Gatunek do kochania


Nikt tak nie zrozumie serca kobiety jak druga kobieta, chociaż czasem może ona w meandrach uczuć poruszać się po omacku, zwłaszcza jeśli nie ma na nosie stosownych szkieł korekcyjnych.


Wrzesień. Baker Street 221B, głównie salon.

- Dzień dobry.

- Molly, jak miło cię widzieć. Wejdź proszę. Tak rzadko ktokolwiek mnie odwiedza.

- Pani Hudson, czy ma pani jakieś plany na jutro?

- Co to jest jutro? Sobota. Zwykle robię pranie.

- Gdyby jednak pranie mogło poczekać. Bardzo byłoby miło, gdyby pani przyszła.

- Zaproszenie na ślub? Przepraszam, ale do czytania potrzebuję okularów. Wychodzisz za mąż? Wspaniale. Tylko, że to takie nieoczekiwane.

- Ja muszę wyjść za mąż. Bo jestem w ciąży!

- Molly, nie płacz, płakać należy, gdy ktoś umiera, a nie gdy ktoś się ma urodzić. Te ściany widziały już stanowczo zbyt dużo łez.

- Ma pani rację. Przepraszam.

- Czy tu jest napisane, że ty wychodzisz za mąż za… Mycrofta?

- Tak. Za Mycrofta.

- Dziecino, nawet nie pytam, jak ty się w to wplątałaś.

- Bo ja. Bo Sherlock. On umarł. I było mi smutno. I chciałam, znaczy potrzebowałam kogoś do kochania…

- Kochaniutka, Holmesy to nie jest gatunek do kochania, ale dla twojego dziecka jest nadzieja, będzie półkrwi. Ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić ciebie i…

- Pani Hudson… Bardzo proszę.

- Przepraszam. Nie płacz. Bycie żoną Mycrofta z pewnością ma też jakieś jasne strony... Można zostać wdową. Raczej zamożną. O, wtedy z pewnością będę mogła udzielić ci paru wskazówek, jak cieszyć się życiem.


W dzisiejszej odsłonie udział wzięli:

Molly Hooper– łzy nad swym wkrótce minionym panieństwem roniąca

Pani Hudson – wesoła wdowa z optymizmem patrząca w przyszłość


Notka autorska:

Bardzo serdecznie dziękuję za tak ciepłe przyjęcie kolejnych odsłon!

Filigranko, ślub będzie zdecydowanie później, a do wieczoru panieńskiego/kawalerskiego jeszcze kilka rozdziałów.;))

Meg, mam nadzieję, że pani Hudson wyszła równie kanoniczna co Mycroft, ale żaden monitor nie ucierpi. :)

Madmartus, dzięki za słowa wsparcia i za określenia Mycrofta mianem "cudny" - jest inspirujące. :D

Myszyno, wedle życzenia, kolejny rozdział.:)

Cheroine, absurdalnie już jest, no to teraz może wyjdzie nieco kanoniczniej i wielkie dzięki za kredyt zaufania w postaci "ulubienia".:)