3. FRIENDSHIP IS A START.
Początki zawsze są trudne. Zwłaszcza kiedy jest się samym i sama świadomość, że musisz poradzić sobie sama napawa cię strachem. Ale Felicity miała coś, czego jeszcze w życiu nie doświadczyła. Przyjaciół, którzy kochali ją i doceniali. Nawet jeśli jej dusza była w strzępach, to jej psychika z czasem się poprawiała. Oliver, który po incydencie z Hiszpanem w Queen Consolidated, nie odstępował jej na krok, zdawał się być weselszy. Weselszy w znaczeniu, że prawie cały czas się śmiał i uśmiechał i wszyscy to zauważyli. No, prawie. Oliver po prostu stwierdził, że jest szczęśliwy, bo wszystko powoli się układało po jego myśli. Felicity zaczęła więcej jeść i z czasem zaczęła się także przekonywać do dotyku mężczyzn. Wcześniej jedynie Oliver był w stanie do niej podejść. Teraz małymi krokami, Lis dopuszcza do siebie Roy'a, a Diggle'owi pozwala się tylko przytulać. Thea jest dziewczyną, która postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, kiedy Smoak zaczęła wpatrywać się tępo w swoje ubrania. Zaciągnęła prawie, że siłą kobietę do jednego z najdroższych sklepów w Starling City. ( Oczywiście, zapłaciły kartą kredytową Ollie'go, którą on sam osobiście podał przyjaciółce. ) Felicity zaczęła się na początku awanturować, a później jej przyjaciel zaciągnął ją do jednego z wielu pomieszczeń w rezydencji i po chwili Smoak wróciła i z niechęcią się zgodziła. Co brat Thei do niej powiedział, tego nikt nie wiedział.Ten dzień był dla Felicity w jakiś sposób wyjątkowy. Niby taki zwykły dzień, ale coś w nim było. Oliver jak ninja, bo tak nazywała jego styl podchodzenia jej, kiedy jest rozproszona, z rana wszedł do jej sypialni ( którą dosłownie musiała wynegocjować, bo Oliver nie chciał żeby była w innym pokoju, niż jego pod pretekstem, że dziewczyna może mieć koszmary) i jak najciszej mógł, podszedł do jej łóżka, siadając na jego brzegu i przez moment przyglądając się jej spokojnej twarzy. To było tak rzadkie – widzieć ją w takim stanie. Dziewczyna westchnęła jakby przez sen i uśmiechnęła się i chłopak musiał przyznać, że wyglądało to bardzo uroczo, aż tak, że nie mógł oderwać od niej oczu, przez następne pięć minut. W końcu postanowił ją zbudzić, więc ręką pogładził jej policzek i schylił się na tyle, żeby móc spokojnie szeptać jej do ucha.
- Wstawaj, śpiochu. – niby dwa słowa, ale Felicity zmarszczyła czoło i przewróciła się na drugi bok, mrucząc coś o wrednych osobnikach z rodziny Queen, którzy mieli tendencję do budzenia jej wcześnie rano (dwa dni wcześniej, Thea wywaliła ją z łóżka pod pretekstem zadania jej ważnego pytania, na które blondynka miała opowiedzieć zgodnie z umową. Dziwny zbieg okoliczności, ale akurat wtedy Oliver postanowił zabrać dziewczynę na spacer i nici z przesłuchania). Chłopak musiał się po prostu uśmiechnąć.
- Odejdź – jęknęła w niemożliwie miękką poduszkę. Pierwszy raz, kiedy weszła do tego łóżka, nie wyszła z niego przez przynajmniej kilka godzin, łóżko była po prostu za wygodne.
- Fe-li-ci-ty…
O,o, pomyślała Felicity, bo wiedziała, że kiedy on używa jej imienia mówiąc je po sylabach, to coś musiało się stać i chłopak zacznie używać swojego całego wyrazu twarzy Grrr-jestem-Arrow.
- Która jest godzina? – zapytała w końcu, kiedy powoli usiadła i oparła głowę o drewnianą ramę łóżka, nadal mając zamknięte oczy, a kołdra okrywała całe jej ciało, jednak kawałek jej ramienia wystawał spod pościeli i Queen mógł zobaczyć już gojący się siniak.
- Czwarta rano – odpowiedział jakby nigdy nic, a Felicity musiała aż otworzyć oczy i zauważyć, że w pokoju nadal panuje półmrok i tylko chłopak przed nią był widoczny, bo padały na niego promienie księżyca.
- Oliver – zaczęła ponownie opadając na łóżko – Dlaczego budzisz mnie o czwartej rano? – zapytała i szatyn zamknął na chwile powieki.
- Nie mogłem spać – wyznał miękko, nienawidząc tego jak zabrzmiał jego głos. Felicity natychmiast otworzyła oczy i spojrzała na niego, cała złość wyparowała i Smoak odsunęła się prawie na drugi koniec łóżka i odkryła pościel. Szatyn spojrzał na nią zaskoczony. Otworzył usta, gotowy protestować.
- Oliver – ucięła go zanim wydobył z siebie jakikolwiek dźwięk, zamknął buzię i spojrzał na nią zaciskając usta w wąską linię i czekając na kontynuację jej wypowiedzi – Obudziłeś mnie w środku nocy, wyglądasz jakbyś wrócił z wojny i jesteś z pewnością zmęczony, a ja choćby nie wiem jak bardzo jestem zła za to, że wybudziłeś mnie ze snu o plaży i twoim sześciopaku oraz truskawkowym koktajlu, nie mam zamiaru zostawić cię na pastwę losu złym snom, więc bądź tak uprzejmy i właź pod kołdrę, albo przysięgam, że przeszyję cię jedną z twoich strzał.
Oliver który musiał się uśmiechnąć, nie mógł ukryć, że bardzo schlebiało mu to, że Felicity o nim śni. Widząc jej wzrok, zobaczył w jej oczach coś uspokajającego i kojącego, więc po kilku sekundach, leżał już koło niej. Smoak uśmiechnęła się do siebie i po kilku minutach zasnęła. Oliver spojrzał na nią i również zamknął oczy i po chwili poczuł, że sam usypia, co go na początku bardzo zdziwiło. Nie mógł się już jednak nad tym zastanawiać, bo odpłynął. Tak po prostu.
Xxxxxxxxxxxxxxxx
Felicity obudziła się przez promienie słońca, wchodzące przez odsłonięte okno i czuła pod sobą coś twardego, ale jednocześnie wygodnego. Zmarszczyła brwi i chciała wstać, ale czuła że coś obejmuje ją w pasie. Momentalnie uderzyło ją, że przecież wczoraj kazała Oliver'owi zostać w jej łóżku. Ostrożnie podniosła głowę i zobaczyła, że mężczyzna spokojnie śpi, mając głowę lekko w jej włosach. Dziewczyna spojrzała na zegar i stwierdziła, że jest jeszcze wcześnie, bo siódma dwadzieścia. Jednak wreszcie do niej doszło.
Spała z Oliver'em Queen'a.
Przytulała się do Oliver'a Queen'a.
Użyła Oliver'a Queen'a jako ludzkiej poduszki.
Boże broń, jak to brzmi, pomyślała histerycznie Felicity i wzięła głęboki wdech, za nim spokojnie i jak najdelikatniej spróbowała się wyswobodzić z jego uścisku. Bóg jej świadkiem, że serce jej się zatrzymało, kiedy ręka Oliver'a zamiast zostawienia jej w spokoju, przyciągnęła ją jeszcze bliżej i teraz Smoak musiała położyć głowę na jego klatce piersiowej. Przypomniała sobie w końcu jak się oddycha, jednak kiedy jej dłoń dotknęła jego mostka zdała sobie sprawę, że ponownie jej serce zostało wystawione na próbę. Jego pierś była naga.
Nie wiem czy jestem w tej chwili w niebie przez to, że jedna z moich fantazji się spełniła, czy dlatego, że zapomniałam jak się oddycha, pomyślała czując jak Oliver, spokojnie wdycha zapach jej włosów.
Zła, zła Felicity, skarciła się za swoje brudne myśli, to twój przyjaciel, szef. Nawet mimo marnych prób przypomnienia sobie, że przecież tak nie można, to Felicity uśmiechnęła się i wtuliła ostatni raz w mężczyznę. Wiedziała, że musi wstać. Wzięła głęboki wdech i próbując kontrolować szybkie bicie serca, dotknęła dłoni która spoczywała bardzo blisko jej biodra i szybko przełożyła ją dalej. Uznała to za sukces, bo Queen nadal spał. Okej czas na etap drugi, pomyślała i cicho usiadła.
- Próbujesz uciec? – zapytała głośno Thea, która z uśmiechem na twarzy wyjrzała za drzwi, patrząc teraz na przerażoną twarz blondynki, która poczuła, że Oliver powoli się budzi.
- Thea, zabije cię – syknęła, w chwili kiedy Queen zniknęła. Felicity mocno zacisnęła powieki i korzystając z tego, że Oliver nadal jest pół przytomny, spróbowała jak najszybciej wydostać się z łóżka, żeby uniknąć niezręcznych sytuacji. Już miała wstać, kiedy poczuła ramiona wokół swojej talii. Następną rzeczą jaką zobaczyła, to Queen'a, który nad nią zawisnął.
- To wcale nie jest niezręczna sytuacja – mruknąła cicho pod nosem, ale ze względu na to, jak niebezpiecznie blisko się znajdowali, mężczyzna bez problemu usłyszał jej komentarz.
- Sytuację są niezręczne tylko wtedy kiedy, chcesz żeby były – uśmiechnął się na jej rumieniec.
- Ykm… - odchrząknęła i próbowała nie myśleć o tym, że właśnie leży w dwuznacznej pozycji z Oliver'em Queen'em w łóżku, w jego domu. Pomijając już fakt, że był bardzo, ale to bardzo nagi. – Nie żebym narzekała, ani nic. Ale…
- Ale? – jego uśmiech się powiększył, kiedy zobaczył, że odwraca natychmiast wzrok i przygryza dolną wargę.
- Mógłbyśzemniezejść? – powiedziała tak szybko, że Oliver na początku musiał się trochę zastanowić, żeby zrozumieć, co chciałam powiedzieć.
- To zależy – odpowiedział, nie ruszając się ze swojej pozycji. Felicity musiała na niego spojrzeć i od razu tego pożałowała. Jego oczy zrobiły się nienaturalnie ciemne i Smoak przez chwilę zastanawiała się jak się oddycha. Nie wiedziała, co nagle wstąpiło w niego. A Queen, który miał w nocy dużo czasu, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i posłuchać siostry.
- Od czego? – zapytała, czując jego dłonie na swojej talii. Jakimś cudem, jakimś okropnie wielkim cudem, dziewczynie udało się opanować i jej oddech chociaż w małym stopniu, brzmiał tak jak normalnie. Nie chciała, żeby Queen wiedział jaki na nią ma wpływ. Co było bardzo trudne, zważając na ich pozycję.
- Od tego czy kiedy z ciebie zejdę, będziesz udawać, że nic się tutaj nie stało.
Felicity przełknęła ślinę i cicho się modliła. Była rozdarta pomiędzy strachem, że może zrujnować przyjaźń z Oliver'em, a tym, że chciała z nim być. Przez chwilę się zastanawiała i wtedy skrzywiła się jakby miała się za chwilę rozpłakać. Nie płacz, Smoak, tylko nie płacz przed nim, pomyślała rozpaczliwie, bo w jednej chwili przypomniało jej się, jak trudno w przeszłości przychodziło jej zdobywanie przyjaźni. Można też dodać, że przez całe życie była sama, bo jak przychodziło, co do czego, wszyscy bez wyjątków ją zostawiali. Nie chciała tego z Queen'em. Za bardzo jej na nim zależało, żeby mogła to tak po prostu zrujnować.
- Ja… - zamknęła oczy i przełknęła ślinę. Nie zniosłaby patrzenia mu w tej chwili w oczy. Nie mogła nic zrobić. Nie chciała widzieć do cierpiącego, nie chciała też jednak go okłamywać.
Kiedy poczuła wyrzuty sumienia, wiedziała, że decyzja została podjęta. – Zapomniałam, że miałam pomóc Thei i musze iść. Tak, więc łaskawie ze mnie zejdź. – dokończyła i zepchnęła go z siebie, czując jak napływają jej do oczu łzy. Po raz kolejny, wybrała kogoś innego, ponad siebie i czuła się z tym jeszcze gorzej niż wcześniej.
Oliver przez chwilę patrzył na nią zdezorientowany. Tylko przez chwilę. Przez myśl, przemknęło mu, że może ona nie czuje tego samego, co on, ale wtedy spojrzał na jej odchodzącą sylwetkę, która kierowała się do łazienki. Coś w jej posturze było inne. I Oliver wiedział, że musi dowiedzieć się, co dokładnie. Nie pozwoli jej odejść. Tego na pewno by sobie nie wybaczył. Coś mu podpowiadało, że ma to coś wspólnego z dawnym życiem Smoak, więc mimo wszystko nie powinno być tak trudno, dowiedzieć się co.
Xxxxxxxxxxxxxxx
Thea spokojnie nakładała swój makijaż, kiedy do jej pokoju, wbiegła Felicity i niemal wpadła na krzesło, które postawione pod drzwiami. Dziewczyna weszła szybko do środka, zamknęła drzwi i usiadła na łóżku młodej Queen. Thea choć ciekawa, co się stało. Nie ruszyła się z miejsca, tylko dokończyła swój make-up. Dopiero wtedy odeszła od toaletki i usiadła koło blondynki. Nie powiedziała nic, chociaż miała ochotę. Wiedział, jednak, że z Liss trzeba było uważać. Nie można było w tej chwili być nachalnym, trzeba było być cierpliwym.
- Jestem okropna – wyszeptała złamanym szeptem i spojrzała na ziemię. Szatynka, zaskoczona tym wyznaniem, spojrzała na dziewczynę. Zauważyła, że na policzkach są zaschnięte łzy i jedyne, co mogła zrobić, to zastanawiać się, dlaczego w ogóle się tam znajdują. Odwróciła się trochę w jej stronę i chwyciła jej rękę.
- Felicity, co się stało? Miałaś koszmary? – spytała cicho. Smoak pokręciła przecząco głową i jeszcze bardziej schyliła głowę, nie mogą zmusić się do spojrzenia dziewczynie w oczy. Czasami czuła się przy niej młodsza i głupsza, niż jest w rzeczywistości.
- Wiesz, jak bardzo cieszę się, że cię mam? – zapytała, nie oczekując odpowiedzi. Po prostu ciągnęła, bo musiała to komuś powiedzieć inaczej by eksplodowała w najmniej oczekiwanym momencie i zniszczyła coś przy okazji. – Naprawdę. Jesteś jedną z moich przyjaciółek, które jako tako mnie nie zostawiły. Pewnie mam jeszcze Digg'a i w sumie Roy'a, może nawet Sarę, ale to nie to samo. Przecież nie mogę im niektórych rzeczy powiedzieć. Po za tym, wiesz jakie to uczucie, kiedy znajdujesz pewną osobę, zaczynasz się do niej przyzwyczajając, ale później palniesz jakieś głupstwo, albo powiesz coś nie tak, lub zrobisz coś nieświadomie i stracisz tą przyjaźń, chociaż bardzo, bardzo ci na niej zależy i wtedy znowu zostajesz sama…
-Woah, woah, Smoaky, zwolnij – Thea była pod wrażeniem, że można tyle mówić. Zauważyła także, że dziewczyna nie wymieniła Oliver'a i coś w środku podpowiadało jej, że to właśnie o to chodziło.
- Przepraszam – wymamrotała – To głupie – dodała po chwili.
- Felicity, to wcale nie jest głupie. Powiedz, co się stało i przejdziemy przez to razem, dobrze?
Smoak wzięła głęboki wdech i objęła się ramionami, jakby chciała się przed czymś schronić.
- Kiedy zaczęłam chodzić do szkoły, nie miałam przyjaciół. Byłam za bardzo… inna. Inne dzieciaki znęcały się nade mną. Kiedy już miałam kogoś, po kilku dniach mnie zostawiał. Jak wszyscy inni. Byłam tym tak przejęta, że przestałam w końcu próbować. Moja mama próbowała mi pomóc, ale to nie zmieniało faktu, że nadal czułam się samotna.
- A co z Twoim ojcem? Nigdy o nim nie mówisz. – przerwała jej. Felicity zaczęła bawić się dłońmi, byleby coś z nimi zrobić.
- Nie mówię za bardzo o swojej rodzinie. – wyznała – I jedyną osobą, jakiej zaufałam na tyle, żeby chociaż o nim wspomnieć jest Oliver.
- Ollie wie? – zdziwiła się. Felicity pokiwała ochoczo głową – To o niego chodzi, prawda?
- Coś się dzisiaj rano stało – zaczęła – Coś dużego. I… Po prostu on jest jedyną osobą, która cały czas przy mnie była, która zna mnie bardziej niż ja siebie, która wierzy we mnie i moje możliwości i po prostu nie chcę go stracić. Jego przyjaźń, jest dla mnie ważna i nie chcę żeby przez moje dzieciństwo został zraniony.
- Liss – zaczęła ostrożnie Thea, już dawno chcąc się o to zapytać – Czy ty kochasz mojego brata?
Smoak podniosła na nią wzrok i po raz pierwszy, postanowiła być szczera z własnym sercem.
- Tak.
Xxxxxxxxxxxxxxxxx
A\N: Hej, hej, hej! Następny rozdział. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że go dzisiaj skończę. Z góry przepraszam za krótkość. Następny za tydzień, dwa. Nie wiem, jak się wyrobię z nauką.
Dajcie znać, co wam się podoba, co nie, a co ewentualnie poprawić. Macie jakieś propozycję do tego opowiadania czy jakieś na One-Shoty, dawajcie śmiało. Ja nie gryzę
