Rozdział 6

Po pijackiej zabawie, którą zorganizowała Tsunade, cały dom wziął sobie wolne. Nikt nie był w stanie obsługiwać klientów będąc na wpół świadomy tego, co się dookoła niego dzieje. Klienci wybaczali takie zachowanie, ponieważ „Sake" był najlepszym domem publicznym i nikt nie śmiał się przeciwstawić szefowej. Tsunade była znana z miłości do trunków jak i mocnej pięści, którą potrafiła z łatwością połamać kilka żeber. Mimo różnych wybryków, przez które odsyłano klientów z kwitkiem, „Sake" bardzo dobrze zarabiało. Jednak była pewna osoba, która się nie upiła, ani nie spała gdzieś na podłodze lub stole, bo miejsc w salonie już zabrakło, a tam głównie urzędowali imprezowicze.

Iruka Umino, bo o nim mowa, właśnie skończył papierkową robotę, która na niego spadła po tym, jak kobieta dorwała się do butelki. Musiał przeprowadzić jeszcze kilka spotkań, ale nie były one tak stresujące jak to pierwsze. W papierach musiał umieścić, jacy klienci przyszli i którego wychowanka sobie wybrali. Po Sasuke przybył piętnastoletni Neji, którego przyprowadził Itachi wraz z Narą. Wybrał sobie Gaarę. Iruka nie mógł się nadziwić nad tym wyborem, ci dwaj różnili się jak noc i dzień.

Brunet z białymi oczami i nienagannymi manierami i trzynastolatek z krwisto czerwonymi włosami i zielonymi oczami pokreślonymi czarną kredką, który wyzwał nastolatka, gdy ten się do niego zbliżył. Jednak mimo tego chłopak zdecydował się na trzynastolatka, który nie odmówił sobie wyrażenia opinii o młodych paniczach zabawiających się w burdelach.

Właśnie z tego powodu Gaara nigdy nie znalazł sobie klienta, bo nim ktoś zdążył go do końca zaakceptować, już zostawał odstraszony przez wyzwiskami.

Później pojawił się Inuzuka, który również miał piętnaście lat. Jego klan słynął z panowaniem nad zwierzętami, najbardziej nad psami. Sam chłopak miał wielkiego czworonoga, którego zostawił przed drzwiami. Może i nie pochodził ze śmietanki towarzyskiej, ale i tak zaliczał się do elity. Gdy mężczyzna spytał go o jego upodobania stwierdził, że mu to obojętne, tylko zapach musi się mu podobać. Takiej odpowiedzi Iruka się nie spodziewał. Wyjaśniło się wszystko, gdy chłopak zaczął przechodzić obok chłopców i dziewczyn stojących w rzędzie robiąc coś, co wyglądało jak węszenie.

Wtedy dopiero Iruka przypomniał sobie, że słyszał, iż członkowie tego klanu mają wręcz zwierzęce instynkty. Dlatego pozwolił chłopakowi na kontynuowanie poszukiwań w jego własny sposób. I tym razem znów czekała go niespodzianka: Kiba wybrał Shino.

Był to czternastoletni chłopak, którym nie zainteresował się jeszcze żaden z klientów, bo, prawdę powiedziawszy, nie można było zobaczyć twarzy chłopaka. Zawsze ukrywał ją za kołnierzem płaszcza, a oczy były niewidoczne za ciemnymi szkłami okularów. Jego zainteresowania również odstraszały innych. Chłopak interesował się… nie, to złe określenie, on kochał robaki. Zawsze miał jakiś okaz ze sobą. Jednak w tamtym momencie Inuzuka stanął przed nim i zaczął go obwąchiwać intensywniej niż innych. Czternastolatek stał nieruchomo i wydawało się, że niezbyt interesuje się poczynaniami klienta. Przyjmował to z obojętną postawą. Kiedy jednak Kiba poderwał nagle głowę. wszyscy omal się nie roześmiali.

Na nosie chłopaka siedział sporej wielkości świerszcz, który nie przejmował się tym, że osoba, na której się znajdował, robiła zeza by spojrzeć na niego i wydawała z siebie warczenie.

Shino wyciągnął dłoń, spokojnie zdjął owada z twarzy piętnastolatka i schował go do kieszeni swojego płaszcza. Inuzuka w tamtym momencie stwierdził, że chce Shino. Wszyscy wychowankowie Tsunady spojrzeli na niego jak na wariata. Jak mógł wybrać chłopaka, którego się nie widać spod okropnego płaszcza i który w dodatku trzymał w nim jakieś paskudztwa? Kiba był jednak nieustępliwy i wkrótce każdy pogodził się z tym, że chłopak chce czternastolatka i nikogo więcej.

W tym dniu Tsunade oddała swoich trzech wychowanków. Czternastoletniego Shino, trzynastoletniego Gaarę i dziesięcioletniego Naruto. Nad ostatnim Iruka się zastanawiał. Chłopak był dla niego jak rodzony syn i często słyszał, że go zbyt kontroluje, ale jak mógł postępować inaczej, skoro ten chłopak był tak ufny, że poszedłby za każdym i zrobiłby wszystko, co inni mu powiedzą. Wciąż pamiętał jak chłopak wszedł na czubek najwyższego drzewa wieszając na nim wstążkę dziewczyny, która z czystej złośliwości poprosiła go o to mając nadzieje, że Naruto zrobi sobie krzywdę.

Naruto po zawiązaniu wstążki nie potrafił sam zejść na dół. Dobrze, że w domu był Kakashi, bo nigdy by go stamtąd nie ściągnęli. Szkoda tylko, że później Kakashi zażądał za to nagrody. Co z tego, że wtedy miał siedemnaście lat i mogli już to zrobić? Przywalił mu i uciekł, ale później, jako podziękowanie, upiekł mu ciasto i zrobił pyszną kolację.

Właśnie, chyba powinien wrócić do domu. Wszystkie dokumenty były wypełnione i zbliżała się… Zerknął na wiszący zegar. Jego wskazówki wskazywały za pięć pierwszą w nocy. Chyba jednak nie pójdzie do domu, tylko się prześpi na kanapie w biurze. Nie chciał obudzić Kakashi'ego, który miał dzisiaj wrócić z miesięcznej misji. Zapewne był zmęczony i od razu poszedł do łóżka. Przygotuje później mu za to śniadanie do łóżka.

Iruka wstał, zostawiając ułożone w porządne stosiki papiery na biurku i rozbierając do samej bielizny, ułożył się na dużej kanapie. To było jego biuro, więc nie musiał się martwić, że wtargnie tu nagle ktoś nieproszony. Wszyscy wiedzieli, że gdy ktoś mu przeszkodzi w pracy, może być nieobliczalny. Choć i tak był spokojniejszy od Tsunade i w przeciwieństwie do niej, on zawsze wykonywał swoją pracę do końca. Dlatego kobieta załatwiła mu ten pokój i kazała mu w ten sposób pracować. Był z tego zadowolony. Lubił tę pracę i dzięki temu nie miał żadnych innych klientów niż Kakashi. Chociaż on nie uważał go za klienta, bo po jego zalotach zdał sobie sprawę, że kochał tego mężczyznę. Przypuszczał, że wielu wychowanków Tsunade odnajduje wśród swoich klientów miłość i to nawet odwzajemnioną. Każdego roku odchodziły kobiety jak i mężczyźni. Niektórzy zostawali, by pomóc kobiecie w jakiś sposób, na przykład tak jak on z papierami.

Dobrym przykładem takiej miłości był Nara i Itachi. Niby jeszcze młodzi, ale i tak było widać, że między nimi jest coś poważniejszego. Miał nadzieję, że Naruto odnajdzie swoją miłość, ale nie sądził, że będzie nim Sasuke Uchiha. Chodziły plotki, że jest bardziej zawistny niż jego brat i uwielbia niszczyć pola treningowe. Kakashi często mu opowiadał, jakie zostawiał po sobie zniszczenia. Twierdził, że chłopak miał potencjał, żeby stać się silnym, ale brakowało mu kogoś, kto złagodziłby u niego tą całą agresję. Twierdził, że gdyby Sasuke znalazł sobie ważną dla niego osobę, to z pewnością by się uspokoił. Tylko czy tym kimś musiał być Naruto, to niewinne dziecko?! Borykając się z takimi myślami zasnął.

OoO

Czuł dotyk na swojej twarzy, był on delikatny, ale nie na tyle, by go nie obudzić. Uchylił powieki i spojrzał na białą maskę przedstawiającą pysk wilka. Nie przeraził się, bo często ją widywał. Usiadł na kanapie, spoglądając na mężczyznę, który klęczał u jego nóg.

— Czemu nie śpisz? — Pogłaskał go po szarych włosach, które nie były zasłonięte. Czując jak na jego dłoniach zostaje jakaś kleista maź, uniósł rękę i w świetle księżyca dostrzegł na niej krew. — Jesteś ranny? — zapytał z troską, chcąc zapalić światło i przyjrzeć się jego obrażeniom, ale powstrzymał go mocny uchwyt na nadgarstku.

— Nie zapalaj światła — odezwał się po raz pierwszy.

— Czemu? Jesteś ranny, Kakashi! — powiedział, gdy mężczyzna go nie puścił.

— To nie moja krew — stwierdził obojętnym głosem. — Nie chcę, żebyś mnie oglądał w takim stanie, ale nie mogłem się już doczekać kiedy cię zobaczę.

Słysząc to Iruka przestał się wyrywać i usiadł wygodniej na kanapie, spoglądając na Kakashi'ego, który wciąż klęczał przy jego nogach, jakby czekając na słowa pełne obrzydzenia. Jednak się ich nie doczekał.

Umino był w pełni świadom tego, czym zajmuje się jego ukochany, że zabijał, chroniąc pana feudalnego. Nie czekając na nic, Iruka ściągnął z niego maskę wilka i pocałował, wsuwając swój język w jego usta. Kiedy się wyprostował, spojrzał w złote oko i to zazwyczaj zasłonięte czerwone. Była to podobno jakaś pamiątka z poprzednich bitew, która sprawiła, że jego tęczówka zmieniła barwę na ten kolor. Kakashi jej nie cierpiał. Iruka próbował go przekonać, że nie jest obrzydliwa i nie odrzuci go z tego powodu ani przez bliznę, która przebiegała przez to oko. Teraz musiał go jednak przekonać, że nie odrzuci go z powodu tego, kim był i co robił. Przecież to wciąż był Kakashi, który za nim latał i wołał „Delfinku".

— Iruka? — spytał zaskoczony Kakashi, nie mogąc uwierzyć, że Iruka zamiast się odsunąć, pocałował go.

— Chodźmy pod prysznic.

Iruka wstał i w półmroku skierował się do łazienki, która sąsiadowała z biurem. Gdy spytał Tsunade, czemu biuro ma swoją prywatną łazienkę, ta odpowiedziała mu, że kiedyś mu się może przydać.

Kakashi podążył za nim niepewnie. Umino wszedł do pomieszczenia nie zapalając światła. Wiedział, że Kakashi nie przyjąłby to dobrze. Ściągając z siebie bieliznę wszedł pod prysznic, odkręcając zimną wodę. Ta najlepiej zmyje krew, jeśli mężczyzna zdecyduje się wejść razem z nim pod prysznic. Po chwili poczuł na swym ciele dłonie mężczyzny, badające go, tak jakby ten chciał się upewnić, czy naprawdę chcę to z nim zrobić, gdy on jest pokryty krwią. Iruka odwrócił się do niego i przywarł ustami do jego warg, całując go gwałtownie. Kiedy zabrakło mu tchu, odsunął się i nalał na swoje dłonie odrobinę żelu, który mógł służyć jako mydło jak i szampon. Zaczął obmywać ciało kochanka, pięknie wyrzeźbione treningami. Kakashi przyjmował to z pomrukami zadowolenia. Iruka w ciągu tych wszystkich lat nauczył się, które miejsca na ciele mężczyzny są wrażliwe na dotyk. Był to jego tors i dolna część pleców. Właśnie po tej drugiej przejechał swoimi paznokciami, zostawiając na skórze czerwone pręgi. Kakashi syknął z mieszaniny bólu i przyjemności. Nie mógł już czekać. Ta miesięczna misja i obecne zachowanie Iruki bardzo go podnieciły.

Popchnął Irukę, tak, że ten oparł się plecami o kafelki i unosząc jego jedną nogę wszedł w niego bez przygotowania. Umino syknął z bólu, napinając wszystkie mięsnie, co omal nie doprowadziło Kakashi'ego do orgazmu, ale na szczęście zdołał się powstrzymać. Oddychając głęboko oparł swoje czoło na czole Umino. Dawał czas im obojgu, żeby Iruka od nowa przyzwyczaił się do niego i żeby sam w nim nie eksplodował po jednym ruchu.

Powoli zaczął się poruszać. Były to drażniące ruchy, które powodowały, że zniecierpliwiony Iruka sam zaczął się poruszać. Jego członek ocierał się o brzuch mężczyzny, co dawało mu jeszcze więcej satysfakcji. Kakashi widząc, że jego kochanek coraz bardziej zatraca się w przyjemności, zaczął poruszać się gwałtowniej, aż natrafił na czuły punkt Iruki, który krótko krzyknąwszy doszedł. Kakashi osiągnął spełnienie tuż po nim, nie mogąc więcej wytrzymać.

Stali jeszcze przez chwilę w takiej pozycji, wysłuchując się w szum wody, przyśpieszonych bić serc i nierównych oddechów. W końcu Kakashi postanowił, że trzeba wyjść spod zimnego strumienia wody, nim się przeziębią. Spłukał prysznicem pozostałości spermy i owinąwszy siebie i Irukę białymi ręcznikami skierował się na kanapę. Umino od razu wpakował mu się na kolana, wtulając w jego ciało. Czasami zachowywał się jak wielki miś, ale Kakashi'emu to nie przeszkadzało, zazwyczaj to Iruka musiał tolerować jego humory. Zawsze jednak potrafił sprawić, że na jego ustach pojawił się uśmiech, tak jak tym razem.

Podniósł z podłogi koc, którym Iruka był wcześniej przykryty i okrył ich, odgarniając nosem mokre kosmyki włosów z szyi mężczyzny. Iruka ściągnął gumkę nim wszedł pod prysznic. Kakashi wolał, kiedy miał rozpuszczone włosy, ale Iruka się z nim nie zgadzał i ściągał gumkę tyko przed nim. Kakashi czuł się przez to w pewien sposób wyróżniony.

— Naruto znalazł klienta — wymruczał już pół sennie Iruka.

— Tak? A kim jest ten szczęśliwiec? — zapytał, okrywając szczelniej kocem odsłonięte ramiona kochanka.

— Uchiha… Uchiha Sasuke.

— Hmmmm… będzie ciekawie.

Nie zdziwiło go to, co powiedział Iruka. Domyślał się, że taki będzie wybór chłopaka. Często trenowali ze sobą, mimo dużej różnicy wieku.

Czasami Naruto przychodził do mężczyzny z jedzeniem przygotowanym przez Irukę, ale miał zakaz wchodzenia na pole, więc zostawiał koszyk na granicy lasu i umykał szybko. Nawet Kakashi musiał stwierdzić, że jak na tak małe dziecko, bardzo ciężko było go wykryć. On, który miał wyszkolenie w takiej dziedzinie czasami nie spostrzegał, że chłopak tam był i pozostawił mu jedzenie. Naruto mógłby być dobrym szpiegiem, ale nie chciał o tym wspominać Iruce, bo na pewno by się na niego zezłościł za takie słowa. Nie chciał, żeby dzieciakowi się coś stało.

Sasuke, który miał mniej doświadczenia, rzadko zauważał chłopaka, a jeśli już to tylko blond czuprynkę, która umykała między drzewami. Wydawał być tak zafascynowanym tym zjawiskiem, że poważnie się dekoncentrował. Raz omal nie spadł z drzewa, bo usłyszał w lesie wesoły śmiech.

Kakashi od razu poznał, że to Naruto. Spojrzał wtedy na Uchihę, który siedział na gałęzi w kucki po tym, jak się pozbierał i spoglądał uważnie na zarośla, ale później z niezadowoloną miną zszedł z drzewa. Mężczyzna domyślał się, że nie zobaczył chłopca, co nawet trochę mu schlebiało, bo to on uczył Uzumaki'ego podstaw ukrywania się. Od tamtego czasu Sasuke codziennie próbował wypatrzyć chłopaka. Kakashi nie mówił mu, że to wychowanek Tsunade a Iruka i on się nim zajmują. Jednak pewnego dnia doszło do niebezpiecznej sytuacji.

Sasuke był podenerwowany przez cały dzień i gdy usłyszał jakiś szelest w krzakach, rzucił w tamtą stronę ostrzem. Kakashi nie zdążył zablokować ciosu. Usłyszeli tylko cichy i pełny bólu krzyk. Mężczyzna od razu pobiegł na to miejsce, ale zauważył tylko ślady krwi, nic więcej. Wróciwszy do Uchihy nawrzeszczał na niego, że bezmyślnie rzucił ostrze, mimo że wiedział, iż przychodzi tutaj jedynie chłopak z jedzeniem dla niego i nigdy nie przeszkadzał im w treningu.

Po tym wybuchu Sasuke wydawał się przerażony tym, co zrobił. Kakashi wrócił do domu z pytaniem, czy Uzumaki już wrócił, ale Iruka nic o tym nie wiedział. Naruto nie wracał przez trzy dni. Każdy martwił się, czy nic złego nie stało się chłopakowi, a Iruka obwiniał się za to, że wysyłał go na polane. Kakashi twierdził, że to jego wina, a Sasuke wściekły krążył po całej polanie, robiąc więcej zniszczeń niż normalnie. On też czuł się winny. Po tym czasie Naruto nagle wrócił do domu z obandażowanym udem i uśmiechem na ustach. Powiedział, że nic mu nie jest i dalej będzie zanosił jedzenie Hatake. Później odciągnął Kakashi'ego i poprosił go o więcej lekcji ukrywania się, a także obrony i ataku. Mężczyzna zgodził się na to. Uważał, że chłopak uniknąłby tego ciosu, gdyby miał wyuczone instynkty obronne. Uzumaki okazał się pojętnym uczniem, ale jego zdolności ukrywali przed Umino.

Pewnego razu, trenując na polanie z Sasuke, przy ich nogach wylądowało ostrze. Natychmiast zwrócili oczy w stronę, z której nadleciało i zauważyli koszyk na ziemi. Kakashi domyślił się, że to chłopak chciał przekazać mu w ten sposób, że przyniósł jedzenie. W koszyku odnalazł sztylet Uchihy z dodatkowym śniadaniem. Oddał to wszystko Sasuke, który przyjął to z zaskoczoną miną. Od tamtego czasu, zawsze, kiedy Naruto się pojawiał, komunikował o tym za pomocą rzutu ostrzem, a w koszyku odnajdywali jedzenie także dla Sasuke. Jednak już nigdy nie zauważyli blond czupryny, ani nie usłyszeli szelestu gałęzi, kiedy przychodził lub odchodził.

Kakashi później spytał go, dlaczego tak się zachowuje a on z dziecinną otwartością odpowiedział wprost: „Wcześniej specjalnie się ujawniałem, byś mnie zauważył i zabrał koszyk, ale kiedy chłopak mnie zranił zacząłem się lepiej ukrywać, a przecież musze dać ci jakiś znak, że jedzenie dostarczone." A na pytanie, dlaczego szykuje jeszcze jedzenie dla chłopaka odpowiedział, że widział jak ten czuje się winny i nie chce, żeby myślał, że ma do niego żal. Były to dziwnie dorosłe słowa w ustach ośmioletniego dziecka. Naruto nigdy się nie dowiedział, jak nazywał się chłopak, który go zranił. Sasuke również nie poznał jego imienia, ani go nigdy nie zobaczył, mimo że ciągle pytał o niego Kakashi'ego. Jak na niego było to wprost niesamowite zainteresowanie. Jednak mężczyzna nic mu nie mówił, dlatego Sasuke pamiętał tylko blondwłosą fryzurkę chłopaka i jego pisk zaskoczenia oraz bólu.

Prawdę powiedziawszy, na spotkaniu właśnie ten okrzyk podpowiedział mu, że to ten chłopak którego kiedyś zranił. Jednak nic nie powiedział, bo wydawało się, że dziesięciolatek tego nie pamięta. Od roku nie przychodził na polanę. Zamiast niego pojawiał się Iruka.. Nie wiedział, że Naruto ma coraz więcej obowiązków w „Sake", a także różni ludzie zaczęli się o niego wypytywać. W innych burdelach było normalne, że klientów obsługiwały także dzieci, ale Tsunade na to nie pozwalała. Nie chciała, żeby Naruto porwali jacyś mężczyźni, dlatego zabroniła mu się oddalać. Naruto zapomniał o chłopcu, który ćwiczył razem z Kakashi'm i nie było wiadomo, czy kiedyś się zorientuje, że tym dzieckiem był Sasuke Uchiha, jego pierwszy i zapewne ostatni klient.

— Ale czy będzie dla niego dobry? — Kakashi'ego wyrwał z wspomnień głos ukochanego. — Przecież sam mówiłeś, że jest bardzo gwałtowny.

— Tak, ale ród Uchiha bardzo dobrze traktuje swoich wybraków. Świetnym dowodem jest przecież Itachi. Nara nie wydaje się jakoś niezadowolony, wręcz przeciwnie mimo, że mówi iż to upierdliwe.

— Tak, ale bracia mogą się bardzo różnić.

— Nie przejmuj się. Pamiętaj, że ja ciągle trenuje z tym chłopakiem. Mogę go dyskretnie wypytać o Naruto, przecież ty sam przychodzisz na te treningi.

— Tak i widzę w jakim jesteś stanie po każdym z nich.

— Tak, już coraz ciężej jest omijać jego ataki, ale dla Naruto będzie dobry.

— I pomyśleć, że on kiedyś go zranił a Naruto szykował mu samodzielnie niemal przez rok drugie śniadanie — westchnął Iruka, kładąc się na kanapie i pociągając za sobą mężczyznę, który ułożył się wygodnie koło niego. Mebel był na tyle szeroki, że obaj mogli swobodnie leżeć.

— Tak, ciężko uwierzyć, że teraz Uchiha będzie jego klientem. Pamiętasz, jak po raz pierwszy wszedłeś na pole z koszykiem?

— Sasuke miał komiczną minę, ale szybko się pozbierał.

— A kiedy spróbował swojego śniadania stwierdził, że to nie to i nie będzie tego jadł, żadne namowy nie podziałały — prychnął Kakashi.

— Tak. Nie wiem, jak poznał, że to ja zrobiłem śniadanie a nie Naruto.

— To kolejna wielka tajemnica Uchihów, ale już teraz nie rozmawiajmy, tylko śpijmy. Obydwaj jesteśmy zmęczeni — powiedział Kakashi przygarniając do siebie Irukę.

— Masz rację, dobranoc. — Ziewnął i schował swoją twarz w jego torsie.

— Dobranoc, delfinku.

W niedługim czasie obaj zasnęli w swoich objęciach.