Rozdział 3: ,, Trying not to break"*


,,Nie pod da waj się roz paczy. Życie nie jest lep sze ani gor sze od naszych marzeń, jest tyl ko zu pełnie inne.'' - William Shakespeare


− Hermiona obiad! – brązowowłosa dziewczyna usłyszała wołania pani Weasley.

Nie zważając na słowa kobiety, leżała dalej wpatrując się w sufit. Nie chciała jeść. Ból, który pojawił się po bitwie w Ministerstwie Magii był zbyt wielki. Zamknęła oczy, gdy wspomnienia z walki napłynęły do jej głowy. Zacisnęła pięści. Nie chciała o tym myśleć. A jednak każdego dnia tysiące myśli związanych z tym wydarzeniem nie dawało jej spokoju.

Harry czemu to zrobiłeś? Dlaczego dałeś się zabić?" – powtarzała każdego ranka w myślach.

Wstała, wzdychając przy tym ciężko. Nie chciało jej się jeść. Pragnęła być sama. Drażniło ją towarzystwo ludzi, a szczególnie Rona. Była na niego wściekła za to, że stwierdził, iż lepiej byłoby gdyby nigdy nie poznali Harry'ego. Wspomnienie napłynęło do głowy dziewczyny.


Brązowowłosa dziewczyna siedziała na kanapie łkając cicho. Mimo, że minęły już dwa tygodnie ona dalej czuła się, jak w momencie śmierci Harry'ego. Do salonu weszło dwóch mężczyzn. Dziewczyna podniosła wzrok.

Profesorze Lupin, czy…? – zapytała zduszonym głosem.

Mimo iż wiedziała, że to niemożliwe ciągle miała nadzieję, że Harry żyje. Nadzieje, którą mogła złamać jedynie wiadomość o znalezieniu ciała jej przyjaciela.

Nie Hermiona, dalej go nie odnaleziono – odpowiedział Lupin.

W salonie zapadła cisza.

Dalej nie mogę się z tym pogodzić – szepnęła.

Tak, jak my wszyscy Hermiono – odrzekł drugi z mężczyzn.

Spuściła głowę. Wiedziała, że Syriusz miał racje. Poza tym wiedziała, że Syriusz cierpi z pewnością bardziej mocniej niż ona. W końcu Harry był jego chrześniakiem.

Zamknęła oczy. Nie wiedziała, jak długo siedziała w takiej pozycji, gdy nagle dobiegł ją głos Rona:

A ty znowu płaczesz? – zapytał rudowłosy.

Masz w tym jakiś problem? – odwarknęła Hermiona.

Po prostu nie rozumiem o co ci chodzi – stwierdził chłopak.

Spojrzała na niego w szoku. ,,Nie rozumie o co mi chodzi?! Harry nie żyje, a on zachowuje się, jak gdyby nigdy nic! Jak on śmie!" – pomyślała z furią. Była wściekła, chociaż wściekła to mało powiedziane.

Nie rozumiesz o co mi chodzi? – zapytała.

Nie rozumiesz o co mi chodzi? – powtórzyła głośniej.

O CO MI CHODZI?! – teraz już krzyczała.

HARRY NIE ŻYJE, A TY NIE ROZUMIESZ O CO MI CHODZI? JAK MOŻESZ?! BYLIŚCIE NAJLEPSZYMI PRZYJACIÓŁMI, A TY ODWALASZ COŚ TAKIEGO?! CZY TY W OGÓLE MASZ MÓZG, BO MI SIĘ NIE WYDAJE! – wrzeszczała na chłopaka.

Tak! Nie rozumiem o co ci chodzi! I co z tego, że umarł?! Życie toczy się dalej!

Ronald! Byliście najlepszymi przyjaciółmi! – wyszeptała w szoku.

Tak, byliśmy! Byliśmy rozumiesz? Sama stwierdziłaś to w czasie przeszłym. On nie żyje i żadne płacze tego nie zmienią! ZROZUM TO! – warknął chłopak.

Ale… - zaczęła cicho.

Nie ma, ale Hermiono! W ogóle lepiej, by było gdybyśmy go nigdy nie poznali – przerwał jej Weasley.

Nie minęło pięć sekund, a Hermiona wstała, zamachnęła się i…

PLASK!

Uderzyła rudowłosego z furią.

TY! TY ŚWINIO! JAK MOŻESZ! NIE WIEDZIAŁAM, ŻE JESTEŚ TAKIM IDIOTĄ! – wrzeszczała przez łzy.

Nie chcę cię więcej znać – wyszeptała i odwróciła się na pięcie, by uciec do swojego pokoju.

Poczuła, że nikt jej nie rozumie. Rzuciła się na łóżko, łkając głośno.


Skierowała się do łazienki. Podeszła powolnym krokiem do lustra. Nie widziała swego odbicia od dłuższego czasu, a to co zobaczyła wywołało u niej szok.

Jej brązowe, dawniej żyjące swoim życiem, włosy straciły wszelki blask. Były poplątane tak, że dziewczyna z trudem je rozpoznawała.

Przymknęła powieki czując łzy, które napłynęły jej do oczu. Zaniedbałam się przez to co się wydarzyło, ale… Ale czy Harry, by tego chciał? – zapytała się w myślach.

Harry zdecydowanie nie chciałby, żebyś zagłodziła się na śmierć – odpowiedział jej nieznany głos.

Ale… − zaczęła.

Nie ma ,,ale" Hermiono! Harry nie chciałby, żeby jego najlepsza przyjaciółka zniszczyła sobie przez niego życie! – przerwał jej owy głos.

Chyba masz rację – pomyślała.

Ja wiem, że mam racje! – znowu otrzymała odpowiedź.

Dopiero po chwili załapała, że dzieje się coś dziwnego. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Nikogo prócz niej nie było w łazience.

Chwila, chwila z kim ja rozmawiam?! Przecież tu nikogo nie ma! – stwierdziła zdumiona.

Dlaczego tak myślisz? – ponownie uzyskała odpowiedź.

Nie, nie, nie! Ja wariuję.

Nie wariujesz Hermiono, po prostu nie znasz jeszcze całej prawdy– tajemniczy głos rozległ się ponownie w jej głowie.

W takim razie kim jesteś? I o jaką prawdę ci chodzi?– zapytała przestraszona dziewczyna.

Powoli zaczął ogarniać ją coraz większy strach. Nie wiedziała z kim rozmawia, nie wiedziała jakim cudem z tym kimś rozmawia. Bała się, że może to się dziać za sprawą czarnej magii. I nagle otrzymała niezrozumiałą odpowiedź:

Nie ważne jest kim ja jestem, ważne jest kim TY jesteś Hermiono.

Co takiego? – spytała.

Słowa wypowiedziane przez nieznajomą istotę w jej umyśle wprawiły dziewczynę w szok. Przecież wiedziała kim jest! A jest córką Jane i Erica Grangerów, Hermioną Granger, urodzoną dziewiętnastego września 1980 roku!

Dowiesz się w swoim czasie, w swoim czasie Hermiono – odrzekł głos.

Znowu zagadka! Kiedy nadejdzie ten czas?

Ale kim ty jesteś?! – krzyknęła w myślach.

Tym razem Hermiona nie otrzymała jednak odpowiedzi. Stała przez chwilę w miejscu, a potem podniosła gwałtownie głowę.

Koniec z grzeczną panną Granger! Nie będę kimś kim nie jestem! Muszę zaakceptować siebie taką, jaką jestem. Muszę stać się sobą. Nie mogę dłużej ukrywać tego jaka naprawdę jestem. W końcu Harry zawsze mówił, że to jak się zachowuje jest nienaturalne. Czuję, że chciałby bym pokazała światu moje prawdziwe oblicze. Taki mam też zamiar! Koniec z panną Ja, To, Wszystko, Wiem! Od dziś jestem jedynie Hermioną, zwyczajną dziewczyną! A Weasley pożałuje, że stwierdził, iż lepiej by było gdybyśmy nie poznali Harry'ego! Phi! Też mi z niego przyjaciel – pomyślała, a potem wzięła głęboki oddech.

Nie pozwolę, by świat zapomniał o Harrym. Już ja o to zadbam! – szepnęła do siebie.

Uśmiechnęła się. Teraz już wiedziała, że Harry nie chciałby, by się załamała. Zrozumiała, że -mimo iż jej przyjaciel nie żyje - ona musi iść dalej, przed siebie z wysoko uniesioną głową, stawiając czoła przeszkodom. Taki miała też zamiar. Nie chciała zapomnieć. Chciała nauczyć się z tym żyć, pogodzić, że Harry'ego już nie ma.


*Fragment piosenki Linkin Park - From The Inside.

Rozdziały będą teraz pisane również z perspektywy Hermiony. ,,Moja'' Hermiona będzie całkowicie inna od tej stworzonej przez J.K Rowling. Ron także będzie odchodził od oryginału, a co do Syriusza... Cóż wyjaśnię to w późniejszym czasie.

Dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze!
staram się dowiedzieć sporo o oddziałach
psychiatrycznych dla młodzieży. Przeczytałam kilka wyznań, które mnie
zaszokowały, ale przyznam, że za bardzo w nie nie wierzę. Przecież to jest
trochę nienormalne, by za sam protest przed pójściem spać było się
przykuwanym do łóżka, prawda? Wątpię, by nastolatkowi, czy dziecku to
pomogło.
Staram się więc wykreować opisywany przeze mnie oddział tak, by stał się
miejscem, w którym faktycznie można pomóc, a lekarze nie są pozbawieni
uczuć. Starają się wspierać pacjenta itp.
Do napisania opowiadania zainspirowała mnie książka ,,Oszaleć ze strachu".
Dlatego też chcę, by ,,mój" oddział był choć trochę podobny do tego z
owej książki.
Co do bitwy, cóż... W późniejszym czasie zostanie to wyjaśnione. Nie
teraz, bo ten prolog został już rozplanowany, tak by dopasował się do
opowiadania.
Co do imion... Cóż... Na lekcjach języka angielskiego, gdy pytałam się pani, jak pisać imiona typu ,,Monika", ,,Dominika" itp. po angielsku, zostałam poinformowana, by przed ,,k" dodać ,,c". Dlatego będę unikała takowych imion i zmieniała je na inne angielskie imiona. Cały czas szukam bety. Zna ktoś jakąś? A! I co do rozdziału pierwszego... Cóż muszę zacząć poprawiać go od początku, bo przez przypadek wylogowałam się przed zapisaniem zmian( ja to zawsze mam pecha).
Jeszcze raz dzięki za wszystkie komentarze.