Od incydentu w domu Kagamiego minęły już cztery dni. To był drażliwy temat, więc nikt nie miał zamiaru go poruszać, obawiając się reakcji Furihaty. Stał się jeszcze bardziej nerwowy niż zwykle. Żywo reagował na każde przypadkowe dotknięcie, więc granie z nim w koszykówkę stawało się niemożliwe, zwłaszcza gdy za każdym razem wybiegał z sali i wracał pod koniec treningu z zaczerwienionymi powiekami. Ślady działalności Akashiego na swoim ciele ukrył pod szalikiem i wmawiał każdemu kto go o to zapytał, że ma chore gardło i lekarz polecił mu je wygrzać. Póki co udawało mu się to ukrywać przed wścibskimi spojrzeniami nauczycielek. Miał go na sobie nawet na treningach.
Ćwiczył właśnie rzuty do kosza, gdy na salę wszedł Izuki. Kiwnął głową porozumiewawczo do Hyuugi i obaj wyszli z sali, wyraźnie podenerwowani.
Dziwnie się dzisiaj zachowują...
Furihata odłożył piłkę poszedł ich śladem, wyraźnie zaciekawiony ich niecodziennym zachowaniem. Przeszedł obok Kiyoshiego, który prowadził ożywioną dyskusję z pomniejszymi członkami drużyny i przystanął przy lekko uchylonych drzwiach sali.
- Znowu tu przyszedł. - usłyszał przyciszony głos Izukiego. - Trzeba coś z tym zrobić. Nie możemy cały czas mówić, że Furihata już poszedł. To cud że udaje nam się utrzymać go z dala od niego.
Akashi?
Furihata zacisnął dłoń na klamce drzwi i przysunął się bliżej by lepiej słyszeć.
- To już staje się naprawdę kłopotliwe. - dodał Hyuuga.
- I niebezpieczne. Prawie cię ciachnął tymi nożyczkami.
Ścisnął klamkę mocniej by powstrzymać drżenie rąk. Ogarnęły go niesamowite wyrzuty sumienia. To wszystko przez niego...To jego wina, że Akashi ich nachodził. Jeśli im coś się stanie to będzie jego wina.
- Ale jak mamy to zrobić? To rasowy prześladowca! - stwierdził Kagami, opierając się ręką o drzwi. Drzwi z oporem zamknęły się, uprzednio uderzając w coś twardego. To coś osunęło się po nich i wydało z siebie bolesny jęk.
- Co...? - powiedział nieprzytomnie Kagami, a Hyuuga przeszedł obok niego u otworzył drzwi. Furihata klęczał przed nimi trzymając się za nos.
- Furihata! - zawołał zaskoczony. - Od kiedy ty tu...
Wstał z jękiem i odsunął rękę od zaczerwienionego nosa.
- O czym rozmawialiście?
Wymienili pomiędzy sobą krótkie zakłopotane spojrzenie. Kagami otworzył usta by coś powiedzieć, jednak ubiegł go Izuki.
- To nic takiego! - powiedział i uśmiechnął się. - Po prostu Hyuuga zapomniał kurtki wyjąć z szatni, a ju...
- Akashi tu przyszedł, prawda? - przerwał mu i spuścił wzrok, uśmiechając się smutno.
- ...Tak. - odpowiedział po chwili milczenia. - Ale obiecaliśmy, że będziemy go trzymać z daleka od ciebie i...
Więc to jednak to? Czyli nie mam innego wyjścia niż się poddać.
- Przepraszam, że macie przeze mnie tyle kłopotów. - powiedział powoli. - Dziękuję. Naprawdę. Ale już nie musicie się o to martwić...- powiedział cicho i przeszedł obok nich.
- Stój! - zawołał Kagami i chwycił go za nadgarstek. - Furihata, co ty zamierzasz zrobić?
Furihata spojrzał na niego i uśmiechnął się słabo.
- Pójdę do Rakuzana i porozmawiam z nim. Może dzięki temu problem zniknie. - powiedział niepewnie.
- Zdurniałeś?! - zbulwersował się Kagami i chwycił go za szalik, przyciągając do siebie. - Więc niby po co były te starania?! Po jaką cholerę przez te cztery dni robiliśmy z siebie idiotów, próbując go od ciebie odgrodzić?! Siedź cicho i daj się ochronić. - warknął i puścił go.
- Też się nad tym zastanawiałem.
Zamarli i odwrócili się w stronę, z której dobiegał głos. Dopiero teraz go dostrzegli. Akashi Seijuuro stał kilka metrów od nich i opierał się o ścianę. Odsunął się od niej i postąpił kilka kroków ku nim.
- Więc jednak postanowiłeś sam do mnie przyjść, Kouki? Mądra decyzja. - pochwalił go i podszedł do nich, celowo stojąc bliżej Kagamiego, wiedząc, że to mu działa na nerwy.
- A ty czego tu znowu szukasz?! - warknął, marszcząc wściekle brwi.
- Jesteś tępy. - stwierdził Akashi. - Naprawdę nie rozumiem, dlaczego Tetsuya wybrał ciebie na swoje nowe światło. Świecisz jedynie tępotą, Taiga.
Kagami musiał zużyć całe swoje zapasy cierpliwości, by nie rzucić się na niego, lub chociaż coś odpyskować. A Akashi najwyraźniej dobrze się bawił dodając kolejno jeszcze dwie obelgi. Gdy się znudził jego wzrok ponownie spoczął na Furihacie.
- D-dlaczego...- Furihata odruchowo rozejrzał się, szukając drogi ucieczki. Jedyną drogą było przejście obok Akashiego, co nie mogło się udać.
- Przyszedłem po ciebie. - potwierdził i podszedł spanikowanego brązowowłosego.
- Znowu to samo. - Kagami przewrócił oczami, odzyskując mowę. - Kiedy wreszcie zostawisz go w spokoju? To już podchodzi pod nękanie.
- Ponownie usiłujesz zabrać go z treningu. - wtrącił się Hyuuga, patrząc na niego z pode łba.
- A czy to coś zmieni? Nie sądzę by było mu to potrzebne. - mruknął i objął go w talii, na co on spiął się i zaczął się gwałtownie trząść. Druga ręka zacisnęła się na jego szaliku.
- Dlaczego zakrywasz dowody mojego oddania? To zbędne. - powiedział i zdarł z niego szalik, odkrywając już lekko fioletowawe malinki. Furihata krzyknął i zadrżał, czując usta Akashiego przy jego uchu. - Czy mam zostawić jeszcze jeden ślad by nikt nawet nie pomyślał by mi ciebie odebrać? - szepnął, przygryzając przy tym płatek jego ucha.
- DOŚĆ! Nie będziesz tutaj nikogo obłapiał! Odwal się od niego! - ryknął Kagami.
- Ależ ja go nie molestuję...- powiedział beznamiętnie, delikatnie gładząc talię brązowowłosego. Furihata zacisnął powieki i przyłożył dłoń do ust, powstrzymując krzyk. - Czy dziecko bawiące się zabawką według ciebie ją molestuje?
- Ty pojeb-
- Spokojnie, Kagami-kun. - Kuroko pojawił się znikąd i zatrzymał go ręką. - Nie ma takiej potrzeby by używać wulgaryzmów. - stwierdził, kierując wzrok na byłego kapitana Teikou. Czerwonowłosy odwzajemnił spojrzenie, uśmiechając się lekko.
- Czy nie powinieneś być teraz w szkole, Akashi-kun? - zapytał powoli, rzucając mu zirytowane spojrzenie spod przymrużonych powiek.
- Dzięki naszym osiągnięciom dostaliśmy tydzień wolnego. Czy mój widok ciebie gorszy? - zapytał pozornie łagodnym tonem.
- Nie, jedynie odrobinę się zdziwiłem. Ale czy nie masz lepszych rzeczy do roboty niż prześladowanie kolegi z przeciwnej drużyny?
- Prześladowanie?
- Tak, właśnie tak nazywa się to co właśnie robisz.
- Ja jedynie usiłuję przekonać do siebie Koukiego.
- Jak zwykle odwracasz kota ogonem.
- Nie rób ze mnie zoofila, Tetsuya. Wiem, że ciebie kręcą zwierzęta. - powiedział, zerkając znacząco na Kagamiego. - Ale mnie obecnie interesuje tylko Kouki.
Kuroko westchnął. Wiedział że tej walki nie wygra, bo Akashi dostosuje wszystko do swoich potrzeb.
-Nie mam pojęcia, o czym bredzisz...- zaczął powoli Kagami.
- To nic nowego. - skwitował krótko Akashi.
- ...Ale nic z tego. Furihata tutaj zostaje. A ty nie masz prawa tu przebywać i zabierać kogokolwiek bez jego zgody. -
Akashi spojrzał na niego, a potem na Furihatę. Przez chwilę stał w bezruchu a potem, ku ich zaskoczeniu odwrócił się i odszedł w stronę wyjścia. Tuż przy rogu zatrzymał się i spojrzał na nich.
- Nie możesz mnie wiecznie unikać. - zwrócił się do Furihaty - Niedługo znowu się spotkamy. I wtedy już będziesz należał do mnie. Zapamiętaj te słowa, bo będą one prawdą.
Zniknął za rogiem i przez chwilę było słychać jedynie jego równomierne kroki.
Coś za łatwo poszło :D
