AkaAka dla Yazu


Czerwonowłosy chłopak przewrócił się na bok i spojrzał na budzik stojący na nocnej szafce. Była już siódma i jeśli chcieli przygotować wszystko na święta z pokoleniem cudów, musieli zacząć się zbierać.

Przysunął delikatnie dłonie do policzków i dotknął ich czule.

-Seijuro, musimy wstawać.

Jego drugie ja jęknęło cichutko i wtuliło się w ciepłą dłoń, powoli zaczynając się wybudzać.

-Akashi?

-Tak, tak. Musimy wstawać - mruknął stanowczo, ale dalej delikatnie ich pieścił. Jego drugie ja nie specjalnie chciało wstawać. Wiedziało, że musiało, ale dużo bardziej podobała mu się perspektywa zostania w łóżku. Perspektywa dalszych czułości.

-Seijuro, musimy zająć się swoimi obowiązkami.

To wystarczyło by zmobilizować ich obu to wstania z łóżka. Przygotowanie samych siebie nie zajęło im dużo czasu. Wzięli krótki prysznic, schudnie się uczesali, ubrani garnitur. Przy każdej czynności rozmawiali ze sobą ile tylko mogli bo wiedzieli, że przy innych nie mogą sobie na to pozwolić.

-Akashi? A te prezenty, które dla nich przygotowaliśmy? - pyta, poprawiając ich krawat, specjalnie dotykając ich przy tym pieszczotliwie.

-Nie damy im ich bezpośrednio - mruknął cicho, spoglądając w kierunku pakunków.

Jego drugiego ja zaśmiało się wesoło, delikatnie wsuwając rękę w ich włosy i mierzwiąc je.

-Zdystansowany jak zawsze. Tym razem nie groź im śmiercią.

-Będę robił co chce, Seijuro.

-Proszę, Akashi… - jego drugie ja mruknęło tak słodko, że nie potrafił mu odmówić. Nie jemu. Jeśli chodzi o niego, zawsze był zbyt miękki.

-Zastanowię się.

Kolejny czuły dotyk i ciepły uśmiech.

-Dziękuje. W końcu to święta…jak wrócimy dostaniesz nagrodę.

On też się uśmiechnął. Bardziej drapieżnie i władczo, ale nadal z dużą ilością ciepła.