Witajcie! :D

Nadchodzą obiecane, jeszcze "normalne historie". Cieszcie się i radujcie się, bowiem już niedługo specjalne wydanie moich głupotek ;)

MFB i jego postacie nie należały, nie należą i nie będą do mnie należeć!

Czytajcie ;)


Numeracja historii: 16) - 20)

16) "Czy nie uważasz, że jestem za gruby?"

Wieczorem, Kyoya wszedł do łazienki i stanął jak wryty. Tsubasa, mający na sobie jedynie bieliznę, stał na środku pomieszczenia i posępnie przypatrywał się swojemu odbiciu w lustrze.

- Coś się stało, kochanie? - spytał zielonowłosy. Jego chłopak przez chwilę zdawał się go nie zauważać. Zamierzał jakoś reagować na to nietypowe zachowanie, kiedy Tsubasa nagle podszedł bliżej niego i rzekł:

- Kyoya, mam pytanie. Tylko odpowiedz mi na nie szczerze!

Zdumiony lwi blader kiwnął głową na znak, że zrozumiał. Chwila niepewności ze strony srebrzystowłosego i usłyszał wreszcie jego pytanie:

- Czy nie uważasz, że jestem za gruby?

Zdziwienie Kyoyi nie miało granic. Z wysoko uniesionymi brwiami omiótł spojrzeniem wysportowaną sylwetkę, smukły brzuch i zgrabne nogi Tsubasy, po czym spytał:

- Niby skąd u ciebie takie pytanie?

Tsubasa wzruszył ramionami.

- Bo wiesz... Hikaru mówiła, że im dziewczyna jest grubsza, tym głupszego faceta musi mieć. Więc zacząłem się zastanawiać...

- Kochanie, nie jesteś gruby, Hikaru ci tylko zazdro... - przerwał mu prędko, gdy nagle dotarło do niego znaczenie słów Tsubasy. - Zaraz... Nad czym się zastanawiałeś?

- Zastanawiałem się... Skoro jestem szczupły, to dlaczego za faceta trafił mi się największy bałwan na świecie, który nawet NIE UMIE DOBRZE CIUCHÓW WYPRAĆ?!

Strach obleciał Kyoyę - dopiero teraz przypomniał sobie, że rano wrzucił do pralki swoją jaskrawo-zieloną koszulkę razem ze śnieżnobiałymi spodniami Tsubasy.

17) Sesja zdjęciowa

Tsubasa, jako jeden z najlepszych bladerów WBBA, został wybrany, by udzielić wywiadu do pewnej gazety. Niby nic wielkiego... ale tylko z pozoru. Okazało się, że reporterka zażyczyła sobie jeszcze sesji zdjęciowej ze "Wspaniałym Orłem spod Niebiosów", jak nazywano go od czasu kryzysu Nemesis. Kiedy Tsubasa o tym usłyszał, wpadł w panikę. Oczywiście, Kyoya był osobą, która miała za zadanie uspokoić srebrzystowłosego.

- Rozchoruję się. Nie pójdę tam. - postanowił dzień przed zdjęciami Tsubasa.

- Daj spokój, kochanie, przecież nie będzie tak źle... - próbował przemówić mu do rozsądku Kyoya.

- Dobrze wiesz, że nie cierpię zdjęć! Po prostu nienawidzę!

- Tak, wiem, ale przecież w gazecie umieszczą góra dwie lub trzy fotki, reszta będzie gdzieś w archiwum, do którego mało kto zajrzy...

- Założę się, że będą się śmiali z moich włosów. Zobaczysz, dadzą mi jakąś sukienkę do założenia. Albo zrobią ze mnie jakiegoś playboya czy coś.

- W sumie, to drugie nie byłoby takie złe...

- Kyoya! - zawołał ostrzegawczo srebrzystowłosy. Nastąpiła chwila ciszy, podczas której z rosnącego podenerwowania Tsubasa próbował obgryzać sobie paznokcie u rąk. Kyoya czym prędzej złapał go za nadgarstki i ociągnął jego dłonie od ust.

- Pójść tam z tobą, żeby cię wspierać? I w razie czego znokautować gościa, który zaproponuje ci sukienkę?

Tsubasa zerknął na niego.

- Już myślałem, że nigdy o to nie zapytasz, wiesz? Kończyły mi się sprawy, nad którymi mogłem histeryzować!

18) Upał

To był gorący, upalny wręcz dzień. Ludzie na ulicach padali jak muchy. Władze miasta ostrzegały dzieci i starców przed wychodzeniem z domu, ale nawet dla zdrowych, będących w pełni sił mieszkańców upał był nie do wytrzymania. Również Tsubasa Otori robił co mógł, by się ochłodzić. Wszystkie okna w mieszkaniu otworzył na oścież, włączył wszelkie wiatraczki jakie posiadał, zmienił strój na tylko i wyłącznie krótkie spodenki, jadł tony lodów, pił wyłącznie mrożone koktajle prosto z lodówki - jednak wciąż czuł, że zaraz spłonie, a pot leciał mu strumieniami po odsłoniętym ciele. Właśnie myślał nad pozbyciem się zbędnego ubrania (w końcu i tak był sam w domu), kiedy usłyszał głos:

- No, no! Mnie nie ma, a tobie takie rzeczy po głowie chodzą?

Nie musiał się odwrócić, poznał przybysza po głosie.

- Kyoya, jak ty tu... - zaczynał, ale zaraz sam pacnął się w głowę. - No tak, dałem ci klucze.

- Ładnie grzeje, co nie? - zapytał Kyoya, podchodząc bliżej. Okazało się, że tamten ma na sobie normalnie ubranie - czarną koszulkę, zielony płaszcz i kremowe spodnie z paskiem, oczywiście całość malowniczo postrzępiona i podarta, jak na prawdziwego Króla Lwa przystało. Jedyną oznaką nękającego go gorąca była leniwa kropelka potu spływająca mu po skroni.

- Nie jest ci gorąco, kochanie? - spytał ironicznie Tsubasa.

- Nie, skąd... Ale wiesz, zawsze mogę się rozebrać...

W mózgu Tsubasy zapaliła się czerwona lampka. "Alarm, Alarm! Niebezpieczeństwo na horyzoncie!", pomyślał.

- To może ja się ubiorę, zaczekaj chwilę. - zaproponował i pobiegł prędko do sypialni. Kyoya, uśmiechając się pod nosem, powoli podążył za nim, niczym lew polujący na swą ofiarę.

19) Zoo

Grupka bladerów w ramach wypoczynku wybrała się do zoo. Inicjatorami tej wyprawy byli Yu z Kentą, ale Ginga, Madoka, Tsubasa, Hikaru, Benkei, Kyoya i Kakeru również chętnie przyłączyli się do dwójki maluchów. Zobaczyli wiele ciekawych zwierząt, najedli się watą cukrową, pośmiali się. Szczególnym powodem do śmiechu był prawdziwy, żywy lew, który według pracownicy zoo miał nazywać się Kyo, na co Kyoya wyraził sympatię dla swojego "imiennika", pomagając przy jego karmieniu. Właśnie siedzieli na ławkach i objadali się goframi w czekoladzie, przyrządzonymi przez bardzo miłą panią z budki, gdy Kyoya odezwał się:

- Tak się zastanawiam...

- Nad czym, braciszku? - spytał Kakeru.

- Dlaczego klatki orłów były umiejscowione tak daleko od klatki z lwami? Nie powinny znajdować się blisko siebie?

Cała grupka roześmiała się wesoło - wiedzieli, że Kyoya usiłował nawiązać kontakt z Tsubasą. Krótko mówiąc, próbował go poderwać. Jego misterny plan poskutkował, jednak z odwrotnym od zamierzonego skutkiem. Srebrzystowłosy uśmiechnął się bowiem pod nosem i powiedział:

- Naprawdę nie wiesz, dlaczego?

Kyoya pokręcił głową.

- Bo lwy bardzo działają na nerwy orłom, więc oba te gatunki muszą być odseparowane od siebie.

Kolejny wybuch śmiechu ponownie wstrząsnął zajmowanymi przez nich ławkami, zaś biedny Kyoya z wrażenia zapomniał języka w gębie.

20) Jak ojciec z synem

Po kilku dniach przerwy, Tsubasa podjął się ponownie opieki nad małym, rozkapryszonym potworkiem znanym powszechnie pod imieniem Yu. Chcąc połączyć przyjemne z pożytecznym, zabrał rudowłosego na zakupy, mając nadzieję, że to go zabawi przez jakiś czas. Dwie godziny później pluł sobie w brodę. Dlaczego?

- Yu, błagam cię, chodź, już zaraz wychodzimy! - zapewniał malucha rozpaczliwie, starając się jednocześnie pchać wózek i ciągnąć dzieciaka za rękę. Kilka pań ze swoimi pociechami w ramionach zaczęły już spoglądać w ich kierunku z ciekawością, ale Yu niewiele sobie z tego robił.

- Ja chcę do domu! - zawodził przeraźliwie, wyrywając się jak mógł najmocniej. W końcu, Tsubasa postanowił, że nadszedł czas drastycznych rozwiązań. Zostawił wózek, ukucnął przy młodszym i złapał go za kruche ramionka, unieruchamiając w miejscu.

- Yu, proszę... - zaczął przemawiać łagodnie, niemal z czułością. - Daj mi dziesięć minut, muszę zrobić zakupy, żebyś miał co jeść. Jak będziesz grzeczny, to dostaniesz nagrodę. Przy wyjściu widziałem twoje ulubione batoniki, kupię ci kilka... dobrze? A po powrocie zrobimy naleśniki. Co ty na to?

- Obiecujesz?! - zielone oczka chłopczyka zrobiły się wielkie jak sporej wielkości monety.

- Obiecuję. - uśmiechnął się Tsubasa. - A teraz... chcesz się przejechać w wózku?

Gdy pomagał Yu zapakować się do wózka, stojąca obok kobieta z małym dzieckiem na rękach, która najprawdopodobniej obserwowała ich jakiś czas, podeszła bliżej, po czym odezwała się:

- Ma pan podejście do dzieci... To pański syn?

Tsubasa rozchylił usta ze zdziwienia. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak ta scena musiała wyglądać dla obcej osoby.

- Nie, nie... to... t-to t-tylko mój mały znajomy. - przerażony perspektywą zostania ojcem nagle zaczął się jąkać. - Ja t-tylko p-pomagam się nim opiekować...

Jednak nagroda za najgorszy, a zarazem najlepszy komentarz przyznana została Yu. Maluch nareszcie usiadł wygodnie w wózku i zawołał, nie siląc się wcale na ściszanie głosu:

- Nie, proszę pani! Nie chciałbym być jego synem, on jest nudziarzem! Zresztą, i tak niedługo będzie miał własne dzieci! Madoka mówiła, że kiedy dwie osoby biorą ślub, to będą mieli dzieci, a sam widziałem, jak Kyoya kilka dni temu kupował pierścionek!


To na tyle, ludzie!

Bye ;P