Rozdział 4
– Panie, przyszedł handlarz niewolników. I twierdzi, że przyprowadził niewolnika dla ciebie – zaanonsował lokaj, nie dając po sobie poznać, najmniejszym nawet gestem, jak bardzo dziwi go ta wizyta.
– Dobrze, przyprowadź ich tutaj
– Oczywiście, panie.
Po chwili wprowadził ich obu do pokoju. Handlarz wszedł pierwszy, za nim z pochylona głową Thor. Kupiec ukłonił się Lokiemu, a Thor padł na kolana przy drzwiach. Loki wyjął sakiewkę z monetami i wręczył bez słowa powitania zaskoczonemu handlarzowi niewolników. – Bierz pieniądze i wynoś się. I pamiętaj nikomu ani słowa – popatrzył groźnie na zdumionego mężczyznę. – Oczywiście, panie, możesz na mnie polegać – wyjąkał tamten i pospiesznie wyjął zza pazuchy akt kupna niewolnika. – To jego papiery – dodał i wręczył Lokiemu. – Dobrze, dobrze, wynoś się – Loki odprawił go machnięciem ręki. – Mój lokaj odprowadzi cię do drzwi.
Kiedy handlarz wreszcie wyszedł, Loki wrzucił dokumenty, nie czytając, do szuflady biurka i spojrzał na klęczącego przy drzwiach na Thora.
– Wstań – rzucił. – I podejdź bliżej.
Thor natychmiast wykonał rozkaz. Podszedł do Lokiego i stanął z pochyloną głową, wyraźnie niepewny, co czeka go dalej. Loki przyglądał mu się uważnie, rejestrując wszystkie siniaki, stare i nowe blizny, sterczące pod tuniką żebra i zapadnięte policzki.
– Jak długo jesteś niewolnikiem? – zapytał wreszcie.
Thor wyszeptał coś ledwie słyszalnie. – Co? Co tam mamroczesz? Mów głośniej! – warknął Loki. – Na wszystkie pytania masz odpowiadać głośno i wyraźnie. Zrozumiałeś?
– Tak, panie. Wybacz, panie – odpowiedział wyraźnie przestraszony Thor i przełknął nerwowo ślinę. – Jestem niewolnikiem całe swoje życie, przynajmniej te które pamiętam.
– Co to niby znaczy?
– Kiedyś, zanim trafiłem do tego świata, chyba nie byłem niewolnikiem, panie. Ale nie pamiętam czym się zajmowałem, nie pamiętam skąd pochodzę, znam tylko swoje imię.
– Doprawdy – powiedział z ironią Loki. – Dlaczego mam wrażenie, że coś ukrywasz? Nie powiesz mi chyba, że nie rozpoznałeś mnie rano na targu.
Thor milczał przez chwilę, niepewny, co ma odpowiedzieć. – Odpowiadaj! – krzyknął Loki. Thor drgnął i zaczął szybko mówić: – Ja widziałem cię w snach, panie. Tylko w snach, nie znałem twojego imienia, panie. Ja, ja nic nie ukrywam... – Urwał, nie wiedząc, co może jeszcze powiedzieć.
– No dobrze, załóżmy, że mówisz prawdę. Nie odpowiedziałeś mi jednak na pytanie. Może sformułuje je inaczej, żebyś zrozumiał, o co mi chodzi – Loki zaczynał się naprawdę dobrze bawić. – To ile lat jesteś niewolnikiem? – zapytał, dziwiąc się, że to dość proste pytanie znowu wprawiło Thora w zakłopotanie. – No mów!
– Nie pamiętam dokładnie, panie. Nie umiem policzyć... – znowu zamilkł, nie potrafiąc wytłumaczyć, że były takie lata w jego życiu, wypełnione torturami, nieustającą rozpaczą i strachem, które minęły mu jak w sennym koszmarze i po prostu nie był w stanie powiedzieć ile ich było. Dziesięć, dwadzieścia? Sto?
– Ach tak. To ciekawe. Twierdzisz więc, że nic nie pamiętasz ze swojego poprzedniego życia, tak?
– Tak, panie – Thor postanowił nie dodawać nic więcej, nie chcąc ryzykować gniewu nowego właściciela.
– A te twoje sny? Mówiłeś, że widziałeś moją twarz we śnie. Śnili ci się inni ludzie?
– Tak, mężczyzna z opaską na oku, rudowłosa kobieta i wielu innych – odpowiedział Thor, nie mając odwagi kłamać.
– I nie pamiętasz ich imion? – zapytał z ciekawością Loki.
– Nie, panie.
Loki pomyślał, że o wiele ciekawiej by było, gdyby Thor jednak pamiętał swoją przeszłość. Gdyby wiedział jak nisko upadł. Następca tronu Asgardu – niewolnikiem! Potem doszedł do wniosku, że o wiele zabawniej by było złamać Thora samemu, a nie kupić go już takiego na targu. Wtedy przyszedł mu do głowy genialny pomysł! Przecież mógł zwrócić Thorowi jego wspomnienia i zobaczyć co się stanie. W końcu Thor pozostanie niewolnikiem, a on Loki jego panem. I będzie mógł z nim zrobić, co tylko zechce, a jego braciszek będzie już wiedział, kim jest i co utracił. Uśmiechnął się złośliwie. Sumienie wprawdzie coś tam szeptało, że może Thor został już wystarczająco ukarany, ale Loki postanowił znowu je zignorować. Marzył o zemście przez lata i nie miał zamiaru jej porzucić, tylko dlatego że człowiek przed nim stojący, zmienił się przez ten czas. Mimo wszystko, to wciąż był Thor, ten sam, który był przyczyną klęski i późniejszego upokorzenia Lokiego.
– Masz może nadzieję, że skoro cię znam, to powiem ci kim jesteś? – Thor nie śmiał podnieść głowy, ale serce zabiło mu mocniej.
– I wiesz co? Zrobię nawet coś więcej. Przywrócę ci pamięć. I to teraz. – Podszedł do Thora i chwycił jego głowę w obie dłonie. – Zamknij oczy, odpręż się i nie ruszaj.
Thor zrobił jak mu kazano. Przez chwilę nic się nie działo, potem nagle bez żadnego ostrzeżenie jego mózg został zalany milionem obrazów i wspomnień. Zaczął krzyczeć, ból był potworny, nieporównywalny do niczego, czego doświadczył do tej pory. Chciał się wyrwać, ale Loki trzymał go w żelaznym uścisku. – Stój spokojnie i zamknij się – wycedził przez zaciśnięte wargi. Thor stracił poczucie czasu, przytłoczony nadmiarem informacji i emocji. Z całych sił powstrzymywał krzyk i kiedy już myślał, że dłużej nie wytrzyma, że zaraz straci przytomność wszystko skończyło się równie niespodziewanie jak zaczęło. Loki usiadł na stojącym nieopodal fotelu, wyraźnie wyczerpany. Thor upadł na posadzkę nie będąc w stanie utrzymać się na trzęsących z wysiłku nogach.
– I co? Jesteś zadowolony? – w końcu Loki przerwał przedłużającą się ciszę.
Thor spojrzał na niego, niepewny co ma powiedzieć. Marzył o chwili, kiedy odzyska pamięć, ale to co się stało było po prostu zbyt przerażające. Nagle znów wiedział kim jest, skąd pochodzi, kim są ludzie, o których tak często śnił. Ale w żaden sposób nie zbliżało go to do upragnionej wolności. W oczach Lokiego zobaczył tylko złośliwą satysfakcję i nienawiść tak wielką, że niemal namacalną. Thor klęczał przed swoim bratem i wiedział, że nie może się spodziewać żadnej litości z jego strony. Był niewolnikiem, a Loki jego właścicielem i mógł z nim zrobić wszystko. Wychłostać, okaleczyć, nawet zabić. Nie wątpił, że Loki nie zawaha się na nim zemścić. W jednej chwili stracił tę odrobinę nadziei, którą poczuł, gdy zobaczył Lokiego na targu niewolników. Westchnął cicho i odpowiedział:
– Tak, panie. Dziękuję.
Loki uśmiechnął się, ale nie był do końca usatysfakcjonowany. Miał nadzieję na jakąś żywszą reakcję ze strony Thora. Chciał by tamten błagał go litość, o łaskę. Nie miał jednak zamiaru tak łatwo się poddawać.
– To świetnie. Nie myśl, że skoro już wiesz kim jesteś i kim ja jestem, to coś zmienia. Jesteś moim niewolnikiem, bracie – w jego ustach słowo „brat" zabrzmiało niczym najgorsza zniewaga. – I wiesz co? Uważam, że jest to pozycja stworzona w sam raz dla ciebie – dorzucił złośliwe. Ku swojemu wielkiemu żalowi, znowu nie doczekał się żadnej reakcji ze strony Thora.
– No nic, pozwolę ci teraz odpocząć. W takim stanie i tak do niczego się nie nadajesz. Postanowiłem, że zostaniesz moim osobistym służącym. Cieszysz się?
Thor wyraźnie drgnął i wyszeptał patrząc w podłogę:
– Tak, panie.
