A/N Opowiadanie to tworzę wraz z Klaudią. Rozdziały nieparzyste są moje autorstwa, natomiast parzyste są autorstwa Klaudii. Opowiadanie jest przeznaczone dla osób dorosłych ze względu na wulgaryzmy i brutalne sceny.

Oświadczenie: Wszystkie prawa autorskie, znaki firmowe, rozpoznawalne postacie, fabuła, itd. wymienione w tekście należą odpowiednio do swoich autorów. Kopiowanie i powielanie bez pisemnej zgody autora jest zabronione.

Rozdział 5

by koainka

Kolejne miasto znikało za oknami samochodu. Gwar miasta powoli ustępował miejsca lasom i zieleni go otaczającej. Jego misja dobiegła końca, czas ruszyć dalej. Następne podboje, nowa zabawa. Niestety jego życie stało się strasznie przewidywalne, o typowym jednym schemacie, pragnął w nim zmiany, ale nie wiedział co i w jaki sposób zrobić, aby było lepiej. Z zimnego Chicago ruszył na południe kraju.

Zmiana miasta była dla niego męcząca, ale musiał to robić za każdym razem, aby zatrzeć za sobą wszystkie ślady. Z założenia wychodził, że ''nowe miasto to nowa przygoda'' tym razem los pokierował go do Phoenix. Ale czy to będzie jego ostateczna decyzja? Może rozmyśli się i skieruje się w ostatniej chwili do innego miejsca?

Chciałoby się powiedzieć ''wiedziałem'', jego życie już nie zaskakuje, nie ma dreszczyka emocji. Co? Jak? Dlaczego? Właśnie wyciąga swoje pudełka z samochodu i zanosi je do małego domku, który kupił po bardzo okazyjnej cenie. Gdy wszystko zostało już przeniesione do środka i praktycznie całkowicie wypakowane zdecydował, że powinien rozejrzeć się po okolicy, może uda mu się znaleźć odpowiednią dziewczynę i cała ta zabawa w ''zadomawianie się'' okaże się niepotrzebna. Od razu będzie mógł przejść do rzeczy, które lubił najbardziej.

Powoli przemierzał ulice wielkiego, gorącego miasta rozglądając się dookoła i podziwiając okolicę. Zastanawiał się nawet jak to możliwe, że w takim klimacie rozwija się jakakolwiek roślinność. Z tymi swoimi przemyśleniami zaszedł dość daleko, nawet przez chwilę sądził, że zgubił się, ale po rozejrzeniu się wkoło stwierdził, że już tu kiedyś był. Na pewno nie były to rejony jego nowego domu. Więc, co? Wspomnienia? Ale czego? Jego ostatniego pobytu tutaj? Kiedy? Przecież starał się nie wracać do ''miejsca zbrodni'', aby przez przypadek, ktoś go nie rozpoznał. Ostrożności nigdy za wiele. Trzeba się osłaniać w każdy możliwy sposób. Dlaczego, więc to miejsce wydaje mu się znajome?

Po długim tygodniu poszukiwań zaczął się niecierpliwić, zwykle to przypadek sprawiał, że ofiary stawały na jego drodze i ich los był już w jego rękach. Myślał, że i tym razem tak będzie, liczył, że zdarzy się to prędzej niż później. Nie lubił długo czekać lecz czasami było to nieuniknione i zawsze brał to pod uwagę. Co więcej mógł zrobić? Czasu przecież nie przyśpieszy.

Po kolejnych kilku dniach pustki i braku jakiejkolwiek potencjalnej ofiary, stwierdził, że musi wziąć los we własne ręce i udać się do kampusu studenckiego, gdzie jak wszyscy wiemy można spotkać wiele pięknych kobiet, ale czy któraś z nich zwróci jego uwagę?

Przechadzał się alejkami parku przed kampusem, niby student, który wyszedł zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie zwraca na siebie niczyjej uwagi, ludzie mogliby na niego wpaść, a i tak nie pomyśleliby o nim ani przez chwilę. Byli zbyt zajęci sobą i swoim życiem. Po godzinnym spacerze po parku zobaczył niewysoką, szczupłą blondynkę, ubraną w dresik, która biegała wokół skwerku zieleni. Zaczął się jej uważnie przyglądać i po dłuższej chwili zdecydował, że jest idealna na jego kolejną ofiarę. Była naprawdę piękną dziewczyną, w dodatku wyglądała na skromną, niewinną i zamkniętą w sobie szarą myszkę.

Na pewno zdawała sobie sprawę ze swojej urody, ale tego nie wykorzystywała. Mogłoby o tym świadczyć to, że nie była ubrana w kusy strój, a luźne szorty i bluzkę. Przysiadł na ławce, kiedy dziewczyna zaczęła wykonywać serię skłonów, miał idealny widok na jej zgrabną pupę. W jego głowie powstawały powoli myśli, co z nią zrobi kiedy znajdzie się w jego pokoju. Po ćwiczeniach, które wykonała praktycznie przed jego nosem zaczęła zbierać się do domu. Oczywiście nie odpuści sobie takiej okazji i musi pójść za nią.

Dziewczyna mieszała niedaleko parku, w akademiku nr 13, który z tych wszystkich budynków dookoła był zdecydowanie najładniejszy. Gdy weszła do środka nie mógł iść dalej za nią, ponieważ potrzebna była przepustka, ale nie poddał się i odczekał kilka minut, podszedł do dziewczyny siedzącej przy recepcji. Mała lekko zaokrąglona brunetka, która uśmiechała się do niego serdecznie.

- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - zapytała.

- Cześć. Mam do Ciebie prośbę. Chciałbym zrobić koleżance niespodziankę, ale nie znam numeru jej pokoju czy mogłabyś mi go podać? - zapytał z seksownym uśmiechem, mrugając do niej uwodzicielsko oczami.

- Jasne, o kogo chodzi?

- O tę dziewczynę, która nie dawno wróciła – odpowiedział wymijająco.

- Chodzi ci o Jane Volturii? - zapytała niedowierzająco.

- Tak – odpowiedział pewnie, ciągle szeroko się uśmiechając i rozprzestrzeniając dookoła jakąś magiczną aurę.

- Niestety nie mogę zdradzić Ci numeru jej pokoju, skoro sama Ci go nie podała. Musiała mieć jakieś powody. Przepraszam, chciałabym Ci pomóc, ale nie mogę – odpowiedziała smutno.

Cień zawodu pojawił się na jego twarzy, ale szybko zamaskował go uśmiechem.

- Nic nie szkodzi, dziękuje za chęci – odpowiedział już wesołym głosem. Obrócił się i gdy chciał wyjść usłyszał:

- Zaczekaj – krzyknęła.

Zwrócił swój wzrok na nią dając jej znak, żeby powiedziała o co chodzi.

- Może miał byś ochotę na chwileczkę zapomnienia? - zapytała uwodzicielsko.

Zaśmiał się wewnętrznie, a dziewczynie odpowiedział tylko:

- Nie dzisiaj, śpieszę się, ale może innym razem. Do zobaczenia... - powiedział, urywając chcąc poznać jej imię.

- Irina. A ty? - zapytała.

- Alec. Miło było Cię poznać – powiedział i wyszedł. A gdy był już za rogiem roześmiał się głośno. Nie chciał sprowadzać dziewczyny do parteru mówiąc jej, że nie jest w jego typie albo, że porywa się z motyką na słońce, bo on jest z innej ligi. Wiedział, że to, iż dziewczyna jest nim zainteresowana może mu delikatnie pomóc w sprawie z Jane, dlatego zostawił sobie otwartą furtkę możliwości.

Kolejne dni mijały na obserwacji Jane, dowiedział się, że jest dobrą studentką, która przez cały dzień przebywa w towarzystwie innych ludzi. Są to albo znajomi z uczelni, albo chłopak, czasami jedno z jej rodziców, bardzo ciężko trafić, żeby była sama. Jedynie w parku podczas jej ćwiczeń nikt jej nie towarzyszy.

Sobota wieczór to już prawie tydzień odkąd ją obserwuje, czyli pierwszy weekend, ciekawe jakie ma plany na dziś. Jak na razie od trzech godzin nie wyszła z akademika, ale jednak miał przeczucie, że gdzieś się wybierze, dlatego cierpliwie czekał chociaż miał już tego zdecydowanie dość, był cierpliwy, jednak do czasu. Miał już nawet ochotę wejść tam i ją porwać. Ale wiedział, że nie może tego zrobić. Chyba, że gdy już wyjdzie i będzie wracać dorwie ją w parku. Ale gdzie ta cała zabawa. Nie ma i tym razem nie będzie. Jego cierpliwość ma granicę i powoli zaczyna się ona przekraczać.

Jego przeczucie nigdy nie zawodzi, dziewczyna po godzinie wyszła ubrana w obcisłą bluzkę na ramiączkach z dużym dekoltem i spódnicę, która z ledwością zakrywała jej tyłek oraz buty na dość wysokim obcasie, gdyż wyglądała jak na szczudłach. Jego oczy wyszły praktycznie z orbit, bo to całkowicie kłóciło się z jej stylem, który prezentowała przez ostatnie dni.

Wyglądała jak dziewczyna do towarzystwa. Wsiadła do taksówki, a on pojechał za nią. Po 20 minutach zatrzymała się przed klubem ''Victrola''.

Pomyślał o ciekawym wyborze miejsca na imprezę. Po chwili wpadła mu do głowy myśl, że może ona tutaj pracuje, ale to przeczyło jej wizerunkowi z jego obserwacji. Wejdźmy do środka i przekonajmy się.

Wszedł za nią do środka i kątem oka zauważył, że poszła w kierunku pomieszczenia dla personelu. Może jest tutaj kelnerką, ale tak czy inaczej trafiła mu się niezła ofiara, która pod względem osobowości tak jak on ma drugą twarz. Za dnia grzeczna i ułożona dziewczyna, szara myszka z dobrego domu, a wieczorami wciela się w niegrzeczną kocicę.

Usiadł przy barze i zamówił sobie piwo, obrócił się przodem do sceny na której swoje wdzięki prezentowała zgrabna i wysportowana ciemnoskóra dziewczyna, miała nie więcej niż 18ście lat… kogo zatrudniają w tym klubie.

Przez chwilę nawet miał w głowie pomysł trójkąta między nim, Jane i tą tancerką. Ale tak szybko jak ta myśl zagościła w jego głowie, równie szybko ją opuściła. Pozostało tylko ''nie tym razem''.

Był skory do eksperymentowania, bo na ile sposobów można pieprzyć dziewczynę, aby schematy się nie powtarzały? Na wiele, ale to też się kiedyś kończy. Już i tak duża ilość dziewczyn straciła swoje życie przez niego i jest to bardzo możliwe, że oryginalne pomysły w pewnym momencie się skończą. A zabawa z dwoma dziewczynami jakoś wcześniej nie zagościła w jego umyśle. Jak miałby to zrobić? Nigdy nie szukał dwóch dziewczyn z jednego miasta, było to dla niego zbyt czasochłonne i bez sensu. Ale zdecydowanie wróci jeszcze do tego pomysłu. Już on postara się jakoś to zorganizować. Może nie dziś, nie jutro... kiedyś, na pewno kiedyś. Teraz cieszy oczy widokiem półnagich dziewczyn wyginających się przed nim i innymi mężczyznami. Był nawet wdzięczny Jane, że tu pracuje. To miejsce miało w sobie coś, co wywoływało u niego pewnego rodzaju inspirację. Nowe pomysły napływały do jego głowy ze zdwojoną siłą.

Wiedział już, że dzisiejszego wieczora Jane będzie jego. Nie zależnie od tego jak to przebiegnie.

Panienka Jane długo kazała czekać na swój występ, ale oto właśnie wychodzi na scenę, a wszystkie światła gasną, jedynie jedno pada wprost na nią z reflektora punktowego, które oświetla jej sylwetkę. Wielka gwiazda wieczoru. Zobaczmy na co ją stać. Czy na scenie będzie równie cicha i skromna czy jednak ma w sobie ten specyficzny ogień, którym może rozpalić nawet najbardziej zlodowaciałe serce, a który Alec będzie mógł spokojnie wykorzystać do swoich niecnych celów.

Stanęła na środku sceny, tyłem do publiczności. W jedwabnej halce, która delikatnie prześwitywała. Z głośników zaczęła wydobywać się zmysłowa piosenka, która zbytnio nie pasowała do klimatu tego klubu, ponieważ było to Je T'aime, … Moi Non Plus Jane Birkin i Serge Gainsbourga.

Dziewczyna podniosła obie ręce w górę, lewą wyprostowała natomiast prawą powoli zaczęła zjeżdżać w dół drugiej, zaczynając od dłoni, kołysząc biodrami w rytm muzyki. Rękoma zjechała wzdłuż swoich boków, aby powoli wrócić do góry i lekko podciągnąć w górę swoją halkę tak, że ledwo zakrywała jej pośladki. Następnie odwróciła głowę w prawą stronę i złapała w zęby jedno z ramiączek i delikatnie spuściła je dłonią w dół odsłaniając przy tym swoje ramię, później zrobiła to samo z drugim. Mężczyźni wokół niej zaczęli szaleć, oczy wypadały im prawie z orbit, jakby nigdy nie widzieli dziewczyny robiącej striptiz. Tak naprawdę jeszcze nic nie pokazała, ale powolny i zmysłowy sposób działał na ich wyobraźnię. Podeszła do rury stojącej z prawej strony sceny, oparła się o nią plecami i powoli zjeżdżając w dół, rozszerzyła swoje uda ukazując im swoje błękitne koronkowe stringi. Podniosła się do góry i odwróciła tyłem do nich i na wyprostowanych nogach pochyliła się, zginając się w pół. Wypięła w ich kierunku swoje nagie pośladki, jeden z mężczyzn, który siedział najbliżej sceny wymierzył jej mocnego klapsa, aż biedna dziewczyna podskoczyła z wyrazem bólu i lekkiego przerażenia na twarzy, ale szybko otrzeźwiała i wróciła do swojego tańca. Wyginała się robiąc szpagaty, zmysłowo lecz powoli tańcząc, gdy nagle muzyka zmieniła się i jej taniec z delikatnego przerodził się w bardziej erotyczny, ponieważ szybko zerwała z siebie haleczkę i zaczęła ugniatać swoje piersi przez materiał stanika połączonego z gorsetem. Można powiedzieć, że w błękitnym komplecie wyglądała zjawiskowo, delikatnie i pięknie, ale również w niektórych momentach drapieżnie. Zaczęła wyginać swoje ciało coraz bardziej do tyłu i gdy była już przy ziemi głową, wciąż stojąc na zgiętych nogach w rozkroku, podparła się dłońmi i wyrzuciła swoje biodra w górę. Mężczyźni przed sceną patrzyli na jej ruchy jak zahipnotyzowani, nie wiedzieli na czym skupić swoją nikłą uwagę, czy na całej jej osobie, może na jej piersiach, które podskakiwały z każdym jej ruchem, a może na jej kroku, który był zwrócony w ich kierunki i przez materiał majtek mogli zobaczyć to co się pod nimi znajdowało. Nie dostrzegali niczego dookoła, ona była ich małym centrum wszechświata, liczyła się tylko Jane.

Alec z czystej ciekawości zapytał barmana czy istnieje możliwość wynajęcia dziewczyn, a zwłaszcza tej jednej. Ale ten tylko na niego spojrzał, prawie z kpiną w oczach i powiedział ze śmiechem:

- Jak dla Ciebie to są za wysokie progi.

- Mówię serio – powiedział już lekko wkurzony mężczyzna.

- Ja również - to już całkowicie wyprowadziło go z równowagi, jak on może tak odzywać się do klienta, myśli, że jest jakąś wielką gwiazdą kurwa... pracuje jako barman. Co to do cholery ma być? Nie jest szefem, żeby mówić z kim dziewczyny mają się spotykać, więc niech się pierdoli i grzecznie odpowiada, bo może z nim inaczej porozmawiać.

- Pytam się kurwa ile?

-200$ za godzinę – odpowiedział pełen przekonania, że jest to kwota na którą nie stać tak młodego kolesia. A on jedynie zaśmiał się z jego głupoty? A może z błahej sumy, która jest dla niego niczym. Na jego kontach znajduje się tyle pieniędzy, że mógłby kupić cały ten burdel i jeszcze by zostało. Ale o tym nie musi wiedzieć taki nic nie warty szczeniak.

- Z kim mam rozmawiać? - zapytał z cynizmem.

- Ze mną – odpowiedział mu ktoś, za jego pleców. - Może przejdźmy do mojego biura.

Udał się za nim, przeszli przez całą salę, kątem oka patrząc jeszcze na występ Jane. Doszedł do wniosku, że nie będzie bawił się w podchody i udawanie idealnego mężczyzny dla niej, co było dla niego długą i mozolną pracą nie przynoszącą zwykle efektów jakie oczekiwał to po pierwsze, a po drugie miała już chłopaka, więc byłoby mu dużo trudniej zwrócić na siebie jej uwagę, kto wie co czuła do swojego obecnego partnera, skoro wieczorami pracowała jako pani do towarzystwa. Czy on o tym wiedział? Może nie był w ogóle tego świadomy? A może to on zmuszał ją do takiej pracy? Bądź co bądź dziwki dobrze zarabiały chyba, że ich pracodawcy ściągali z nich dużą prowizję. Niestety tego się nie dowiemy, jedynie co nam pozostaje to nasze domysły.

Jeśli sama zdecydowała się na taką pracę musiała być świadoma niebezpieczeństwa jakie jej towarzyszy, jeśli nie była... to w takim razie jest to tylko jej problem. On zdecydował, że będąc jej zwykłym klientem, zawiezie ją do swojego domu i od razu przejdzie do rzeczy. Za to przecież płaci, nie będzie pokazywał swojej 'romantycznej' strony, bo i po co. Jej na tym nie zależy, bo gdyby tak było nie puszczałaby się na prawo i lewo, a pilnowała swoich wartości.

- Zapraszam – powiedział właściciel klubu, gdy doszli do drzwi jego gabinetu, otworzył je szeroko i wpuścił klienta przodem. Usiadł na swoim wielkim skórzanym fotelu przy ogromnym mahoniowym biurku z ręcznie robionymi zdobieniami i ruchem ręki wskazał fotel po przeciwnej stronie, aby i Alec usiadł, bo formalności potrwają dłuższą chwilę.

- Proszę mi jeszcze powiedzieć, o którą dokładnie z dziewczyn chodzi? - zapytał.

- O tę, która występowała jako ostatnia – powiedział pewnie patrząc mu w oczy i nie zdradzając, że wie jak ona się naprawdę nazywa.

- O słodką Heidi. Oczywiście. Od kiedy?

- Od zaraz.

- A na jak długo?

- Myślę, że dwa dni będą wystarczające.

- Jeśli jest pan zdecydowany to muszę tylko zaznaczyć, że Heidi nie wyraża zgody na stosunki analne – powiedział mężczyzna trochę zmieszany, widocznie nie lubił o tym mówić.

- Ale wszystko inne jest możliwe? - dopytywał.

- Tak, oczywiście w granicach rozsądku.

- Ok, więc niech będzie.

- Dobrze, w takim razie zaraz wypiszę wszystkie potrzebne dokumenty, proszę tylko podać mi swój numer telefonu oraz adres, pod którym będziecie się znajdować - powiedział szefuncio, jasne i facet myśli, że dostanie właściwe dane, wystarczy napisać byle co i tak się tym nie interesują, bo zwykle dziewczyny wracają w określonym czasie, niestety tej się to nie uda. Ale czyj to problem? Na pewno nie Aleca, gdyby jej pracodawca był bardziej rozgarnięty, to przed wysłaniem dziewczyn gdziekolwiek sprawdziłby wszystko dokładnie, ale jak widać nie zależy mu na nich. Jak nie ta, to inna. Wszędzie jest pełno dziewczyn, które liczą na łatwy zarobek, może nie jest to najprzyjemniejszy zawód, ale jeśli chcą szybko zarobić to wiadomo, gdzie się wszystkie udają. Większość z nich i tak sypia z kim podpadnie po każdej imprezie, więc co im szkodzi pójść do klubu i puszczać się za pieniądze.

Oczywiście wszelkich płatności związanych z transakcją 'wynajmu' dokonał za pomocą gotówki, nigdy nie używał kart kredytowych ani żadnych innych. Była to jedna z jego głównych zasad. Nie mógł pozostawić po sobie żadnego śladu. Po takim małym szczególe mógłby być już spalony, a tego przecież nie chciał. Nikt go nie szukał albo może o tym nie wiedział, ale przezorny człowiek jest zawsze ubezpieczony.

Po dłuższej chwili podpisał wszystkie papierki nawet tego nie czytając, bo i po co? Jego to nie dotyczy, ale oni o tym jeszcze nie wiedzą.

- Heidi za chwilę powinna skończyć swój drugi występ, więc możesz poczekać na nią przy barze. Zaraz zostanie o wszystkim poinformowana.

- Dziękuję – odpowiedział i wstał, wymienili się uściskami dłoni i wyszedł zadowolony z obrotu sprawy. To już dziś, już za chwilę wszystko się zacznie.

Zajął swoje wcześniejsze miejsce przy barze i oglądał do końca występ Heidi – Jane. Jaki pseudonim artystyczny... może myśli, że zmieniając imię nikt jej nie pozna?

Gdy dziewczyna zeszła ze sceny i poszła do swojej garderoby, on dopił swojego drinka, zapłacił za wszystko, zostawiając barmanowi napiwek nie wiadomo za co. Za tę jego opryskliwość względem klienta? Możliwe. Poszedł w stronę wyjścia i tam czekał na swoją niczego nie spodziewającą się ofiarę. Po kilku minutach wyszła odświeżona i gotowa do wyjścia. Podeszła do niego, uśmiechnął się do niej.

- Witaj – powiedział to ciepłym i miłym głosem.

- Cześć – odpowiedziała, lekko speszona powracając do swojej codziennej twarzy szarej myszki, ale przesunęła wzrokiem po całej jego sylwetce, a jej policzki zabarwiły się na różowo.

- Możemy iść? - zapytał śpiesząc się, aby jak najszybciej znaleźć się w swoim domu i mieć ją tam na każdy możliwy sposób.

- Tak oczywiście, prowadź.

Wyszli z klubu, podążając w stronę jego auta, otworzył jej drzwi jak prawdziwy gentlemen, którym nigdy nie był, ale doskonale potrafił udawać. Obszedł auto dookoła i zajął miejsce kierowcy, odpalając silnik spojrzał na dziewczynę, siedziała lekko zgarbiona patrząc przez okno, jakby o czymś intensywnie myślała. Teraz była jego i nie interesowało go to o czym myśli i co czuje. Słono za nią zapłacił, więc niech przestanie zachowywać się jak mała dziewczynka, a zacznie jak ta kocica z klubu. Chociaż nie można powiedzieć, że taka mu się nie podobała. Ale chciał zobaczyć ten ogień ze sceny, który wypalał dziury w mózgach tych wszystkich facetów, którzy pragnęli jej w tamtym momencie.

Gdy jechali samochód wypełniała niezręczna cisza, zdecydował, że musi ją przełamać i się chociaż jej przedstawić.

- Jestem Alec – powiedział.

- Jane – odpowiedziała, popatrzył się na nią. Jakby pierwszy raz usłyszał to imię.

- Twój menażer mówił o tobie jako Heidi.

- To mój 'pseudonim artystyczny' jednak wolę, gdy mówi się do mnie po imieniu w takich sytuacjach – odpowiedziała, robiąc cudzysłów w powietrzu przy tych słowach.

- Miło mi Cię poznać, Jane – powiedział, a dziewczyna zarumieniła się. Jego głos wibrował w jej wnętrzu, nigdy czegoś takiego nie czuła. Było to bardzo zmysłowe i pobudzało ją, a to był tylko jego głos. Może po raz pierwszy w tej branży będzie czuła się dobrze ze swoim klientem. Czas nam pokaże.

Gdy dojechali na miejsce, wyszedł pierwszy z auta i podał jej rękę, aby mogła wysiąść. Dziewczyna w drodze do domu rozglądała się po okolicy. Mimo, że było ciemno mogła zobaczyć, że domek jest na odludziu pomiędzy drzewami i wolną przestrzenią. Panował tu wiejski klimat, małe miasteczko w wielkim mieście.

Weszli do środka, a Jane stała niezręcznie w przedpokoju, zastanawiając się jak będzie, czy jest on tak spokojnym człowiekiem na jakiego wygląda, czy jednak te pozory mylą i w sypialni staje się kimś innym. Nie miała pojęcia co ją czeka, ale już za chwilę się przekona. Wiedziała, że nie powinna zadawać zbędnych pytań, nie po to tutaj jest i nie za to jej płaci. Swoją wypłatę już dostała, teraz musi tylko przeżyć te dwa dni i wróci sobie spokojnie do domu. Naiwna dziewczyna.

Powoli zdjęła swoją kurtkę odwieszając ją na wieszaku przy drzwiach, on już na nią czekał. Ruchem ręki wskazał jej by weszła do salonu, nie była zdziwiona wyborem miejsca, bo jej klienci mieli różne upodobania i jedno czego się nauczyła to nie zdawać pytań. Robią się wtedy jacyś spięci lub gwałtowni. Nie wiedziała czego może się po nim spodziewać, przeczuwała jedynie, że skrywa coś pod swoją maską, że istnieje możliwość, iż tak naprawdę nie jest taki za jakiego się podaje. Jane była dobrym obserwatorem, ale co jej z tego? Zauważyła w czasie swojej pracy pewną zależność, im jej klient jest bardziej spokojny, opanowany i czasami nawet zawstydzony to w łóżku wstępuje w niego dzika bestia. Gdy znalazła się w salonie, uderzyła w nią prostota tego wystroju, nie wszystko było jeszcze poustawiane i wyglądało tak, jakby ktoś się śpieszył przy wypakowywaniu tych rzeczy. Jednak szybko została wyrwana ze swoich rozmyślań, patrzył na nią palącym wzrokiem.

- Nareszcie się obudziłaś ze swojego małego snu. Długo karzesz na siebie czekać. Nie mamy tyle czasu, więc moglibyśmy przejść do rzeczy? - zapytał, ale nie czekał na jej odpowiedz, bo ona tylko otworzyła szeroko usta i patrzyła się na niego tępym wzrokiem. - Rozbierz się! - rozkazał. Dziewczyna drżącymi rękoma zaczęła ściągać swoje ubranie, miała problem z rozpięciem spódniczki, a on podszedł do niej i zerwał ją z niej z szyderczym uśmiechem na ustach. - DALEJ!

Kiedy stała już przed nim naga, jego oczy wędrowały wzdłuż jej ciała, chłonął w siebie każdy jej fragment. Minęło już wystarczająco czasu, a oni wciąż stali w ciszy, dziewczyna była już dość skrępowana. Podszedł do kanapy na którą miękko opadł, ale za nim to zrobił rozpiął rozporek w swoich jeansach i ściągnął je z siebie wraz z bokserkami. Jedną dłonią trzymał podstawę swojego fiuta, druga spoczęła wzdłuż jego ciała.

- Podejdź tu – powiedział, a dziewczyna potykając się o własne nogi podeszła do niego. - Na kolana i spraw bym poczuł się dobrze – wychrypiał.

Dziewczyna na drżących nogach klęknęła przed nim i jedną ręką chciała chwycić jego przyrodzenie, ale on tylko z uśmiechem pokręcił przecząco głową.

- Nie będzie tak dobrze, moja mała. Ręce musisz trzymać z tyłu. Ja Ci pomogę – powiedział i pochylił się do niej, żeby delikatnie wolną dłonią obrysować kontur jej ust i poprowadził ją do jej włosów, które mocno chwycił w pięść - A teraz bierz się do roboty – wycharczał. Pchnął jej głowę w dół, że usta dziewczyny dotykały jego główki.

Otworzyła usta i wzięła go do środka, poruszając rytmicznie głową i biorąc go coraz więcej, przejeżdżała po nim zębami, niby delikatnie i przez przypadek hacząc, ale wiedział, że dziwki tak robią, aby szybciej pobudzić 'członka do życia', jednak na niego to nie działało. Lizała jego główkę, czasami ją zasysała. Lecz było to zdecydowanie za mało, może jakiemuś nowicjuszowi to by pasowało, ale nie jemu. Myśli, że z kim ma do czynienia?

Gdy dziewczyna brała go do ust, jego dłoń na jej włosach mocniej się zacisnęła i pchnął ją do przodu, wzięła go prawie całego, czuł że styka się już ze ścianką jej gardła, ale ona w tym momencie zaczęła się krztusić, wyrywała się, nie mogła już oddychać, a on ją jeszcze przytrzymywał w tej pozycji, chciał wejść do jej ust cały, ale ta dziwka nie jest jeszcze na tyle wprawiona, żeby rozluźnić swoje gardło, nauczy się tego. Puścił ją, a ona zaczęła łapczywie oddychać, jej oczy wypełniały łzy, chciała po prostu wstać i wyjść z tego domu. Nigdy nie wracać. Żaden klient jej tego nie zrobił, zawsze ile mogła wziąć to brała, a ten jak chciał, aby cały jego kutas zmieścił się w jej ustach to mógł wynająć sobie kurwa dziwkę, która ma większą twarz. Gdyby zrobiła tak jak chciała, bardzo chciała, każda cząstka jej ciała wołała ją i prosiła, aby zabrała swoje rzeczy i wyszła z tego domu, ale ona nie mogła tego zrobić. To była jej praca, została wynajęta i może zabrzmi to tanio, ale nie mogła wyjść, bo w ten sposób definitywnie straciłaby pracę, a potrzebowała tych pieniędzy na utrzymanie.

Dlatego też, gdy jej oddech powrócił do normalności wróciła do swojej poprzedniej czynności, starając się teraz zrobić to szybciej i mocniej. Jego obie dłonie trzymały jej włosy i za każdym razem, gdy wychodził z jej ust, mocno pociągał za nie. Dziewczyna starała się go wziąć całego, ale wychodziło jej to bardzo nieudolnie. Po kilku minutach miał już dość.

- Dobra wystarczy – zawył. Dziewczyna przestraszona odsunęła się od niego. - Oprzyj się o tył kanapy – rozkazał. Jane zrobiła co jej kazał i czekała teraz na niego. Zniknął z jej pola widzenia, również go nie była w stanie usłyszeć. Po chwili gdy się pojawił coś zabrzęczało w jego dłoniach. Odwróciła głowę, żeby zobaczyć co przyniósł ze sobą. W rękach trzymał średniej wielkości pudełko, a na nim leżał skórzany pasek ze metalową klamrą. Po jej ciele przeszły dreszcze. Z pudełka wyciągnął gruby sznurek i podszedł od tyłu do dziewczyny, uderzając mocno ręką w jej pośladki. Jane nie spodziewała się tego i podskoczyła ze strachu. - Nie bój się. Nie zrobię Ci nic, czego nie robiłaś wcześniej. A teraz wyciągnij obie dłonie przed siebie. - Obszedł dookoła kanapę i stanął przed nią. Zaczął powoli lecz sprawnie i mocno związywać jej dłonie, tak żeby miała poczucie iż nie są one mocno przewiązane, jednak to było tylko złudzenie. Zawiązał je tak, że sama nie jest w stanie się uwolnić.

- Pochyl się do przodu, aby twoje ręce leżały na oparciu. Rozszerz bardziej nogi – powiedział i wrócił do miejsca gdzie zostawił swoje pudełeczko. Z którego teraz wyciągnął knebel. Podszedł do dziewczyny i zakneblował jej usta. Następnie jego dłonie powędrowały do jej piersi, które zaczął ugniatać i masować oraz szczypał jej sutki, aż stały się twarde. Jego głowa spoczywała na jej ramieniu, gdzie przygryzał lekko jej skórę oraz zostawiał na szyi mokre ślady. Jedną ręką powędrował w dół jej brzucha do jej kobiecości. - Stań w jeszcze większym rozkroku – powiedział, a dziewczyna zrobiła to o co prosił. Zanurzył w jej wnętrzu swoje palce i poczuł, że dziewczyna jest już rozpalona. Pchał w nią mocno i szybko, z każdym jego ruchem dziewczyna wyginała się i szukała tarcia. Jego druga ręka powędrowała do jej łechtaczki i zaczął ją szczypać. Jego usta zbliżyły się do jej ucha i wyszeptał – Spokojnie... - przygryzł jego płatek.

Gdy dziewczyna zaczęła się powoli zaciskać na jego palcach wyciągnął je szybko z niej i kolejny raz zbliżył się do jej ucha.

- Dojdziesz kiedy Ci pozwolę – wymruczał. - A teraz na kanapę, tyłem do mnie i ręce trzymaj przed sobą - pchnął ją mocno do przodu, że prawie straciła równowagę.

Ale szybko przyjęła pozycję o której mówił i czekała na to co teraz się stanie.

Wiedziała już, że to nie będą miłe i przyjemne dni, ten mężczyzna mimo że z pozoru wyglądał na porządnego faceta, musiał mieć pod kontrolą wszystko co działo się w jego otoczeniu, a ona musiała się do tego dostosować.

Gdy skończył ją pieprzyć po raz pierwszy, kazał jej założyć bieliznę, aby mógł chwilę popatrzeć sobie na jej wypięty w jego stronę tyłek, który na razie nie jest dostępny dla niego. Ale to już się niedługo zmieni, a wtedy zerżnie ją tak, że dziewczyna zobaczy jebane gwiazdki. Powiedział Jane, żeby udała się do pokoju na górze, w którym zostawił otwarte drzwi, oświadczył też, że ma niczego nie dotykać, bo inaczej tego pożałuje. A gdy już tam będzie powinna czekać na niego gotowa, czyli leżąc nago na łóżku.

Dziewczyna wykonała jego polecenie i zrobiła wszystko tak jak jej powiedział, sądziła, że gdy popełni jakiś błąd i nie zrobi tego czego od niej oczekiwał, mógłby przekazać to wszystko jej szefowi, a wtedy mogłaby pożegnać się z pracą. Ale niestety prawda leżała znacznie głębiej i tego co ją czeka nie mogła przewidzieć. Gdyby tylko wiedziała, na pewno by się na to nie zgodziła, ale czy miała jakieś wyjście? Skoro stała się jego celem to nie było już odwrotu, w ten czy inny sposób na pewno by ją dopadł, a tak zaoszczędziła mu czasu na te wszystkie gierki, może będzie dla niej łaskawy? A może wręcz przeciwnie? Przecież one stały się tak jakby jego małym rytuałem, szuka dziewczyny, śledzi ją, zbliża się do niej w jakiś sposób i nagle wszystko w ich życiu się zmienia. Próbował sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz użył tego schematu... Leah? Sama mu się pchała do łóżka. Angela? Z nią był problem, ale próbował grać, niestety wyszło inaczej. Jessica? Tak, dla niej grał uroczego chłopaka w którym ta biedaczka się zakochała.

Leżąc i czekając na niego na łóżku, odpłynęła w swój mały świat marzeń sennych na jawie. Nie zauważając, kiedy wszedł do pokoju, przez chwilę przyglądał się jej tak wyglądającej i zapamiętywał każdy kawałek jej ciała. Po dłuższym czasie, gdy już się tym wszystkim znudził, odchrząknął głośno chcąc zwrócić na siebie jej uwagę. Otworzyła oczy i popatrzyła wprost w jego świecące z nadmiaru podekscytowania spojrzenie, które rozpalało jej skórę.

- Gotowa? - kiwnęła tylko głową, bo wciąż nie mogła nic powiedzieć przez knebel. - W takim razie rozszerz nogi – powiedział gardłowo. I przysiadł na skraju łóżka. Zrobiła tak i mógł zobaczyć całą jej cipkę. - Teraz zaczniesz się dotykać po całym ciele i pokażesz mi jak się zaspokajasz.

Dziewczyna powoli rękoma zmierzała do swoich piersi, wciąż była rozpalona po wcześniejszej zabawie, ponieważ nie pozwolił jej dojść, bała się, że teraz tego nie wytrzyma. Trzęsła się jak galareta.

- Długo mam czekać? - zapytał zdenerwowany. Jane zaczęła ugniatać swoje piersi, szczypiąc delikatnie sutki. - Mocniej – wyjęczał. Posłuchała się go i zwiększyła nacisk, jęcząc w knebel i powoli zaczęła się wiercić na łóżku. Pożerał ją wzrokiem i czekał na to co zrobi dalej. Jedna z jej rąk powoli wędrowała do jej kobiecości. Zaczęła kreślić kółka wokół łechtaczki, trochę przedłużając tą czynność. Drugą dłoń skierowała do swojej dziurki, wsadziła w siebie jeden palec i zaczęła nim poruszać. Popatrzył na nią, unosząc do góry kpiąco brwi.

- Naprawdę? Tylko jeden? - zapytał, więc dziewczyna dołączyła do niego drugi. Ale jego mina nie zmieniła się, dlatego musiała dołożyć trzeci. Czuła, że jest już blisko. Nie chciała go zawieść, nie mogła teraz skończyć. Jej oddech stał się płytki i urywany, ciało wiło się pod jej własnym dotykiem. Pchnięcia jej dłoni były mocne, ale niezbyt głębokie. - Głębiej! - rozkazał, więc wsadziła je do swojego wnętrza prawie całkowicie. - Wystarczy! - powiedział. A ona opadła na poduszki, dziękując Bogu, że chodź raz jej wysłuchał i zrobiła to co ten mężczyzna jej kazał. Rozwiązał jej knebel, co ją nieznacznie zdziwiło. - A teraz spróbuj siebie ze swoich palców – polecił. Dziewczyna patrzyła się na niego swoimi maślanymi oczami, ale zrobiła tak jak mówił i zaczęła zlizywać swoje soki z własnej dłoni i palców, gdy skończyła wlepiała swój wzrok w niego i czekała co on zrobi. Szybko ściągnął z siebie ubranie i był na łóżku, górując nad nią. Lekko poruszył się, a jego nabrzmiała już męskość otarła się o jej cipkę. Podciągnął do góry jej dłonie i chwycił je w swoją jedną rękę, drugą natomiast przejechał z jej policzka wzdłuż szyi i do piersi, zakreślając delikatne kółka wokół jej sutków, na to dziewczyna jęknęła i wygięła się delikatnie, aby być bliżej jego dotyku. On zbliżył swoje usta do jej ucha i zmysłowo wyszeptał

- Bądź cicho – po czym przygryzł płatek jej ucha. - Trzymaj ręce nad głową. - Puścił jej dłonie i swoją drugą ręką powędrował do jej piersi. Teraz obie jego dłonie bawiły się jej sutkami, delikatnie je obrysowując, gdy nagle złapał je między kciuki i palce wskazujące i mocno wykręcił. Dziewczyna jęknęła. Podniósł wzrok na jej twarz i mogła zobaczyć, gniew malujący się w jego oczach oraz lekkie rozczarowanie, że nie wysłuchała jego polecenia. Lecz po chwili wszystko wróciło do normy, dalej bawił się jej piersiami, następnie zjeżdżając dłońmi w dół jej boków do brzucha i powoli zmierzając do jej kobiecości. Zaczęła się pod nim wiercić. Zamiast wsadzić w nią swoje palce, dłońmi rozszerzył jej uda i wszedł nią jednym szybki i gwałtownym ruchem, od razu zaczął się poruszać. Słychać było jego jęki i dźwięk dochodzący ze zderzających się ciał. Jane zaczęła się na nim zaciskać, więc zdecydował się ulżyć jej pragnieniom.

- Możesz dojść – powiedział, a na jej twarzy malowała się ulga. Uwolniła swoje pragnienia i w tym momencie doszła, a on chwilę po niej. Wyszedł z niej i zaczął kierować się bez słowa do wyjścia, zostawiając ją samą, nagą na łóżku.

Myślała, że to już koniec, niestety to był dopiero początek.

Gdy zatrzaskiwał drzwi zastanawiał się chwilę, co ma teraz zrobić... może nie teraz, ale jeszcze dzisiaj. Wrócić do niej i kazać jej się zaspokoić w środku nocy czy poczekać, aż zaśnie i znieść ją do piwnicy?

Przecież i tak może z nią zrobić co zechce, więc co za różnica, gdzie to będzie? Jednak te pokoje, były dla niego czymś w rodzaju rytuału, tam naprawdę był sobą nie grał kogoś kim nigdy nie był, nie jest i nie będzie, to jego maska, którą wkłada, gdy wychodzi do ludzi. Jest na tym świecie sam jak palec i tylko w zaciszu swojego domu może czuć się sobą.

Jego życie mogłoby wydawać wam się proste, za każdym razem przeprowadzka, poszukiwanie, atak, jego mały rytuał i ucieczka do nowego miejsca, w którym zaczyna wszystko od nowa. Tylko na chwilę. Ale to nie wszystko, widzicie tylko to co jest na zewnątrz, jego wnętrze jest wciąż tajemnicą. Poznacie ją, ale to wciąż nie jest na to czas, trochę cierpliwości, już niedługo.

Jane nie spodziewała się, że tak to będzie wyglądać... ok zdawała sobie sprawę jacy są jej klienci, ale ten wydawał się inny od pozostałych, może lepszy? Ale okazał się tym gorszym, a ona nie poznała jeszcze jego drugiej twarzy. To co miała okazję zobaczyć było tylko przedsmakiem tego co ją jeszcze tutaj spotka. Wciąż wierzyła, że niedługo wróci do domu, niestety spotka ją jakże miła niespodzianka, ale o niej dowie się dopiero jutro rano, na pewno?

Dziewczyna szybko zasnęła, bo była zmęczona po swoim małym dniu pracy, nie spodziewała się, że ta noc ona się jeszcze nie skończyła. Kilka godzin później, drzwi pokoju otworzyły się z hukiem uderzając w ścianę, a światło rozświetliło pomieszczenie, Jane otworzyła zdziwiona i zdezorientowała oczy, nie wiedziała co się dzieje i gdzie się znajduje. A on szybko podszedł do jej łóżka i złapał ją mocno za włosy i szarpiąc jedną ręką za nie, drugą potrząsając jej ramię.

- Wstajemy Śpiąca Królewno – wysyczał w jej twarz. - Chyba nie sądziłaś, że za pieniądze, które za Ciebie płacę to będzie wszystko na dzisiaj? Już, podnoś swoją dupę z łóżka i schodzimy na dół – powiedział i zaczął ją szarpać do góry. Dziewczyna szybko otrząsnęła resztki snu i zrobiła jak jej kazał, zeszła po schodach zaraz za nim, a on wciąż mocno trzymał jej ręce. Czuła, że zostawi to na jej skórze ślady, dość trwałe, zaczęła się zastanawiać jak to wszystko wytłumaczy swojemu chłopakowi. Gdyby tylko wiedziała, że już nigdy go nie zobaczy. Otworzył drzwi do pokoju w piwnicy i pchnął ją do środka z całych sił, że dziewczyna zachwiała się. Zapalił w środku światło i jej oczom ukazał się dość nietypowy pokój, nie wiedziała do czego służył, ale na sam jego widok przeszły ją dreszcze. Pokoje w piwnicy nigdy nie służyły do czegoś dobrego. Już nie wiedziała czego może się spodziewać po Alecu.

Stała na środku pokoju i nie wiedziała co ma ze sobą zrobić, po tym jak ją wepchnął do niego, nie zaszczycił jej osoby nawet spojrzeniem. Tylko podszedł do szafki stojącej pod ścianą i zaczął w niej grzebać. Zastanawiała się czego szuka, ale nie mogła niczego sensownego wymyślić, dopiero po dłuższym czasie, znalazł to czego poszukiwał i wrócił do niej ze sznurem w rękach.

- Podnieś ręce do góry i stań w rozkroku– rozkazał, rozwiązując supeł ze sznura. Zaczął od zawiązania go pod jej piersiami mocno ściskając, na co dziewczyna jęknęła z bólu.

- Ciii – następnie poprowadził sznurek wokół jednej piersi później wokół drugiej i kolejny raz zawiązał go pod piersiami. Wziął drugi sznur, który zawiązał na jej biodrach, przez pachwiny z prawej i z lewej strony, w tym czasie jeszcze drażnił nim jej łechtaczkę. Kolejnym związał jej ręce w nadgarstkach i łokciach.

- Teraz oprzyj się o jedną z balustrad łóżka – powiedział nawet na nią nie patrząc. Dziewczyna zrobiła tak jak jej powiedział, a on przywiązał jej dłonie do balustrady.

- Przesuń się delikatnie do tyłu i bardziej się pochyl do przodu – powiedział i poszedł znów w kierunku szafki. Wrócił z opaską na oczy, którą zawiązał szybko i znowu zniknął. Po chwili dziewczyna poczuła zimny metal na swojej cipce, który ją drażnił. Było to dość przyjemne uczucie, niestety szybko zniknęło, a jego miejsce zajął piekący ból, ponieważ uderzył ją mocno ze sprzączki skórzanego paska. Dziewczyna zapiszczała z przerażenia. - Spokojnie...

Zimne uczucie powróciło na chwilę, ale zniknęło tak szybko jak wcześniej. Tym razem uderzył ją z pasa w prawy pośladek, który następnie zaczął mocno ugniatać w swojej dłoni. Dziewczyna jęczała, tłumiąc swoje dźwięki przez zagryzanie wargi. A on powtórzył to kilka razy, drażnił jej łechtaczkę następnie uderzał w jej pośladki i mocno je ściskał. Jedna z jego rąk powędrowała do jej sutka, który był już twardy, ale ścisnął go między swoim palcem wskazującym i kciukiem, wykręcił go w jedną, a później w drugą stronę. Jane jęczała z przyjemności, podobało jej się to co z nią robił, nie wiedziała dlaczego zwykle stosunki z klientami nie należały do przyjemnych i musiała udawać orgazmy, a z nim to wszystko było naturalne. Chciała tego, nawet chciała więcej.

Szybko ściągnął swoje spodnie wraz z bokserkami i ustawił się za nią, chwycił ją mocno za biodra i jednym ruchem wszedł w nią, zaczął się szybko poruszać, a jego dłonie powędrowały do jej piersi, zaczął je mocno ściskać i masować. A jego usta odnalazły jej obojczyk, na początku składał na nim delikatne pocałunku, całkiem różne od tego co wcześniej robił, nawet nie pasowały do stosunku, który teraz odbywali, było to takie inne, ale gdy był już blisko spełnienia wgryzł się w niego z całej siły, dziewczyna jęczała. W jej oczach pojawiły się łzy, mimo iż to wszystko było przyjemne, to jednak ją bolało. Dziwne mieszane uczucia ogarnęły jej osobę. Nie wiedziała dlaczego? Nigdy nic podobnego się nie działo.

Nie ma to jak dobry początek dnia – pomyślał sobie i uśmiechnął się sam do siebie. Odwiązał ją od balustrady i odwiązał sznurek z jej piersi zostawiając tylko ten pod nimi, odwrócił ją i pchnął na łóżka, na które opadła plecami. Dziewczyna w dalszym ciągu nic nie widziała, była zdana tylko na swój słuch, który jej się delikatnie wyostrzył. Czuła, że nie ma go w pobliżu, słyszała jakieś szuranie po podłodze, ale nie miała pojęcia co to może być. Zastanawiała się chwilę, ale jej rozmyślania przerwał jego głos.

- O czym tak myślisz? - zapytał i zaczął się śmiać. Dziewczyna nie zdawała sobie w ogóle sprawy z tego co się dzieje, wciąż odliczała godziny, a może już minuty do zakończenia swojej pracy i powrotu do swojego domu.

Podszedł do łóżka i usiadł obok niej. Jego dłonie zaczęły delikatnie wędrować po jej boku i przewiązanych piersiach, jego palce zaczęły zataczać kółka wokół jej sutków, wypięła w górę swoje piersi, aby być bliżej jego dotyku.

- No proszę, kto by powiedział, taka niecierpliwa – skomentował jej poczynania. Jedna z jego rąk zjechała w dół jej brzucha i przesunęła jeden ze sznurków z jej pachwiny na jej kobiecość i zaczął nim delikatnie ją pocierać. Odciągnął sznurek i zanurzył w jej wnętrzu swoje palce, które zaczął zginać w środku oraz okręcać nimi. Doprowadzając ją na skraj.

Dziewczyna leżała na łóżku wciąż z zawiązanymi oczami, czuła, że coś dzieje się koło niej, nie widziała, ale bardzo dobrze to słyszała. Nagle jakiś ciężar zaczął spoczywać na jej brzuchu, to tylko Alec usiadł sobie na niej, a jego już twardy fiut znajdował się między jej piersiami, zaczął powoli się poruszać, a jego przyrodzenie ocierało się o jej biust.

Jego dłonie oparte były o jej biodra, a ciało zdawało się być odgięte do tyłu. Jedna z dłoni ześlizgnęła się z jej ciała, ale po chwili wróciła i dziewczyna na swoim ciele mogła poczuć coś zimnego i metalowego, co znajdowało się w jego dłoni. Zimny metal sprawił, że zadrżała. To coś zaczęło zaciskać się na jej sutkach, a zimny łańcuch spoczął na jej piersiach. Podniósł się do góry i obrócił tak, że znajdował się tyłem do wezgłowia łóżka, a jego penis był nad jej twarzą, natomiast jego nogi były po obu stronach jej twarzy.

- A teraz Skarbie, zrobisz mi tę przyjemność i sprawisz, że dojdę w twoich ustach – powiedział to nadzwyczaj spokojnie, co wręcz nie pasowało do jego osoby, bo on nie mówił, on żądał. Dziewczyna nie wiedziała dlaczego tak się stało, ale nie była tutaj od zadawania pytań i zastanawiania się co, jak i dlaczego. Była tutaj, żeby w pewnym sensie wykonywać jego polecenia, więc zrobiła to co powiedział. On sam, zaś skierował swoje dłonie do jej piersi i zaczął delikatnie pociągać za łańcuszek, co sprawiało, że dziewczyna jęczała, a jego fiut w jej ustach drgał. Ugniatał jej piersi, co jakiś czas zahaczając dłonią o łańcuch. Jedna z jego rąk powędrowała do jej łechtaczki, którą zaczął się bawić, szczypał ją, ciągnął za nią i zataczał kółka. Drugą rękę, która bawiła się jej piersiami skierował na coś co leżało obok, a po chwili znów czuła na swoim ciele inny metal. Tym razem założył klamry na jej wargach sromowych i pociągał za łańcuszek, na co dziewczyna jęczała.

Dziewczyna stała pod prysznicem, była wykończona ten facet nigdy nie ma dość seksu i to jeszcze jakiego, były to chyba najbardziej pracowite dwa dni w jej życiu, a przeszła już to i owo. Ale ona, gdy sobie przypomni co on z nią robił to jeszcze teraz ma ciarki na plecach. Strumień gorącej wody obmywał jej ciało, czuła jak jej mięśnie rozluźniają się, ale po chwili poczuła się dziwnie, jakby coś albo ktoś jej towarzyszył lub chociaż ją obserwował, jej ciało przeszedł zimny dreszcz.

Stał w drzwiach do łazienki i ją obserwował, pewnie nawet nie usłyszała, kiedy wszedł, bo wydawała się być jakoś odległa, jakby tu znajdowało się tylko jej ciało, a dusza dryfowała gdzieś daleko. Naiwna dziewczynka myślała, że niedługo wróci do domu już się nawet szykowała na spotkanie ze swoim chłopakiem, nie wszystko jest takie proste jakie się wydaje, nie każdy jest tym za kogo się podaje, a ona już niedługo się o tym przekona. Realia rzeczywistości zostaną rzucone jej prosto w twarz i będzie musiała przystosować się do zaistniałej sytuacji. Czy temu podoła, nie wiemy o tym trzeba się dopiero przekonać, ale nie będziemy musieli na to długo czekać, otóż właśnie zbliżał się do kabiny prysznicowej, w której znajdowała się dziewczyna. Ciekawi jej reakcji? No to przekonajmy się.

Otworzył drzwi od kabiny, na co ona jakby otrząsnęła się ze swoich odległych rozmyślań i odwróciła się w jego kierunku.

- Co ty... - chciała się go zapytać, co on robi.

- Nasz czas jeszcze się nie skończył, więc chciałem to jeszcze wykorzystać – odpowiedział i uśmiechnął się do niej.

Jane, wyglądała na zmieszaną i zdziwioną tym co się dzieje, ale co mogła zrobić. Rozebrany wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi, przez co dziewczyna musiała się przesunąć w kierunku ściany. Kabina nie była duża, więc ich ciała praktycznie się ze sobą stykały, jego dłonie zaczęły wędrować wzdłuż jej boków i w dół na jej pośladki, które ścisnął mocno. Chwycił je w swoje ręce i podniósł ją do góry, a ona owinęła swoje nogi wokół jego talii, krzyżując je w kostkach. Jego dłonie powędrowały do jej piersi, które mocno ścisnął, na co dziewczyna zaczęła jęczeć. Jej ręce spoczęły na jego ramionach, aby mogła być stabilna. Pchnął ją na zimne płytki o które uderzyła plecami, jęknęła z bólu, ale szybko jęki zmieniły się na jęczenie z przyjemności, ponieważ wziął jednego z jej sutków do ust i zaczął go ssać i przygryzać. Odsunął się od niej i wszedł w nią brutalnie, szybko zaczął się poruszać, a ona z każdym pchnięciem zderzała się ze ścianą, jęki jakie wydobywały się z jej ust były jękami przyjemności i bólu. Jego dłonie ugniatały jej pośladki, mocno je ściskając. Po kilku mocniejszych pchnięciach czuł, że zaczyna zaciskać się wokół niego, dlatego jego ruchy stały się jeszcze bardziej brutalne, a pchnięcia mocniejsze i głębsze. Doszli w tym samym momencie, wyszedł z niej i opuścił prysznic zostawiając ją samą, gdy wychodził z łazienki powiedział tylko:

- Miłej kąpieli – i wyszedł.

Osunęła się po płytkach w dół i usiadła na brodziku, łzy zaczęły spływać po jej policzkach, nie wiedziała dlaczego tak się dzieje, ale czuła się całkowicie wykorzystana, zużyta, można by powiedzieć swojej intymnej chwili, swojej przestrzeni. Wtargnął tu, a ona nie mogła nic zrobić jak poddać się jego pragnieniom. Wiedziała, że tak nie powinno być, ale co mogła zrobić? Zadzwonić do szefa i poskarżyć się na niedobrego klienta, wyśmiałby ją, a ona równie dobrze mogłaby już nie wracać do klubu. Dlatego jedyne co jej pozostało to cierpienie w ciszy, za chwilę będzie musiała wyjść i jeszcze stawić mu czoła, pocieszała się tylko tym, że niedługo stąd wyjdzie i już nigdy tu nie wróci.

Dziewczyna była już praktycznie gotowa do wyjścia, zbierała wszystkie swoje porozrzucane rzeczy do torebki, nie wiadomo jakim cudem miała ich tak dużo, ale jednak skądś się musiały wziąć. Skończyła robić delikatny makijaż i ubrała się w bardziej normalne rzeczy, które pasowały do jej codziennego wizerunku, czyli spódnica, która nie była wyzywająca i krótka, oraz koszulka z dekoltem w łódkę, która zakrywała praktycznie wszystko. Patrząc na nią tak wyglądającą, w życiu byście nie powiedzieli, że ta dziewczyna pracuje jako striptizerka i prostytutka. Wygląda na cichą i skromną, ale pozory mogą mylić i my dobrze o tym wiemy. Teraz tylko ona musi się o tym przekonać.

Kiedy zapięła swoją kurtkę i miała już wychodzić do jej pokoju wszedł nie kto inny jak Alec. Teraz nie wiedziała już czego po nim oczekiwać, była już czysta i zmyła z siebie cały ten ciężar, nie chciała tego przechodzić jeszcze raz, dlatego posłała uśmiech w jego kierunku po czym zaczęła wychodzić z pokoju. On się do niej uśmiechnął, ale nie odsunął się z przejścia, dziewczyna próbowała go wyminąć, ale bez skutku.

- Przepraszam, ale chciałabym przejść – powiedziała cicho, ale wiedziała, że na pewno ją usłyszał. Stała tam speszona ze wzrokiem wbitym w podłogę. A on zaczął się śmiać. Pomyślała sobie. Co jest do cholery... Chcę stąd kurwa wyjść i nigdy nie wrócić, ja chcę do swojego domu, a on mi to wszystko jeszcze utrudnia, gdy ja próbuję być miła. - Przepraszam – powtórzyła.

Jego śmiech wezbrał na sile, a dziewczyna zaczęła się niecierpliwić, no bo jak to możliwe, że facet nie łapie żadnej aluzji, żeby się do cholery przesunął, a nie blokuje te pieprzone drzwi?

Gdy dziewczynie udało się przepchnąć koło niego, on odwrócił się w jej stronę i chwycił jej ramię.

- Proszę mnie puścić – powiedziała cicho, prawie płacząc. Jego uścisk stawał się mocniejszy, aż czuła, że jego paznokcie wbijają się w jej skórę. - Muszę już iść.

- Nic nie musisz – w końcu raczył się odezwać. Dziewczyna zaczęła wyrywać swoją rękę z jego uścisku. A w tym momencie pchnął ją na ścianę, w którą uderzyła twarzą. Na pewno zostanie na niej jakieś otarcie albo będzie miała ślady. Jego usta znalazły się przy jej uchu i wychrypiał:

- A teraz się zabawimy – powiedział i jedną ręką trzymając ją przy ścianie, drugą zaczął dotykać jej pleców zjeżdżając w dół do jej pośladków. Podciągnął do góry jej spódnicę i odciągnął majtki na bok. Dziewczyna mu się wyrywała, krzyczała i piszczała, myślała, że będzie miała szansę mu się wyrwać.

- Nie ruszaj się kurwa, bo pożałujesz tego – ale dziewczyna już nie słuchała, bała się go i wiedziała, że musi coś zrobić, bo inaczej stanie się coś czego najbardziej się obawiała. Miała kilka powodów, dlaczego nie uprawiała stosunku analnego z mężczyznami, a teraz chcąc nie chcąc to się stanie. Zdecydowanie nie chcąc, bo zostanie to zrobione siłą, chociaż nie wiedziała dlaczego, przecież była tutaj dwa dni, a on teraz się na to zdecydował? Dlaczego?

Rozpiął i ściągnął swoje spodnie wraz z bokserkami i przycisnął swojego twardego już fiuta do jej tyłka, dziewczyna aż się wzdrygnęła, czekała na tą mękę i katusze z tym związane. Wszedł w nią szybko, a jej twarz wykrzywiła się z bólu, gdy zaczął się poruszać, jego ręka mocniej dociskała ją do ściany, była w nią praktycznie wciśnięta, a przy każdym pchnięciu odchylał jej głowę ciągnąc za włosy. Po jej policzkach spływały łzy, a z każdym jego ruchem sprawiał, że Jane jęczała z bólu, jej oddech był płytki, powietrze nabierała spazmatycznie, a on sobie z tego nic nie robił tylko trwał w swoim małym zatraceniu. Kiedy stwierdził, że ma już dość rzucił dziewczynę na łóżko, a ona zwinęła się w pozycję embrionalna i całkowicie się rozkleiła. Łzy, które wypływały strumieniem z jej oczu mogłyby utworzyć kałużę.

Nie rycz suko, sama sobie na to zasłużyłaś – powiedział gorzko.

Dziewczyna spojrzała na niego mętnym wzrokiem i nie wiedziała już co ma myśleć, jak sama sobie na to zasłużyła? Przecież go do niczego nie prowokowała.

Gdy już skończyła się nad sobą użalać próbowała wstać, ale jej postrzeganie świata było niewyraźne przez zamazany obraz i łzy, które wciąż wydobywały się z jej oczu. Skąd ona miała tyle łez i siły na to wszystko?

W momencie, kiedy jej nogi dotknęły zimnej posadzki usłyszała śmiech dochodzący od prawej strony, odwróciła głowę w tamtą stronę i widziała już, że on cały czas był w pomieszczeniu chociaż wcześniej w ogóle go nie widziała i ją obserwował.

- Dokąd to się ślicznotko wybierasz? - zapytał.

- Do domu – powiedziała ledwo słyszalnym głosem.

- Dokąd, powtórz bo niestety nie dosłyszałem? - odpowiedział jej, śmiejąc się na cały głos i podnosząc się ze swojego miejsca.

- Do domu – wypowiedziała te słowa już z większą siłą.

- Do domu? A gdzie jest twój dom, jeśli mogę spytać? Nie uważam, żebyś była w stanie stąd wyjść, chyba że masz tyle siły, żeby mnie pokonać? Nie wydaje mi się… dlatego teraz grzecznie usiądziesz na łóżku i wytłumaczymy sobie kilka spraw – mówił zbliżając się do niej. - Jeśli nie zrobisz tego polubownie ja zrobię to siłą, a uwierz mi to będzie cię bardziej bolało, bo chyba zdajesz sobie sprawę, że wszystko co się teraz stanie sprawi ci ból? - zapytał, a dziewczyna patrzyła się na niego tępym wzrokiem, ale usiadła na łóżku. - Grzeczna dziewczyna, ale niestety to teraz nie wystarczy.

Można by powiedzieć, że im dłużej jest się z kimś, przebywa się z nim w jednym pomieszczeniu to się do niego w pewien sposób przyzwyczaja i powoli poznaje się jak ta osoba zachowuje się, co lubi robić, a czego nie. I jeśli się kogoś obawiasz, to po tym czasie jesteś już do tego przyzwyczajony i powoli twój lęk zanika, chowa się do swojego zakamarka w twoim mózgu, a ty w takiej sytuacji czujesz się przystosowany i uważasz, że tak już powinno być. Ale tak nie było w przypadku Jane, ona każdego dnia obawiała się go coraz bardziej. Z każdym pieprzonym dniem zaskakiwał ją. Strach narastał w niej, a chęć przystosowania się do tego co się działo nie była możliwa. Gdy drzwi do pokoju otwierały się, jej ciało trzęsło się z przerażenia, bo wiedziała i czuła co stanie się chwilę.

W jego popieprzonym małym świecie była już ponad tydzień, nie wiedziała nawet dokładnie jak długo... bo straciła rachubę czasu. Ciemności, które panowały w pokoju nie pomagały jej rozgraniczyć czy to jest dzień czy noc. A on przychodził do niej o różnej porze. I wykorzystywał jej ciało, jakby było oddzielną częścią jej... bo człowiek to nie tylko ciało, ale dusza i osobowość, które jego postępowanie niszczyło w drastyczny sposób. A ciało to taka dmuchana lalka, którą można kupić w sexshopie i robić z nią co tylko mu się podoba. Ale to nie byłoby dla niego to samo, bo lalka nie ma uczuć, które może zniszczyć i nie czuje zadawanego jej bólu.

Jane nie próbowała grac przy nim twardej dziewczyny, która potrafi wiele znieść z racji swojego zawodu, była taką małą kruchą dziewczyną, która wszystko odczuwała dużo bardziej niż dotychczasowe ofiary. Z jednej strony podobało mu się, że nie stroniła od okazywania mu swojego bólu i miał świadomość tego co jego czyny jej robią, ale z drugiej był przyzwyczajony do tej skrytości, przez którą sam musiał wyczuć czy to sprawia jej ból, czy ją niszczy.

Dziewczyna leżała na łóżku z związanymi rękoma w nadgarstkach i przymocowanymi do ramy łóżka, żeby nie uciekła. Tak, na pewno miała by szansę na wygranie walki z nim, która odbyłaby się zaraz po przekroczeniu progu tego dziwnego i mrocznego pokoju. Wiedziała, że tylko cud mógłby uratować ją z tego pokręconego miejsca i od tego chorego mężczyzny, który zdradził już jej, że nie wróci do swojego domu, bynajmniej nie wróci żywa, co w tamtym momencie przyprawiło ją o dreszcze. Nie chciała myśleć o śmierci, była na to zdecydowanie za młoda. Jej życie nie powinno kończyć się tak szybko, nie zdążyła z niego jeszcze skorzystać. Nie powiedziała rodzicom, że ich kocha pomimo wszystko co stało się w jej życiu za ich sprawą. Była osobą skrytą jeśli chodziło o okazywanie uczuć.

Wszedł do pokoju jak zawsze z wielkim rozmachem, otwierając drzwi z całej siły, a one uderzyły o ścianę. Dziewczyna przestraszona zwróciła swój wzrok na miejsce skąd dochodziły te dźwięki. Zobaczyła go z nic nie wyrażającym wyrazem twarzy, podchodzącego do jej łóżka. Usiadł na skraju i spojrzał na nią palącym wzrokiem. Nie wiadomo dlaczego, ale zaczął do niej mówić, jakby potrzebował z kimś porozmawiać.

- Wiesz, nie zawsze tak było... to znaczy nie pamiętam już czasów, kiedy było inaczej, ale wiem, że po pewnych wydarzeniach w moim życiu zmieniłem się i stałem się... taki. Nawet nie wiem czemu akurat tobie to mówię, może dlatego, że nikomu tego nie powtórzysz? Może potrzebowałem takiej małej chwili wytchnienia? Nie ważne. Teraz grzecznie proszę otwórz buzię – powiedział, głosem jakby nieobecnym, jakby tylko jego ciało znajdowało się w tym pomieszczeniu.

Dziewczyna posłusznie otworzyła swoje usta, a on umieścił w nich tabletkę i dał jej wodę do popicia. Nie wiedziała tylko dlaczego zaczął tak dziwnie się zachowywać. Patrzyła się na niego, a on na nią. Jakby prowadzili ze sobą niemą rozmowę, tylko które z nich wiedziało o czym? Gdy jej powieki stały się ciężkie, przystąpił do działania, robił to już kilka razy, może nawet kilkanaście... ale kto by to liczył. Za każdym razem jego rytuały wyglądały inaczej. Ciała dziewczyn były w różnych pozycjach i różnych miejscach. Tym razem postanowił przenieść dziewczynę na stół i nie wiadomo po co, ale przywiązał ją do niego, przecież nie ucieknie? A liny sprawiały, że czuł dziwną satysfakcję z tego, jeszcze większą niż zazwyczaj. Rozciął jej nadgarstki, a krew która wypływa z ran rozsmarował po całym jej ciele. Upajając się tym widokiem.