Rozdział 4 „Ciepło/ Warmth"
L zaczął się powoli budzić. Nieszczególnie się śpieszył, chciał jak najdłużej napawać się ciepłem drugiego człowieka i tak obcym mu uczuciem rozleniwienia. Kiedy ostatnim razem je czuł? Tak, to było wiele lat temu, w czasie bardzo mroźnej zimy, gdy mieszkał w Wammy's House. W całym budynku zepsuło się ogrzewanie, więc on wraz z grupą innych dzieci opatulonych w kurtki i płaszcze, grzał się przy kominku w świetlicy. Od zawsze był przyzwyczajony do lekkiego chłodu, zresztą jego chude ciało nigdy nie zapewniało mu niezbędnego ciepła.
Jednak to co teraz czuł było zgoła odmienne od przyjemnie grzejącego ognia w sierocińcu. Powolne, rytmiczne bicie serca, charakterystyczny, acz nie drażniący zapach skóry i potu, nawet delikatne włoski na ciele jego towarzysza- to wszystko sprawiało, że czuł się bezpieczny. Nic mu nie zagrażało. Ani samotność ani lęk nie dopadną go tak długo jak będzie czuć obok siebie tego człowieka.
Ryuzaki spał w najlepsze, więc Light nie mógł zrobić nic poza leżeniem i rozmyślaniem. Kiedy tak patrzył na wtulonego w niego detektywa, zaczął zastanawiać się nad tym jaki był jako dziecko. Jak sobie radził w szkole, czy miał przyjaciół, jacy byli jego rodzice. O ile w ogóle ma rodziców. W tym momencie zaczęła go zastanawiać reakcja Ryuzakiego na jego prośbę o możliwość zadzwonienia do mamy. Może on jest zwyczajnie zazdrosny o to, że Light ma pełną, kochającą rodzinę? To by mogło też tłumaczyć to dlaczego w nocy Ryuzaki się do niego przytulił i nie miał zamiaru puścić. Zwyczajnie brakowało mu bliskości. Ale czemu miałby jej szukać u swojego głównego podejrzanego?
-To nielogiczne...-mruknął pod nosem Light.
-Ale co?- odparł Ryuzaki odrobinę zaspanym głosem. Powoli zwlókł się ze swojego towarzysza i usiadł obok niego, przyciągając jedną nogę do piersi, jakby chciał zachować pozory normalności.
-Nic takiego- przeciągnął się Yagami. Może i L nie należy do szczególnie ciężkich ludzi, ale i tak z ulgą przyjął to, że detektyw wreszcie z niego zszedł. –Zbieraj się, pewnie już na nas czekają
-Dzisiaj nie chce mi się myśleć nad tą sprawą. Zróbmy sobie wolne.
-Jak to ci się nie chce?- zdziwił się Light.
-Normalnie. Uwierz, nawet ja potrafię się zmęczyć myśleniem. Zresztą nic nie zdziałamy póki Kira nie wykona jakiegoś istotnego ruchu- Yagami zwrócił uwagę na to, że spojrzenie detektywa było o wiele bardziej przytomne niż wcześniej.
-Dobra, to masz jakiś plan na dzisiaj? Śpisz dalej czy zamierzasz robić coś bardziej ambitnego?
-Tak szczerze mówiąc to liczyłem na ciebie. –L oparł policzek o kolano. –Może obejrzymy jakiś film albo przejdziemy się do Misy?
-Wolę film. Obawiam się, że Misa wciąż jest na mnie zła za to, że pozwoliłem się do ciebie przykuć
-Dziewczyny czasami zachowują się irracjonalnie- słowa L'a wywołały u Lighta niekontrolowaną salwę śmiechu.
-Powiedz Ryuzaki, miałeś kiedyś dziewczynę?- zapytał Japończyk kiedy wreszcie skończył się śmiać.
-A wyglądam na kogoś kto mógłby ją mieć?
-Nie przesadzaj. Gdybyś się ubrał w jakieś porządne ciuchy, ogarnął trochę włosy i zacząłbyś chodzić wyprostowany to na pewno byś jakąś znalazł. W sumie jesteś całkiem przystojny
-To zabrzmiało dość...dziwnie
-Przecież tylko żartowałem- zaśmiał się Light.
-Czyli nie uważasz, że jestem przystojny?
-Tak...nie...to znaczy...Dobra, chodźmy oglądnąć film, bo tak to do niczego nie dojdziemy- rzekł odrobinę zakłopotany Light i szybko zeskoczył z łóżka. W rzeczy samej, młody Yagami rzeczywiście uważał L'a za całkiem przystojnego. Może i na pierwszy rzut oka wyglądał na człowieka zaniedbanego i nieatrakcyjnego, ale gdyby przyjrzeć się mu bliżej i lepiej dało się dostrzec coś niezwykłego oraz tajemniczego w jego rysach twarzy. Duże, podkrążone oczy i wystające kości policzkowe wcale nie dodawały mu lat, wprost przeciwnie, wyglądał na kogoś bardzo młodego, ale jednocześnie z dużym życiowym doświadczeniem. Mógł uchodzić jednocześnie za ucznia ostatniej klasy liceum jak i dojrzałego mężczyznę na wysokim stanowisku. Gdyby tylko był w stanie zapanować nad swoimi nawykami to mógłby z powodzeniem zmieniać raz po raz tożsamość. No, i gdyby mu się chciało.
-Chcesz obejrzeć jakiś film akcji, romans, dramat czy horror?- zapytał L zaglądając do szafki, na której stał telewizor.
-Obojętne- Light wzruszył ramionami. Detektyw przeglądał przez chwilę zgromadzone opakowania z filmami na DVD po czym wybrał ,,Świat to za mało" . Włożył płytę do odtwarzacza, wziął pilota i usiadł z Lightem na kanapie.
-Jesteś fanem Bonda?- zagaił Japończyk kiedy film się rozpoczął.
-Nie, ale czasem lubię sobie go obejrzeć. Ot tak, dla relaksu- odparł L.
-A myślałem, że non stop pracujesz
-Myliłeś się. Cicho, oglądamy- uciął szybko Ryuzaki, po czym utkwił wzrok w ekranie telewizora. Patrzył tak jak niejednokrotnie wpatrywał się w monitor laptopa. Wzrokiem zaciekawionym, analizującym zdarzenie po zdarzeniu, gest po geście, słowo po słowie. Zupełnie jak dziecko wypuszczone w objęcia wielkiego świata i próbujące go jak najlepiej zrozumieć. Każdy, najmniejszy szczegół. Drobnostkę, niepozorne mrugnięcie. Ile to rzeczy widziały te wielkie oczy? Jak wiele razy rozszerzały się ze zdziwienia, jak często się mrużyły szukając tego konkretnego szczegółu mogącego przesądzić o losach wielu? Bez wątpienia to był jeden z sekretów L'a, którym nigdy nie zamierzał się dzielić. Ani z Lightem ani z Watarim. Z nikim. Pewne rzeczy należały tylko do niego i mimo, że nie zawsze był w stanie sobie z nimi poradzić to nigdy się nie zwierzał. Dlatego czasami zajmował się kilkoma sprawami na raz. By zapomnieć o zimnych nocach spędzonych w opuszczonej dawno temu kamienicy, o dłoni matki, która zawsze odpychała, a czasem świsnęła nad głową przestraszonego dziecka.
Oczywiście wiele razy próbował sobie wmówić, że to wszystko minęło, skończyło się i już nigdy nie wróci. Ale czasem wracało. Czasem w koszmarach sennych, czasem w mimowolnych odruchach. Chociaż wiedział, że Watari nie zrobi mu żadnej krzywdy, L zawsze sztywniał na chwilę kiedy starszy mężczyzna wchodził do jego wiecznie ciemnego pokoju. To był za każdym razem jeden i ten sam sygnał- Ktoś narusza granicę mojego schronienia. Może uderzyć lub krzyczeć. Z drugiej strony, gdzieś w głębi jego serca, czaiła się potrzeba bliskości. Jednak i ona była nieustannie tłumiona przez wspomnienia wydarzeń, które widział i których doświadczył. Pamiętaj. Ludzie biją. Nie chcą cię. Nie oznaczają niczego dobrego.
Jednak L doskonale wiedział, że na świecie nie istnieją wyłącznie ci źli. Doświadczenia z późniejszych lat wykazały, że są ludzie, którzy twierdzą, że porzuconemu dziecku wystarczy podarować sporo ciepła i miłości by było w stanie zostawić za sobą przeszłość i wrócić do jako takiej normalności. I oczywiście z pełnym zaangażowaniem wprowadzają w życie swoje twierdzenie, niekoniecznie pasujące do wszystkich przypadków. Są też tacy, którzy za wszelką cenę chcą wyciągać z takich dzieci ich ukryte talenty, swoisty geniusz w jakiejś dziedzinie. Nie patrząc na nic innego.
***
-Ojciec musi cię darzyć dużym zaufaniem skoro pozwalał ci się czasem angażować w sprawy, które prowadził- rzekł L, kiedy po skończonym filmie Light zaciągnął go na dach kwatery głównej. Japończyk nawet nie kłopotał się z przebraniem w codzienne ubranie, ubrał na siebie pierwsze lepsze spodnie dresowe i bluzę jakie wyciągnął z szafy na ubrania. Przecież ma dziś wolne, prawda?
-Co racja to racja. –odparł Yagami. –Ale to trochę brzmi jakbyś mi zazdrościł. Niech zgadnę, twój ojciec też jest policjantem, ale byłeś na tyle zbuntowanym nastolatkiem, że nie do końca ci wierzył, tak?
-Nie zgadłeś, Light.
-Wiem! Twój ojciec był nad opiekuńczy i z troski o ciebie nie chciał byś się angażował w kryminalne sprawy
-Czemu zakładasz, że mój ojciec był policjantem?- L wcisnął kościste dłonie do kieszeni dżinsów. Znowu ten temat, ale dzisiaj go zakończy raz na...dłuższy czas.
-To kim był?- zapytał Yagami.
-Nie wiem, nie znałem go- odparł zgodnie z prawdą detektyw. Nawet jeśli Light jest Kirą to ta informacja nie powinna doprowadzić go do odkrycia tożsamości L'a.
-Ach, rozumiem. –odparł Light skruszonym głosem. –Wybacz.
-Nie masz za co przepraszać- L wzruszył ramionami.
-A twoja matka?
-Pracowała dorywczo- odparł lakonicznie detektyw po szybkim przeanalizowaniu różnych możliwości odpowiedzi. Nie był pewien czy to prawda, zresztą...
Usłyszał jak trzasnęła drzwiami od ich mieszkania. Odczekał kilka sekund, po czym ostrożnie wyszedł z pokoju. W salonie grał telewizor i czuć było nieprzyjemny zapach tego napoju, który zawsze pił ojciec kiedy przychodził. Zadrżał. Lepiej siedzieć u siebie i nie rzucać się w oczy. Pamiętał doskonale jak ojciec po wypiciu tego czegoś kłócił się z mamą, a on nieuważnie przyszedł do nich i prawie dostał butelką.
-Ej, ziemia do Ryuzakiego!- Light pstryknął mu palcami przed nosem co pozwoliło L'owi wybić się ze wspomnień. Znowu go dopadły. Niestety.
-Zamyśliłem się- mruknął detektyw, po czym potrząsnął głową niczym mokry pies.
-Już ci się zachciało myśleć?- Japończyk uniósł kącik ust. L zerknął na jego twarz. Rany, on miał takie szczere i dobre spojrzenie.
Przebywali na dachu do wieczora, dopóki nie zrobiło się zimno i L nie zaczął marznąć. Teraz oboje siedzieli na kanapie i grzali się pod kocem. Ryuzaki jadł żelki i przyglądał się fikusowi stojącemu obok telewizora, a Light przeglądał wiadomości z ostatnich dni na swoim laptopie.
Młody Yagami czuł swego rodzaju satysfakcję. Dowiedział się czegoś na temat rodziców L'a, co pozwoliło na znalezienie powodu, dla którego detektyw się do niego w nocy przytulał. Najwyraźniej śnił mu się jakiś koszmar, a w połączeniu z jakąś tęsknotą za ojcem stało się co się stało. Oczywiście istniała jeszcze możliwość, że L się w nim zakochał, ale uznawał ją za wysoce mało prawdopodobną. Detektyw był wysokiej klasy profesjonalistą, a poza tym sprawiał wrażenie jakby widział w ludziach tylko potencjalnych podejrzanych, współpracowników bądź informatorów, a nie potencjalnych życiowych partnerów. Zresztą i tak by się nie posunął do romansu- raz, że nie miałby żadnej możliwości ukrycia go, a wyłączenie części kamer byłoby co najmniej podejrzane, dwa, że darzył zbyt wielkim szacunkiem pana Yagamiego, by flirtować z jego synem, praktycznie pod jego nosem.
-Nie, to nie byłoby w jego stylu-pomyślał Light, przeglądając kolejną stronę internetową. Wtedy nagle zauważył jedną rzecz. Jakiś czas temu, gdy poruszył temat rodziny detektywa on uparcie milczał i stwierdził, że niczego na swój temat nie powie. Dziwny był fakt, że ten niezłomny L tak szybko się przełamał.
W tym momencie cały wcześniejszy entuzjazm Lighta nagle zniknął. Przecież Ryuzaki mógł go zwyczajnie okłamać. Powiedzieć pierwszą lepszą rzecz jaka mu przyszła do głowy, by zamknąć temat raz na zawsze. W związku z tym Light miał dziwne przeczucie, że jedynym powodem ewentualnego ukrycia prawdy nie była chęć ochrony tożsamości. Te kilka chwil, kiedy wcześniej detektyw zamyślił się na dachu tuż po tym jak wspomniał o pracy matki, przytulenie się we śnie...chłopak przeczuwał, że to wszystko się ze sobą łączy. I to wszystko ma ścisły związek z przeszłością Ryuzakiego.
Zerknął ukradkiem na L'a. Opakowanie po żelkach rzucił na stolik obok kanapy, a sam był zajęty zaplataniem warkoczyków na frędzlach koca. Po raz kolejny był zamknięty we własnym świecie.
W świecie, do którego tak bardzo chciał dostać się Light.
