Oto ostatnia już część :D Do zobaczenia przy kolejnych projektach :D


Stiles nie był dokładnie pewien, jak to się stało i kiedy dokładnie, ale w jednej chwili siedział swobodnie na łóżku, a w drugiej leżał już na dywanie przygnieciony mniejszym, ale o wiele bardziej agresywnym ciałem.
― Jaki numer wyciąłeś mojemu bratu? ― warknęła Laura do jego ucha.
― Nie wiem o czym mówisz ― jęknął. ― Skończyliśmy z wycinaniem takich rzeczy jakiś czas temu ― dodał, próbując się podnieść, ale dziewczyna przyblokowała go kolanem.
Spojrzała na niego mrużąc groźnie oczy, ale najwyraźniej nie dostrzegła w jego twarzy nic nieszczerego, bo zsunęła się z powrotem na podłogę i zaplotła na piersi ręce. Wyglądała na zaniepokojoną i nagle niepewną.
― Cholera, skończyły mi się opcje ― przyznała pokonana.
― Chodziłaś po kampusie i wskakiwałaś na ludzi, grożąc im? ― spytał z niedowierzaniem, rozmasowując mięśnie.
― Nie groziłam ci ― zwróciła mu uwagę i Stiles wzruszył ramionami.
― Co jest z Derekiem? ― spytał, bo nie widział Hale prawie dwa tygodnie, a Laura naprawdę wyglądała na zdenerwowaną.
Tym razem to dziewczyna wzruszyła ramionami.
― Próbowałam go wyciągnąć na koncert country ― westchnęła.
― Derek słucha czegoś takiego? ― zdziwił się Stiles.
― No właśnie nie, a się zgodził ― odparła Laura, patrząc na niego jak na idiotę. ― Prawie wyciągnęłam od niego motor i nie nawrzeszczał na Jamesa, gdy ten mi odpyskował ― wymieniła.
Stiles wzruszył ramionami, bo nie bardzo wiedział, co miałby powiedzieć. Przypomniał sobie, co Danny mówił o dziwnym zachowaniu Hale'a, ale nie zamierzał roznosić plotek. Jak dla niego Derek normalnie funkcjonował; wygrał ostatnie zawody pływackie i wciąż był standardowo mrukliwy. Stiles nawet doszedł do wniosku, że wzajemne unikanie wyszło mu na dobre. Hale przestał parskać w jego obecności i przewracać oczami.
― I po tym wnioskujesz, że coś z nim nie tak? ― spytał unosząc naprawdę wysoko brwi, bo to argumenty dziewczyny były naprawdę durne.
― Nie wiem ― westchnęła w końcu. ― Der zawsze był zamknięty w sobie ― dodała. ― Wyciągnięcie z niego czegokolwiek nigdy nie było zbyt łatwe. Jeśli to znowu jakaś dziwka, to wyrwę jej wszystkie kłaki ― zagroziła i Stiles zamrugał.
― Dziwka? ― zdziwił się, patrząc na dziewczynę.
― Skoro bractwo niczego nie zepsuło, w drużynie pływackiej wszystko w porządku, a ty nie wyciąłeś mu żadnego numeru, to musi być jakaś laska ― wyjaśniła i Stiles ponownie zamrugał.
― Dlaczego laska? ― spytał, bo cholera, ale nigdy nie rozmawiali o seksualności Dereka i generalnie faktycznie jeszcze kilka tygodni temu powiedziałby, że Hale jest hetero, ale ostatnie wydarzenia zmieniły jego zapatrywania na ten temat.
― Mój brat czasem się z kimś spotyka, wiesz z osobami przeciwnej płci, co być może cię zdziwi, geju stulecia ― zakpiła, ale Stiles nie mógł się powstrzymać i zamrugał jeszcze raz z tą samą głupią miną.
― I żeby była jasność. Twój brat i tylko laski? ― spytał jeszcze raz, bo chyba to do niego nie całkiem docierało.
Laura przekrzywiła głowę i zaczęła mu się przypatrywać podejrzliwie.
― Mój brat rok temu oświadczył się swojej dziewczynie, ale go nie przyjęła ― oznajmiła mu. ― Więc tak, Derek i kategorycznie laski. W sumie powinnam cieszyć się, że się znowu zaczął umawiać… ― urwała, bo Stiles poderwał się na nogi, nie mogąc do cholery przestać mrugać.
― Patrzenie w oczy ― mruknął niezrozumiale. ― Kolacja i patrzenie w oczy i tulenie i… ― urwał, spoglądając odrobinę przytomniej na Laurę. ― Gdzie teraz jest ten palant?
― Co? ― spytała zaskoczona.
― Gdzie jest twój brat? ― powtórzył, ale w zasadzie znał odpowiedź.
Popołudniami Derek grał z Jamesem i pozostałymi w futbol na niewielkim boisku niedaleko domu bractwa. Stiles co prawda nie był pewien jak się tam dostać, ale posiadanie wszechwiedzącej Laury u boku jak zwykle ułatwiło mu zadanie. Już w kilka minut później znaleźli się prawie dwa kilometry od domu Alf, z daleka obserwując jak chłopcy rzucają do siebie niewielką futbolówkę. Derek biegał w zasadzie już bez koszulki i jego tatuaż błyszczał od potu, podobnie jak czoło McCalla, do którego przylepiły się kosmyki włosów.
Stiles zaparkował jeepa i otworzył Laurze drzwi, chociaż dziewczyna wciąż dopytywała się o co chodzi.
― Powiedz mi jeszcze, że twój durny brat jest monogamistą ― mruknął tylko, a ona pokiwała głową, dalej zastanawiając się o co chodzi z tym wariactwem.
― Cześć, Stiles! ― krzyknął do niego Scott i pozostali odwrócili się w jego stronę.
Derek wyglądał na zaskoczonego i Stiles naprawdę nie podejrzewał, że Hale zrobi coś tak dziecinnego jak próba ucieczki, ale faktycznie mężczyzna zaczął się cofać w stronę drugiego wyjścia z ogrodzonego boiska.
― Derek! ― krzyknął, ignorując pozostałych, ale Hale odwrócił się na pięcie.
Na domiar tego James najwyraźniej próbował mu zagrodzić drogę, bo stanął pomiędzy nim, a oddalającym się mężczyzną, gdy Stiles chcąc nie chcąc zaczął biec za Halem. Laura krzyknęła coś za nim, ale nie miał za bardzo ochoty się odwracać, bo może i nie grał w futbol, ale dzięki Finstockowi naprawdę szybko potrafił biec. Do tego James chyba nie zdawał sobie sprawy, że lacrosse to sport kontaktowy, bo zignorował kompletnie mniejsze ciało, które wpadło na niego z impetem i podcięło go, obalając na ziemię bez zatrzymania się.
Stiles po chwili cieszył się już, że Derek zmęczył się wcześniejszą grą, bo miał jakiekolwiek szanse w dogonieniu go. W końcu rzucił się do przodu i zwalił mężczyznę z nóg, wprost na trawę i położył się na nim, próbując złapać oddech.
― Palant ― warknął w końcu, słysząc piszczącą coś Laurę i Scotta, który chyba przekonywał pozostałych, że nie powinni Stilesowi wyrwać nóg z tyłka, za co Stilinski był bardzo wdzięczny. W tej chwili nie miał naprawdę ochoty nawet na poranny jogging.
Derek spoglądał na niego jak na idiotę i jego twarz była nieprzyjemnie pusta, więc Stiles odchrząknął nagle zdenerwowany.
― W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że będziesz się chciał ze mną umówić ― powiedział w końcu, zdecydowawszy, że rozpoczęcie wszystkiego od środka będzie najbardziej odpowiednie, ale Derek spojrzał na niego zirytowany i próbował z siebie zepchnąć. ― Wiesz, nie ta liga i w ogóle.
Derek przewrócił oczami.
― Ale się zgodziłeś ― powiedział w końcu.
― Myślałem, że chcesz mnie zwerbować do bractwa, a potem myślałem, że chodzi o seks ― warknął Stiles, ale ekspresja Hale nie zmieniła się. ― No chyba, że chodziło o seks, ale wtedy nie zachowywałbyś się jak piętnastoletnia podfruwajka ― ciągnął dalej, ale to naprawdę nie skutkowało, bo Derek co prawda wciąż patrzył mu w oczy, ale pozostały one idealnie puste. ― Chcę wiedzieć o co chodzi ― zażądał Stiles, ale Hale po prostu przeturlał ich tak, że teraz to on leżał na wierzchu i Stilinski przez naprawdę długą chwilę myślał, że mężczyzna odejdzie, ale Derek zamiast tego westchnął ciężko tuż przy jego uchu.
― Nie było cię rano, gdy się obudziłem ― powiedział w końcu, a Stiles miał ochotę kopnąć go w krocze, bo to przecież oczywiste, że rano miało go nie być.
― Zostałbym, gdybyśmy byli na randce, a nie przesiedzieli wieczór w milczeniu, wgapiając się w talerze ― warknął. ― Zostałbym, gdybyś mi, do cholery, powiedział, że to twój pierwszy raz, bo o czymś takim się mówi ― dodał przez chwilę myśląc, że Derek go uderzy, ale rumieniec, który pojawił się na twarzy mężczyzny wcale nie powstał przez kumulującą się złość.
Derek pieprzony Hale właśnie się czerwienił. Nic zresztą dziwnego, bo Stiles przypomniał sobie jak mężczyzna nie spuszczał go z oka, gdy się rozbierali, a potem kochali. Derek mógł sobie właśnie rzucać piorunujące spojrzenia i patrzeć na wszystko pustym wzrokiem, ale już raz zdjął obojętną maskę i to Stilinskiemu wystarczyło.
Stiles westchnął, bo chociaż nie widział pozostałych, wiedział, że zaczęli się zbliżać w ich kierunku. O ile się nie mylił czekała go jeszcze rozprawa z Jamesem, jeśli Laura nie dokończyła jego dzieła.
― Wyjdziesz ze mną wieczorem? ― spytał w końcu Derek i tym razem Stiles spojrzał na niego jak na idiotę.
― Nie. Nie ta liga ― przypomniał mu, ale Hale ścisnął go boleśnie za ramię, co było ewidentnym ostrzeżeniem.
― Czy było ci ze mną dobrze? ― spytał wprost Derek i Stiles niemal mógł usłyszeć, jak serce mężczyzny zaczyna bić szybciej.
Nie mógł nie zrobić zaskoczonej miny, bo akurat z wszystkich rzeczy, o które podejrzewał Dereka, niepewność była ostatnią. Chociaż z drugiej strony pamiętał swój pierwszy raz i możliwe, że miał podobne wątpliwości.
― Ja… ― zająknął się. ― Tak ― odpowiedział w końcu cicho.
Pozostali przemierzyli już większą część boiska i Stiles mógł teraz dobrze usłyszeć złorzeczącego Jamesa.
― Czy wyjdziesz ze mną wieczorem? ― spytał ponownie Derek z dobrze słyszalnym napięciem. ― Podobasz mi się, chociaż jesteś wrzodem na tyłku. A może dlatego, że jesteś wrzodem na tyłku ― dodał mężczyzna, a Stiles spojrzał na niego zdziwiony, bo raczej spodziewał się, że nawrzeszczy na Dereka albo sobie spokojniej wszystko wyjaśnią i rozejdą się w pokoju. Bardzo nie lubił niejasnych sytuacji, ale strona, w którą ta zaczynała się klarować, odrobinę go wybiła z własnego rytmu.
― Jeśli chcesz ― odpowiedział w końcu, a uchwyt na jego ramieniu zelżał.
― Gdybym nie chciał, nie pytałbym ― warknął Derek. ― Czy chcesz ze mną wyjść dzisiaj wieczorem? ― spytał ponownie i Stiles pokiwał głową, co chyba wystarczyło, bo mężczyzna pochylił się i pocałował go.
Przez chwilę jego usta smakowały jak pot i Stiles rozłożył szerzej nogi, żeby Derek wygodnie usadowił się pomiędzy nimi. Nie był pewien jak długo się całowali, a potem stykali po prostu czołami, ale w końcu przerwało im nerwowe chrząknięcie, które Stiles poznałby wszędzie.
― Chcę wiedzieć? ― spytała Laura, gdy podnieśli się na nogi, spoglądając nerwowo na pozostałych.
Scott wyglądał jakby miał dostać zaraz jakiegoś ataku paniki, chociaż dzielnie wciąż odgradzał go od zszokowanego Jamesa, który chyba nie mógł się pozbierać.
Ręka Dereka zsunęła się ostrożnie po jego biodrze i równie niepewnie ścisnęła po jego rękę, więc po prostu splótł ich palce mocniej, spoglądając z ukosa na wyglądającego jak zwykle obojętnie mężczyznę. Gdyby nie lekkie wybrzuszenie na spodniach Hale'a i opuchnięte usta, nie poznałby, że coś w ogóle się wydarzyło.
― Scott, chcesz wyjść dzisiaj na podwójną randkę? ― spytał Derek od niechcenia i McCall zaczął nerwowo spoglądać to na niego to na Hale"a, a potem jęknął przeciągle, jakby fakty nagle do niego doszły.
Laura parsknęła, bo Scott odwrócił się na pięcie i pobiegł w przeciwną stronę, zostawiając ich na boisku. Derek tymczasem uśmiechnął naprawdę szeroko i Stiles pomyślał, że chyba właśnie została zaburzona równowaga we wszechświecie, a co najgorsze wcale się tym nie przejmował.