------------------------------

Równoujesiennienie

------------------------------


Jesienią zielone, żółte i brązowe źdźbła traw przykrywają złote i czerwone liście, na których osiada srebrny szron. Jesienią z czarnych gałęzi spada brązowy kasztan w zielonej łupinie. Jesienią czerwoną jarzębinę skubią ptaszki o żółtych brzuszkach. Jesienią niebo jest najbardziej niebieskie.

Jesienią chciałabym zaciągnąć do parku Harry'ego i Rona. I Dracona. I innych, wielu innych. Pokazać im to wszystko, na co nie mają czasu ani ochoty patrzeć. Zapytać, czemu ludzie zawsze muszą być głupsi od tego, co ich otacza.

Chciałabym, chociaż naprawdę wątpię, aby ktokolwiek z nich potrafił mi powiedzieć, dlaczego w Hogwarcie nigdy nie mogło być takiego równoujesiennienia.

Nawet jesienią.


--------------------

KONIEC

--------------------


Coś w rodzaju posłowia

II
II
\II/
\/

IIII
IIII
\ IIII /
\IIII/
\II/
\/

IIIIII
IIIIII
IIIIII
\ IIIIII /
\IIIIII/
\IIII/
\II/
\/

Nie wiem, czy i jak głęboko trzeba w tym drabble'u kopać między opadłymi liściami i innymi przejawami jesieni, aby dotrzeć do tego, co naprawdę chciałam powiedzieć. Sądząc po komentarzach na Forum Mirriel, gdzie pierwotnie został zamieszczony powyższy tekst, dokopać udaje się niewielu Czytelnikom. Dlatego przy okazji zamieszczenia tego drabble'a tutaj, wyjaśniam, co następuje:

Jesienny krajobraz ma w "Równoujesiennieniu" być tylko przykrywką dla reflekcji o nie-równouprawnieniu domów w Hogwarcie. W jesiennym krajobrazie wszystkie kolory - kolory hogwarckich domów - współgrają ze sobą, tworząc RAZEM coś niesamowicie pięknego, o czym można pisać, co można malować, o czym można śpiewać... jak kto chce. Coś, na co patrzy się z przyjemnością, co można podziwiać. Niestety, w opisanej przez Joanne K. Rowling szkole magii i czarodziejstwa jest inaczej. Równouprawnienia domów z Lumosem tam szukać; i tylko część winy leży w tym, że główny bohater należy, siłą rzeczy, do jednego z domów. Czy naprawdę Slytherin musiał zostać przedstawiony tak nieprzyjaźnie? Zieleń i srebro... jest dla nich miejsce na świecie. Dlaczego w Hogwacie miałoby być inaczej?