Autor: The Answer

Tymczasem na północny–zachód od bunkra:

- Co my tu właściwie robimy? Same ruiny i żadnego blaszaka żeby sobie postrzelać – powiedział Cybermirror głaszcząc swój karabin snajperski – Barrett M82 kaliber 0.50 cala.

- Spokojnie – odparł Answer spoglądając na okolicę przez lornetkę.

- Spokojny będę leżał w grobie, czyli optymistycznie patrząc za jakieś kilka, może kilkanaście dni.

- Postaram się nie przegapić pogrzebu – mruknął Answer i wziął do ręki radio. - rapecqx_E3QX co u was?

– Cisza i spokój, zaczynamy się powoli zastanawiać po co nas tu w ogóle wysłali – usłyszał głos z nadajnika.

- Widać nie tylko wy… - przerwał. – Cybermirror widziałeś to, na prawo od tamtego pomnika, zdawało mi się, że coś się poruszyło.

Cybermirror spojrzał przez lunetę.

- Witaj – powiedział ze złośliwym uśmiechem na twarzy.

Zza szczątków budynku wyłoniły się T-888, chwilę potem dwa następne.

- Wygląda na to, że jednak nie będziemy się nudzić. Pierwszy cel po lewej, odległość około tysiąc pięćset metrów, słaby wiatr ze wschodu – powiedział Answer.

- Zrozumiałem – odpowiedział Cybermirror korygując przyrządy celownicze.

- Strzelaj.

Cybermirror nacisnął spust. Pocisk chybił o dwa metry. T-888 zatrzymały się.

- Dwa metry w lewo – powiedział Answer.

- Zrozumiałem, wyreguluje – powiedział Cybermirror i pociągnął ponownie za spust.

Tym razem pocisk trafił w cel, pierwszy T-888 stracił pół głowy i zaczął bezwładnie się przewracać. Pozostałe dwa zaczęły strzelać na ślepo w kierunku z którego padły strzały.

- Możecie pomarzyć – szepnął Answer – drugi cel z prawej.

Cybermirror, po raz trzeci pociągnął za spust. Minimalnie chybił.

- Minimalnie na lewo.

- Zrozumiałem – pociągnął za spust.

Drugi T-888 dostał w środek klatki piersiowej i się przewrócił. W tej samej chwili ostatni z T-888 trafił w znajdujące się dziesięć metrów od nich resztki pojazdu opancerzonego Humvee.

- Cholera dostałem! – krzyknął nagle Cybermirror zwijając się z bólu.

- Daj mi pięćdziesiątkę! – wykrzyczał Answer i wziął Barretta od Cybermirrora. – Widzę gnoja.

Answer pociągnął za spust. Chybił o dwa i pół metra. Nacisnął spust ponownie, tym razem trafił metr obok ostatniego T-888. Poczuł pocisk przelatujący tuż nad głową. Wystrzelił po raz trzeci, tym razem trafił w nogę, T-888 przewrócił się.

- Mam cię – powiedział Answer i wycelował w podnoszącego się T-888.
Strzał trafił w pierś, ostatni T-888 padł bez ruchu. Answer zostawił karabin snajperski i skoczył do rannego Cybermirrora.

- Gdzie dostałeś?! – krzyknął.

- W tyłek, chyba jakiś rykoszet – odparł Cybermirror.

- Gdzie?! – wybuchł śmiechem Answer – jak się czujesz?

- Parzy, czuje się jakbym posadził tyłek na grillu.

- Mam coś na to – odparł Answer i zaczął szukać czegoś w swoim plecaku. Wyciągnął metalową manierkę i dwa kubki. Napełnił kubki i podał jeden Cybermirrorowi.

- Co to?

- Wódka - odparł Answer.

- Skąd wytrzasnąłeś wódkę?

- Ma się swoje dojścia - uśmiechnął się Answer.

Opróżnili kubki jednym łykiem.

- Niezła – powiedział Cybermirorr. Answer polał drugi raz. - A mogę wiedzieć dlaczego polewasz do kubków? Mógłbym się założyć o co chcesz że masz tam gdzieś w plecaku kieliszki?

- Poważne problemy trzeba rozwiązywać konkretnymi metodami, półśrodki nie dają rady.

- Dobra, niech ci będzie – opróżnili kubki.

- Co się tam u was dzieje? Słyszeliśmy strzały – usłyszeli rapecqx_E3QX przez radio.

- Nic poważnego, trzy T-888, już po nich ale Cybermirror dostał rykoszetem i muszę go zanieść do bunkra.

- Coś poważnego?

- Raczej nie, ale ja lekarzem nie jestem.

- Ok, zanoś go do tego bunkra. My tu posiedzimy jeszcze jakiś czas i też się zwijamy.

- W porządku, bez odbioru. Dobra zbieramy się stąd – Answer spakował sprzęt, wziął Cybermirrora na plecy i zaczął iść w stronę bunkra. – W bunkrze doktor Anika obejrzy ci ten tyłek.

- Taaa, już to widzę.

Obydwaj ryknęli śmiechem.