, podczas gdy Chouhi–san będzie cię osłaniać. Jednakże, zanim ruszy, niech przyniesie więcej nosicieli flag."
"Więcej nosicieli flag?" powtórzyła Kousonsan, zanim uświadomiła sobie słowa Shuri. "Już widzę, w ten sposób wróg pomyśli, że mamy więcej żołnierzy, niż mu się zdawało."
"To prawda," uśmiechnęła Shuri. "Wtedy kiedy Zarc–sama i inni dołączą do swoich jednostek, dołączą do Chouhi i odpędzą Turbany. Jednakże, upewnijcie się, że jest dziura w formacji, dzięki czemu Turbany będą mieć szansę na ucieczkę. W ten sposób droga będzie dla nas korzysta, gdyż nie będą walczyć, skupiając armię w celu przełamania się. Jednakże, ta dziura musi prowadzić do obozu Kousonsan–dono, dzięki czemu uwięzimy bandytów w walce na dwa fronty."
"Całkiem interesujący pomysł." powiedziała Kousonsan. "To może się udać."
"T-Tak myślisz?" spytała Shuri.
"Nazwij to przeczuciem." odparła Kousonsan. "Ale 5000 ludzi nie wystarczy do tego zadania." potem zwróciła się do brązowowłosego nastolatka. "Kuroki–dono, zostawiam ci dowodzenie moimi ludźmi. 8000 ludzi jest lepszych, niż 5,000. Kiedy zwabisz tutaj Turbanów, ja i reszta moich żołnierzy wykończymy ich."
Shuri i Kuroki rozmyślali nad planem, i po chwili skinęli głowami. "To może zadziałać. Z taką liczebnością jestem pewna, że przytrzymamy bandytów z armią dowodzoną przez Zarc–sama, Kan'u–san, i Chou'un–san," powiedziała Shuri.
"Ho~? Mam dowodzić armią?" Chou'un uniosła brew z zainteresowaniem.
"Tak, będziesz." powiedział Kuroki. "A kiedy ruszymy do walki, zobaczysz, dlaczego jestem znany jako Smoczy Herold Niebios."
"Fufufufu... więc nie mogę się doczekać..." powiedziała Chou'un chytrze, zbliżając się do nastolatka.
"Uh..." rzekł nerwowo Kuroki. "O-O co chodzi, Chou'un–san?"
"Nigdy nie myślałam, że Herold Niebios, taki jak ty, będzie nieśmiały w stosunku do kobiet," skomentowała Chou'un z uśmieszkiem. "Miałam wrażenie, że jesteś już przyzwyczajony do płci pięknej."
"C-Czy to źle, że denerwuję się wokół kobiet?" odparł z oburzeniem Kuroki. "A w szczególności takich chytrych jak ty?"
Chou'un zamruczała słodko, chichocząc. "No, no, no... ktoś tu stara się pokazywać pazurki. Lubię to. Jesteś interesującą osobą, Kuroki–dono. Nie mogę się doczekać współpracy z tobą i słynną posiadaczką Księżycowego Ostrza Zielonego Smoka Kan'u Unchou."
"C-Chwila, ty znasz Aishę?" spytał Kuroki, zaskoczony.
"Oh, zwracasz się do niej po prawdziwym imieniu, hmm?" uśmiechnęła się Chou'un złośliwie.
'Cholera...!' syknął mentalnie Kuroki.
"Poza tym, jak mogłabym o tym nie wiedzieć? Bardzo długo podróżuję po Chinach i słyszałam wiele różnych historii."
"W-Właśnie widzę..." rzekł Kuroki, nim zwrócił się do Shuri. "Chodź Shuri, musimy powiadomić Kan'u i Chouhi o planie." potem spojrzał na Kousonsan, chyląc głowę. "Kousonsan-dono, jeśli pozwolisz, ja i Shuri wyjdziemy."
"Bardzo dobrze," skinęła głową Kousonsan. "Twoja armia może wejść do mojego obozu, przejść przez zachodnią bramę i stamtąd pomaszerować, żeby przechwycić Żółte Turbany."
"Rozumiem," odpowiedział Kuroki, patrząc na Shuri. "Chodź, Shuri."
"Tak, Zarc–sama." odpowiedziała Shuri, po czym ona i Kuroki opuścili namiot, choć nastolatek zerknął za siebie, by zobaczyć zainteresowanie na twarzy Chou'un.
Shuri i Kuroki wyszli z obozu Kousonsan i zauważyli, jak Aisha do nich podbiega.
"Witajcie z powrotem, Zarc–sama, Shuri," rzekła Aisha. "Jak poszła narada?"
"Mamy już plan na nadchodzącą bitwę z Żółtymi Turbanami." powiedział Kuroki
"Naprawdę?" spytała Aisha.
"Tak. Shuri powiedziała, że ja razem z tobą i Chou'un-san przechwycimy Turbany, i jak spowodujemy duży chaos, natychmiastowo dołączę do mojego osobistego oddziału na tyłach, podczas gdy Rinrin będzie mnie osłaniać. Ale zanim ruszy, musi się upewnić, że będzie mieć więcej nosicieli flag."
"Więcej nosicieli flag?" spytała Aisha.
"Tak. Wróg pomyśli, że nas jest więcej, niż ich. Kiedy dołączę do mojej jednostki, dołączymy do Rinrin i przepędzimy Turbany. Jednakże wówczas musimy mieć pewność, jest wyłom w formacji, z którego bandyci skorzystają, gdy ich otoczymy. Ten wyłom musi prowadzić do obozu Kousonsan, a wtedy uwięzimy bandytów w walce na dwóch frontach."
"Rozumiem... to może się udać," zamruczała w myśleniu Aisha, nim się zapytała, "A kim jest ta Chou'un?"
"Ona jest pomocniczym generałem, który pracuje dla Kousonsan–dono," odpowiedział Kuroki, zanim dodał też w swoich myślach, "I do tego jest bardzo zalotna."
"Tak czy owak, poinformuj naszą armię o planie i niech się przygotują. Bandyci zjawią się tu za 2 godziny, więc niech nasza armia będzie gotowa. Przechwycimy ich od zachodniej bramy obozu Kousonsan–dono." dodała Shuri.
"Zrozumiano," odpowiedziała Aisha, odwracając się i biegnąc do armii w celu przekazania planu.
Dwie godziny później, armia była w gotowości. Pod wodzą Kurokiego i Aishy, ludzie przeszli do zachodniej bramy obozu i zauważyli Chou'un czekającą na nich z armią Kousonsan, którą rudowłosa generał przydzieliła do Magistrata Zhuo.
"Przybyłeś." uśmiechnęła się Chou'un.
"Ależ oczywiście." odparł Kuroki. "Wszystko gotowe?"
"Naturalnie," pokiwała głową Chou'un, zanim spojrzała na Aishę. "Ty musisz być wielką Kan'u Unchou Księżycowego Ostrza Zielonego Smoka."
"To ja," odpowiedziała Aisha. "A ty musisz być Chou'un Shiryuu. Zarc–sama powiedział mi o tobie. Nie mogę się doczekać wspólnej walki z tobą."
"Oh, doprawdy?" rzekła Chou'un, dyskretnie spoglądając na Kurokiego, nim jej oczy z powrotem spojrzały na Aishę. "Też nie mogę się doczekać wspólnej walki, Kan'u–san."
Aisha skinęła głową, po czym spojrzała na Kurokiego, "Jesteśmy gotowi, Zarc–sama."
"Doskonale," przytaknął Kuroki, spoglądając na swoich ludzi. "No dobra, ludziska, zaczyna się! Kolejna bitwa przeciwko Żółtym Turbanom. Wiem, że jesteście zmęczeni codziennym użeraniem się z bandytami, ale nie możemy przestać walczyć! Pamiętajcie, oni zniszczą i odbiorą nam wszystko, na co mam zależy i co zdobyliśmy ciężką pracą! Pokażmy im, jak silni jesteśmy, kiedy chronimy coś ważnego!"
Armia głośno ryknęła ze zgodą, ich duch i morale wzrosły dzięki przemowie młodego wojownika.
"Z-Zarc-sama! Żółte Turbany nadchodzą! Już tu są!" krzyknęła Shuri, patrząc przez teleskop.
"No to do roboty!" zadeklarował Kuroki, aktywując Napęd Sengoku i wyjmując z kieszeni Ziarnokłódkę Różnookiego.
"Ho~? What's this?" spytała Chou'un z interesowaniem, obserwując jak Kuroki odblokowywał Ziarnokłódkę.
"Henshin!"
ODD-EYES!
Trójkątny portal otworzył się nad Kurokim, a z portalu wyłoniła się zamknięta forma Zbroi Różnookiego, ku zaskoczeniu Chou'un oraz odłączonej jednostki armii Kousonsan. Wówczas umieścił Ziarnokłódkę w Napędzie, aktywując ją i przecinając ją Ostrzem Tnącym.
LOCK ON!
SOIYA!
ODD-EYES ARMS! PENDULUM HERALD ON STAGE!
Metalowa głowa smoka opadła na jego ramiona i uformowała skafander, zanim się rozłożyła, tworząc czerwoną zbroję, hełm z czerwono-zielonym wizjerem oraz Szablę Musou i Ryukena w rękach nastolatka.
"Więc to jest ta słynna zbroja Smoczego Herolda Niebios?" spytała Chou'un z nutką podziwu.
"Zgadza się. Niesamowite, prawda?" skomentowała Aisha. Kuroki alias Zarc spojrzał na swoją armie.
"Ok, ludzie, działamy według planu! Oddział Kuroki, Oddział Kan'u i Oddział Chou'un ruszy naprzód, żeby przechwycić Turbany i wywołać chaos. Kiedy go wywołamy, wycofujemy się w celu dołączenia do reszty naszej jednostki, podczas gdy oddział Chouhi będzie osłaniać nasze tyły! Czy wyraziłem się jasno?"
"Krystalicznie jasno, Zarc–sama," odpowiedziała posłusznie Aisha.
"Zrozumiano." powiedziała Chou'un z powagą.
"Rinrin cię ochroni, Onii–chan!" odparła Rinrin kciukiem do góry.
"Powodzenia, Zarc–sama," zachęciła Shuri z małym uśmiechem.
"Dziękuję," Kuroki spojrzał przed siebie. Widział, jak spora armia Żółtych Turban szła przed siebie, wymachując broniami. Zarc wziął do ręki Szablę Musou i wskazał nią nadchodzących wrogów. "Jednostki awangardy, atak!"
W ten sposób armia Kurokiego rozpoczęła szarżę na Armię Żółtych Turban z wojennym krzykiem, podczas gdy ich przeciwnicy zrobili to samo. Po kilkunastu sekundach dwie armie zderzyły się.
Finałowa bitwa z Żółtymi Turbanami się rozpoczęła.
"Jestem Kamen Rider Zarc!" krzyknął Kuroki. "A to jest moja scena!" Szybkim ruchem wydobył z kabury Szablę Musou i wraz z Ryukenem zaczął szarżować i siekać każdego odważnego -albo głupiego- Turbana, który wszedł mu w drogę. "EI! HAH! HAIAH!" krzyknął Zarc, mieczami ciachając bandytów, jednego po drugim. Po kilku cięciach przestawił Szablę Musou na Tryb Blastera i wystrzelił kilka serii, zabijając bandytów, nim przeładował broń i ponownie zestrzelił kilku pechowych bandytów.
Jeden ze Żółtych Turban próbował zaatakować wojownika od tyłu, ale szybko na pięcie Kuroki się odwrócił i wbił Ryuken w brzuch bandyty, po czym kilka strzałów z blastera powaliło nieboszczyka.
"Otoczyć go!" rozkazał Żółty Turban do swoich sojuszników. Ryknęli twierdząco, próbując otoczyć wojownika.
"Piętnastu na jednego! To źle dla... was piętnastu!" odparł Zarc, przecinając raz Ostrzem Tnącym.
SOIYA!
ODD-EYES SQUASH!
Ryuken zapalił się czerwoną aurą i Kuroki szerokim łukiem machnął nim, wysyłając falę energii, która wybuchła przy kontakcie z Turbanami, zabijając ich.
"No dobra, kto następny?!" wyzwał Kuroki, szarżując i tnąc bandytów, którzy byli na jego drodze. W międzyczasie Aisha i Cou'un zbliżyły się do siebie plecami, otoczone przez bandę Żółtych Turban.
"Myślisz, że dasz radę z tyloma, Chou'un–dono?" spytała Aisha.
"Z łatwością pobijam ładną trzydziestkę. Byłby kłopot, gdyby pojawił się jeszcze jeden." odparła Chou'un.
"Więc ja się zajmę tym trzydziestym pierwszym." powiedziała Aisha.
"Co? Ty też walczysz?" zażartowała Chou'un.
"Ma się rozumieć, że tak," odparła Aisha z uśmiechem. "W końcu jestem all Kan'u Unchou, pierwszy wasal Smoczego Herolda Niebios, Kurokiego Kazakiri oraz Czarnowłosa Generał Wojny Zhuo. Te świnie nie mają szans ze mną!"
"Dobrze powiedziane," rzekła Chou'un, patrząc na Turbany. "Nazywam się Cho'un Shiryuu, Wschodzący Smok z Changshanu! Jeśli rzeczywiście jesteście mężczyznami, a nie kundlami, to chodźcie do mnie!"
"Wy...!" warknął jeden z przewodzących Turbanów. "Dalej, chłopcy! Nauczmy je lekcji szacunku!"
Turbany ryknęły i zaczęły szarżować na dziewczyński duet.
"Hmph, nieważne ilu was jest..." wyśmiała Aisha, machając Księżycowym Ostrzem Zielonego Smoka, zabijając grupkę Turbanów, którzy ruszyli na nią, "...nie macie szans ze mną!"
"Haaaah!" krzyknęła Chou'un, gdy jej włócznia zamieniła się w kłujące ruchy. Każde ukłucie natychmiast zabijało Turbany na prawo i lewo. Potem zakręciła włócznią i wbiła tylny koniec swojej broni w ziemię. "No błagam was! Nie mówcie, że potraficie tylko szczekać!"
"Co wy robicie?! To tylko dwie dziewczyny!" rzucił jeden Żółty Turban.
"Nie możemy je pobić!" krzyknął inny bandyta.
"Są za silne!" wrzasnął trzeci.
"Nie obchodzi mnie, jak to zrobicie, macie je zabić!" ryknął pierwszy.
"Są bardzo uparci," skomentowała Chou'un, włócznią przebijając kolejnego bandytę.
"I właśnie dlatego są głupcami," dodała Aisha przecinając inną grupę Żółtych Turban swoją bronią. "Oni nawet nie wiedzą, że przewyższamy ich."
"W takim razie pokażmy tym głupcom, jak głupi są, jeśli myślą że mogą nas pokonać." powiedziała Chou'un, trzymając broń w gotowości.
"Zgadzam się. To jak, Chou'un–dono?" odparła Aisha, również trzymając włócznię.
Dziewczyna o niebieskich włosach skinęła głową, po czym obydwie ruszyły na Żółte Turbany z okrzykiem wojennym, planując zabić każdego bandytę.
Kilka li dalej...
Gdyby jakiś człowiek szedł przez las na południu, z pewnością nigdy by w to nie uwierzył. Nigdy by nie uwierzył, że to, co widział, jest prawdziwe. To 'coś' było duże, wysokością przerastało dorosłego mężczyznę. To było coś, czego żaden człowiek nie śmiał to zobaczyć.
Jego ciało było masywne, wyglądem przypominające kombinację byka z guźcem, pokryte grubą jak zbroja brązową skórą z plamami czarno-białej wzorzystej substancji. Para skręconych rogów wyrastała z głowy bestii o czerwonych oczach, z dolnych warg wyrastały też skręcone kły, a nogi były zgarbione. Przednie kończyny miały brązowe płetwo-podobne zbroje naramienne, które sięgały niemal do tylnych kończyn. Wielka kreatura zaczęła wąchać powietrze i wyczuła zapach dojrzałej Ziarnokłódki.
Jej instynkt wydał jedno proste zadanie: dotrzeć do miejsca, gdzie jest Ziarnokłódka i pochłonąć ją. A jeśli na drodze bestii stanie jakaś przeszkoda, to zniszczy ją bez najmniejszego uszczerbku.
SOIYA! DARK REBELLION ARMS! OVERLAY HERALD RAVAGING!
Zbroja Różnookiego zniknęła, po czym Kuroki zamienił ją na Zbroję Rebelii, a kiedy już została nałożona, nastolatek zakręcił Destrukto-Włócznią, wysyłając kilku Żółtych Turbanów w powietrze, łamiąc ich narzędzia. "Ora! Ora! Ora! Ora! Ora! Ora! Ora!" krzyczał Kuroki, kręcąc włócznią.
"Kurczę, ten gość to szaleniec!" rzucił jeden z Turbanów.
"Nie możemy się nawet zbliżyć!" dodał kolejny.
"Po prostu zabijcie tego człowieka w zbroi!" wrzasnął trzeci.
"Wybacz, ale mnie nie tak łatwo da się zniszczyć!" odparł Kuroki, dwukrotnie przecinając Ziarnokłódkę.
SOIYA! DARK REBELLION LAIT!
Zakręcił nad głową Destrukto-Włócznią, która zaświeciła się i stała się trzy razy większa, niż normalnie i zaczęła iskrzyć fioletową energią. Z wojennym krzykiem, Kuroki wbił włócznię w ziemię, przez co ostrze wyzwoliło fioletowe błyskawice, które gdzieniegdzie uderzały w armię Turbanów. Bandyci krzyczeli, jęczeli i padali na ziemię, porażeni wysoką energią woltów. Pozostali bandyci patrzyli, spanikowani i przerażeni pokazem mocy Mrocznej Rebelii. Lekko kiwając głową, Kuroki odwrócił się do swojej armii, "Ok, ludziska! Wycofujemy się, już!"
Wziąwszy po uwagę rozkazy dowódcy, żołnierze zjednoczonej armi Zhuo–Ryousei zaczęli się wycofywać.
Chou'un przebiła kolejnego bandytę i zmarszczyła brwi, widząc jak armia się wycofuje. "Co, już? A ja nawet się nie rozgrzałam," skomentowała niebiesko-włosa dziewczyna z westchnieniem.
"Nie musisz się o to martwić. Gdy tylko dołączymy do tylnej straży, znowu powalczymy," odparła Aisha, odrzucając Turbana swoją bronią.
"Nie jestem typem, co walczy i ucieka," powiedziała Chou'un. "Ale jak mus to mus!."
"Doskonale. Wycofujemy się!" odpowiedziała Aisha, odskakując od wroga i wraz z Chou'un podążała za swoją armią. Po dołączeniu do nich Kurokie obejrzał się za siebie, widząc jak tylna straż Chouhi zaczęła szarżę, osłaniając ich. Kuroki wiedział, że choć Rinrin nie jest najostrzejszym mieczem w Chinach, to jednak nadrabiała błyskawicznym myśleniem oraz zadziwiającą siłą.
"Dalej, ludzie! Szarżować, rozwalać, wygrywać!" rzuciła Rinrin. Jej okrzyk wojenny rozbrzmiał nad całą armią.
"Więc to jest Chouhi Yokutoku, słynna Enhito Chouhi?" spytała Chou'un z niedowierzaniem. "Jest młodsza, niż się spodziewałam."
"Niech cię jej wygląd nie zwiedzie, Chou'un–san. Rinrin jest bardzo silna," odpowiedziała Aisha z uśmiechem.
"Tylko skąd ona ma tyle siły?" zastanawiał się Kuroki, obserwując jak Rinrin jednym machnięciem Włóczni Żmii wysyła kolejny oddział Turbanów w powietrze. "Taka mała, a jej siła..."
"Zastanowisz się nad tym później, Zarc–sama. Musimy zmniejszyć liczbę Żółtych Turban, zanim popchniemy ich do lokalizacji Kousonsan–dono." powiedziała Aisha.
"Robi się," odparł Kuroki, zwracając się do swojej jednostki. "Dalej, chłopcy! Pokażmy im, co Armia Zhuo potrafi!"
"YEEEEAAAAAHHHH!" zagrzmiała odpowiedź żołnierzy, powoli przygotowujących się do oflankowania Żółtych Turban.
"Zobaczmy, czy da się jeszcze bardziej zredukować ich siłę," powiedział Kuroki, zdejmując Ziarnokłódkę Mrocznej Rebelii.
LOCK OFF
Wtedy wziął do ręki Ziarnokłódkę Jadu i odblokował ją.
STARVING VENOM!
Zbroja Rebelii zniknęła, robiąc miejsce dla wściekle fioletowej głowy smoka ze skręconymi rogami. Kuroki umieścił Ziarnokłódkę Jadu w Napędzie Sengoku, blokując ją.
LOCK ON!
SOIYA! STARVING VENOM ARMS! FUSION HERALD DESTROY!
Zbroja Głodzącego Jadu opadła na ramiona nastolatka, po czym się otworzyła, formując fioletową zbroję z czerwonymi i pomarańczowymi kulami na sobie. Po zakręceniu w dłoniach Jadowitymi Kama, Kamen Rider Zarc rzucił nimi w bandytę, zabijając go, po czym wyjął z kabury Szablę Musou i przeciął kolejnego nieszczęśnika. "No proszę was, to wszystko, co potraficie?!" zadrwił Kuroki, podnosząc Kamy. "Jeśli chodzi o taniec na mojej scenie, to nie macie szans!"
"Ah tak? Zatańcz to!" rzucił jeden z Turbanów, przeprowadzając lekkomyślną szarżę z dwoma ostrzami. Kiedy wydawało mu się, że już prawie wygrał, nagle-
"Aahh!" jęknął Turban, patrząc na dół. Jego oczy rozszerzyły ze strachu, kiedy widział dwie fioletowe paszcze gryzące jego nogi. Uważnie spojrzał i widział, że kończyny pochodzą z pleców przeciwnika.
"Mówiłeś coś?" spytał Kuroki, kręcąc Jadowitymi Kama w dłoniach.
Turban zaśmiał się nerwowo, nim Kuroki zakończył jego nędzę, odcinając mu głowę Kama. To było smutne, lecz nie miał wyboru. Oni już wybrali swoją ścieżkę jako bandyci, więc jednym rozsądnym rozwiązaniem dla Zarca było powstrzymać ich, zanim skrzywdzą kogoś jeszcze.
Inna grupa Żółtych Turban zaszarżowała na niego z krzykiem. Uzbrojony wojownik od razu odpowiedział, łącząc Jadowite Kamy i rzucając nimi jak bumerangiem. Jadowity Bumerang uderzył w bandytów, wywołując eksplozje już przy samym zetknięciu. Gdy tylko Kama wróciły do jego dłoni, wyjął Szablę Musou i ruszył na oddział Turbanów, tnąc ich złączonymi kama oraz mieczem. "HIIYAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAHHHHHHHHHHHHHH!"
"Ahhhhhh, to jest koleś ze zbroją smoka!" jęknął jeden z Turbanów.
"Ratuj się, kto może!" krzyknął inny.
"Nigdzie nie uciekniecie!" wrzasnął Kuroki, przestawiając Szablę Musou w Tryb Blastera. Kilka pocisków wystrzelonych z miotacza dosięgło bandytów, pozbawiając ich życia.
"Zarc-sama!" krzyknął jeden ze żołnierzy Zhuo, podchodząc do Kurokiego. "Inne grupa żołnierzy właśnie nadchodzi!"
"Co?!" sapnął Kuroki. "Jaką flagę mają?"
"Mają znak Kouson!" odpowiedział żołnierz. Kuroki uśmiechnął się, słysząc raport. Wiedział co to znaczy.
"W porządku więc, pora to zakończyć! Wszystkie jednostki, manewr kleszczowy! Ruszamy pełną parą! Aisha! Chou'un–san! Wy ze mną!"
"Zrozumiano, Gaim–sama!" odpowiedziała Aisha.
"Fajnie. Jestem zmęczona bawieniem się z tymi kundlami," powiedziała Chou'un z uśmieszkiem.
Po chwili cała trójka, dwie dziewczyny i wojownik w smoczej zbroi, zaczęła szarżę na oddziały Żółtych Turban. Jako, że jednostka Rinrin przedzierała szeregi z drugiej strony, bandyci mogli uciec tylko przez wyłom w formacji wroga.
"W nogi! Przez ten wyłom!" krzyknął jeden z Turbanów.
"Chcę jeszcze pożyć!" jęknął drugi, uciekając przez wyłom. Kuroki uśmiechnął się dziarsko, ponownie łącząc Jadowite Kamy i jednym rzutem zabijając kilkunastu bandytów.
"Oby tam, gdzie ta droga prowadzi, było lepiej!" krzyknął inny Żółty Turban.
"Nie sądzę!"
Turbani zatrzymali się tak gwałtownie, że niemal poupadali na ziemię, słysząc donośny głos. Przed sobą mieli armię żołnierzy na białych koniach, z Kousonsan na czele. Bandyci spojrzeli za siebie i przed siebie. Zostali otoczeni.
"N–Nie mamy gdzie uciec!" powiedział panikujący Żółty Turban.
"Z jednej strony armia Zhuo, a z drugiej armia Ryousei! To pułapka!" zauważył drugi Turban.
"Hah! Już nie jesteście tacy twardzi, kiedy walczycie przeciwko zjednoczonej armii, co?" rzuciła Chou'un.
"Teraz srogo zapłacicie za napaść na wioski i zrujnowanie życia mieszkańcom!" zadeklarowała Aisha.
"To jest to, ludzie!" rzuciła Kousonsan, atakując Żółtych Turban na swoim białym koniu, dzierżąc w dłoni miecz. "Okrążyliśmy ich! Wszystkie jednostki, do ataku! Wykończyć ich!"
"UOOOOOOOOOOOOOOHHHHHHHHHHHHHHHHH!" ryknęła armia Kousonsan, atakując bandytów.
"Dalej ludziska! Już niewiele brakuje!" rzucił Kuroki, unosząc Szablę Musou do góry.
"DLA ZHUO!" odpowiedziała jego armia energicznie.
Kuroki ruszył naprzód, tnąc na prawo i lewo Szablą Musou i połączonymi Jadowitymi Kama i zabijając bandytów, którzy byli w jego zasięgu. Gdy tylko kolejny Turban padł pod siłą jego ostrzy, Kuroki schował Jadowite Kamy i przestawił Szablę Musou ponowie w tryb blastera. Usunął Ziarnokłódkę Jadu z Napędu Sengoku i umieścił ją w Szabli Musou.
1! 10! 100!
STARVING VENOM CHARGE!
Z lufy w Szabli Musou wystrzelił fioletowy promień energii w kształcie projekcji głowy smoka z skręconymi rogami. Projekcja uderzyła w garstkę Żółtych Turban, wywołując eksplozję, która zabiła kilkunastu z nich.
"Już prawie... Aisha! Rinrin! Kousonsan! Chou'un–san! Wykończmy ich razem!" krzyknął Kuroki.
"Tak! Zarc–sama!" odpowiedziała Aisha.
"Rozwalmy ich!" dopingowała Rinrin.
"To może być ciekawe." uśmiechnęła Chou'un.
"Jestem gotowa, kiedy ty jesteś!" rzekła Kousonsan.
"Doskonale!" powiedział Kuroki, odłączając Ziarnokłódkę Jadu i umieszczając w Napędzie Ziarnokłódkę Różnookiego.
ODD-EYES!
LOCK ON!
SOIYA! ODD-EYES ARMS! PENDULUM HERALD ON STAGE!
Zbroja Jadu zniknęła, robiąc miejsce dla Zbroi Różnookiego. Potem Kuroki połączył Szablę Musou z Ryukenem rękojeściami, po czym zdjął Ziarnokłódkę Różnookiego i umieścił ją w Szabli Musou.
LOCK ON!
1! 10! 100! 1,000! 10,000!
Kuroki zakręcił połączoną bronią, tworząc elektryczną czerwoną sferę. Z wojennym krzykiem machnął Szablą Musou i Ryukenem, wysyłając sferę energii na pozostałych Żółtych Turbanów, więżąc ich w sferze.
ODD-EYES CHARGE!
"Smocza Falanga!" krzyknął Kuroki, szarżując na czerwoną sferę energii ze swoimi sojusznikami i uderzając swoimi broniami. Najpierw Kousonsan zadała cios mieczem, następnie Chou'un machnęła włócznią. Po niej Rinrin machnęła Włócznią Żmii, a następnie Aisha, wykonawszy piruet, zadała cios Księżycowym Ostrzem Zielonego Smoka. Gdy bandyci ledwo stali na nogach, Kuroki ruszył z pełną prędkością, zadając finałowy podwójny cios Szablą Musou i Ryukenem. Czerwona sfera zaiskrzyła, aż w końcu eksplodowała, zabijając uwięzionych w niej Żółtych Turbanów.
"YEAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAH!" Wiwatowała armia wraz z armią Kousonsan.
"Udało nam się!" wykrzyknęła radośnie Rinrin.
"Zarc–sama! Zwyciężyliśmy!" powiedziała Aisha.
"To prawda," odparł z uśmiechem Kuroki, kiedy niespodziewanie w powietrzu rozległ się głośny ryk.
"Co to było!?" spytała Kousonsan, zszokowana.
"Racze nie człowiek..." rzekła Chou'un.
"AAAAAHHHH!" krzyknęła Rinrin, wskazując na coś. "T-Tam jest wielki byk biegnący do nas!"
"Możesz powtórzyć?!" spytał się Kuroki, zszokowany, obserwując, jak z zarośli wyłania się kreatura, rozmiarami przewyższająca człowieka. Jego ciało było masywne, wyglądem przypominające kombinację byka z guźcem, pokryte grubą jak zbroja brązową skórą z plamami czarno-białej wzorzystej substancji. Para skręconych rogów wyrastała z głowy bestii o czerwonych oczach, z dolnych warg wyrastały też skręcone kły, a nogi były zgarbione. Przednie kończyny miały brązowe płetwo-podobne zbroje naramienne, które sięgały niemal do tylnych kończyn.
"Oh mój..." sapnęła Chou'un.
"C-CO TO JEST?!" krzyknęła Aisha. "To jest Inves?!"
"Chyba tak, ale nigdy nie widziałem takiego. Ale sam jego rozmiar to dowód, że jest dziesięć razy gorszy..." mruknął Kuroki. "To Inves Szaleńczy, i to bardzo potężny oraz destruktywny!"
"Zarc–sama, jak mamy z tym walczyć?" spytała Aisha ze zmartwieniem.
Kuroki wyjął jedną ze Ziarnokłódek ze schowka po swojej prawej stronie. Miało obraz złotej głowy smoka ze złotą kulą na czole. "Trzeba będzie wezwać ciężką artylerię." powiedział nastolatek, przełykając ślinę i otwierając Ziarnokłódkę.
BEAST DRAGON!
Wtedy w powietrzu otworzył się portal, dwukrotnie większy niż normalnie, z której wyłonił wielka sfera, przypominająca smoczą głowę z pomarańczowym i zielonym okiem oraz z dużymi rogami, skręconymi do tyłu. Z dołu wyglądało to niemal, jakby nad osobą zawisła smocza głowa z otwartą paszczą.
"UWHOAAAAAAAAAA! TO WIELKI SMOK!" krzyknęła Rinrin w podziwie i szoku.
"Zarc–dono? Co to jest?" spytała Chou'un.
"Jedyny sposób do walki przeciwko takiego olbrzymowi," odpowiedział Kuroki. "Cofnijcie się, proszę."
"Zarc–sama, ty chyba nie mówisz poważnie!" zaprotestowała Aisha. "Ten wielki smok cię pożre!"
"Nie martw się, wiem co robię," odpowiedział Kuroki, patrząc na wielką głowę. Była niemal tak wielka, co Zbroja Suika w zamkniętej formie, jeśli nie większa. "...prawie..."
"CO MASZ NA MYŚLI 'PRAWIE'?!" warknęła Aisha.
"No to jazda!" rzucił Kuroki, umieszczając Ziarnokłódkę Bestiookiego w Napędzie Sengoku i blokując.
LOCK ON!
Muzyczka wojennego roku ponownie zabrzmiała, gdy Kuroki przeciął Ziarnokłódkę. Główny obraz ukazywał głowę smoka z otwartą paszczą, podczas gdy druga połowa ukazywała dwustronną włócznię.
SOIYA!
Wtedy masywna smocza głowa spadła na Kurokiego, niemal idealnie pochłaniając go 'paszczą'. Aisha i Rinrin rozdziawili usta ze przerażenia, a Chou'un wpatrywała się w niedowierzaniu.
"ZARC–SAMA!" krzyknęła Aisha w panice.
"Ja nie mogę! Wielka smocza głowa połknęła Onii–chana!" krzyknęła Rinrin.
"Co do jasnej-?" mruknęła Chou'un. Trzy dziewczyny obserwowały, jak Inves podszedł do głowy smoka, która utknęła w ziemi. Kreatura kilka razy prychnęła, a nawet lekko musnęła głowę swoimi rogami, lecz wtedy stało się coś zaskakującego: głowa nagle zaczęła wirować, odsyłając oszołomionego Szaleńczego Invesa kilka metrów dalej.
"Ej, co się dzieje?" spytała Rinrin, zaskoczona.
BEAST-EYES ARMS! ENTER OF THE DRAGON!
YOROI MODE!
Wielka smocza głowa zaczęła się składać i rozszerzać, powoli stając się wielką zbroją. Górna połowa stała się niebiesko-czerwoną zbroją z szarymi wykończeniami, stanowiły ją wielkie naramienniki, zbroja piersiowa przypominająca mniejszą wersję głowy smoka, oraz hełm ze złotą kulą na 'czole' i dwoma długimi rogami ciągnącymi się do góry, rozmiarem sięgającymi do pasa dorosłego człowieka. Ręce oraz nogi były pokryte grubą, czerwoną zbroją, zaś w prawej dłoni zbroja trzymała włócznię, której górna połowa przypominała kopię, a dolna beżowe działo wyglądające jak kość.
"Łał! Onii–chan stał się olbrzymem!" powiedziała Rinrin z iskrzącymi oczami.
"Z-Zarc-sama?" spytała Aisha, zdumiona.
"Cofnijcie się!" powiedział Kuroki, kierując zbroją i patrząc na rogatego Invesa. "Już ja się z nim rozliczę!" Inves ryknął wyzywająco, szarżując na oponenta. Kuroki machnął Smoczym Sojinto prosto w twarz kreatury, wywołując u niej ból. Następnie lewą pięścią kilkakrotnie uderzył w twarz Invesa-hybrydy po czym solidnym ciosem odrzucił kreaturę kilkanaście metrów od siebie. Inves podniósł się, zanim prychnął, uderzając grunt prawdą przednią nogą i rozpoczął szarżę na swojego przeciwnika.
"Powinieneś przystopować, byku!" rzucił żartobliwe Kuroki, łapiąc hybrydę guźca i byka za rogi. Zarówno on, jak i Inves mieli obecnie równe siły, jeden starał się odepchnąć drugiego i na odwrót. "Nghh... dobra, wystarczy!" powiedział Kuroki, wsadzając Sojinto w ziemię i łapiąc Szaleńczego Invesa za brzuch. Inves zakwiczał, gdy jego uzbrojony przeciwnik cisnął go rogami w ziemię.
"Łał! Onii-chan jest taki silny!" powiedziała Rinrin z podziwem.
"Wykorzystał wagę Invesa przeciwko niemu. Intrygujące..." mruknęła Chou'un. Tymczasem Inves zdołał stanąć na nogi i ponownie podjął się szarży, chociaż z kawałem ziemi utkniętym w jego rogach i kłach ciężko mu było nawigować.
"Zobaczmy, co się stanie, gdy zrobię to!" krzyknął Kuroki.
HEADDER MODE!
Zbroja zaczęła się składać i wróciła do formy wielkiej, smoczej głowy z dużymi rogami i złotą kulą na czole. Inves zderzył się kłami ze smoczą głową, próbując ją odepchnąć, lecz na próżno.
Wtedy tył głowy smoka zaczął strzelać płomieniami i wtedy, niczym pocisk, głowa ruszyła do przodu spychając Invesa prosto w drzewa. Kuroki uśmiechnął się złośliwie, choć częściowo był też zdumiony. Jego ciało było obecnie w pozycji leżącej, wewnątrz smoczej głowy, a ze swojej perspektywy widział niemal normalnie jak zawsze. "Choć leżę, to widzę Invesa. Ta smocza forma Zbroi Suiki jest niesamowita!" powiedział w myślach Kuroki, gdy smocza głowa otworzyła 'paszczę' i wystrzeliła kilka kul ognia w Invesa. Bestia ponownie zakwiczała w bólu, jak prosię idące na rzeź.
DRAGON MODE!
Wówczas głowa smoka ponownie zmieniła formę, chwilowo przekształcając się w Tryb Yoroi, nim rękami uderzyła w ziemię, zmieniając je w wielkie, masywne nogi, pokryte zbroją nogi złączyły się i stały się ogonem, a zbroja piersiowa nałożyła się na hełm, stając się głową smoka. Smok o żółtym i zielonym oku ryknął wyzywająco.
"UWHOOOOOOOA! Onii–chan stał się teraz smokiem!" krzyknęła Rinrin z ekscytacją.
"To dość niespodziewane," powiedziała Chou'un z rozszerzonymi oczami, patrząc jak smok wpatrywał się na trójkę dziewczyn. "A-Ano..."
"Spokojnie, to tylko ja." odpowiedział smok głębokim głosem.
"Z-Zarc-sama?!" spytała Kan'u, zszokowana. Smok wyszczerzył swoje zęby.
"We własnej osobie!" ryknął 'Kuroki'. Z dzikim rykiem wystrzelił z paszczy kule ognia, które trafiły w cel. Szaleńczy Inves kwiknął w agonii. Chociaż Invesa cechowała mocarna siła i wytrzymałość, to miał przewagę tylko, jeśli jego przeciwnik był równy lub mniejszy od niego samego. Lecz w walce przeciwko niemal 3-metrowemu smokowi, który mógł strzelać ogniem, nie miał żadnych szans. Instynkt nakazał mu uciekać przed tym ogromnym drapieżnikiem.
'Kuroki' zmrużył swoje świecące, dzikie oczy. Nie zamierzał pozwolić tej hybrydzie uciec. "O nie, nigdzie nie uciekniesz!" warknął 'Kuroki', łapiąc w swoje zęby tył Invesa. Mocno potrząsnął ofiarą, po czym wyrzucił ją w powietrze i machnął ogonem jak cepem. Odrzucona siłą ogona, hybryda Inves wylądowała twardo na ziemi, przy okazji łamiąc kilka drzew.
YOROI MODE!
Zbroja Bestiookiego Smoak zmieniła się z powrotem w konfigurację wojownika i natychmiastowo Kuroki przeciął Ziarnokłódkę raz Ostrzem Tnącym.
SOIYA!
DORAGON BASUTA SQUASH!
Kuroki zakręcił Smoczym Sojinto, wystrzeliwując sferę czerwono-niebieskiej energii z tylnego końca włóczni w Invesa. Szaleńczy Inves próbował uniknąć, lecz atak nastolatka był szybszy i uwięził bestię w sferze. Kuroki lekko cofnął rękę trzymającą włócznię, podczas gdy kopia zaświeciła się płomieniem, tworząc projekcję głowy Bestiookiego Smoka. Gdy tylko projekcja głowy smoka wydała z siebie dziki ryk, Kuroki w Zbroi Bestiookiego ruszył na uwięzionego potwora.
"SEEEIIIIIHAAAAAA!"
Kuroki z całej siły pchnął kopię do przodu przebijając czerwono-niebieską sferę i Invesa-hybrydę. Bestia wydała z siebie przenikliwy kwik, nim eksplodowała z hukiem. "Yosha!" rzucił Kuroki, odwracając się do armii. Zauważył, że wszyscy by wręcz zszokowani tym, co właśnie zrobił.
"TAK! Udało ci się, Onii–chan!" dopingowała Rinrin. "To znaczy, że wygraliśmy! Wygraliśmy!"
"UOOOOOOOOOOOOHHHHHHHHHHHH!" krzyknęła armia, wiwatując, zanim Kuroki wyskoczył ze Zbroi Bestiookiego Smoka i wrócił do cywilnej formy, podczas gdy zbroja zniknęła. Spojrzał na Ziarnokłódkę, i zauważył, że poszarzała. Mogło to oznaczać, że potrzebuje czasu, żeby się naładować.
"Zarc–sama!" rzuciła Aisha, biegnąc do nastolatka.
"Oh, hej Aisha– OW!" Cokolwiek chciał powiedzieć, zostało przerwane, kiedy czarnowłosa dziewczyna palnęła go w tył głowy.
"Jak mogłeś mnie tak bardzo zmartwić?! Myślałam, że jesteś martwy, pożarty przez swojego własnego smoka!" rzuciła Aisha, zdenerwowana.
"Au, au, au... Przepraszam cię za to," przeprosił Kuroki, "Po prostu... Zbroja Bestiookiego to jedyny sposób na tego olbrzyma, jakim był ten Szaleńczy Inves."
"Nadal mnie martwiłeś!"
"Hai, hai, wakatteru yo..." westchnął Kuroki. "Przepraszam, że cię zmartwiłem. Więcej tego nie zrobię."
"Po prostu uprzeć mnie następnym razem, gdy będziesz planował użyć tej zbroi," odpowiedziała Aisha.
"Dobra, uprzedzę cię następnym razem."
"Onii–chan!" krzyknęła Rinrin, podbiegając do niego z Chou'un i Kousonsan. "To było niesamowite!"
"Dokładnie, nie miałam pojęcia, że jesteś zdolny do czegoś takiego," rzekła Chou'un z uśmieszkiem. "Jesteś naprawdę interesującą osobą, Kuroki–dono."
"Teraz widzę, dlaczego zwiesz się Smoczym Heroldem Niebios." powiedziała Kousonsan z podziwem. "Potrafisz przywoływać zbroje smoków z samych Niebios."
"Oh błagam was, to nic wielkiego." odparł Kuroki, drapiąc tył głowy, zawstydzony.
"Nonsens, Kuroki–dono, naprawdę przeszedłeś samego siebie," powiedziała Chou'un, zanim zbliżyła się do nastolatka uwodzącym wyrazem twarzy. "Może ty i ja uczcimy nasze zwycięstwo razem, hmmm?"
"Uhm, cóż..." przełknął ślinę Kuroki.
"Bardzo przepraszam, ale Zarc–sama musi natychmiast wrócić do Xizang." przerwała jej Aisha, stając w obronie nastolatka
"Oh, jaka szkoda..." lamentowała Chou'un w udawanym smutku. "Więc może pewnego dnia, kiedy nasze drogi znowu się skrzyżują."
"T-Tak, pewnie," odpowiedział niepewnie Kuroki.
Chou'un potem zwróciła się do Kousonsan. "No cóż, Hakukei–dono. Wedle naszego porozumienia, wyruszam."
"W porządku," odpowiedziała Kousonsan z westchnieniem, po czym lekko się uśmiechnęła do Chou'un. "Powodzenia w przyszłości, Shiryuu. Mam nadzieję, że znajdziesz kogoś godnego, któremu będziesz służyć, podczas swojej podróży.
"Dziękuję ci za to, Hakukei–dono," odparła Chou'un.
"Aw mou~ już nas opuszczasz?" jęknęła Rinrin.
"Tak. Jest wiele różnych miejsc, które muszę odwiedzić." skinęła Chou'un. "Chodzę po kraju, aby się przekonać, czy jest tu jakiś lord lub generał, który jest war przewodzenia mną i moją włócznią."
"Cóż... może pomyśleć o mnie." powiedział Kuroki.
"To prawda, ale mam otwarte opcje." odparła Chou'un z uśmieszkiem. "Kto wie? Może, kiedy nasze drogi się zetkną, jeśli nie będzie żadnego wartego mnie lorda, to może wrócę do ciebie. Co o tym myślisz?"
"Czy mogę się spytać dlaczego opuszczasz Kousonsan–dono, Chou'un–dono?" spytała Aisha.
"Hmm..." mruczała niebiesko-włosa dziewczyna, gdy spojrzała na Kousonsan. "Nie zrozum mnie źle, Hakukei–dono. Z pewnością jesteś odważnym i zdolnym Generałem, ale jakoś nie widzę cię jako władczyni."
"N–Nani?" spytała Kousonsan, dość zaskoczona.
"Na razie, jedyną możliwą osobą, którą widzę jako władcę, jest Kuroki–dono. Po tym, co dzisiaj widziałam, mogę stwierdzić, że potrafi więcej, niż dostrzega wzrok."
"Oh jej, nie wiem co powiedzieć..." zarumienił się nieśmiało Kuroki. "Jestem tylko prostą osobą, która robi to, co słuszne."
"Po prostu jesteś skromny, Zarc–sama," powiedziała Aisha.
"Aisha–san ma rację. Definitywnie masz to, co trzeba, by być władcą," przyznała się Shuri.
"Tak! Onii–chan jest najlepszy!" dodała Rinrin.
"Oh, dziewczyny. Przestańcie! Przez was się rumienię ze wstydu!" powiedział Kuroki, zawstydzony.
"I do tego jesteś bardzo pokorny. To z pewnością istotne, żeby być takim władcą, jak ty," powiedział Chou'un z autentycznym uśmiechem.
"Uhm... dzięki."
"Nie ma problemu." odparła Chou'un. "Cóż, fajnie się rozmawiało, ale teraz muszę iść. Przeznaczenie wzywa." Z tymi słowa ukłoniła się i odwróciła, idąc w stronę gór.
"No i poszła." powiedział Kuroki.
"Myślisz, że ją jeszcze spotkamy?" spytała Aisha.
"Jestem tego pewien," odpowiedział Kuroki. Według historii z jego świata, Chou'un jest jedną z Tygrysich Generałów z Shoku, frakcji, która prawdopodobnie będzie należeć do niego. Z pewnością dołączy do niego w przyszłości. "A tymczasem pójdźmy za jej przykładem i też ruszajmy. Wracamy do Xizang."
"Tak jest, Zarc-sama!" odpowiedziały wspólnie Aisha, Rinrin i Shuri.
Po pożegnaniu się z Kousonsan, ich nową sojuszniczką, ekipa wróciła do Xizang. Ta bitwa była dla nich kolejną przeszkodą do przejścia i choć Kuroki nie był pewien, co przyniesie przyszłość, to i tak będzie gotów, by stawić jej czoła.
Wraz ze swoimi sojuszniczkami.
Here we go, guys! A Kamen Rider Zarc chapter No. 4 completed! Kuroki Kazakiri finally defeat a Yellow Turban army and clashed with Inves bull/warthog hybrid. A template for Suika Arms counterpart was Beast-Eyes Pendulum Dragon (whom Dragon Sojinto is a Beast-Eyes' 'wings'), who have a dragon Mode than Gyro Mode, while a transformation into Dragon Mode it's based on Grimlock's transformation sequence. I'll be glad for your comments and review, guys. Stay tuned for new adventures. So... read, think and review ^.^
