XXXXXxxxxxxxxxxxx
-Czy wszystko w porządku?- poprosił Józefa z uśmiechem, jazdy w dół drogi.
-Oczywiście.- uśmiechnęła się, tylko do siebie, ale on złapał ją na chwilę oczy. Wszystko było tak przytulne, jakby to był zwykły dzień w małżeństwie długie i szczęśliwe.
-grosik za twoje myśli?"
"Zastanawiam się ... Ten urlop tak potrzebuje tego.- Clarisse uśmiechnął się. -Oh, przepraszam, Joseph, I zniszczony wakacje i teraz to brzmi jak ja pocieranie twarzy w nim.-
- Clarisse przecież chcieliśmy tego razem . – powiedział Joe
- ale ja nawet nie zapytałam czy chcesz ze mną spędzić te 2 tygodnie .. tylko tak do ciebie przyjechałam . przepraszam nawet się nie zastanowiłam – powiedziała Clarisse
-Nie, nie martw się o to -zaprotestował. -Z jednej strony kocham moje wakacje, to prawda, ale z drugiej strony kocham nic więcej niż być z tobą ... gdziekolwiek jesteś.- Dodał, ostatnio trochę cicho, a jego wzrok spalone do niej.
Jej odpowiedź była promienny uśmiech. Chciała mu powiedzieć, tak wiele rzeczy, tak wiele rzeczy o tym, jak bardzo go kocha, ale jakoś nigdy nie odważyła się przyznać.
Jechali prawie 2 godziny gdy Joseph zauważył że Clarisse oparta o szybę zasnęła .
XXxx
Po 5 godzinach jazdy dojechali do pięknego, dużego domu na plaży, Clarisse spała dalszą drogę. Po zaparkowaniu samochodu przed domem , Joe wyszedł z auta po cichu tak aby nie obudzić Clarisse . otworzył drzwi od strony Clarisse odpiął jej pas bezpieczeństwa i wziął na ręce , ona przytuliła się do niego i owinęła ręce na jego szyi . Joseph otworzył drzwi z Clarisse na rękach , i zaniósł ją do sypialni , położył delikatnie na łóżku i przykrył kocem , była już prawie 1 w nocy a on ciągle na nogach .
Przez chwile oglądał spokojny sen Clarisse , i wyszedł do samochodu po ich bagaże .
15 minut później Joseph był gotów do łóżka. Zastanawiał się czy położyć się obok Clarisse czy iść do osobnego pokoju.
Po chwili zastanowienia położył się obok Clarisse i przytulił ją do siebie przykrywając kocem. Po chwili sam zasnął .
XXXXXXXxxxxxxxx
NASTĘPNEGO DNIA
Siedzieli na tarasie z widokiem na morze jedząc śniadanie
- Czuje się lepiej w rzeczywistości.- Clarisse westchnęła szczęśliwie, jak odwróciła się do Józefa, który szedł w jej kierunku. -Ta morska bryza jest fantastyczne.-
-Wiedziałem, że ci się spodoba. A teraz, co byś powiedziała na filiżankę herbaty?- zapytał z uśmiechem i ruszył do kuchni, bo nie miał wątpliwości, o jej odpowiedź.
-Och, to byłoby piękne ...-po chwili wrócił z herbatą , podał jej filiżankę – dziękuję – uśmiechnęła się do niego
- proszę bardzo - uśmiechnął się złośliwie
- co będziemy robić po śniadaniu ?- zapytała
- może wybierzemy się na plaże ? –powiedział Joseph
- ochh . byłoby cudownie – powiedziała i spojrzała w dal chwile panowała cisza – Joseph .? –
- hymn?
- a tak po za tym to gdzie my jesteśmy ?-dopytywała
- W Hiszpanii . – powiedział, i uśmiechnął się na widok jej miny
- w Hiszpanii ? – dopytywała
- tak … wiesz postanowiłem że to będzie dobry pomysł . nie będziesz musiała się ukrywać , bo nikt tu nie wie że jesteś królową .. – dokończył dotykając jej dłoni która leżała na stole
- dziękuje – wyszeptała
Była godzina 12
Po śniadaniu i przyszykowaniu się wybrali się na plaże …...
Plaża była piękna jak zawsze, budzi te same uczucia, jak wiele lat temu. Szli obok siebie, ciesząc się widokiem i ten szczególny zapach w pobliżu morza. To było jak zapach wolności, gdzie można zatrzymać się na kilka minut, po prostu weź kilka głębokich oddechów i czułem się tak, jakby pchnęła 'Pauza' przycisk w swoim życiu.
-Uwielbiam to miejsce ...- westchnął Józefa, gdy szli w miękkim piasku. -To zupełnie nowy świat, wszystko jest tak spokojnie ,ciche i piękne –
-Tak- Pokiwała głową z uśmiechem.-To jest to, co lubię w tym miejscu najbardziej. Tu jest tak spokojnie i nie ma turystów ...-
-Oh, tak.- Joseph zachichotał. -Nie ma turystów. To jak bezludnej wyspie, tylko piasek i woda bez końca.-szli tak obok siebie parę minut w ciszy gdy nagle Clarisse ją przerwała
-Wiesz,- zaczęła, naprawdę nie patrząc na niego, -Zawsze chciałam o coś zapytać.-
-Strzelaj ... Odpowiem, jeśli będę mógł.- Dodał, ostatnio trochę zachęcająco.
-Co ty tu robisz? ... Mam na myśli, dlaczego zostałeś po tym wiesz ... po tym jak twój ojciec zmarł? Z majątkiem takiego, nie powinien mieć obudzić się wcześnie każdego dnia i praca dwadzieścia godzin na dobę. Może ci się to całą rzecz bezpieczeństwa, ale jest to naprawdę warto? – zapytała
-Wow, można zadawać pytania, to na pewno,- zachichotał. -Cóż, odpowiedź jest bardzo prosta Masz rację o moim nie mając do pracy, lub obudzić się wcześnie i tego typu rzeczy -.. Które nie jest trudne, ponieważ jestem osobą rano i kocham tę pracę Jest pełna wyzwania i daje mi wolność muszę, ale te rzeczy nie mają nic wspólnego z moją decyzją. - Zatrzymał ją i delikatnie się jej obrócić. -Byłem ... dzięki tobie.- W końcu spojrzał na niego. -Tak. To był jedyny powód. Poznałem cię i nagle znalazłem swoje miejsce w świecie.- Nadal nie puścił jej ręki. -Nigdy nie wiadomo, co chcę robić w życiu. Właśnie podróżował, pracował prawie wszędzie i ... po prostu żyli. Mieszkał w świecie, to tu przyjechałem i ... i nagle wszystko zaczęło się układać. Mówią, że w Prawo razem wszystko będzie się układać. -Westchnął potem dodał z uśmiechem. -... I stało się, gdy cię znalazłem.-
Nie wiedziała, co powiedzieć ... Była po prostu stał tam, patrząc mu w oczy przez kilka chwil, zanim podszedł bliżej, pozwalając mu wyciągnąć ją do uścisku, a on w końcu ją pocałował ...
Jego uśmiech przed jej usta obudził ją ze snu. Kiedy powoli otworzył oczy, był już uśmiecha się do niej i przez kilka minut nie mogli się oprzeć tylko patrzyli na siebie, nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Widząc miłość czuli w sobie w oczy było jak oglądanie siebie w lustrze.
-Mam nadzieję, że wiesz, że ...- wyszeptał z uśmiechem, gładząc ją po policzku -, że od teraz, będzie tak jak wtedy gdy do mnie przyjechałaś ? – zapytał
Najpierw ona tylko uśmiechnęła się w odpowiedzi, po czym dodał cicho: -To dobrze ..., bo czekałam na to - pocałowała go w pełni na ustach.
Gdyby byli w domu nie byłoby wątpliwości, jak to się skończy, ale były one na zewnątrz i do góry go, deszcz zaczął roi się w dół.
-O mój Boże! - płakała, gdy próbowała obejmować głowę z jednej strony. To był okrutny sposób separacji. -Co to do cholery ...-
-Nie martw się, po prostu weź .-Powiedział i szybko zdjął marynarkę. -A teraz uciekaj!-
-Nie, Joseph Chodź,- Clarisse zapytał i zaproponował mu pół płaszcza. -Jest wystarczająco dużo miejsca dla nas obu.
- Będę w porządku. uciekaj- złapał ją za rękę i pociągał w stronę domu .
Kiedy dotarli do domu, prawie nie mogła oddychać. To byłoby męczące nawet dla najmłodszych, ale na szczęście były one w dobrym stanie
-Wszystko w porządku?- Clarisse zapytała zmartwiona, ponieważ ostatecznie zamknął za nimi drzwi.
-Co z tobą?- Poprosił powrotem, czyniąc ją niecierpliwi.
-Nie ja, ty! Joseph, jesteś ok?! O mój Boże, trzeba zdjąć te mokre ubrania i gorąca kąpiel będzie również dobra.-
-Ok, ale musisz suche ubrania, jak również.-powiedział
-Nie martw się, to nie jest tak poważne, po prostu moje buty są moczone ... ale twoja kurtka była idealna, dziękuję.- Uśmiechnęła się z wdzięcznością, zatrzymując się na chwilę i wyciągnął go blisko do pocałunku. Teraz jej marynarka rozpoczęła zmoknąć oraz jej buty, ale ona nie obchodzi, -A teraz idź.- Uśmiechnęła się, puściła jego rękę, po czym dodał: -Po zakończeniu powinniśmy zrobić jakiś obiad.-
-dobrze - mrugnął. -Będę tu w minutę- i że on dostał się na schodach.
xxxXXXXXXXX
Prawie trzydzieści minut minęło, kiedy pojawił się na dole ponownie, teraz w pełni suszone, przystojny i wesoły jak zawsze. Przebywał w gorącej wodzie przez jakiś czas, po prostu ciesząc się ciepło, pozwalając jej ogrzać swoje ciało po zimnym deszczu.
- wszystko w porządku ?-zapytała uśmiechając się do niego
- tak . gorąca kąpiel pomogła – podszedł do niej jak stała przy szafce robiąc herbatę – to był dobry pomysł – przytulił ją od tyłu
- oczywiście – powiedziała obracając się w jego ramiona twarzą do niego . jak pochylił się do niej i ich usta spotkały się w namiętnym pocałunku , Joseph spuścił swoje ręce do jej ud
-mmmmm. Joe – wyszeptała w jego usta nie przerywając pocałunku , po chwili oboje potrzebowali oddechu , przerwali pocałunek – zrobiłam ci herbatę – powiedziała odwracając się i chwyciła kubek herbaty podając ją Joe
- dziękuję kochanie – powiedział całując ją w policzek
- myślę że powinniśmy zrobić obiad – powiedziała Clarisse
- hymm. Myślę , że tak – powiedziała Joe .
Czas gotowania minął szybko i bardzo zadowoleni z każdej minuty. Była bardzo inteligentna w kuchni; wydawało się, że po prostu potrzebował dobrego instruktora, żeby jej pomóc - ale nie cały czas, bo zasłonięty proces dość często zatrzymując ją do pocałunku.
-Hej!- Zachichotała jak ukradł łyżkę ponownie spróbować innej nieco od obiadu. -W końcu nie mamy usiąść, bo kiedy w końcu dotrzeć do tabeli nie będzie nic do jedzenia.-
-Wtedy zatańcz ze mną!- Uśmiechnął się i chwycił ją za rękę.
-Joseph- westchnęła z uśmiechem. -A co będzie z obiadem?-
-Wciąż jesteś głodny?-
-To nie o to chodzi. Pracowaliśmy dużo...-
-A teraz zasługują na relaks, zgadzasz się?- spytał z jego uśmiechnięte oczy, a ona nie mogła się oprzeć oczywiście.
-Jesteś niepoprawny.-powiedziała ,
-Wiem - Zaśmiał się i poprowadził ją na taras. -A to dlatego, że mnie kochasz.-
-Nie powiedziałabym, że ...-
-Naprawdę?- zażartował.-Wtedy możesz mi powiedzieć, dlaczego właśnie ty mnie kochasz?-
- bo jesteś facetem moich marzeń , którego kocham od kąt pamiętam – powiedziała szeptem
- och.. – uśmiechnął się – ja ciebie też kocham kochanie – powiedziała i wyciągnął ją w objęcia
- o mój boże – zachichotała
-Wiesz ...- Zaczął on rozmarzonym głosem, kiedy uspokoił się trochę. -Tańczyliśmy tutaj tak, dwa lata temu.-
-Tak.-Uśmiechnęła się. -Wszystko to samo.-powiedział
-Z wyjątkiem jednej rzeczy ...-
-A co to będzie?- zapytała i podniosła głowę do góry kawałek.
-Coś, czego nie zrobiłem ostatnio.- On uśmiechnął się i pochylił się do pocałunku
Jego pocałunek był namiętny i jakoś wymagający, co prowadzi ją do świata, w którym nikt nie znajdował się poza nimi., a jego gorące pocałunki na ustach, jego gorące pocałunki na szyi,
-Józef ...-
-Mmhh ...-
-Joseph- Clarisse spróbował jeszcze raz i wreszcie podniósł wzrok.
-Tak, kochanie? W Czym problem?-
- powinniśmy zjeść obiad – powiedziała
- naprawdę jesteś głodna? – dopytywał.
- nie, ale pracowaliśmy dużo – pocałowała go w usta i po chwili usiedli do stołu jedząc obiad .
Po obiedzie usiedli w salonie na sofie
- wiesz zastanawiam się, co będziemy robić jutro – powiedziała
- hymmm.- spojrzał na nią – jutro zabiorę cię gdzieś – Clarisse wstała z swojego miejsca i podeszła do niego
- gdzie chcesz mnie zabrać ? – dopytywała stojąc przed nim Joseph położył ręce na jej stronach , przyciągając ją do siebie .
- zobaczysz jutro –uśmiechnął się do niej – to niespodzianka
-och. Joseph wiesz jak nienawidzę niespodzianek –wspięła się na niego okrakiem i zaczęła bawić się jego guzikami od koszuli
- sprytna jesteś – powiedział między pocałunkami
-bardzo-, odpowiedziała
-Mogę wiedzieć, dlaczego, wyszeptał.
-Wiesz, i tak ci nie powiem - Uśmiechnął się delikatnie całować jej szyję ...
-Mmhh ... zobaczymy – Uśmiechnęła się i pocałowała go podczas uruchamiania, aby cofnąć jego koszulę, spychając go na ramiona, ponieważ nadal całować
-Clarisse ...-
-... Tak?-
-Kocham cię.- wyszeptał, w jej szyję
- ja ciebie też Joe – spojrzał na nią i pocałował w usta bardzo namiętnie , jego ręce wylądowały pod jej bluzką
- mmmmm- wyszeptała
Była tak miękkie i jedwabiste, szczególnie szyi, gdzie spędził sporo minut, czyniąc ją jęk rozkoszy.
Jej jęki były jak narkotyk do niego, słysząc ją tak wyprane wszystko z głowy i kiedy jęknęła z rozkoszy, to prawie wysłał go na krawędzi. Więcej, jak ją pocałował, tym bardziej, że chce więcej. Zerwała swoje szaty i wyciągnął go tak blisko, jak tylko mogła. Mimo, że chce spędzać więcej czasu z odkrywania jej ciała, nie mógł walczyć z nią, gdy wezwał go, gdy szepnęła mu do ucha:
-Chcę ciebie.- nie mógł go już trzymać się z powrotem ...
Pogłębiając pocałunek, jak ona zablokowana ręce na ramiona, pozwalając jego ręce wędrują po jej ciele, tylko znaleźć sobie jest zgarnął kilka chwil później i prowadzone w jego apartamencie, kopiąc drzwi zamknięte rzucił na łóżko i stanął ją przed nim, wciąż całując ją.
Po kilku sekundach Clarisse cofnął się i spojrzał w oczy Józefa kładąc ręce na jego piersi
-Co?-Zapytał.
-nic- wyszeptała do tyłu i zaczął całować go powoli ponownie, kładąc rękę na jego szczęce, jęcząc w usta, gdy usiadł, przesuwając dłonią po jej udach, kiedy przeniósł się jej drugą rękę na jego ramieniu.
Chwilę później zostali rozbieranie siebie, spadając do łóżka, kiedy została ona zakończona.
-Mmmm ooh ... O Boże.- Clarisse jęknął jak zapadł głęboko w jej wnętrzu, ręce ściskając jego boków jak wziął jej usta w pocałunku głodny i oparł ręce na łóżku, obok jej ramionach.
Jęczy w dotyku nogami blokujących okolice jego, począwszy do ciągu i obecnie, kiedy przeniósł dłonie na plecach, jęki, gdy zaczął jeździć do jej mocno i szybko.
-Mmmmm- Ona jęczała i dyszała, podnosząc głowę, chowając twarz w jego szyi, kiedy nadal w jej ciągu -MMM Joseph-Jęknęła jak łóżko zaczął piszczeć.
-Tak?- On jęknął i podniósł głowę, aby spojrzeć jej w oczy, kiedy nadal.
-Nic…- Jęknęła i zachichotała trochę, Joseph uśmiechnął się do niej, jak na dźwięk ich kochać, a jej chichot pływał po pokoju. Naciśnięcie się z powrotem na nią zaczął całować jej szyję, ostry na to, jak czuł się jej ręce złapał go za ramiona.
-Przestań ... O Boże zatrzymać.-Jęknęła i spojrzała na niego, podniósł głowę, podczas gdy spowolnienie -nie gryź-, wyszeptała.
-Ok, przepraszam, poniosło- Uśmiechnął się, podniosła głowę i pocałowała go podczas jazdy ręce wzdłuż ramion, boków i po omacku jego tyłek mocno jak zaczął wbijając mocno w nią ponownie -MMM Clari ...-Jęknął -Czujesz się tak dobrze.- Szepnął i podniósł się na rękach, przyciskając się mocniej do niej z każdym pchnięciem.
- Oh.. Więc ... ..-Czy wszystko, co udało jej się wydostać, czując go, kołysząc biodrami mocniej i szybciej się jej -Mmm Boże.-Jęknęła, trzymając jedną rękę na jego dnie i przeniósł się wzrokiem nad głową, umieszczając ją na płycie głowy, aby spróbować powstrzymać przenoszenie się każda większa i spojrzał na Józefa, kiedy zaczął się śmiać.
-Tak mi przykro- wyszeptał między pocałunkami, wciąż ufając i na zewnątrz.
-Nie ... Be ... Och ... Boże.-Jęknęła –Mmmm- Westchnęła i zamknęła oczy, jak znalazł się w nią mocniej jazdy, łóżko walić w ścianę, jak podniósł tempo.
-Oh Clari ..- On jęknął.
-Mmm Jo ... seph ...- Jęknęła i ścisnął jego tyłek, czując się coraz bliżej do brzegu, kiedy pojechaliśmy do jej -Oh ... Tak.-Słysząc Clarisse jęki i oddechy pod nim jak podniósł tempo, coraz bliżej do krawędzi sam
-Boże Clari ..- On jęknął i obserwował ją otworzyć oczy podczas ruchu ręką od zagłówka i oparcia na plecy, kopanie paznokcie w jego ciele, jak przyszła, trudno.
- tęskniłem za tobą – wyszeptał w jej szyję
- ja za tobą też –Zawołała jak Joseph oparł ciało z powrotem na jej.- O Boże, tak!- Clarisse zawołał jak Joseph zaczął się śmiać w zgięciu szyi –Idę-. Zawołała kopanie paznokcie w jego plecy.
-mmmmm Clari – wyszeptał ,
Józef pozostał na szczycie Clarisse jak obaj próbowali złapać oddech,, uwolnienie jej nogi oparła stopy płasko na łóżku obok jego nogi, podniósł głowę i pocałował ją kilka razy.
-To był magiczny.-Wyszeptał między pocałunkami jak pobiegła ręce w górę ramiona, wijące się ramiona wokół jego szyi.
-To było na myśli.-Powiedziała, gdy podniósł się tylko trochę, spoczywała na ramionach
podczas owijania ręce wokół jego talii, opierając podbródek na jego ramieniu: -Kocham cię.-powiedziała
-Kocham cię bardziej.-Uśmiechnął się, całując jej kilka razy, a następnie oparł głowę na jej jak opuściła ręce owinięte wokół niego i głowę na jego ramieniu. po chwili obydwoje zasnęli .
w nocy Clarisse przebudziła się , nie mogła zasnąć leżała tam z Joseph obok siebie ,ona była w koszuli a on tylko w bokserkach ,ciągle w głowie miała jego jęki gdy się kochali .
ZDJĘŁA koszulę nocną cicho i zdjął z kocem z jego ciała, a następnie lekko usiadła na nim. Miała na sobie nic, a on. tylko bokser, więc to był tylko rodzaj ubrania, co się między nimi.
Jej ręce były na dwóch stronach łóżka, obok barki Józefa. Powoli zaczął brać trochę pocałunki do pępka, a następnie tysiące innych na całym brzuchu. Dała szczególną uwagę dla każdego sutka, ponieważ wiedziała, że ten dał jakąś szczególną przyjemność Józefa. Potem wreszcie pocałował usta.
Pierwsza myśl Józefa był to tylko sen, ale kiedy całuje nadal uświadomił sobie, że to nie był sen, to było prawdziwe. . . tak się uśmiechnął. . . Następnie powoli otworzył oczy i odwrócił głowę w stronę stoliku, gdzie zegar pokazywał 02:34. Jego żona po jego oczy i uśmiechnęła się do niego.
-Nie mogę spać.-Odpowiedział na jego niedopowiedzeń słów, a następnie pocałowała go ponownie, tym razem trochę mocniej.
Ona pochylił się i to był moment, kiedy zdał sobie sprawę, że on czuł jej nagie piersi.
-O mój Boże- jęknął gdy Clarisse uśmiechnął się zadowolony. -Jestem pełna niespodzianek, prawda?- Zamiast odpowiedzi, zaczął pieścić jej plecy, z rękami, z jej dna na drodze do jej szyi. Potem wyciągnął głowę bliżej i dał jej namiętny pocałunek. Jego mokry i gorący język grał między jej wargi, a jego ręce przeniósł się w górę iw dół jej kręgosłupa. Kiedy byli zdyszany, że jęknął razem. . . następnie Clarisse przesunięta i Joseph zaczął całować jej szyję, a następnie nieco niższy jej dołek. Trwało to całą noc . dopiero nad ranem przed 5 zasnęli
