AN: Oto kolejny rozdział co prawda nie wyszedł tak długi jak miałam nadziej ale cóż.

DBZ nie należy do mnie jak zwykle.

I jeszcze jedno w tym rozdziale umieściła jeden drobny szczegół z jednego z moich ulubionych filmów. Jeśli ktoś go znajdzie i napisze review będę bardzo szczęśliwa.

Miłego czytania

Seti31


Rozdział 6

Tydzień później

Vegeta obserwował beznamiętnie jak Videl wybijała dziurę w skalę. Dziewczyna była wyraźnie rozkojarzona a wszystko zaczęło się, gdy wróciła z ostatniego wypadu do Satan City. Coś musiało się stać, lecz jak zwykle zatrzymała wszystko w sobie. Wojownik czasem żałował, że młodsza saiyanka tak bardzo go przypominała. Z doświadczenia wiedział, że zatrzymywanie wszystkiego w sobie w niczym nie pomagało.

- Videl, co się dzieje? Załoga zaczyna się martwić – powiedział w końcu.

Słysząc to nastolatka uśmiechnęła się pod nosem. Znała Vegetę lepiej niż ktokolwiek i jego słowa w najmniejszym stopniu jej nie zmyliły. Po siedmiu latach potrafiła go czytać jak otwarta księgę. Przerwała dewastacje ściany i spojrzała prosto na niego.

- Gdy byłam w mieście natknęłam się na dziewczynę uważającą się za wojownika – rozpoczęła – Nie była taka zła jak niewytrenowanego człowieka, ale to bez znaczenia. Wydaje mi się, że może wiedzieć, kim byłam nim straciłam pamięć. Powiedziała moje imię i wyglądała jakby zobaczyła ducha – z każdym słowem mówiła coraz szybciej jakby bała się, że straci pewność siebie.

Książę poczuł jak coś zimnego przechodzi mu po plecach. Gdy zabrał ze sobą w przestrzeń zamkniętą w sobie ludzką dziewczynkę miał nadzieje, że nigdy nie odzyska wspomnień. Wychował ją jak przystało na saiyańskiego wojownika tak samo jak Tragetę. Nawet przeklęty zdrajca Paragus wierzył, że była jego półkrwi córką. Teraz jednak pojawiła się możliwość odkrycia dawno utraconej przeszłości i nie chciał tego. Co jeśli zechce zostać na Ziemi? Wiedział, że powrót na tę przeklętą planetę przyniesie same problemy.

- Nie ważne, co odkryje nie opuszczę was – powiedział jak zwykle doskonale odczytując jego wewnętrzny konflikt – Ty, Cress i reszta jesteście moim całym życiem. Chce tylko wiedzieć, kim byłam.

- Jeśli tak ci na tym zależy mogę zorganizować mała dywersję byś miała czas na odnalezienie tej dziewczyny. Ogłusz ją i sprowadź tutaj. Wyciągniemy z niej każdy skrawek informacji, jaki posiada.

- Dziękuje ci książę Vegeta – powiedziała cicho pełnym emocji głosem.

- Hm – zbył ją opuszczając pomieszczenie miał dwóch Posłańców Chaosu do znalezienia.

Trageta i Cumin byli aż nazbyt chętni do wyrządzenia szkód w Satan City. Saiyańskie dzieci aż paliła się by siać panikę i zniszczenie na gęsto zasiedlonym obszarze. Vegeta wątpiłby posunęli się do ofiar śmiertelnych, bo jak to zwykł mówić Nappa „gdy przestają się wić to koniec zabawy", ale postanowił mieć ich na oku. Nigdy nie wiadomo, kiedy ich poniesie, czego doskonałym przykładem było Mos Eisley a raczej, co z niego pozostało. Ostatnie czego potrzebowali to dwóch żadnych krwi super saiyan na karku. Miał tylko nadziej, że cała ta akcja okaże się warta zachodu.


Trageta nie potrafił powstrzymać wybuchu radości. To był pierwszy raz od blisko dwóch lat, gdy zostali na jednej planecie dłużej niż miesiąc i mogli latać samopas pod warunkiem, że nie ściągną uwagi miejscowych wojowników. Jak na razie wywiązywali się ze swojej części umowy i teraz Otousan chciałby zdemolowali miasto. Ten dzień zapowiadał się naprawdę dobrze. On i Cumin będą mieli tyle dobrej zabawy.


Ostatnie tygodnie nie były dla niego dobre, od kiedy zobaczył tajemnicza dziewczynę C17 nie potrafił wyrzucić jej z pamięci. Niestety szukanie jej przynosiło taki sam skutek jak igły w stogu siana. Wiedział, że zakrawało to o obsesje, ale nie dbał o to chciał zobaczyć ją jeszcze raz. Pierwszy raz od lat opuścił las by wrócić do cywilizacji w poszukiwaniu jakiś wskazówek i znalazł ich aż nazbyt. Najwidoczniej wojowniczka lubiła bawić się w bohatera problem polegał na tym, że nie pokazywała się nigdy dwa razy pod rząd w tym samym miejscu. Android zaczynał żałować, że nie potrafił wyczuwać ki jak inni Wojownicy Z czy choćby jego siostra. Ta zabawa w berka powoli zaczynała działać mu na nerwy a nigdy nie należał do cierpliwych. Do Satan City zwabiła go ostatnia plotka o jego tajemniczej nieznajomej. Niestety Kami musiał go nienawidzić, bo miasto oblegane było przez Gohana i Trunksa. Zdziwiła go obecność nastolatka z przyszłości, ale chwile później zbył to, jako nieistotne.

Korzystając z okazji postanowił zjeść fast fooda. Była to jedyna rzecz, jakiej mi naprawdę brakowało podczas wędrówek po głuszy. Właśnie kończył trzecią dokładkę, gdy zapanował zupełny chaos. Zaintrygowany poleciał to sprawdzić i ku jego zaskoczeniu stało za tym dwóch ogoniastych bachorów. Mali saiyanie z oświetlenia i sygnalizacji drogowej stworzyli imponująca konstrukcje po środku skrzyżowania paraliżując ruch. Następnie zaczęli latać wokół niszcząc witryny sklepowe wywołując jeszcze więcej paniki. Android musiał przyznać, że był pod wrażeniem. Obserwowanie ich było zabawne, lecz nie trwało długo, bo pojawili się nastoletni demi. Nie chcąc by go odkryli zamierzał się ulotnić póki kątem oka nie dostrzegł aż nazbyt znajomych sterczących dęba włosów. Błyskawicznie się odwrócił w tamtą stronę i nie mylił się dwa dachy od niego stał Vegeta obserwujący wszystko z wyraźnym zadowoleniem oraz dziewczyna z lasu. Parę lat temu od 18 dowiedział się, że arogancki Saiyan zwiał z planety wraz ze swoim synem. Nie żeby go to wtedy obchodziło teraz jednak jego obecność mogła oznaczać komplikacje. Tym bardziej, że najwyraźniej znali się z jego celem. Nie miał jednak czasu tego rozważać, bo dziewczyna kiwnęła głową księciu i wystrzeliła w powietrze. Bez zastanowienia poleciał za nią nie miał najmniejszego zamiaru teraz jej zgubić.