Elena pov.

Byłam tak strasznie zmęczona. Wszystkie moje mięśnie bolały, właściwie wszystko we mnie aż krzyczało z bólu. Spróbowałam otworzyć oczy ale natychmiast tego pożałowałam. Ostre białe światło dodało mi tylko cierpienia. Syknęła dając upust frustracji. Czy ja nie żyję?

- Lena.. Słyszysz mnie?

Ten akcent rozpoznałabym wszędzie.. Podjęłam kolejną próbę i po chwili moje oczy zatrzepotały otwarte. Leżałam na łóżku a ktoś siedział obok mnie. Kiedy odzyskałam ostrość widzenia dostrzegłam Nicka pochylającego się nade mną ze zmartwioną miną.

- Nick gdzie my jesteśmy? co się..

Wychrypiałam a on przyłożył mi palec do ust.

- Shhh. Nie wysilaj się potrzebujesz teraz dużo odpoczynku. W szpitalu..Miałaś wypadek.. Byłaś nieprzytomna przez prawie dwa dni.

Wziął mnie za rękę. Zmrużyłam oczy. Nieprzytomna? Wypadek, jaki wypadek? Moja głowa niemiłosiernie bolała ale zmusiłam się żeby przypomnieć sobie..


2 dni wcześniej..

- Dzięki mamo do zobaczenia...

Schowałam telefon z westchnieniem. Ciekawiło mnie czemu Nick tak nagle poszedł.. Chyba się nie obraził. A może po prostu przestraszył się tego że otwarcie przyznawałam się że go kocham.. Ehh.. Nie potrzebnie się do tego przyznawałam on na pewno nie chciał związku z małolatą pomimo że zachowywaliśmy jak byśmy byli parą.. Dla niego to musiała być tylko zabawa.. Jutro będę musiała z nim poważnie porozmawiać. Już miałam iść gdy poczułam rękę zawieszające się na moim ramieniu i odrzucający odór alkoholu. Mat schował twarz w moich włosach.

- Ślicznie pachniesz Elena..

Wzdrygnęłam się.

- Dziękuje to prezent od Nicka..

Odskoczył odemnie jak oparzony.

- Od twojego chłoptasia?

Zgrzytnęłam zębami posyłając mu wściekłe spojrzenie.

- Ma na imię Nick i tak jest moim chłopakiem masz z tym jakiś problem?

- Jest dla ciebie za stary! Ale ja jestem w sam raz, zawsze byłem Elena Kocham cię chce się z tobą ożenić, mieć dzieci zestarzeć. Zawsze chciałem żebyśmy byli razem i dopóki on się nie pojawił to chciałaś mnie..Co on ma czego ja nie? Mogę się zmienić zrobię wszystko dla ciebie wszystko!

Złapał mnie za ramiona aż zabolało. Byłam w szoku. Jego słowa uderzyły mnie do żywego. Uścisk się nasilił.

- Matt puść to boli..

Uścisk zelżał ale nie puścił. Jak na kogoś kto ledwo trzymał się na nogach miał naprawdę dużo siły.

- Nie Elena wysłuchasz mnie do końca.. na pewno cię wykorzysta kiedy tylko się z nim prześpisz żuci cię..

Zmrużyłam oczy.

-Matt..

Pościł mnie. Pokręcił głową.

- Więc to tak mi karzesz czekać a jemu oddajesz się od tak na pstryknięci palcami.. Za jaki prezent dałaś mu się przelecieć hym? Perfumy? Kwiatki? Ten łańcuszek ? A może wystarczyły słodkie słówka!

Najmocniej jak tylko mogłam uderzyłam go z pięści w twarz. Upadł na ziemie a ja ledwo dałam rade powstrzymać się od płaczu. Nie dam mu tej satysfakcji!

- Nienawidzę cię Donovan! A jeśli musisz wiedzieć to dlatego że jest w każdym stopniu lepszy od ciebie.. Nigdy więcej się do mnie nie odzywaj.

Odwróciłam się napięcie i szybkim krokiem opuściłam las. Stałam na parkingu aż nie zobaczyłam samochodu rodziców zatrzymali się a ja wsiadłam do środka. Chwile potem już jechaliśmy z powrotem do domu. Kiedy byliśmy na środku mostu coś wyskoczyło ojcu przed maskę. Przed oczami ukazał mi się cień jakiegoś zwierza. Ojciec skręcił i samochód spadał do wody. Wszystko pociemniało i w małym przebłysku światła zobaczyłam mokrego Nicka pochylającego się nade mną na brzegu. A potem znowu ciemność..


Po moich policzka spływały łzy. Tyle myśli kłębiło się w mojej głowie Jakim cudem on się tam znalazł? Jak mnie wyciągną z samochodu? Przecież ta rzeka miała kilkanaście metrów głębokości. I najważniejsze co z moim rodzicami?

Popatrzyłam na niego błagalnie.

- Czy oni?

Ścisnął moją dłoń mocno i pokręcił głową zaczęłam głośno szlochać. Położył się obok mnie i otulił ramieniem. Milczał dopóki się trochę nie uspokoiłam.

- Przykro mi nie zdążyłem ich wyciągnąć..

- Wyciągnąć? Ale jak żaden człowiek nie był by wstanie.

- A kto powiedział że jestem człowiekiem..

Jego głos nagle wydał mi się potwornie zimny nie ludzki wręcz. Popatrzyłam w jego lodowate niebieskie oczy. Jak to nie był człowiekiem? Więc czym?

Westchnął i zmienił pozycję usiadł na brzeg łóżka patrząc na mnie intensywnie. Dotkną mojego policzka. Jego mina wyrażała śmiertelną powagę.

- Kocham cię Elena, ja naprawdę kocham cię każdą cząstką mojego martwego serca.. Kocham cię od momentu w którym zrozumiałem jak wspaniała i wyjątkowa jesteś.. Nagle przestało mieć znaczenie to jak długo żyłem i czym jestem.. po prostu sprawiłaś że zacząłem czuć. I za to chciałem ci podziękować.

Mówił cicho ale zdecydowanie. Chciałam powiedzieć jak bardzo ja też go kocham.. Jak naturalne było dla mnie kochani go, że nic na całym świecie nie było prostsze i bardziej oczywiste ale znów jego palec znalazł się na moich ustach.

-Pozwól mi dokończyć.. Zraniłem więcej osób niż kiedykolwiek mogłaś zobaczyć.. I dalej będę ich ranił i raczej nigdy nie przestane,, Już niedługo zranię i ciebie.. taki już jestem.. Dlatego muszę wyjechać...

Patrzyłam na niego oniemiał. Co miałam z tym do diabła zrobić? Dlaczego chciał mnie zranić? I dlaczego miał wyjechać ? Poczułam ze serce pęka mi z bólu.. Dlaczego wszyscy muszą mnie zostawiać..

- Dałeś słowo.. proszę bez ciebie nie wiem co zrobię.. ja po prostu nie zniosę straty kolejnej osoby którą kocham.

Szepnęłam nie byłam w stanie powiedzieć tego głośniej nawet nie byłam w stanie już płakać. Uśmiechnął się delikatnie ukazując dołeczki.

-Wiem kochanie, zawsze znajdę sposób żebyśmy byli razem.. I będziesz znowu moja.. Ale teraz zrobię to co muszę zrobić dlatego..

Jego twarz zbliżyła się do mojej. To było chyba najbardziej intensywne spojrzenie jakie kiedykolwiek ktoś skierował w moją stronę.

- Zapomnisz o mnie.. dopóki nie pozwolę ci sobie przypomnieć... Wszystko będzie się odbywało tak jakbym nigdy nie pojawił się w twoim życiu. A teraz idź spać a gdy się obudzisz będziesz w stanie stawić czoło wszystkiemu co nadejdzie.

Zamrugałam nagle poczułam się potwornie senna oczy same mi się zamknęły. Chciało mi się płakać ale nie wiedziałam czemu, coś delikatnego przyciska się do mojego czoła jakby ktoś mnie całował. Osunęłam się w mrok z dziwnym przeczuciem że czegoś bardzo ważnego mi brakuję …